Jump to content
Dogomania

Uwaga na hodowle wilcze serce!!


Recommended Posts

To już jednak postawienie problemu na głowie. Czy też na garbie może.
Wynika z tego, że "trafienie" zdrowego psa graniczy prawdopodobieństwem z wykluciem węża o dwóch głowach. Jest możliwe - gdzieś, ktoś widział kiedyś ale nie miejcie pretensji, że wasz ma tylko jedną.

Tak i tak też będzie póki założeniem hodowli owczarka niemieckiego będzie pies kaleki, ciągnący za sobą zad, o niezbornym ruchu, niestabilnych stawach. Te psy rodzą się chore. Zdrowy owczarek to niehodowlany owczarek. Chyba, że mówimy o użytkowych, a DON użytkiem nie był i nie jest. I raczej nie będzie. Dalej będą kicać po ringach i cieszyć swą obecnością gabinety weterynaryjne.
Bywają zdrowe owczarki, nawet eksteriery i DON, ale ludzie przecież wygrywają też na loteriach.
Link to post
Share on other sites
  • Replies 145
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

No proszę, już dwa lata wisi na Dogo - ustawicznie podbijany - wątek "Uwaga na hodowlę Wilcze Serce" (choć oryginalnie zapisany nie po polsku), utworzony 29 grudnia 2013 przez niejaką Xador (z dwoma w

Znane mi owczarki niemieckie z linii ongiś NRD-owskich, a dziś czeskich czy słowackich - użytkowe, o prostym grzbiecie, biegały swobodnie od szczeniaka, a nie na smyczy do sześciu miesięcy! I zachował

Sybel oczernianiem jest dla mnie psucie komuś reputacji na podstawie własnej oceny tego, co podpowiada wyobraźnia. Jeśli chce Pani poznać moje psy, ich poziom socjalizacji zapraszam serdecznie w odwie

Bzdura! Po to zostały wprowadzone przepisy i legalne hodowle, aby eliminować wady wrodzone. Czytaj uważnie, to nie jest dysplazja nabyta tylko wrodzona!  Poza tym to nie pierwsza sytuacja w Wilczym Sercu! A przede wszystkim właścicielom powinno zależeć na tym, aby eliminować pary, które wydają na świat potomstwo z wadą genetyczną. A oni nie są tym zainteresowani. Właściciele robią biznes, a psy ciepią.


Jak dotąd nie udało się wyeliminować dysplazji z żadnej rasy. Skoro rodowody zostały sprawdzone do 5-ciu pokoleń wstecz, to co jeszcze miał zrobić hodowca ? Sposób dziedziczenia dysplazji jest sprawą dość skomplikowaną. Gdyby przeczytała Pani moje wcześniejsze wpisy w tym wątku, to wiedziałaby Pani dlaczego nigdy nie kupuję psów spoza ZKwP - bo nie można sprawdzić informacji o danych liniach.
Pretensje można byłoby mieć do hodowcy, ze ciągle dopuszcza do siebie te same sztuki, mimo ze szczenięta wychodzą chore. Ale dowodu żadnego Pani nie ma, nawet nie wie czy inne psy z miotu także mają dysplazję.
Rozumiem rozgoryczenie, nie rozumiem wyboru rasy - bo ja w dzisiejszych czasach ON-ka bym nie kupiła.
Link to post
Share on other sites

Bzdura! Po to zostały wprowadzone przepisy i legalne hodowle, aby eliminować wady wrodzone. Czytaj uważnie, to nie jest dysplazja nabyta tylko wrodzona! Poza tym to nie pierwsza sytuacja w Wilczym Sercu! A przede wszystkim właścicielom powinno zależeć na tym, aby eliminować pary, które wydają na świat potomstwo z wadą genetyczną. A oni nie są tym zainteresowani. Właściciele robią biznes, a psy ciepią.


