halbina Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 A tu jeszcze srebrzyści, Kindżałek z braćmi: http://upload.miau.pl/show.php?u=3/41487 http://upload.miau.pl/show.php?u=3/41483 http://upload.miau.pl/show.php?u=3/41485 http://upload.miau.pl/show.php?u=3/41481 ktoś się dziwi, że się zakochałam w sreberku?... :roll: Quote
pinczerka_i_Gizmo Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Ja również :) http://images33.fotosik.pl/40/142e75a4052ce66e.jpg Jest taki malutki :loveu: i takie ma ładne ślepka :loveu: Quote
halbina Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Lemurka ma się dobrze, ale wciąż nie może uporać się z wirusem, chyba trzeba będzie zmienić antybiotyk... poza tym jest już odważna i pewna siebie, no i miziasta i zabawowa bardzo... Kindżał po mału oswaja się ze stadem, choć wciąż najbardziej lubi człowieka i jego towarzystwo, kiedy tylko może nie odstępuje mnie na krok... lubi się tulić i zaraz włącza motorek, sam włazi na kolanka... A Dzikun... w nocy pomiauczał z żałością, połaził po kratkach klatki (miał tam być, żeby oswoić się ze stadem i byż pod kontrolą), ale w nocy jakimś cudem wylazł z klatki i gdzieś sie zaszył... poszukiwania trwają... A jutro czeka nas zbiorowa wyprawa do cioteczki Formicy... Quote
halbina Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Lemurka wojuje z Kindżałkiem... jak dotąd 3:0 dla niej... ale ganiają za sobą i uznajmy, że to forma zabawy... nikt jakoś nie ucieka po kątach ani do pańci z płaczem... A Dzikun... melduję, że kociak się odnalazł, zaszył się w łązience za szafką... siedział tam do teraz prawie, już sie martwiłam, że trzeba będzie szafy w pokojach odsuwać lub kuchenne rozmontować... ale na szczęście wujcio Platon wyczuł malca i pokazał pańci, gdzie go szukać... po małej bitwie zwycięsko udało się sprawdzić płeć Dzikuna (to samiec!) i odstawić go do jego więzienia, skąd ma znacznie lepszy widok niż spod szafki w łaziece... i na dodatek miseczki pełne jedzonka, kuwetkę (w czasie łapanki zrobił kupkę na kafelki) i wymoszczony transporterek, czyli pełne wygody... Mały po chwili obrazy poszedł uzupełnić kalorie i wcina aż mu się uszka trzęsą! Teraz coś wrzucił na ząb i poszedł odespać wrażenia... Oby tylko te ucieczki nie stały się jakimś rytuałem... Quote
BIANKA1 Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 A u nas katastrofa . Mamy jakiegoś wirusa :placz: Quote
berni Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 BIANKA1 napisał(a):A u nas katastrofa . Mamy jakiegoś wirusa :placz: bardzo mocne kciuki za maluszki :thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs: a co się dzieje? Halbino gratuluję dokocenia :loveu::loveu: Kinżdzałek jest śliczny. Quote
BIANKA1 Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 berni napisał(a):bardzo mocne kciuki za maluszki :thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs: a co się dzieje? 2 nie jedzą , wymiotują . Jeden już dostał biegunki . Jutro rano jedziemy do schronu zrobić test na p . 5 jest na chodzie .............ale to wszystko postępuje w zastraszającym tempie . Quote
berni Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 BIANKA1 napisał(a):2 nie jedzą , wymiotują . Jeden już dostał biegunki . Jutro rano jedziemy do schronu zrobić test na p . 5 jest na chodzie .............ale to wszystko postępuje w zastraszającym tempie . osz kurde nawet nie chciałam wymawiać tego słowa na p. Tym bardziej jeszcze mocniejsze [SIZE="1"]miałam to świnstwo w tamtym roku...trójka kociaków przegrała...Maszka, Ufi i Miki Quote
halbina Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Współczuję Ci, Bianko! I trzymam kciuki za maluchy! Quote
pinczerka_i_Gizmo Posted November 11, 2007 Posted November 11, 2007 Co ja widzę, kolejna dostawa zdjęć :) Jakie to towarzystwo rozbawione... ;) A Platon jaką ma głupią minę :evil_lol: Powodzenia u weta :) Quote
