Jump to content
Dogomania

Ringo - aż 3 lata w schronisku... mix border collie ma WSPANIAŁY DOM!


Recommended Posts

Posted

Ewusek napisał(a):
moze zamknąc go w kuchni ? i wlaczyc radyjko ?


No tylko, żeby się do szafek i ich zawartości nie dobrał...:evil_lol:.
A na serio, im będzie mniej rzeczy i mniejsze pomieszczenie tym lepiej.
Ja zawsze w takich momentach mam problem, bo mam połączone: kuchnię-salon-przedpokój. I psy robia co chcą. Właśnie moja mała Masza zaczęła dobierać się do firanki, narzuty na sofę i kocy...W łazience jej nie zamknę na 8h, bo sfiksuje a sypialni wolę nie ryzykować ;).
Ech, te wybory...:cool3:.

  • Replies 322
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ja tez mam wszystko polaczone ale mam jeszcze wiatrolam 4m2 :-)
Rodzice maja polaczony duzy pokoj z przedpokojem, w kuchni chyba sa drzwi... pol roku temu rodzice skonczyli kapitalny remont mieszkania i wszystko jest nowe... boje sie tylko o wypoczynek, bo jest skorzany... tego mama by mi nie darowala...

Posted

no to się wam trafił pies wyczynowiec:diabloti:
ale za to jaki piękny, bardzo się cieszę że znalazł wreszcie swoich ludzi i to tak wielu:cool3:
ja zaryzykowałabym kuchnię, kanapa w starciu z psiakiem mogłaby by nie przeżyć, zostawicie mu jakieś zabawki, ścierki które moze sobie poszarpać ,jakieś kości , można też kupić u weta DAP -pomaga w takich sytuacjach jak stres, nowe miejsce zamieszkania itd-wystarczy obficie spryskać jego legowisko i psiak powinien sie uspokoić, gdyż bedzie czuć zapach suczki karmiącej małe-psa to odstresowuje i czuje się bezpieczny jak przy cycu matki, warto spróbować, koszt około 40 PLN

Posted

Mama jest załamana :-(
nie moze nawet wyjsc do sklepu bo cos nabroi :-(

Moja siostra wrocila z wesela przed północą, zeby wykorzystać, czas, że rodzice jeszcze się bawią i zamiast oddawać się miłosnym igraszkom :evil_lol: musiala sprzatac po Rokim.
Piesio byl zamkniety w łazience, wskoczyl na pralke, stamtad na polke z kosmetykami, wszystko pozrzucal, zrzucil lustro, potem drapal drzwi i probowal wydostac sie przez kratke wentylacyjna (takie sa w starego typu drzwiach do łazienek i ubikacji)... pokaleczyl sobie łapki tym uszkadzaniem tej kratki...

Mama powiedziala, ze powinnam mu znalesc nowy dom, najlepiej z podworkiem bo on sie nie nadaje do mieszkania...

Nie wiem co teraz zrobic ??? Moze jest mu smutno ? u mnie byl od piatku wieczor do niedzieli popołudniu, pol soboty przesiedzial sam w wiatrołapie, gdzie mamy duzo towarów, mogl cos zniszczyc, ale nic nie zrobil ?
Moze on tak szalleje, bo chce byc ze mna ? moze chce, zebym go zabrala stamtad ?
co mam zrobic ? Oczywiscie w ostatecznosci zabiore go do siebie, ale chcialabym, zeby mu sie ulozylo z rodzicami...