Hahaha, zaśmiał się hrabia po francusku, albowiem ten język znał najlepiej.
Proszę prześledzić rozwój rasy i może sama dojdziesz do tego co widać jak na dłoni. Hodowcy owczarków zrobili przez lata co mogli, żeby ze zdrowych ńorlamych psów stworzyć kaleki. W świetle prawa związkowego, pod szczytnymi hasłami itd itp. Klienci to lubią klienci to dostają. To kupujący napędzają ten rynek, a hodowcy prześcigają się w tym, kto wyhoduje psa o maksymalnym kątowaniu. Proszę mi wskazać hodowlę gdzie nie rodzą się owaczarki z dysplazją. Taka wiedza na wagę złota.
Link to post
Share on other sites

Klienci to lubią klienci to dostają. To kupujący napędzają ten rynek, a hodowcy prześcigają się w tym, kto wyhoduje psa o maksymalnym kątowaniu. Proszę mi wskazać hodowlę gdzie nie rodzą się owaczarki z dysplazją. Taka wiedza na wagę złota.

Przykre, ale prawdziwe. W pogoni za jak największym kątowaniem, zgubiono nie tylko zdrowie ON-ków, ale i charakter. Coraz częściej są to psy histeryczne, rozszczekane. Od dawna już w sporcie zostały niemal wyeliminowane przez maliny. Co prawda pojawia się już trend powrotu do korzeni, trochę fajnych psów, np: na ostatniej wystawie w Berlinie, fajne hodowle użytków w Czechach,ale jak nie zmądrzeją kupujący to jednak powrót do normalnej budowy u ON-ków nie będzie prostą sprawą. I nie jest to bynajmniej problem FCI, ale ogólnie całego świata.
Link to post
Share on other sites

Powiedziane zostało: "nie tylko ta rasa" i "psy z wszelkich hodowli" mają garba. Ergo: wszystkie badania par hodowlanych o dobrych wynikach (chyba są takie?) to fałszywki. Taki garb wyretuszowany.


No niestety także te przebadane psy, dają szczeniaki z dysplazją. Cóż zrobić. Na pewno największy wpływ na to ma kątowanie za wszelka cenę i taki dobór rodziców, aby uzyskać super wystawowe szczeniaki, w niczym nie przypominające zdrowych DDR-ów sprzed 25 lat. Zapewniam Cię jednak, że po super rodzicach wychodzą nie tylko dysplastyki, ale i wnętry czy psy z brakami zębowymi. Naprawdę trudno o dobrego owczarka.
Dlatego jeśli ktoś chce mieć pewność powinien kupić psa starszego, bo przy szczeniaku naprawę trzeba być szczęściarzem, aby trafić na fajny egzemplarz.
P.S. Dobry wynik prześwietlenia, jedynie zmniejsza możliwość wystąpienia dysplazji,ale jej nie wyklucza. Należy sprawdzić zresztą masę psów z danej linii, bliższych i dalszych krewnych, aby choć częściowo zabezpieczyć się czysto statystycznie, przed możliwością wystąpienia dysplazji, pewności nie ma nigdy.
Link to post
Share on other sites

Czyli dziś teoretycznie zdrowe psy (bo jakieś tam badania na garba mieli) rodzą chore szczenięta.

Smutne to, co piszesz. Znam trzy ONki i jednego DONka. Wszystkie "stawowo" zdrowe, w tym dwa mocno wiekowe. Jeden rzeczywiście użytek z Czech. Pozostałe z pseudo bez papierów. Doprawdy zabawne, chciałoby się rzec. Rzecz jasna - przez łzy ten śmiech, przez łzy.

Link to post
Share on other sites

Czyli dziś teoretycznie zdrowe psy (bo jakieś tam badania na garba mieli) rodzą chore szczenięta.

Smutne to, co piszesz. Znam trzy ONki i jednego DONka. Wszystkie "stawowo" zdrowe, w tym dwa mocno wiekowe. Jeden rzeczywiście użytek z Czech. Pozostałe z pseudo bez papierów. Doprawdy zabawne, chciałoby się rzec. Rzecz jasna - przez łzy ten śmiech, przez łzy.

Wśród mocno wiekowych rodowodowych też znajdziesz ich wiele. A jesli chodzi o pseudo, to czasami jest to wynikiem selekcji naturalnej, przeżywają najsilniejsze. Ja znam ON-ki z dysplazją i z rodowodami, i z pseudo.

Link to post
Share on other sites

A jesli chodzi o pseudo, to czasami jest to wynikiem selekcji naturalnej, przeżywają najsilniejsze. 