halbina Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Platon jak Platon, ale jak głupią mminę ma pańcia... :evil_lol: U nas wszyscy żyją... Dzikun siedzi w swojej klatce i fucvzy na psy i na mnie, koty już zaakceptował... Lemurka z Kindżałem rozrabiają jak pijane zające... Doszła wreszcie paczka ze sklepu internetowego z kontenerkiem i krytą kuwetą oraz szpanerską wyciąganą 8-mio metrową smyczą dla doga... za jedyne 145 zł... :p W tym miesiącu zwierzaki mają co jeść, ale pańcia przechodzi na chińskie zupki już... niby dietetyczne, ale pewniejsze jest to, że po śmierci się nie rozłożę niż to, że coś schudnę... :roll: I żeby nie było... wczoraj upiekłam całego kurczaka... nawet nie przypaliłam! dobrze, że na kolację zjadłam udko, a drugie rozdzieliłam miedzy stadko tak na smak... bo reszta znikła tajemniczo z rondla jeszcze przed świtem... poza podejrzeniami jest jedynie Dzikun, bo zdolności bilokacyjnych raczej nie posiadł... ale obstawiam Inkę... rano wymiotowała... i nie mogła doczekać się spacerku... :mad: Emiś przywiozła jeszcze zamrożone rozdrobnione mięsko dla kociaków... ze dwa kilo... a reszta (ja też!) przechodzi na suche!!! Quote
halbina Posted November 14, 2007 Posted November 14, 2007 Mam nadzieję, że dogomania przez chwilę podziałą bez większych usterek... bo jak tak dalej pójdzie, to ludzi wywieje zupełnie... a co wtedy ze zwierzakami?... :roll: Quote
pinczerka_i_Gizmo Posted November 14, 2007 Posted November 14, 2007 Dogomaniacy twarde sztuki są - nie dajemy się tak łatwo wyplenić :evil_lol: Ale zakupy :loveu: Choć nie wyobrażam sobie Inki na automatycznej smyczy :razz: Jak kocie towarzystwo? ;) Quote
halbina Posted November 14, 2007 Posted November 14, 2007 Wszystko bez zmian... tylko jedzą coraz więcej... :evil_lol: Quote
halbina Posted November 14, 2007 Posted November 14, 2007 u nas ok... Lemurka i Kndżał rozrabiają jak pijane zające... i chyba dziczeją... a ja oswajam Dzikuna... dziś w rękawicach zaryzykowałąm pogryzienie i podrapanie i sza****ąc kociaka w transporterku uskuteczniłam mizianko... parę razy walnął mnie łapą, potem warczał i jojczył, ale już nie walczył... jak się wreszcie ciut rozluźnił, zdjęłam rękawice i powtórzyłam czynności... a potem wzięłam go znów w rękawicach na ręce i kolanka... trochę się spinał i próbował uciec, ale raczej tak dla zasady... akcję uważam za udaną... terapię będziemy powtarzać... Quote
pinczerka_i_Gizmo Posted November 14, 2007 Posted November 14, 2007 Droga jest długa, ale już niebawem będzie widać efekty :) U Ciebie doprowadzenie kotów do zdziczenia jest niemożliwe... :evil_lol: Quote
halbina Posted November 16, 2007 Posted November 16, 2007 no nie wiem... pożyjemy... zobaczymy... Dzikun znów uciekł z klatki i cały dzień spędziłza szafą... wylazł wieczorem, jak psy jużzasnęły... ale złapać się nie daje... głodny jest a złapać się nie da... zrobiłam mu porządek w klatce, dobre jedzonko czeka i liczę na to, że się skusi i wlezie... ale łapać go nie będę... lubi już zająć strategiczne miejsce obserwacyjne i sobie patrzeć... nad ranem ganiał też z kociakami i spać mi nie dawały... Lemurka nadal ma katar, na dodatek zaraziła Kindżała... chyba zrobiłąm błąd, biorąc kociaki... well... Quote
pinczerka_i_Gizmo Posted November 16, 2007 Posted November 16, 2007 Dzień dobry :) Hm... ciekawa jestem co z tym Dzikunkiem... czy przejdzie mu ten strach? Musi, w końcu Twój dom działa na zwierzęta niesamowicie... :) Nie martw się, poradzisz sobie z tym wrednym katarzyskiem, w końcu zwierzaki pod super opieką :) Żadnych sygnałów o nowy domek dla Lemur? A jak reszta rodzeństwa? Jakieś nowe wiadomości od nich? Pozdrawiamy gorąco i życzymy miłego dnia :) Quote
BIANKA1 Posted November 16, 2007 Posted November 16, 2007 I co ? Dzikun dał się złapać ? Ja też walczę z katarem i dodatkowo z p . Trzymajcie się . ps, jak mam coś napisać , to mi skóra cierpnie :shake: Kiedy to dogo zacznie normalnie działać :mad: Quote
halbina Posted November 16, 2007 Posted November 16, 2007 Czekamy na jakąś dostawę kropel do Formicy, a włąściwie czekaliśmy... dziś zostały sprowadzone... przed 18.00 idziemy do cioteczki w odwiedziny... co tam dostaniemy, to zobaczymy... Dzikun łaził cały dzień dość swobodnie, ale bawi się z kotami i normalnie się kładzie tylko wtedy, gdy ja siedzę przy komputerze, a psy śpią... dzisiejszy dzień spędził w łazience, na pralce, potem go złapałam bez większej walki i zaniosłam do michy w kuchni... ale byłzestresowany i zjadł dopiero, kiedy postawiłam mu michę w miejscu osłoniętym... wreszcie wlazł do klatki, do kuwety i wtedy klatkę zamknęłam, teraz siedzi więc w klatce wyraźnie niezadowolony z tego faktu... jednak to konieczność, mam korki i muszę mieć względny spokój... choć godzinę... Reszta drzemię, a Dzikun łazi w tej klatce jak tygrys... Właśnie uznałąm, że mu tę klatkę jednak otworzę... niech połazi... zaczyna być ciekawski i szuka kontaktu z kotami... Będą z niego koty!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.