Bonsai Posted December 26, 2007 Author Posted December 26, 2007 Widać, że czuje się bardziej pewny siebie! I jak wypiękniał! Dziękuję! :loveu: Quote
bellatriks Posted December 26, 2007 Posted December 26, 2007 Ringo jest fantastyczny:loveu: i ma równie fantastyczny domek:loveu: Quote
foxi Posted December 28, 2007 Posted December 28, 2007 wspaniały pies, całym sobą pokazuje jak bardzo się cieszy, troszke to trwało nim się otworzył, ale warto było czekać na te chwile:loveu: Quote
Klaudia :-) Posted January 2, 2008 Posted January 2, 2008 świetne fotki,Ringuś wygląda na szczęśliwego:-) Quote
Ewusek Posted February 12, 2008 Posted February 12, 2008 Cioteczki, specjalnie dla Was nowe fotki Ringusia :-) Zobaczcie jaki jest radosny, wesoły i troszkę podtuczony :-) podczas tańców: z pańcią: nabrałem troszkę ciałka: Quote
Bonsai Posted February 12, 2008 Author Posted February 12, 2008 http://images30.fotosik.pl/158/45da471bd4f501af.jpg cóż za uśmiech! :loveu: Jak Ringo wypiękniał! Już po zdjęciach, że stał się bardziej pewny siebie. Jednak nadal uwielbia pieszczoty pewnie, co? ;) Quote
Ewusek Posted February 12, 2008 Posted February 12, 2008 uwielbia :-) i pieszczoty i spacerki ze swoja pańcia :-) nie potrafi sie jeszcze bawić zabawkami, nie biega za piłeczka :-( boi sie strasznie facetow... nie przepada za moim tatą... nawet nie chce z nim na spacery wychodzic... Zapomniałam napisac, że Ringo jest nieświadomym bohaterem :evil_lol: Mama, szła z Ringo do szewca, on jak zwykle bez smyczy. Szli przez osiedle i mama skreciła miedzy blok a lasek (za ta górka, na ktorej kiedys fotki robiłam jest lasek, jak bylam mala mialam zakazane tam chodzic, bo krazyly mity, ze tam sa narkomani) i nagle zaczal isc za nia jakis facet... Ringo pobiegl zrobic koope, a po wszystkim zaczal ja zakopywac, przy czym zawsze wydaje z siebie takie okrzyki, warkoty i szczeki radości a do tego szczerzy zęby... facet sie przestraszył i uciekł :-) Tak wić nieświadomie Ringo obronił mame :-) a w domu cały czas nie odstępuje jej na krok... Bedzie mieszkal z nami przez dwa tygodnie, bo mama pojedzie z moim synkiem na wczasy, a potem przez 3 tygodnie jak pojedzie do sanatorium... mam nadzieje, ze mi nie zwieje... Quote
Ewusek Posted May 19, 2008 Posted May 19, 2008 W piatek przyjezdza do nas na dzialke Ringo z mama, mama po 2-3 tygodniach wraca a Ringo do konca wakacji zostaje :-) Mam nadzieje, ze nie zwieje.... Quote
Ewusek Posted June 12, 2008 Posted June 12, 2008 jutro mijaja 3 tygodnie odkad Ringo jest z nami na dzialce :-) powiem Wam szczerze, ze 8 miesiecy musialam czekac, zeby zobaczyc jak on sie fantastycznie bawi, jak szaleje, jak kica nad wysoka trawa... jest niesamowity, piekny, kochany... Wczoraj do domu wrocila moja mama i Ringo czul sie troche nieswojo... popiskiwal, marudzil, teraz chodzi za mna krok w krok... czasami mozna go rozdeptac albo sie wylożyc :-( Gorzej jak wchodzi pod nogi jak niesiemy Tomka :evil_lol: Kilka razy zdarzylo mu sie pogonic ktoregos z naszych kotow... Wydaje mi sie, ze Ringo ma problemy z poznawaniem ludzi. Jak ktos wchodzi do pomieszczenia, w ktorym on jest to zaczyna strasznie szczekac, jakby nie widzial kto kto idzie... I tak moze byc kilka razy dziennie. Szczeka na mnie, na meza, na chlopakow... w domu szczekal na