A możesz przybliżyć tę myśl w odniesieniu do dysplazji? Bo z tak krótkiego stwierdzenia wynika, że w pseudo psy umierają na dysplazję, a te z tych "wszelkich hodowli" - nie. Tzn. są leczone, podnoszone na nogi, a potem rozmnażane wbrew ewidentnej, śmiertelnej wadzie? Selekcja w pseudo jest lepsza niż w hodowli? Wiesz, okropnie się to czyta :(

Link to post
Share on other sites

dysplazja chorobą śmiertelną???

niestety hodowla zwierząt nakierowana na jedną lub ledwo kilka cech niesie za soba ryzyko. zawęża się pula genetyczna, eliminujemy pewne cechy bo są przez nas, ludzi, uznane za niepożądane. A genetyka to skomplikowana maszyneria, nie sposób przewidziec i odkryć wszlekich możliwych powiązań, sprzężeń cech. Nie dotyczy to tylko psów. Dotyczy wszelkich zwierząt hodowlanych. Słabe kości u kur niosek, agresja u świń, problemy z porodem u krów i wiele, wiele innych kłopotów z selekcjonowanymi przez ludzi gatunkami i rasami.
wracając do garba, oczywiście nie wszytskie owczarki jak jeden mąż mają dysplazję, nie wszystkie mają ją zdiagnozowaną. Kupując psa tej rasy trzeba jednak mieć świadomość jak wielki odsetek psów ma problemy z aparatem ruchu, bo tu nie tylko dysplazja jest problemem. Jest jeszcze np. spondyloza, nagminnie trapiąca onki.
Te choroby pojawiają u ras, w których były rzadkością.
I nie ma tu znaczenia pod jakim szyldem hodowca prowadzi działalność. Stąd moje słowa o wielbłądzie.

Link to post
Share on other sites
 

A możesz przybliżyć tę myśl w odniesieniu do dysplazji? Bo z tak krótkiego stwierdzenia wynika, że w pseudo psy umierają na dysplazję, a te z tych "wszelkich hodowli" - nie. Tzn. są leczone, podnoszone na nogi, a potem rozmnażane wbrew ewidentnej, śmiertelnej wadzie? Selekcja w pseudo jest lepsza niż w hodowli? Wiesz, okropnie się to czyta :(

Psy nie umieraja na dysplazję, bo to nie choroba śmiertelna. Ale ludzie, którzy kupują ON-ka za niewielkie pieniądze, często nawet nie wiedzą o dysplazji, a zdjęcia nie są robione, bo i po co. Przy dużej dysplazji z ewidentnymi procesami bólowymi, pies odchodzi powoli, ma coraz większe problemy z poruszaniem się, stawaniem. Ma to wpływ na jego dobrostan, nikt przecież nie kupi, chondrokanu za parę stów, nie mówiąc o operacji, która wraz z opieką pooperacyjną kilkukrotnie przekracza wartość psa. Wywozi się wiec psa, odpowiednio daleko, aby do domu nie wrócił, dobrze jak wypuszcza się z dala od domu, a nie przywiązje gdzieś w lesie, aby zmarł z głodu. Lądując w schronisku, taki pies, także ma mniejsze szanse, gdyz z reguły ląduje w "kilkuosobowej" klatce, na samym dole hierarchii, mając dużo większe szanse na pogryzienie, czy zagryzienie, jak pies zdrowy.

Natomiast pies w pseudo nie jest dobierany do rozrodu, pod kątem wystawowym, czyli znacznie mniej patrzy się na kątowanie. Bierze się to, co ma się pod ręką. Co w odniesieniu do dysplazji, jest często lepsze. Zobacz zresztą, na wszelkiego rodzaju zawody, ludzie w tej chwili pracują z borderami, aussikami, belgami, kundelkami, ON-ek stanowi rzadkość. Robi się jedynie IPO, aby pies miał uprawnienia i właściwie tych psów nigdzie nie zobaczysz, no może jedynie na wystawie, gdzie specjalnie ustawiane są w jak największym kątowaniu, aby zdobyć jak najlepszą ocenę. Patrząc na ich stawy skokowe, linię grzbietu, można się jedynie dziwić, ze ktoś może kupować potomstwo po takich psach.

