Rybc!a Posted January 29, 2010 Author Posted January 29, 2010 [quote name='AgaiTheta']10 lipca 2008 roku został wzięty ze schroniska, w ten sam dzień skończyła się kwarantanna... Nowy właściciel oddał go, kolejny znowu oddał i tym sposobem pies trafił do kata. Ok trzy tygodnie temu otrzymaliśmy zgłoszenie, że pies jest bity, głodzony ale nie było dokładnego adresu. Basia z Panem Jankiem i Policją jeździła, szukała, pytała, nakierowali ich na amstaffa z właścicielem, który wyszedł z więzienia, bo taką mieliśmy informację, że właściciel dopiero co wyszedł z więzienia. Basia sprawdziła wszystko, warunki nie były idealne, ale pies dobrze wyglądał, był ufny, nie bał się właściciela. Nie było po co interweniować. Dzisiaj się okazało, że to nie był ten dom, że to nie był ten pies i że to nie był ten właściciel... Dlaczego? To wręcz nie do wyobrażenia, że w takiej pipidówce, że tak może się zdarzyć, że ten pies mógł mieć takiego pecha. Dzwoniliśmy wiele razu do ludzi, którzy nam zgłosili, telefon był poza zasięgiem. Odezwał się dzisiaj, za późno... Pojechaliśmy sprawdzić, jakoś mimo wszystko wierzyłam, że on będzie żył... Całe szczęście, że pojechaliśmy, bo los tego biednego amstaffa podzieliły by dwa szczeniaczki, już wychudzone, wyziębnięte, myślę, że pożyłyby jeszcze maksymalnie dwa dni. Mają ok 8 tygodni, znalezione gdzieś w polu, było ich więcej, ale resztę ktoś tam sobie wziął. Nie będę opisywała całej rozmowy, bo to się w głowie nie mieści, jak ludzie potrafią być podli, jak chcą siebie wytłumaczyć i jak bardzo się pogrążają. Pokazali nam pomieszczenie na poddaszu. Szpary w dachu takie, że śniegu było ze 30 cm wszędzie. Dziecko powiedziało nam, że leży tam na końcu, w tym samym czasie szczeniaczek podszedł pod rękę, to trzepnęła nim w kąt, aż mi się słabo zrobiło. Od razu maluchy schowałam i powiedziałam, że je zabieramy. Razem z Panem Jankiem po omacku przekopywaliśmy śnieg szukając psa. Graciarnia, było wszystko jego nie. Pan Janek go znalazł. Brak słów... Policjanci stali w osłupieniu, bez słowa wyszli i za chwilę wrócili, powiedzieli, że czekamy na fotografów sekcji kryminalnej. Czekaliśmy w ciszy, ja tuliłam szczeniaki, tak strasznie mruczały, stękały i kwilili. O czymś tam próbowaliśmy rozmawiać, ale nic się nie kleiło. Przyjechali, porobili zdjęcia, zabraliśmy zwłoki psa i szczeniaki. Właściciela nie było, zeznania złożyła matka. Opiszę jak i co po sprawie. Wróciliśmy do schroniska, zostawiłam maluchy i to biedne zmaltretowane ciało psa, który wyszedł ze schroniska, taką dostał drugą szansę.... Na szyi miał sznur, tym sznurem był przywiązywany i katowany, pewnie jak skomlał, jak chciał się wyrwać, jak chciał żyć... Pojechałam na Policję, zostałam przesłuchana. Wróciłam do domu przed 21 i tak siedzę. Żyć się odechciewa...[/QUOTE] Zupełna masakra, nie na moje nerwy. Siedzę i po raz kolejny płaczę z bezsilności. :( Quote
basia0607 Posted January 30, 2010 Posted January 30, 2010 Myslałam, że juz sie uodporniłam. Wiele interwencji mam poza sobą, niektóre bardzo drastyczne, jednakże w tym przypadku boli mnie dusza, nie moge sie pozbierać. Ten pies miał ogromnego pecha, przechodził z rak do rąk az trafil na zwyrodnialcow. Gdyby ci ludzie, ktorzy zgłaszali nam te sprawe zawdzonili póżniej, gdyby ich telefon nie milczał , gdyby w tej wsi nie bylo innego amstafa, pech , podły pech ! Quote