tate, siostre... Jak wroce do Wawy albo on z mama to wysle go do okulisty bo od rogowki do zrenicy przebiega mu przez teczowke delikatna biala linia, tak jakny teczowka nie byla do okola, nie byla na 360 st, tylko na 330 st. Zapomnialam dodac, ze jak jechal z mama do nas na dzialke to 3 razy zrzygal sie w samochodzie.... w miedzy czasie sie w tym polozyl... Nie musze opowiadac jak wszystko wygladalo, mimo, ze bylo przygotowane na taka sytuacje. Na dniach wstawie jakies fotki... mamy tutaj iplusa i jest koszmarnie wolno.... Quote
Bonsai Posted June 12, 2008 Author Posted June 12, 2008 Może przy wejściu wymawiajcie jego imię, wtedy po głosie powinien Was rozpoznać i się uspokoić? Dobrze byłoby tez nie wchodzić gwałtownie do pomieszczenia. Myślę, że z czasem nauczy się też rozpoznawania osoby po krokach. Jednak oczywiście najważniejsza jest wizyta u weta, który stwierdzi co mu tam dolega - może to da się odwrócić? No i czekamy z niecierpliwością na fotki - chętnie zobaczę jak Ringo cudownie się bawi. :) Quote
Ewusek Posted June 12, 2008 Posted June 12, 2008 przerabialismy delikatne wchodzenie, mowienie do niego, teraz sa nagrody, ale zanim podejdziemy wolno z nagroda to i tak szczeka... Wydaje mi sie, ze to strach... caly czas siedzi przy swojej pani, teraz jak jej nie ma to przy mnie i czuje sie bezpiecznie. Kazda inna osoba pojawiajaca sie jest dla niego zagrozeniem. Swobodnie czuje sie na posesji, gdzie moze ganiac do woli i bawic sie z Karatem. Jestem pewna, ze ktos kiedys bardzo go skrzywdzil i on to pamieta.... Quote
Bonsai Posted June 12, 2008 Author Posted June 12, 2008 Hm, to może nie podchodźcie do niego ze smakiem,a czekajcie, aż on sam podejdzie? Nie podchodźcie na wprost do psa - pies odbierać może to jako złe zamiary. Podchodźcie po łuku - to sygnał uspokajający. W ogóle to polecam książke Turid "Sygnały uspokajające", jest naprawdę świetna! Na pewno kiedyś ktoś go skrzywdził. Zawsze był bardzo lękliwy, ale już tak bardzo się zmienił przy Was... więc z resztą też sobie poradzicie - to tylko kwestia czasu. :) Quote
Ewusek Posted June 12, 2008 Posted June 12, 2008 ksiazke na pewno kupie, dzieki :-) no co ty, nie podchodzimy do niego tak natretnie, czekamy az sam podejdzie, alebo idziemy bardzo delikatnie. Dzisiaj jak bylismy na spacerze i moj TZ wyciagnal do niego reke, zeby go poglaskac to Ringo normalnie skamienial. NIGDY nie widzialam go w takim stanie. BYl przerazony ! Powarkiwal potem, wzielam reke TZa i pokazalam Ringo ze swoja reka, zeby sie nie bal, ze to dobry dotyk... wahal i co jakis czas muskal mnie jezykiem. Do mezczyzn jest strasznie nieufny. Bardzo mi sie podobalo jak dzisiaj sie ze mna bawil na spacerze :-) Biegal, skakal, dawal brzuszek i kazal sie laskotac i drapac, potem dawal buzi i łapki :-) Od czasu do czasu probowal kasac, jak sie za bardzo nakrecil na zabawe :-) Poszlismy dalej i dotarlismy do mojego TZa i wtedy chcialam mu pokazac jak fajnie sie bawilismy, ale Ringo wygladal jakby połknął kij :-( Kuba obserwowal nas z daleka i widzial jak sie Ringo odpreza :-) Mam nadzieje, ze wszystko pojdzie w dobrym kierunku. Jutro pól dnia psy spedza w domu, bo przyjezdzaja monterzy z placem zabaw dla chlopakow :-) Quote
Ewusek Posted June 15, 2008 Posted June 15, 2008 bieg po alei sosnowej: szaleństwa: spacerek do bramy, bo Ringo uwielbia tarzać sie na drodze: Quote