Link to post
Share on other sites

Bo opadająca linia grzbietu i mocne kątowanie stało się modne - wśród ludzi najczęściej zwraca uwagę i wchodzi w modę coś rzadko spotykanego. Jeśli wśród tysięcy przedstawicieli psiej rasy jakaś cecha występuje rzadko, to zwraca uwagę i zaczyna się hodowla na tę rzadką cechę - ale rzadkie cechy nie muszą być korzystne dla przetrwania gatunku. Gdyby były korzystne, to właśnie występowałyby często - nie zobaczy się wilków z linią grzbietu modnego ON-a.
Dysplazja nie jest dziedziczna wprost - dlatego tak trudno ją wyeliminować - ale może być dziedziczną wadą nieprawidłowa struktura kości, przyczyniająca się do wystąpienia dysplazji.

Link to post
Share on other sites

Dysplazja nie jest dziedziczna wprost - dlatego tak trudno ją wyeliminować - ale może być dziedziczną wadą nieprawidłowa struktura kości, przyczyniająca się do wystąpienia dysplazji.


Tylko badań dot. nieprawidłowej struktury kości się nie robi. Niestety hodowcy zabrnęli w tej rasie w ślepy zaułek, podążając bez sensu za modą. Całe szczęście, że zostały użytki, bo trzeba by rasę oddtwarzać na nowo.
Link to post
Share on other sites

Moda modą....ale po to są związki kynologiczne, aby sprawować nad tym nadzór. To sędziowie na wystawach oceniają, który pies spełnia wszystkie wymogi. To oni decydują, który pies jest piękny, który otrzyma ocenę doskonałą, a w rezultacie będzie miał uprawnienia hodowlane. Więc to nie klienci decydują o kanonie piękna rasy.....

Po drugie, czym inny jest dysplazja nabyta, a czym innym dysplazja wrodzona. Ponieważ na dysplazję wrodzoną również klient nie ma wpływu. To hodowca decydując o parowaniu zwierząt pośrednio ma wpływ na to, jakie cechy odziedziczą szczeniaki. Więc klient jest ostatnim ogniwem, który powinien ponosić jakąkolwiek odpowiedzialność za to szczeniak ma wady genetyczne!

Link to post
Share on other sites

Czy możecie mi powiedzieć, czy i kiedy można żądać od hodowcy zrobienia badań genetycznych, potwierdzających, że szczenię faktycznie pochodzi ze skojarzenia pary wykazanej w rodowodzie?


Zawsze, jeśli ma się uzasadnione podejrzenie, że mogło dość do oszustwa. Jeśli rodzice szczeniąt mają zrobione profile DNA, to hodowca lub związek je reprezentujący ma obowiązek je ujawnić. Koszt sprawdzenia DNA szczeniaka, ponosi właściciel szczeniaka, choć jeśli się okaże, ze nie jest "dzieckiem swych rodziców" to oczywiście dostanie zwrot. Jeśli rodzice nie mają profili DNA, to hodowca może zażądać aby koszty przeprowadzenia tych badań, pokryła osoba zarzucająca mu oszustwo. Jeśli wyjdzie, ze szczeniak jest jednak po tych psach, to forsa przepadnie.
Co do sędziów i uprawnień. Uprawnienia hodowlane dostają nie tylko psy z czołówki, ale to psy będące multichampionami najwięcej kryją. Naprawdę można sobie znaleźć skojarzenie, z mniej utytułowanymi rodzicami i mniej przekątowanymi, ale wtedy nie ma co liczyć na wystawowe BOB-y. Także jednak wszystko zależy od klienta.
A tego wszystkiego dowiedziałaby się Pani z dogo, gdyby weszła tu przed zakupem psa. Powiem szczerze, mi zebranie danych, wybór hodowli, oczekiwanie na szczeniaka, bo zamawiam zanim jeszcze mariaż dojdzie do skutku zajmuje od 1-2 lata. Psy, a nawet hodowle z których pochodzi bliższa i dalsza rodzina są przejrzane kilka pokoleń do tyłu.Wszelkie dane wystawowe, sportowe, zdrowotne, obejrzenie w realu poprzednich miotów, jesli są w Polsce i na wystawach i na zawodach. A mimo to mam wkalkulowane, że coś może się nie udać, bo wiem na czym polega hodowla. Wydaje mi się, ze podchodzi Pani do tego jak do zakupu wyrobu stworzonego na taśmie produkcyjnej, a to żywe zwierzęta i wszystko może się zdarzyć.
Link to post
Share on other sites

Dziękuję za odpowiedź. Wiem, że wszystko się może zdarzyć. Tylko niesprawiedliwe według mnie było to, że całą odpowiedzialnością obarczyliście klienta, a nie tego który prowadzi działalność gospodarczą. Ponieważ każdy kto prowadzi działalność musi się liczyć z OC.