basia0607 Posted January 30, 2010 Posted January 30, 2010 Myslałam, że juz sie uodporniłam. Wiele interwencji mam poza sobą, niektóre bardzo drastyczne, jednakże w tym przypadku boli mnie dusza, nie moge sie pozbierać. Ten pies miał ogromnego pecha, przechodził z rak do rąk az trafil na zwyrodnialców. Gdyby ci ludzie, ktorzy zgłaszali nam te sprawe zawdzonili póżniej, gdyby ich telefon nie milczał , gdyby w tej wsi nie bylo innego amstafa, pech , podły pech ! Quote
basia0607 Posted January 30, 2010 Posted January 30, 2010 Myslałam, że juz sie uodporniłam. Wiele interwencji mam poza sobą, niektóre bardzo drastyczne, jednakże w tym przypadku boli mnie dusza, nie moge sie pozbierać. Ten pies miał ogromnego pecha, przechodził z rak do rąk az trafil na zwyrodnialców. Gdyby ci ludzie, ktorzy zgłaszali nam te sprawe zawdzonili póżniej, gdyby ich telefon nie milczał , gdyby w tej wsi nie bylo innego amstafa, pech , podły pech ! Quote
Rybc!a Posted January 30, 2010 Author Posted January 30, 2010 Spacery w TAKIM śniegu są po prostu boskie :D Nogi bolą strasznie, chodzi się niewygodnie, małe psy mają problem z poruszaniem się ( Rudą dzisiaj kawał drogi musiałam nieść na rękach, bo jest za mała, a śnieg dużo wyższy od niej! :D ) - ale ubaw jest niezły. Dzisiaj z wolontariuszy byłam ja, Madzia, Borsuczek, Dosia, Patrycja i Damian. :loveu: . Z tego co wiem, na spacer wyszedł Kokos, Skoczek, Szarak, Szczota, Sara, cała piątka ( 6 psów, w tym India, Psotka, Ruda), Brus, a przed 11 nie mam pojęcia co się działo. Chyba żadnej adopcji niestety, ludzie przynosili tylko dary, za które bardzo dziękujemy! Nie byłam dzisiaj z Działką, ale za to wynagrodziłam jej to w pieszczotach, siedziałam u niej chyba z pół godziny, tuląc i powtarzając w kółko, że jest najpiękniejsza i kocham ją najbardziej, łudząc się, że rozumie, mimo, że przecież nie słyszy. Vitka, szkoda, że cię dzisiaj nie było, byłyby fajne zdjęcia! Trzeba szybko szukać domu szczeniakom od Sary- są już duże, grube, bardzo pocieszne i śliczne- a zaczynają się w swoim kręgu dominować, dochodzi do dość poważnych spięć- dzisiaj byliśmy zmuszeni zabrać od nich jedno szczenię. ... a Połamaniec zjadł kocią kupę! :roll: :cool3: ( smacznego wszystkim, których dzisiaj lizał po twarzy ) Quote
Rybc!a Posted January 30, 2010 Author Posted January 30, 2010 Spacery w TAKIM śniegu są po prostu boskie :D Nogi bolą strasznie, chodzi się niewygodnie, małe psy mają problem z poruszaniem się ( Rudą dzisiaj kawał drogi musiałam nieść na rękach, bo jest za mała, a śnieg dużo wyższy od niej! :D ) - ale ubaw jest niezły. Dzisiaj z wolontariuszy byłam ja, Madzia, Borsuczek, Dosia, Patrycja i Damian. :loveu: . Z tego co wiem, na spacer wyszedł Kokos, Skoczek, Szarak, Szczota, Sara, cała piątka ( 6 psów, w tym India, Psotka, Ruda), Brus, a przed 11 nie mam pojęcia co się działo. Chyba żadnej adopcji niestety, ludzie przynosili tylko dary, za które bardzo dziękujemy! Nie byłam dzisiaj z Działką, ale za to wynagrodziłam jej to w pieszczotach, siedziałam u niej chyba z pół godziny, tuląc i powtarzając w kółko, że jest najpiękniejsza i kocham ją najbardziej, łudząc się, że rozumie, mimo, że przecież nie słyszy. Vitka, szkoda, że cię dzisiaj nie było, byłyby fajne zdjęcia! Trzeba szybko szukać domu szczeniakom od Sary- są już duże, grube, bardzo pocieszne i śliczne- a zaczynają się w swoim kręgu dominować, dochodzi do dość poważnych spięć- dzisiaj byliśmy zmuszeni zabrać od nich jedno szczenię. ... a Połamaniec zjadł kocią kupę! :roll: :cool3: ( smacznego wszystkim, których dzisiaj lizał po twarzy ) Quote