Ewusek Posted June 15, 2008 Posted June 15, 2008 ja też chcę pić ale jestem za malutki do kranu... pozostaje micha... panicz na włościach: w "piaskownicy": gdzie jest Ringo ??? : zasłużony odpoczynek na kanapie: a wiec, mamy nie ma, zaczelam pracować troszkę nad Ringusiem i mam nadzieje, ze na dniach rozpoczniemy piłeczke i freezbee :-) Quote
Bonsai Posted June 15, 2008 Author Posted June 15, 2008 Ale Ringo ma foajowskie wakacje!!! Cudnie, pięknie, niesamowicie się zmienił! Dziękuję za zdjęcia! :loveu: Quote
Ewusek Posted November 5, 2008 Posted November 5, 2008 jest cięzko, ale postanowilismy, ze po wakacjech Ringo nie wroci do rodzicow tylko zostanie z nami. Mysle, ze tak bedzie lepiej dla niego. Gdybym byla sama, nie miala rodziny to bylby to idealny pies ale on nie akceptuje mezczyzn, nie wazne, czy facio ma 5 czy 30 czy 60 lat. Facet jest dla niego zagrozeniem. Strasznie szczeka, wpada w szal - agresywnosc. Mimo, ze nigdy nikogo nie ugryzl takie zachowanie jest uciazliwe. On sie boi wlasnego cienia... Chodzi za mna krok w krok i jest wiecznie czujny, co tez go nie uspakaja. Myslalam, ze po roku od wyjscia ze schronu zhabituuje, ale to chyba za wczesnie... Ola, ja naprawde nie chce myslec co on przezyl w schronie, albo wczesniej zanim do niego trafil... Widzac mojego meza w kombinezonie motocyklowym szczeka jak opetany i nic do niego nie dociera :-( Od pewnego czasu jak wychodze z domu zamykam go w klatce, zeby nie demolowal mieszkania. Poczatkowo tylko mial domek w transporterze, wchodzil tam bez problemu i spal. Jak wychodzilam i go zamykalam to probowal sie wydostac... okaleczal sie przez preciki... Bylam zalamana... Odebralam od kolezanki swoja duza metalowa klatke (120x80) i wstawilam ja do pokoju goscinnego. W klatce polozylam mu kolderke, wierzch przykrylam kocem, zeby mial daszek i tam sobie spi. Jak wychodze to go zamykam i juz nie czuje sie zle. Nawet po kilku godzinach jest ok. Od niedawna wieksza czesc dnia Ringo spedza w pokoju goscinnym z Karatem i Horke (dwa ostatnie pieski w moim podpisie). Zauwazylam, ze sie bardzo wyciszyl, uspokoil. Mysle, ze taki pobyt w "samotnosci" bez ciaglego czuwania troche, nawet bardzo go uspakaja. Naprawde nie wiem dlaczego on jest tak bardzo znerwicowany... Zeby go zrozumiec, zeby zrozumiec bodzce, ktore on odbiera zapisalam sie na studia podyplomowe z psychologii zwierzat. Na razie mialam pierwsze zajecia, ale mam nadzieje, ze pomoge mu wyjsc na prosta. Musze mu pomoc... Niebawem wstawie fotki... Na razie mozna go zobaczyc w moim foto-blogu dzieki za pamiec :-) Quote
Bonsai Posted November 5, 2008 Author Posted November 5, 2008 A jak Twoja mama - nie żal jej było oddać Wam Ringo? Chyba się już do niego przyzwyczaiła, przywiązała? Też wydawało mi się, miałam nadzieję, że uciekną z niego wszystkie fobie... I tak naprawdę sporo już dla niego zrobiliście, w schronisku bał się własnego cienia, na spacerze plątał się pod nogami, bo wszystko go straszyło... W boksie nieobecny duchem, zamyślony... Więc naprawdę gratuluję Wam, bo mnóstwo dobrego dla tego psiaka zrobiliście - uśmiech Ringo mówi sam za siebie. Dziękuję Wam bardzo, bardzo mocno za to, ile dla niego robicie. To fantastyczny psiak, i Wy też jesteście