Nie wiem, m

Posted

Ewusku-nigdy nie zostawiałam żadnego psa samego co najmniej dwa tygodnie od momentu jak się w domu pojawił..Zawsze byłam przygotowana na przyjęcie psa i robiłam wszystko, aby nowy był ze mna przez cały czas(dlatego jestem ukochana pańcia;))
Jesli wychodziłam z domu, pies był ze mną..siedział w samochodzie w czasie załatwiania różnych spraw..
Łatek-dłużej-Timon dwa tygodnie, Zorka była szczeniurem-dwa tygodnie z "groszami"..boksie--zabierałam ze soba do pracy..
Twoja mama ma psa, który powinien być traktowany jak szczeniak, którego wszystkiego trzeba nauczyć-powód-był tyle lat w schronie, że nie potrafi się przystosowac. Nie znaczy,że bedzie tak zawsze-trzeba go wszystkiego nauczyć, postepowac jak z dzieciakiem. Zabezpieczac buty, sprzątac mieszkanie przed wyjściem do 1,5m-jesli dosięgnie-dac mu poczucie bezpieczeństwa. nawet jesli jest nauczony przebywania na powietrzu-oduczy się-potrzeba czasu. Łatek był kontrolowany przy wypuszczaniu na siku-wiesz co robił? Szukał luk pod płotem-aby sie wydostać na zewnątrz. Jak się wydostał nie miał zamiaru wracac. Widzieliśmy to wielokrotnie-dobrze, że z niego łasuch-i pozwalał się przekonac do powrotu..W ciągu kilku dni musieliśmy ponaciągac siatki, pozabezpieczać płot. I tak szukał drogi na zewnątrz..-teraz już nie szuka..
To chyba nie był dobry pomysł zostawiac go samego-za wcześnie-chociaz z drugiej stony pobyt u Ciebie-tez nie był dobrym rozwiązaniem.. Wszystko zalezy od tego, czy mama jest w stanie w jakiś sposób poświęcic się dla psa-pozwolić mu poczuć , że to bedzie jego dom, że to nie przystanek w "drodze". Zostawianie psa musi ćwiczyć-10 minut, 15, pół godziny...itd..Na poczatek wszedzie go zabierac ze soba, nie zostawiac samego co najmniej przez jakiś czas..
Jesli nie jest na to przygotowana-zabierz psa do siebie-bo beda tylko zale i wymówki..U Ciebie nawet jesli nie będzie nikogo-sa zwierzęta-stworzą stado(to tez potrwa) i wtedy brak ludzi nie jest dla psa niczym niezwykłym..

Posted

No i się skomplikowało. :shake:
Ringo nie jest łatwym pieskiem, zawsze było widać, że dużo przeszedł, i to niekoniecznie dobrego. Jak go brałam pierwszy raz na spacer widać było, iż ma poważne tyły w socjalizacji. Bał się wszystkiego, nie wiedział co robić, był strasznie zagubiony... Potrzebował czasu aby nauczyć się chodzić na smyczy, podchodzić do ludzkiej ręki. Dla niego jest bardzo ważny czas i cierpliwość. I zapewne trochę doświadczenia.
Pozostaw decyzję swojej mamie - może faktycznie nie byli gotowi na przyjęcie psa i nie wiedzą jak sobie dać radę z takimi problemami? A może jednak chcą się trochę pomęczyć, może są skłonni do kilku wyrzeczeń po to, aby dać poczucie bezpieczeństwa psu - bidzie ze schroniska tak, aby z radością żyli sobie w harmonii? Tu tak naprawdę decyzję nalezy pozostawić Twoim rodzicom.

Posted

z jednej strony mnie śmieszy mnie postawa mojej mamy a z drugiej przeraża...
opowiad mi co to jej dzisiaj nie zrobil, ze znowu nigdzie nie wyszla, ze musiala odwolac wizyte u dentysty... ale jak mowie, zeby psa w takim razie przywiozla do mnie to mowi, ze nie bo ja mam za duzo zwierzat i ona moze czekac az ktos odpowiedni sie znajdzie...
Podejrzewalam, ze bedzie mnie szantażować emocjonalnie i to wlasnie robi...
tylko nie wiem co zrobic... czy ona gada tak zeby gadac czy tak naprawde mysli ??? nie wiem...
Nie chce mu w glowie macic, bo skoro ona naprawde chce mu znalesc dom, top moze od razu powinnam go zabrac ?
Szkoda mi go, mimo, ze ma tam dobrze

