outsi Posted January 4, 2008 Author Posted January 4, 2008 Wszystko będzie w umowie. Umowa jest wypisana na mojego męża. Quote
kako80 Posted January 4, 2008 Posted January 4, 2008 ok, tak tylko pytalam! no to trzymam kciuki za jutrzejsza droge! Quote
kako80 Posted January 4, 2008 Posted January 4, 2008 a moze by mu dac aviomarin tak na wszelki wypadek? powinno go to troche wyciszyc. Quote
outsi Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 Dostalam wiadomosc, ze na razie jedzie sie tragicznie. Rudy histeryzuje, zdemolowal caly samochod, probuje przejsc na przednie siedzenie, maz musi jechac bardzo wolno i co chwile sie zatrzymywac. Zastanawial sie, czy w ogole nie wrocic. Sa w tej chwili za Radomiem. Na razie jada. Mocno trzymajcie kciuki przede wszystkim za bezpieczenstwo tej podrozy. Quote
Izis Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 O kurcze. To on sam jedzie z Rudim? Powinna byc druga osoba, ktora moze zajac sie psem podczas drogi. Moze tam gdzies po drodze jest jakis dogomaniak, ktory moglby sie dosiasc i potowarzyszyc tam i z powrotem Rudiemu? Zobacz na mapie dogo. Quote
outsi Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 Poczulismy taki nacisk od Was, ze mamy sie spieszyc z ta podroza, ze maz pojechal sam. Ja w ten i nastepny weekend pracuje i moglabym pojechac z nim dopiero pod koniec stycznia. A teraz juz za pozno, zeby cos z kims zalatwic -trzeba sie modlic, zeby bezpiecznie dojechali. Quote
Izis Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Ojej :-( Mam nadzieje, ze dojadą bezpiecznie. Rudi pewnie nigdy wczesniej nie jechal autem? Ale powinien sie uspokoic przeciez w koncu. Napisz jak przebiega dalsza droga... Quote
Kacedy Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Outsi- może niech Twój mąż się zatrzyma przy jakiejś klinice wet i poprosi weta, aby Rudiemu zaaplikował "Głupiego Jasia". Psu nic nie będzie, a przede wszystkim dojadą bezpiecznie na miejsce. Quote
Izis Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 To nie jest dobry pomysl jesli pies wczesniej nie mial glupiego jasia, bo niektore psy zle reaguja na podanie i wtedy konieczna jest pomoc weterynarza a tego w aucie nie bedzie przeciez. Ale moze jakis uspokajacz sedalin czy cos. Nie wiem trzebaby weta spytac. Quote
kako80 Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 o jezu!teraz dopiero weszlam na strone..nie dobrze, ze tak to burzliwie przebiega.. a na stacji benzynowej mozna by mu ten aviomarin kupic i podac.. nie wiem czy dzwonic, czy lepiej nie przeszkadzac w podrozy.. strasznie mi przykro..mam wyrzuty sumienia..mam nadzieje, ze dojada szczesliwie.. Quote
Kacedy Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Izis napisał(a):To nie jest dobry pomysl jesli pies wczesniej nie mial glupiego jasia, bo niektore psy zle reaguja na podanie i wtedy konieczna jest pomoc weterynarza a tego w aucie nie bedzie przeciez. Ale moze jakis uspokajacz sedalin czy cos. Nie wiem trzebaby weta spytac. No nie wiem, to chyba by trzeba wyjątkowego pecha, aby się jeszcze okazało, że Rudi źle zareagował na głupiego jasia. Fakt- takiego wykluczyć nie można. Ale tak jak mówi Izis- może sadalin, a może inny "przygłupiacz". Jest ich sporo i zapewne wet potrafiłby dobrać odpowiedni dla Rudaska i sytuacji. Quote
Izis Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Oj to dobrze. A w jakim stanie jest auto... i nerwy TZ? Quote
outsi Posted January 5, 2008 Author Posted January 5, 2008 Rudy zostal przekazany nowym Panstwu. Nie znam szczegolow, Kako pewnie opowie. A cala historie poznam pewnie dokladnie po powrocie meza jutro do domu. Ja dzisiaj tylko wyskakuje na chwile od studentow do sali z komputerem, dzwonie, pisze Wam wiadomosc i wracam - pracuje dzis bez przerwy od rana do wieczora i nie mam mozliwosci, zeby dluzej porozmawiac. Quote
Kacedy Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Dobrze, że cała podróż się szczęśliwie skończyła. Sporo nerwów i niepokoju, ale mam nadzieję, że warto było i że Rudy przypadł do serca nowemu Panu :) Dużo psiego szczęścia PRZYSTOJNIAKU ci życzę! :) ups- to nie do nowego Pana tylko do Rudego. Quote
