Jump to content
Dogomania

problem z sikaniem


samanta
 Share

Recommended Posts

  • Replies 349
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Tak się zastanawiam, czy się pochlastać już, czy za chwilę.

:roll:

Mówi się że do trzech razy sztuka. Więc próbuję po raz ostatni.

Bo drugi raz też nieudany.

Ufff.

Po pierwsze, bardzo przepraszam za „górne” tony.

:oops:

Co złego to nie ja, sądzę, że to wyszło tak, jak wyszło, bo jako że od ładnych paru lat zajmuję się psami i ich szkoleniem, pewne rzeczy są dla mnie tak oczywiste, że ich zwyczajnie nie rozwijam, nie wyjaśniam, co autor miał na myśli – no i takie kwiatki w związku z tym wyszły...

Jeszcze raz ogólne przeprosiny i postaram się :lol: poprawić.

Dobra, jadziem z tym koksem.

Zastanawiam się, czy moje cztery yorasy to dziwadła jakoweś nieprzeciętne na tle rasy.... zostają same na 8-9 godzin i nie zdarzają im się wpadki sikalniane. Wyjątki czy co?

:lol:

Już bez drażnienia tudzież jątrzenia, o „szkodliwości” kuwety piszę w perspektywie dalszego życia z yorkiem jako normalnym, prawdziwym psem.

Bo jeśli mamy w perspektywie życie kuwetowe – do końca – to wycofuję tę uwagę, ops, sorki, jak tak, to wszystko w zupełnym porządku.

Znam cale masy małych piesków – yorki, chihuahua, pinczery mini, małe kundelki – które na oczy kuwety nie widziały, chodzą na spacery, nie sikają w domu i żyją, w dodatku nieźle, a nawet świetnie.

Podejrzewam, że mamy tu do czynienia z psychologicznym mechanizmem perpetuum mobile – samonapędzających się przekonań.

Pieskom ”kuwetowym” nie daje się szansy na naturalne wydłużenie okresów pomiędzy sikaniami, że tak powiem.

Ich organizmy nie „uczą się” naturalnego utrzymywania moczu (jak to się dzieje z setkami innych ras) – stąd pokutujące tu i ówdzie przekonanie o ich „słabych” czy „mało pojemnych” pęcherzach.

Nic dziwnego, że mamy potem do czynienia ze zwierzątkiem załatwiającym swoje potrzeby co trzy, cztery godziny.

Ale to nie czysta fizjologia, to wdrukowanie pewnego zachowania, przyzwyczajenia.

Zastanawiam się, czemu akurat yorki padły ofiarą kuwetomody.

Co będzie, jak naszym następnym pieskiem będzie sznaucer mini – też kuweta, czy jednak spacery...?

A co, jak szeltak...?

A bokser?

A – doberman?

:wink:

Wind, co do piątej rano… opis sadystycznie skrupulatnego, przywiązanego do grafiku godzinnego pieska który świetnie wyszkolił swoją panią pasuje jak ulał. Biedna Ty, biedna....

A jednocześnie dowód jak ONE kochają, jak autycy, rytuały – ale to trochę inna bajka.

Więc proszę tu na mnie nie krzyczeć (może chociaż nie za bardzo...) za to zająć się merytoryką – mnie dziwi, że Was dziwi, Was wnerwia, że mnie dziwi – a ja drążę, bo usiłuję zrozumieć przyczyny, Ka Pe Wu.

Co złego, to nie ja.

:lol:

Link to comment
Share on other sites

Moj Rocky od poczatku byl uczony zalatwiania sie na zewnatrz i na oczy nie widzial kuwety. Wieczorny spacer jest okolo godziny 20 a ranny jak ja wstane, wiec roznie czasami 8 czasami 10. :oops: Z tego wynika, ze potrafi "wytrzymac".

Zgadzam z przekonaniami Berka i calkowicie popieram.

York to pies i tak powinnismy go traktowac. 8)

Link to comment
Share on other sites

No , teraz to nawet bardzo Ka Pe Wu :kciuki: :D

Jest dużo racji w tym co piszesz...

Przemyślę... :hmmmm: 8)

Ale co z okresem szczenięcym kiedy to piesek , że tak powiem , jest mniej wytrzymały i częściej załatwia swoje potrzeby? Bywa (u mnie też) , że i w środku nocy?