Posted

ech te mamy-ewusku duża kobietka z ciebie masz już własne życie własną rodzine, to ty uratowałaś psiaka, związałaś się z nim więc twardo postaw na swoim -jeśli mama nie jest zdecydowana a wy macie ku temu warunki żeby dać ringo kochający ciepły dom to bierz go stamtąd i już, powiem ci tylko w zaufaniu że z mojej mamy szantazystka jest pierwszej wody i chodziaż nie wiem jakby mi marudzila to wie że ze mnie jest kawał cholery i nie ma ze mną szans :evil_lol: , trzeba czasem przejść na złą stronę mocy-ty też możesz:cool3:

Posted

Witam wszystkich! ja jestem nowa na forum.o Ringo dowiedziałam się z forum border collie.Piesek mnie urzekł, pewnie dlatego ,że mój jest prawie identyczny i też jest z adopcji.śledzę jego wątek od jakiegoś czasu, nie mogę się oderwać i mam nadzieję ,że wszystko będzie dobrze.Ja z moim Radkiem:lol: też mielismy trudne początki. też był problem z mamą. po śmierci poprzedniego psiaka mama powiedziała,że już nigdy nie będzie miała psa.a ja 2 miesiące pózniej przywiozłam do domu Radka.mama miękła ale dalej twardo mówila ,że go nie chce.Mógł być w domu tylko wtedy jak ja jestem,a że ja studiuję w innym mieście to Radek co tydzień jezdził ze mną autobusem, mieszkaliśmy razem na stancji i było super:lol:. miałam nadzieję , że mama nigdy się nie zgodzi i tak będzie zawsze.Aż pewnego dnia mama odprowadziła nas na pks.Autobus był cały wypchany,ale jakoś się zmieściliśmy.Po kilku minutach mama zadzwoniła i powiedziala ,że ostatni raz go zabrałam że "nie będę psa męczyć".Teraz Radek jest zmoimi rodzicami bardzo zaprzyjazniony.Też nie lubi sam zostawać w domu zbyt długo,na początku wcale go nie zostawiałam.Bardzo bał się wszystkiego,prawdopodobnie był bity,poza tym miał złamany ogon, który bardzo trudno się goił,cudem uniknął amputacji.teraz po prawie 10 miesiącach od adopcji piesek jest całkiem inny, nie widać już po jego zachowani żadnej traumy.Ewusek na pewno Ringo też przejdzie metamorfoze i bedziesz to wszystko wspominała z uśmiechem.życze powodzenia i jesteśmy z Radkiem z wami.

Posted

cóż mam powiedzieć...
nie jeżdże do rodziców, żeby dać mu święty spokój, żeby przyzwyczajał się do rodziców. Cały czas chodzi za mamą krok w krok, a ją to już denerwuje. Mowie jej przez tel, że to sie skończy jak on się zorientuje, że jest bezpieczny, nic mu nie grozi i nie zostanie wyrzucony a to musi potrwać.
Wszedzie razem chodzą.

Martwi mnie jedna rzecz, Ringo sika raz dziennie, nie wiem czy psy po dłuższym pobycie w schronie tak mają czy może on mieć problem z nerkami ?

Dzisiaj mój TZ zawozi Tomka (roczek) do rodziców na weekend, bo my od rana do wieczora będziemy mieli zajęcia. Ja specjalnie nie jade, żeby mu nie robić metliku w glowie...

A jezeli chodzi o mame to cały czas strzela z doopy "szukaj mu nowego domu bo ja nie moge byc caly czas tak uwiazana" a jak mowie, zeby go nam oddala to nie chce, bo "macie za duzo zwierzat"...
no i koło się zamyka a ja caly czas mam mętlik w głowie...
Mam nadzieje, że dzisiaj moj TZ z nia porozmawia na poważnie bo ja nie mogę zyć w takiej niepewności, tym bardziej biedny Ringo...