kako80 Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 przepraszam, ze dopiero teraz pisze, ale zaraz po rozstaniu z mezem Outsi, pojechalam do wroclawia pociagiem, wiec brak netu a we wroclawiu dopiero teraz weszlam do domu, bo jeszcze mielismy z TZ'em przystanek.:lol: chlopak dotarl do nowego domku, umowa podpisana, 100zl zostalo przekazane na czesciowy zwrot kasy za dojazd, nakazlismy rudiego odpchlic i zaszczepic. ja z wrazenia nie zrobilam ani jednej fotki..wiec niestety nic nie wstawie.. robil maz Outsi, wiec fotki beda jakos w poniedzialek chyba.:oops: rudi jest piekny:loveu:i taki duuzy!na zdjeciach tego nie widac!ale mozna sie w nim zakochac z marszu!wspanialy psiak:loveu: rudi po wpuszczeniu do ogrodu latal troche nerwowo i sprawdzal co gdzie jest, wpadl w krzaczki pod plotem gdzie przyczepily sie do niego rzepy. Pan byl troche zaskoczony wielkoscia rudiego, i chyba nawet czul lekki respekt i na wszelki wypadek wolal go nie lapac na sile, dopuki psiak sie nie oswoi z nim i z nowym miejscem. Pan jest raczej prostym czlowiekiem, ale na pewno rudiego bedzie kochal..podobno czekal od godziny na dworze jak wiedzial ze juz jedziemy..faktycznie stal na ulicy jak przyjechalismy:lol: jak wyjezdzalismy, to szedl juz gotowac psu jedzenie, bo jak pisalam woli sam gotowac, i nie wierzy w "kulki". Ogrod, ktory rudi ma do dyspozycji jest raczej spory, za to kojec do najwiekszych nie nalezy, ale psiak bedzie w nim zamykany tylko jezeli przyjdzie ktos z zewnatrz. kojec stoi przy scianie budynku kotlowni, w ktorej jest dziura z wejsciem do srodka, gdzie psiak ma spac i tam jest koldra, z ktorej moze korzystac o ile nie bedzie mu za cieplo. pan sie juz dzis zastanawial czy zostawic go w kojcu/kotlowni czy zabrac do domu, ale poniewaz rudi ma duuzo pchel-odradzilismy..ma tez lekki problem z czystoscia a dzis mial biegunke(pewnie z nerwow). mysle, ze kwestia czasu jest jak rudi bedzie wlazil do domku.:diabloti: rudi bedzie bacznie obserwowany w bezposrednim kontakcie oraz przez okno przez Pania Marceline(siostre), bo Marcelina ma domek prawie na przeciwko pana i rudiego widzi z okna! ja tez tam podjade jak tylko uznacie, ze juz czas zrobic nalot! mysle, ze pierwsze zdjecia i relacje jak pies sie zaadoptowal w nowym miejscu beda w czwartek, kiedy to zobacze sie z Marcelina. to tyle z mojej strony. reszte pewnie dopowie Outsi z relacji meza. Quote
kako80 Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 dzwonilam do pani marceliny. psiak spal w domu:diabloti:bo biedaczek wyl i pan nie mial serca zostawic go w tej kotlowni..wstawal do niego pare razy w nocy, zeby go uspokoic ale nic to nie dawalo, wiec zabral go do domu:razz: konkretnie do holu. rudi chce byc z ludzmi. mam nadzieje, ze nie bedzie musial sypiac poza domem o ile sam nie bedzie chcial. teraz biega po ogrodku, jak rozmawialam z marcelina to akurat stal przy bramie i jakis psiur do niego przyszedl i sie obwachiwaly:lol: podobno juz wydal z sibie glos i troche poszczekal. bedzie dobrze! Quote
Izis Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 No i super :-) Rudi mimo rozmiarow na pewno swietnie sprawdzi sie jako domownik :-) Najwyzej kruche bibeloty trzeba bedzie ustawic wyzej ;-) Quote
outsi Posted January 6, 2008 Author Posted January 6, 2008 Ojej, dopiero dotarłam do netu - jak dobrze! A czy Pan poradzi sobie z odpchleniem i z kąpielą Rudiego (przydałaby się na pewno)? Może trzeba mu zasugerować jakieś środki? Nie przyszło mi do głowy wcześniej, żeby sprawdzić pchełki, ale w sumie nic dziwnego -nigdy nie mieszkał do tej pory w domu, prosto z ulicy trafił do kojca... W każdym razie mąż mówił, że pchelki skakały licznie po samochodzie i po nim osobiście.... A czy Pan już się oswoił z sytuacją i Rudim? Quote
outsi Posted January 6, 2008 Author Posted January 6, 2008 Zdjęcia postaram się wstawić dzisiaj wieczorem, po powrocie męża - nie wiem, kiedy to będzie dokładnie. Quote
kako80 Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 juz sie pan oswoil! a co do pchel zasugerowalam na "dzien dobry" spray przeciwpchleny ten najbardziej znany, oczywiscie teraz zapomnialam jak sie nazywa:oops: ale powiedzialam, ze musza zaczac od tego. teraz bym nie kompala bo troche za zimno..a psiak ma duzo futra i dlugo bedzie schnac:lol:. Quote
Izis Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 [quote name='outsi']Rudi poznaje nowy teren: Rudi jest olbrzymi po prostu :-) i na pewno bedzie budzil respekt. W razie czego moze jego nowy Pan iść z nim na szkolenie na posłuszeństwo - to młody pies jest to i na szkolenie będzie podatny. Radzilabym tez kupic jakis suplement na wzmocnienie stawow bo przy takiej wielkosci dobre stawy to podstawa szczesliwego zdrowego zycia dla psa i braku problemow dla opiekuna w późniejszych latach życia psa. Polecam np. Cani Agil - chociazby przez pol roku podawac. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.