 

Proszę tylko jeszcze uściślić jedną rzecz. Czyli ja wykonuję badania mojemu psu (w wybranym przeze mnie laboratorium), jednocześnie proszę o wyniki profilu DNA rodziców od związku do którego należy hodowca i wówczas moje laboratorium daje mi odpowiedź czy psy wykazane w rodowodzie są faktycznie rodzicami mojego szczeniaka, czy tak to w skrócie wygląda? Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź.

 

Czy mogę zapytać, jaką hodowlę owczarka niemieckiego może Pan polecić?

Link to post
Share on other sites

W skrócie, tak. O ile związek do którego należy hodowca ma bazę danych profili DNA. W innym wypadku należy je zdobyć od hodowcy. Dokładnie jak to wygląda lepiej dowiedzieć się w ośrodkach, które badania przeprowadzają, tu parę linków.

http://dc.izoo.krakow.pl/uslugi/identyfikacja-osobnicza-i-kontrola-rodowodow/psy
http://www.laboklin.de/pdf/pl/genetyka/abstammung_pol.pdf
http://pfk.org.pl/?s=46,dna

Co do hodowli ON-ków, siedzę w innej rasie. Gdybym kiedykolwiek zmuszona była kupić szukałabym w hodowlach typowo użytkowych, np: w Czechach, choć nie jest proste dostać tam dobrego psa, bo zapotrzebowanie na On-ki nadające się do pracy, jest olbrzymie i duża część jest np: eksportowania do USA czy Kanady. Ale to mi nie grozi, gdyż każdy kto spróbował życia z belgiem, nie zamieni go na On-ka bo umarłby z nudów.
Znajomość linii ON-ków to naprawdę ogromna i szczegółowa wiedza, a ponieważ nigdy nie zamierzam mieć psa tej rasy, szkoda mi czasu na jej zgłębianie http://www.k9borderunit.pl/strony/psy-na-sprzedaz-dogs-for-sale.htmlale oni mają kontakt z hodowlami na Czechach i Słowacji, więc powinni mieć wystarczajacą wiedzę.

Link to post
Share on other sites

Ciągle czegoś nie rozumiem. Psy rozmnażają się szybciej niż wielbłądy. Krótsza ciąża, szybsze dojrzewanie, więcej szczeniąt w miocie. Skoro sytuacja jest aż tak tragiczna od lat (ktoś pisał o 20 latach psucia rasy), to skąd biorą się te pary hodowlane z dobrym wynikiem badań? Skoro wszystkie, prawie wszystkie (poza tą wygraną w totka) szczenięta rodzą się dysplastyczne, to z kosmosu? Z Czech? Jeżeli kupienie zdrowego szczenięcia od dłuższego już czasu graniczy z cudem bezgarbiego wielbłąda to wniosek może być tylko jeden - od lat rozmnaża się psy wyłącznie chore (fałszuje badania?). Jak tak, to i dwa lata poszukiwań są psu na budę w polskich realiach. Jak tak, to faktycznie cavecanem ma rację - kupiło się wielbłąda i teraz pretensje, że z garbem.

Link to post
Share on other sites

To ja dołożę do pytań Filodendron jeszcze jedno, a mianowicie jak te chore na dyspalzję owczarki niemieckie zaliczają Ausdauerpruefung, a w konsekwencji dostają Koerung, a hodowle Koerzucht? Przepraszam za brak umlautów.

Moda modą....ale po to są związki kynologiczne, aby sprawować nad tym nadzór. To sędziowie na wystawach oceniają, który pies spełnia wszystkie wymogi. To oni decydują, który pies jest piękny, który otrzyma ocenę doskonałą, a w rezultacie będzie miał uprawnienia hodowlane. Więc to nie klienci decydują o kanonie piękna rasy.....