Posted

Ewusku, moja Dotty dobre dwa tygodnie po przyjściu do naszego domu sikała raz dziennie. Moim zdaniem to blokada psychoczna.
Moja sucz ma bardzo delikatną psychikę tak jak Ringo -dokładnie jak na mix bordera przystało, niestety.
To chodzenie krok w krok to dokładnie obawa przed porzuceniem.
Ringo połowę życie przesiedział w schronie tak samo Dotty. To nie mogło pozostać bez echa.
Ale spokojnie, przywyknie na pewno. Niestety potrzebny na to jest czas, czas, czas...

Posted

mój Radek przez pierwsze dwa dni w ogóle nie sikał,dopiero trzeciego dnia rano.A przez kolejne pierwsze dni też nie za często. To jest na pewno normalne.i oczywiście tez wszędzie za mną chodził, psy ze schroniska potrzebują wyjątkowej bliskości.Będzie dobrze;)

Posted

Ewusku, jak sytuacja na froncie?
a propos chodzenia krok w krok, Rolf jest u nas od początku kwietnia, a mnie się cały czas wydaje, że mam dodatkowy cień, wystarczy że się ruszę, to on natychmiast jest za mną, aż mi go żal jak się pałętam po mieszkaniu, ba ma chłopak dodatkową gimnastykę (powstań, padnij :p)
te schroniskowe chyba tak mają, może się boją, że im umkniemy i będą musiały wrócić do bidula

Posted

Ja też jeszcze nie spotkałam się chyba z psem ze schroniska, który nie chodzi na początku krok w krok za nowym właścicielem. Jest to pewien rodzaj 'zabezpieczenia' przed porzuceniem...
Co tam u Ringo?

Posted

bylam u rodzicow w niedziele, mam fotki, musze wstawic ale brak mi czasu....
Ringo powoli zostaje sam na poslaniu, juz tak czesto nie chodzi krok w krok. Czuje sie bezpiecznie ale jak mnie zobaczyl to byl zadowolony ale z drugiej strony nie wiedzial czy ma sie cieszyc czy nie, czy zostanie czy go zabiore.

Zauwazylam, ze bardzo sie boi gwaltownych ruchow, typu wstawanie i mezczyzn. Kilka razy szczekal na mojego meza bo sie go przestraszyl...

Glosik ma starszego psa... nawet 12 letniego...
Skonczyl mu sie woreczek karmy wiec kupilam nopwa, musze ja dostrarczyc :-)

Posted

[LEFT]Moja suczka ze schroniska w Ostrowii Mazowieckiej (piękna i dumna Diana), kiedy po raz pierwszy zostawiłam ją na kilka minutek, przerobiła mi mieszkanie. Zdjęła zabudowę drzwi, a w nich samych zrobiła dziurę, pościągała firanki z okien (widać zwolenniczka rolet:cool3:), kwiatki również. Jednak po jakimś czasie pracowałam w delegacji i zostawiałam ją. Była grzeczna, tylko nikt nic z pokoju wynieść nie mógł :p.
Jak układy psa z panią domu?
[/LEFT]

Posted

dziewczyny, czy przez ten czas jak Ringo byl w schronie byly z nim jakies problemy zdrowotne ?
Mojaj mama podejrzewa u niego padaczke :-( Dzisiaj w nocy mial dwa ataki i rzucal sie strasznie, zanim mama wstala i zapalila swiatlo bylo po wszystkim...

Na razie kazalam maie go dokladnie obserwowac, zwracac uwage na niektore zachowania padaczkowe np. łapanie much...
On jest strasznie zestresowany, boi sie mezczyzn...
Na dniach zrobie mu badania krwi i zobaczymy co sie dzieje, dopiero po wynikach zastosuje łagodne srodki uspakajajace, zeby tak strasznie sie nie bal...
Jezeli objawy beda sie powtarzaly czeka nas wizyta u neurologa.

Trzymajcie kciuki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...