Wszystko fajnie Iwa , ale nie zapominaj , że Twoja pociecha też lała dziesięć razy dziennie... i gdzie wtedy , bo nie sądzę , że tylko na dworze? :mdrmed:

Link to comment
Share on other sites

Na poczatku na gazetke, a potem to na zewnatrz. U mnie piesio sie dosc szybko nauczyl, bo jak byl malutki to ja caly czas bylam z nim i latalam z nim okolo parunastu razy dziennie na dwor, zeby zakapowal. :roll: Fakt, zdarzalo sie ze zrobil cosik od czasu do czasu w domu, ale to normalne i nie powod zeby od razu kuwetke kupowac. :-? Nie wyobrazam sobie zupelnie przyuczania psa do kuwety, bo w pewnym wieku to zaczyna zaznaczac teren, a co wtedy ze scianami? :wink: :o

Zdarza sie, ze spotykamy osoby (dosc czesto), ktore uwazaja ze yorki to kanapowce i "zabaweczki", ale wydaje mi sie, ze ciezko bedzie zmienic taka opinie o tych pieskach jezeli sami tak je traktujemy tzn. przyuczamy do kuwety, nosimy w torbach itp. Pies to pies bez wzgledu na rase.

Link to comment
Share on other sites

Iwa , a sikać na gazety nauczył się sam?? Nie...

I czym różni się w takim razie nauka robienia na gazetę od robienia do kuwety? Pomijając , że ten drugi sposób jest bardziej higieniczny i łatwiejszy w utrzymaniu czystości...

Nie każdy tak jak Ty ma możliwość wychodzenia z psem kilkanaście razy dziennie... i wtedy jest trochę trudniej i dłużej z opanowywaniem niektórych czynności... a ja nie mam ochoty wracać do domu i ścierać siuśki z desek w pokoju bądź prać dywaniki i inne chodniki... bo kuweta jest zła i robi z psa dziwadło... :wink:

Ze słyszenia wiem , że psy sikają do kuwety jak suczki... na dworze już normalnie - podlewają z nogą w górze 8)

Zabaweczki , kanapowce - to nie przez kuwety taka opinia...

I kto to mówi o noszeniu psa w torbie czy innym plecaku?? :lol:

Masz rację , pies , to pies - i od kuwety mu nie ubędzie...

Link to comment
Share on other sites

Adiraja,

Qrcze napisalas to co ja chcialam wlasnie pisac ... :lol: :lol: :lol: Rowniez zauwazylam ta sprytna niekonsekwencje ;)

Ale powtarzac sie juz nie bede ;)

W konkluzji: kazdy robi jak chce, wazne aby tylko TOZ sie nie przyczepil :lol:

A tak wogole, to co to za temat z tym sikaniem :lol: Jakby fajniejszych na "naszych spotkaniach" i "galerii" nie bylo :D

pozdrawiam,

Link to comment
Share on other sites

Roznica jest taka, ze jak sie piesio juz nauczy na dworze to z gazety sie rezygnuje, a z kuwety nie. I gazete traktuje sie jako przejsciowy etap, zwykle wykorzystywany w okresie ochronnym.

Ale macie racje kazdy robi jak chce. 8)

Link to comment
Share on other sites

Adiraja i znowu zgadzam się z tym co napisałaś :P :P :P

Ja np. pracuję i nie mam możliwości wychodzić z Rapsem co chwila na spacer. Zdarza się nawet że ona jest parę godzin na polu i potem przychodzi do domu i sika na gazety :cry: :cry:

Może ktoś zna dobry sposób na oduczenie jej tego???

I chyba Wind ma rację - są lepsze wątki od tego i chyba nie należy się tutaj wymądrzać i przegadywać :P

Link to comment
Share on other sites

Śmiem zaprotestować - temat strasznie ważny.

Nie macie pojęcia, ilu ludzi ma kłopoty z niezachowywaniem czystości u dorosłych psów... i to takich ras, że szczęka opada.

Co powiecie o ... briardzie...?

:P

Oczywiście wynika to z nieprawidłowego sposobu uczenia, ale to jakby na marginesie.

Chodzi mi głównie o to, że temacik sam w sobie całkiem interesujący.

:wink:

Co do tematu kuweta vs gazetki - gazetki (ja osobiście w ogóle nie uczę na gazetki, wolę jak po prostu przechodzimy okres szczenięcy a potem to już normalnie, jkak z każdą rasą) to jednak cosik bardziej "przejściowego" - czemu?