Po drugie, czym inny jest dysplazja nabyta, a czym innym dysplazja wrodzona. Ponieważ na dysplazję wrodzoną również klient nie ma wpływu. To hodowca decydując o parowaniu zwierząt pośrednio ma wpływ na to, jakie cechy odziedziczą szczeniaki. Więc klient jest ostatnim ogniwem, który powinien ponosić jakąkolwiek odpowiedzialność za to szczeniak ma wady genetyczne!

Sądzę, że temat dysplazji u ON jest bardziej skomplikowany niż Ci się wydaje lub chcesz żeby był. Można sobie poczytać np:

http://www.szenberg.com/news2011_11.html

i wyciąg z artykułu:

 

W SV jest obowiązek prześwietlenia na HD i na ED oraz zbadnie pochodzenia psa poprzez badanie DNA. W FCI jest obowiązek prześwietlenia tylko na HD. Obowiązku prześwietleń na ED i badania DNA nie ma. Niestety, przepisy i SV i FCI , mimo ich ścisłej realizacji, nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Czy wypełnienie tego kosztownego obowiązku eliminuje dysplazję i tyłu i przodu? Niestety, nie!
Hodowla Szenberg , zgodnie ze swoim najgłębszym przekonaniem, wzorując się na przepisach SV wszystkie swoje suki hodowlane i reproduktory prześwietla w Niemczech / i HD i ED i DNA/. 
Czy to, że wiele pokoleń wstecz ma akceptowalne prześwietlenia stawów w Niemczech całkowicie eliminuje dysplazję?
Też , niestety, nie! Dysplazja jest gdzieś / gdzie?/ głęboko zakodowana w genach poprzednich pokoleń i żaden hodowca na świecie nie ma i nie da gwarancji, że w żadnym szczeniaku dysplazji nie będzie.

 

http://www.zjaduskorpiona.pl/pl.php?s=31

i wyciąg z artykułu:

 

Udział czynników genetycznych w rozwoju dysplazji jest różny dla różnych populacji – inny może być, powiedzmy, dla owczarków niemieckich w Polsce, a całkiem inny w Szwecji. Stwierdzenie, że dysplazja jest, przynajmniej częściowo, uwarunkowana genetycznie, skłoniło do podjęcia selekcji hodowlanej, która miała doprowadzić do jej wyeliminowania. Pierwszy kompleksowy system selekcji wprowadzono w Szwecji (1959), potem w Wielkiej Brytanii (1960), Szwajcarii (1965), USA (1966) i Niemczech Zachodnich (1967), najpierw dla owczarków niemieckich, potem też dla innych, liczniejszych ras. Początkowo wydawało się, że selekcja jest skuteczna (choć nie we wszystkich krajach; w zależności od ostrości przyjętych kryteriów), ale po czterdziestu latach można już powiedzieć, że skutek jest znacznie mniejszy od oczekiwanego. U owczarków niemieckich częstość przypadków dysplazji zmalała o kilkanaście procent, ale już u nowofundlandów praktycznie wcale.

Okazało się także, że nawet używanie w hodowli wyłącznie psów wolnych od dysplazji nie gwarantuje wcale, iż takie będzie potomstwo. W pewnych badaniach przedstawiono wyniki potomstwa 8 reproduktorów owczarków niemieckich (wolnych od dysplazji), z których każdy dał ponad 100 szczeniąt. Procent wolnych od dysplazji szczeniąt wahał się od 80 do zaledwie 30. Natomiast dziewiąty pies, sam z lekką dysplazją, dał 50 proc. szczeniąt wolnych od niej.

 

Pamiętam, że grzebiąc kiedyś po niemieckich stronach znalazłem zestawienia tabelaryczne w tym temacie (dot. kojarzeń psów i suk wolnych od dyspalzji i z lekką dysplazją) i jest tak jak autor pisze powyżej...

 

Przepraszam, być może coś mi umknęło, ale czy przed zakupem szczeniaka nie żądałas od hodowcy badań pod kątem dysplazji???

