Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To niestety prawda, że nawet z dobrze zapiętej obroży potrafi się wysmyknąć (ma szyję grubszą niż łebek) i trzeba bardzo uważać. Lubi się zapierać na smyczy i wtedy już wiadomo o co chodzi... Mój TZ ją do samochodu i z samochodu po prostu wynosił na rękach, bo gdyby nam zwiała w mieście, to by była masakra...
Tylko tyle, że jak się wysmyknie to nie zwiewa daleko, tylko utrzymuje się na kilka metrów od człowieka, bacznie go obserwuje, unika zbliżenia do siebie i trzeba ją kusić smakołykami.
Może była wiązana na łańcuchu lub bita smyczą i stąd ma uraz...

Uwielbia się natomiast przytulać do człowieka... Byc blisko.
I musze jej oduczyć skakania, bo ma manię skakania po człowieku ;)

  • Replies 223
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Właśnie też pomyslałam, że szelki są jedynym wyjściem.
Mieliśmy kiedyś podobny problem z naszą Sabcią i kupiliśmy jej szelki. Nie wiem natomiast czy będą pasować na Kolę :roll:
Natomiast jest to z pewnością dobre rozwiązanie dla kogoś, kto chciałby przygarnąć Kolę do mieszkania w bloku.

Kola sobie w profesjonalny sposób ściągnęła kaftanik :mad: Natomiast na razie się nie liże, nawet nie zlizała sobie srebrzanki. Mamy nadzieję, że się po prostu nie będzie interesować ranką. W razie czego będziemy kombinować.

Posted

Ulka18 napisał(a):
Murka,
jak minela kolejna noc posterylkowa? Czy Kola nie wyciagnela sobie wenflona?


Właśnie to jest najdziwniejsze. Kaftanik rozpracowała momentalnie. A szwy i wenflon ją w ogóle nie interesują :roll:

Wenflon jej dzisiaj wyjmiemy juz, bo dziewczyny zostawiły go i obdarowały nas kroplówką w razie gdyby coś się działo, sunia była słaba, nie chciała jeść i pić itp. Lepiej mieć pod ręką niż zapitalać kilkanaście km do najbliższego możliwego weta ;)
Na szczęście wszystko jest w porządku.

Posted

Pierwszego dnia po zabiegu nie chciała jeść, ale już wczoraj ładnie wpyliła kolacyjkę. Generalnie nie ma problemu. Nawet się dziś zdziwiłam, że nie wypluła paróweczki z antybiotykiem, bo wczoraj rano ciężko było jej przemycić...

Widać, że jest jeszcze obolała i nie bardzo ruchliwa, ale co się dziwić. Na głaskanie zawsze ma siłę przyjść :eviltong:
Najważniejsze, że nie pracuje nad szwami :cool3:

Posted

Moja Masza trzy dni po zabiegu była bardzo słabiutka. Prawie cały czas leżała bądź spała.
Czwartego dnia podczas naszej nieobecności rozmontowała cały swój wiklinowy koszyk i rozniosła worek ze śmieciami po całym mieszkaniu-wiedzieliśmy, że wszystko jest OK i masza wróciła do formy :evil_lol::evil_lol::evil_lol:. Kochane maleństwo...:diabloti:

Posted

Tak, tak wszystko w porządku.
Suńka łazi za człowiekiem jak cień i wciąz nadstawia łeb do głaskania. Straszna z niej przylepa.
Jak dojdzie do siebie po zabiegu, to będziemy jej tłumaczyć, że smycz to nic groźnego ;)

Na razie polubiła swój boks na tyle, że sama do niego wchodzi i mimo otwartych drzwi nie chce wychodzić :lol:

Zrobiłam dziś rankiem kilka fotek, ale jak zwykle czytnik mi strajkuje, wiec pewnie wieczorem umieszczę.

Posted

A to kilka fotek z wczoraj z rana (stąd szron na trawie):




Mam anielską cierpliwość ;)






Jak ktoś adoptuje Kolę, nie będzie żałował. Ona pokocha człowieka całym swoim sercem. Tylko czeka, aby móc zaufać.
Straszna z niej przylepa. Na razie nawet smyczy nie potrzeba bo chodzi przy człowieku jak przyklejona i wpatruje się tymi swoimi sarnimi oczami w każdy gest :cool3:
Już też nie reaguje paniką jak się ją łapie za obrożę, nie zapiera się i nie wyrywa. Jeszcze poćwiczymy ze smyczą.

Posted


Straszna z niej przylepa. Na razie nawet smyczy nie potrzeba bo chodzi przy człowieku jak przyklejona i wpatruje się tymi swoimi sarnimi oczami w każdy gest
Mimo krzywdy jaka doznala Kola, nadal ufa czlowiekowi, na pewno nie wszystkim, ale tym dobrym, takim jak Ty Kasiu czy twoj TZ.
Kolaki to takie psy, ze jesli maja wybór to zawsze wybiora wariant bycia blisko czlowieka :p caly czas sledza oczami kazdy ruch czlowieka i szukaja kontaktu wzrokowego jakby chcialy powiedziec "jestem tutaj, caly czas jestem przy tobie''....

Posted

terra, to tak wyszło na fotce, ale Fanta Kolę w rzeczywistości podgryzała po nogach i zaczepiała do zabawy ;)

A tu jeszcze kilka dzisiejszych fotek:







Kola chce sie bawić... Tylko nie wie jak to się robi :oops:
Próbowałam dziś pobawić się z nią patyczkiem (to miałam pod ręką), trochę pomamlała, ale jak chciałam jej rzucić, to sie wystraszyła, że bić będą :-( Zamiast interesować się patyczkiem to patrzy się w człowieka, czy bije czy nie...
Dzisiaj uczyliśmy się "siad", dwa pierwsze razy poszło gładko (smakołyk nad głową i Kola przysiadła), ale za trzecim już gorzej. Kiedy próbowałam delikatnie nacisnąć jej zadek, wystraszyła się bidulka. Popróbujemy jeszcze :cool3:

Bardzo łatwo ją spłoszyć. Jest bardzo delikatna. Musiała wiele złego doznać od człowieka :shake:
Jest taka kochana i widać, że bardzo chce zaufać, tylko się boi.

Posted

Murka, a jakby spróbowac rzucać patyk tak z nadgarstka, delikatnym ruchem.
Nie poleci daleko, ale przynajmnej się nie nachodzisz na początku;)
A taki niezauważalny ruch nie spłoszy Koli.

Posted

terra, ona ogólnie się boi rzucania czekogolwiek :roll: I nie chodzi o gwałtowność ruchów. Ostatnio jest i tak postęp, bo nie odskakuje jak oparzona, tylko gapi się na mnie co ja durna od niej chce :cool3:
Nie wie totalnie co to piłeczka i co się z nią robi.
Dlatego tak się chwaliłam w poprzednim poście, że zaczęła mamlać patyk ;)

A kochana jest bardzo :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...