fantastyczni! Musi być Wam ciężko, ale chyba warto - bo trudno tego malca nie pokochać, mimo jego problemów. Czy na Twoich chłopców też tak szczeka? Trochę mi głupio, ale naprawdę ten psiak nie ujawniał na spacerach tego, jak bardzo boi się facetów. Zupełnie tego nie zauważyłam. Widziałam przestraszonego psa, ale w schronisku jest takich wiele, a część z nich po adopcji odmienia się nie do poznania (patrz Elza). Smutno to mówić, ale bardzo prawdopodobne, że gdyby Ringo nie był wtedy wyciągnięty, już by go nie było. Nawiasem mówiąc, wiesz co jest na miejscu wybiegu, w którym był Ringo? Plac zabaw dla dzieci. Ale mamy pomysłowe kierownictwo, czyż nie? :cool3: Życzę Wam dużo wytrwałości i cierpliwości! I dziękuję Wam bardzo, świat bez tak wspaniałych ludzi jak Wy byłby do d...! P.S. Nie działa link do galerii... :( Quote
Ewusek Posted November 5, 2008 Posted November 5, 2008 powiem szczerze, że kilka razy przyszlo mi na mysl, zeby go oddac, zeby nie miec problemu, za chwile jednak przychodzila refleksja, ze nie po to go wzielam, zeby go oddac, bo co bedzie jak komus tez bedzie to przeszkadzac ? odda go dalej ? odda go do schronu ? wywiezie do lasu ? On za duzo przeszedl, zeby jeszcze raz zmieniac dom. Zastanawialam sie na kupnem obrozy antyszczekowej, odradzila mi to wetka, powiedziala, ze dla psa jest to bardziej traumatyczne niz zabieg wyciecia strun glosowych. Nie wiem jak mozna byc bardziej znerwicowanym... Trafila kosa na kamien... nie moge trafiac tylko na idealne psy... ale wiem, ze mimo wszystko on wie, ze jest bezpieczny, ze jest u siebie, ze jest kochany i tu zostanie :-) Jest bardzo oddany, lize po rekach, daje buzi - ale tylko mi. Dzisiaj go pieknie wyszczotkowalam, to byl dumny, ze jako jedyny z towarzystwa ma 100% mojej uwagi :-) Na moich chlopakow tez szczeka. Z Grzesiem podchodze do niego, Grzes go glaszcze ale tylko pod moja kontrola. Ringo wtedy kamienieje i nie wie co sie stanie jak młody go głaszcze. Wiem, ze nigdy nic mu nie zrobil, wiec jest to nabyte... Z moimi rodzicami jest problem - sa w separacji, tata prawie caly czas pracuje, mama stroi fochy... Jakby Ringo byl u niej nie moglaby przyjezdzac do nas na weekendy co jakis czas, zeby zostac z psami i dziecmi, jak wyjezdzam czy na wystawe czy cos zalatwic, bo wymyslalby sobie, ze jest Ringo i takie tam... a tak Ringo jest tutaj i nawet jak w ostatniej chwili sie okaze, ze mama ma zostac, to nie stresuje sie, ze pies jest w domu. Podroze z Ringo to masakra... przez 60 km potrafi kilka razy zwymiotowac, polozyc sie w tym, a potem wyjmuje go zażółconego z transportera... Pojechalismy do okulisty na badanie, bo Ringo ma przerwana teczowke w jednym miejscu (podobno przypadlosc u BC i tricolorow), jak go dr Garncarz zobaczyl takiego wytytłanego to sie za głowe złapal... Specjalnie dla niego kupilam duzy transporter samochodowy, zeby nie zafajdywal mi samochodu... Nie dziala na niego aviomarin (2 tabletki) i nie jedzenie przez 24 godziny przed podroza... To musi byc silny sensor stresu... Podejrzewam, ze zostal gdzies wyrzucony z samochodu dlatego tak sie zachowuje, bo jest w stresie, ze go wywioze... Zapomnialam napisac, ze Ringo sie zakochał :-) Wybrańcem jego serca został Cezar, nasz buldożek biało czarny... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.