Link to post
Share on other sites

szczeniak nie miał zrobionego prześwietlenia w momencie wydania. 5 pokoleń wstecz zarówno po stronie matki jak i ojca nie było dysplazji. A mój pies ma stwierdzoną dysplazję wrodzoną, stawy w masakrycznym stanie, a ma zaledwie 9 miesięcy. Dlatego zastanawiam się czy to faktycznie jego rodzice..... Wiem, że nawet u zdrowych rodziców może to się zdarzyć, że szczenię będzie obciążone. Natomiast sama hodowla była wymieniana na forach, że miała przypadki dysplazji (tylko trafiłam na te opisy za późno)....

 

Czy hodowca powinien wziąć za to odpowiedzialność- przynajmniej w części? W umowie nie ma szczególnych zapisów na ten temat. Koszt operacji psa to kilka tysięcy zł.

Link to post
Share on other sites

Rozumiem, że widziałaś wyniki tych badań, masz kopie badań rodziców itp. To hodowla z PKPR, czyli testy DNA rodziców powinny być, więc sprawdzenie czy rodzice są faktycznie rodzicami nie będzie stanowiło problemu, poza kosztami.

 

Czy hodowca powinien...hmmm to zalezy od danego hodowcy...są tacy, którzy oferują pomoc bez wahania, tacy którzy zostali juz naciągnięci przez nieuczciwych nabywców i pomoc uzalezniają od spełnienia okreslonych warunków i tacy, którzy mają wszystko w ... wiadomym miejscu...

Link to post
Share on other sites

Witam serdecznie wszystkich i dziękuję bardzo za wyjaśnianie tematu i dyskusję.
Przypuszczam, że wiem, o jakiego psa, a właściwie suczkę chodzi Pani Niezadowolonej_Klientce, chociaż na 100% nie jestem pewna, bo właściciele nie odezwali się do mnie :(
Kilka dni temu dzwonił do mnie lekarz weterynarii, który wykonywał RTG suczki. Powiedział mi, że suczka ma dysplazję stawów biodrowych. Oczywiście stwierdził, że po zdrowych rodzicach nie mogą urodzić się szczenięta, ktore będą miały dysplazję. Nie dało się rozmawiać z tym Panem, bo dla niego rodzic HD/A + rodzic HD/A = 100% szczeniąt HD/A. 
Konsultowałam kiedyś potocznie zwaną "dysplazję wrodzoną" z dr.Siembiedą, który powiedział mi, że można stwierdzić to tylko wtedy, gdy przyjmuje ona postać niewykształcenia główki kości udowej, a w pozostałych przypadkach u szczenięcia w tym wieku nie da się, bo wpływ na rozwój i tempo rozwoju dysplazji, oprócz czynnika genetycznego mają także żywienie, ruch, zaburzenia gospodarki wapniowo-fosforowej, tempo wzrostu, a nawet tak banalna sprawa jak przerośnięcie pazurów, które może skutkować nieprawidłowym ułożeniem stawów całej kończyny. Kiedyś nawet prześwietlałam całe mioty 8 tygodniowych szczeniąt przed oddaniem, dopóki dr. Siembieda powiedział mi, że to nie ma sensu przed 3-4-tym miesiącem, bo zawsze na RTG obraz będzie dobry w tym wieku, a gdyby szczenię urodziło się z niewyksztalconymi główkami, czyli dysplazją wrodzoną, to miałoby problemy z poruszaniem się. Lekarz wykonujący RTG suczki studiuje radiologię, więc będzie konsultował się z dr. Siembiedą, może zrozumie, że zdrowi rodzice nie są gwarancją zdrowego potomstwa :( Pewnie właścicielka suczki jest przekonana co do słuszności tej opinii i dlatego mysli, że szczenię nie jest po tych rodzicach. Oczywiście rodzice maja badania DNA i mogę udostępnic ich wyniki, zeby rozwiać tę wątpliwość. 