Vitka Posted January 30, 2010 Posted January 30, 2010 No trochę żałuję, że mnie nie było, ale dziś też robiłam zdjęcia psom w śniegu. ;) Będę niestety dopiero we wtorek lub środę, bo w poniedziałek jadę do Gdańska... Jeszcze mam do wstawienia zdjęcia z wczoraj. Szczeniaki Sary szalały na śniegu. Wtedy też doszło do jednej poważnej awantury... którego szczeniaka zabrałyście? Trzeba je socjalizować, zabierać na takie spacery, ona wszystką obwąchują, uczą się, że drzewo ich nie zje, itp. :) Mam też zdjęcia kotki Basi z nowego domu, Małej Mi i jedno zdjęcie szczeniaka z lasu, też w nowym domu. ;) Quote
Charly Posted January 30, 2010 Posted January 30, 2010 a no- snieg super:) A propos zdjęc- vitka ma z wczoraj chyba kilka:) Jest tak często w schronisku, że należał się jej dzien urlopu- ale już wracaj Vitka i wstawiaj zdjęcia...;) Quote
Vitka Posted January 30, 2010 Posted January 30, 2010 Dogo mnie dobija. Może się w końcu uda dodać te głupie zdjęcia!?!? Quote
Charly Posted January 30, 2010 Posted January 30, 2010 to malenstwo jest boskie byłam przekonana, ze to dziewczynka. a tu patrzę chłopczyk hihi Quote
Charly Posted January 30, 2010 Posted January 30, 2010 te male sa tak tłuste jak żadne inne szczeniaki. mieszkają na dworze w budach odkąd przyszły i mimo tego takie tłuściochy. w ogóle są ogromne. Sara jest drobniutka, a tu takie dzieciaki Quote
Vitka Posted January 30, 2010 Posted January 30, 2010 One się tak uodporniły na zimno... szok! Myślałam, że po tym spacerze, po oblepieniu śniegiem będzie im zimno. Poszłyśmy je z Agą wycierać, a one praktycznie suche! Jak dla mnie są super :) Quote
Charly Posted January 30, 2010 Posted January 30, 2010 są ekstra. one urodziły się na dworze, gdzies na dzialkach. sara kilka tygodni wraz z nimi żyła na ulicy, az ją do nas przywieziono- no i u nas tez do razu na dwór poszły. wszystkie! przeżyły w schronisku, są silne i....właśnie tłuste hihihi Quote
Vitka Posted January 30, 2010 Posted January 30, 2010 Dodałabym wszystkie zdjęcia, ale dogo mi nie pozwala!!!!!! Quote
basia0607 Posted January 31, 2010 Posted January 31, 2010 Ja dzisiaj miałam interwencje na wsi . Suka oszczeniła się w wózku dzieciecym , na mrozie. 1 szczenie nie żyje, 6 pozostały cudem przeżyło. Suka próbowała je brać w zęby i chować przed nami. Chodzłlysmy rownież po dzialkach , szukały psów. To jest następny smutny temat .I tak spokojnie mineła niedziela ! Quote
Charly Posted February 1, 2010 Posted February 1, 2010 zapomniałam napisać, że biała kotka jest zarezerwowana:) idzie do Malborka, najmłodsze dziecko lat 19:) Był biały bardzo charakterny kocurek już w tym domu. po 10 latach musiał zostać uspiony. Rozmawiało się bardzo fajnie- przyszły właściciel posiada dużą wiedzę na temat kotów i w ogóle wszystko wygląda super:) A poza tym....dziś do schroniska przyjedzie pewna miła pani z Elbląg podpisac umowę. W środę do domu idzie......MELEKTRA!!!!!!!!!! Kordoniu w innych czasach spłonęłabyś na stosie- zaczynam się bać;) Dzięki!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.