Bardzo chciałabym, żeby w mojej hodowli nie było psów, które finalnie, jako dorosłe osobniki skończą z dysplazją. Tak jak inni hodowcy, genetycy i weterynarze nie znam jednak sposobu, jak ją wyeliminować i nie mam również wpływu i kontroli nad tym, jak właściciele prowadzą psa. Myślę, że jest jej nie dużo u moich szczeniąt, ale przy zakupie szczenięcia zawsze uprzedzam nowych właścicieli, że to jest żywe zwierzę i mimo moich wszelkich starań nie mogę dać gwarancji jego przyszłości. Mówię jak zywić, jakie preparaty podawać, jak dbać, ale czy to stosują? - myślę, że nie wszyscy :( Proszę też o wykonanie RTG w wieku 3-4 m-cy, kiedy mogą robić się luzy i pierwsze zmiany i kontrole co jakiś czas, ale często nabywcy szczeniąt, tak jak ta właścicielka (szczenię 9-cio miesięczne), robią RTG, tak późno, że zmiany są zaawansowane i wymagają już poważnych zabiegów. Co mam mysleć o stosowaniu się do innych zaleceń odnośnie żywienia, ruchu itd., skoro tak ważna sprawa jak wczesne RTG zostało zadniedbane? Niestety pies to żywy organizm i póki sie rozwija, ma na niego wpływ dużo czynników. Nie wiem, co jeszcze mogę dodć w tej sprawie :( Życzyłabym sobie, aby genetyka była przewidywalna, a właściele szczeniąt umieli właściwie dbać o nie w okresie rozwoju. Ja sama mając doświadczenie na pewno nie raz popełniam błędy, a co dopiero "zwykli" właściciele psów. Kiedyś kupiłam np. suczkę PRIXI Szenberg. W wieku 4 m-cy miała stawy nie rozwijające się prawidłowo. Nie wiem, gdzie popełniłam błąd? Może żle przyswajała wapń, może za dużo ruchu. Innym maluchom w jej wieku nie było nic, a jej tak. I co myśleć? Była "trefna"? Mam mieć pretensje do hodowcy, czy do siebie? Przecież rozwój to sprawa indywidualna. Chciałabym, żeby ktoś miał na to receptę, ale...

p.s./ moje psy nie są nadmiernie kątowane i często mają też dolew czeskich linii użytkowych, żeby tego uniknąć

Link to post
Share on other sites

Dysplazja nie jest dziedziczona wprost, niemal wszystko o dysplazji napisali przedmówcy. Nie upieram się, że dysplazję można wyeliminować badaniem i kojarzeniem osobnikow zdrowych. Stwierdzam tylko podstawowy fakt, że selekcjonowanie zwierząt hodowlanych na wyłącznie kilka cech, i to głównie cech morfologicznych prowadzi do problemów. Dyspalzja zaczyna nękać coraz więcej ras, jednak malo która jest tak dysplastyczna jak ON. Czemu?
Jak psy zdają testy? Normalnie. Te zdrowe zdają. Bo się trafiają. Jaki odsetek psów podchodzi do testów? Czy do testów podchodzą psy, u któ zdiagnozowano dysplazję? Nie. Tylko zdrowe. I co z tego, że akurat jakiś procent psów jest wolny od dysplazji, skoro większosć nie jest lub jest nieprzebadana. Bo jednak zdecydowana większosć ONków nie jest przebadana. I tak, owszem, wyniki bywają fałszowane.
Nie kupiłabym psa o takim kątowaniu. To jest nienaturalne i szkodliwe. Takie psy nie sprawdzaja się w ciężkiej pracy. To, że np polskie psy policyjne to w wiekszosci kicające eksteriery nie mówi o przydatności eksterierów a o braku wiedzy u osób wybierających psy do służby.
Wśród psów ratowniczych w Polsce nie znam ani jednego eksterierowego ONka, za to sporo użytków. Moda taka, czy jednak ciężka fizyczna praca eliminuje wadliwie zbudowane psy? Ludzie , którzy wkładają ogromny wysiłek w wyszkolenie psa nie będa ryzykować, że po kilku latach pies przejdzie (przekica) na wcześniejszą emeryturę.
Owczarek to fantastyczna rasa, żal, że mocno zniszczona absurdalnym rozumieniem wzorca. Sa w tej rasie nadal dobre psy, ale to są psy o umiarkowanych kątach. Samo prawidłowe kątowanie nie gwarantuje zdrowia i prawidłowych stawów, ale daje psu dużo większe szanse na normalne funkcjonowanie do końca życia.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...