Psychologicznie, psychologicznie - od ludzkiej, nie psiej, strony.

Ano, bo kuweta kusi... kusi.... żeby ją zostawić jeszcze tydzień, jeszcze dwa..

:lol:

Wygoda taka...

Naprawdę, nie mam zamiaru mówić (co mi tu niektórzy imputują) że kuweta jest zawsze i wszędzie be, zła i w ogole, apage :evil: - niemniej jak powtarzam, trochę mnie dziwi (i martwi) zbyt łatwe na nią się godzenie.

Co jak nie można kilkanaście razy dziennie wychodzić, oj - itp - ano, to przecież klasyka w nauce zachowywania czystości - i przecież identyczne kłopoty mają WSZYSCY właściciele psów, od pinczerka mini do dogo argentino. Oprócz wyjątków o ktorych powyżej, to jednak jakoś ludziskom wychodzi, a przecież większośc psiarzy pracuje, ma dzieci, ktore odporowadza do przedszkola, robi zakupy, ma zebrania spółdzielni mieszkaniowych i w ogole...

Po pierwsze biologia i wiedza, kiedy można zacząć wydłużać okresy wychodzenia (załatwiania się) - czyli czego w ktorym miesiącu możemy od pieska wymagać, potem trochę mordęgi ze stałą kontrolą i voila'.

:P :lol:

Link to comment
Share on other sites

"jak się piesio nauczy na dworze , to z kuwety nie musi korzystać"

Bolesna prawda jest taka, że jednak korzysta - nie nauczyliśmy jego organizmu najnormalniejszego zachowania, czyli... odpowiednich odstępów między sikaniami.

Czyli pies pozostaje na etapie dwumiesięcznego szczenięcia "w tych sprawach" - i to jest główny argument "przeciw", dla mnie przynajmniej.

Link to comment
Share on other sites

Ok proponuję zakończyć dyskusję w tym wątku

Wszyscy mają swoje poglądy :P

A ja mogę się pochwalić że Rapsodia chyba zakończyła okres buntu i teraz załatwia swoje potrzeby na polu :smilecol:

Fakt że cały dzień muszą być drzwi otwarte ale mamy wiosnę więc to nie przeszkadza.

Gorzej jeśli ktoś mieszka w bloku - takie rozwiązanie nie jest najlepsze :-?

Link to comment
Share on other sites

Jeśli psy przechodzą "okres buntu" , czy inne zawiłości dojrzewania , to u Vikty chyba się zacząło :o :o :o Przedwczoraj - pościeliłam łóżko , wyszłam z pokoju , a moja królewna w tym czasie strzeliła kupkę na kołderkę :o I szczekała na nią! Taaa - chyba kupka miała się wystraszyć i uciec z pościeli! :o :wink:

A wczoraj , też zaraz po rozścieleniu , zlała się... na świeżą pościel... :o :evil: :o

Ciekawe co dziś zrobi - mix fizjologiczny? :wink: :o :wink:

Link to comment
Share on other sites

Oj jeszcze nie raz Vikta Cię zaskoczy :P

A moja Rapsodia ostatnio przeszła samą siebie :lol: Powiedziałam teściowi żeby jej nie wpuszczał do pokoju a on na to, że ona u niego na dywany nie sika i nie załatwia innych potrzeb. Pogłaskał ją i pochwalił i wiecie co zrobiła ????

Zaraz po tym poszła do pokoju i zrobiła kupkę pod stołem - ludzie jakie zwierzaki są mądre :lol: :lol: :lol:

Mogłyście widzieć minę mojego teścia :lol: :lol: :lol:

Link to comment
Share on other sites

Oby mnie już w ten sposób nie zadziwiała... wystarczy wrażeń :lol:

Zaskoczyło mnie to , bo żadne wpadki jej się nie trafiały od dawna... załatwia się na dworze , czasami w nocy do kuwety , a dywany i inne miejsca służą tylko do zabawy , a nie podlewania... :wink:

Mały Bin Ladenik próbował nas... na co jeszcze może sobie pozwolić... :wink:

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Silver od samego poczatku uczona byla biegania do kuwety, przyznam ze roznie to bylo. Tak przez 8 miesiecy a teraz nagle jej sie odmienilo podobnie jak Daisy, i kuwete raczej omija. Nie uczylam jej zalatwiania sie na dworze, samo tak jakos wyszlo. Czasami gdy jestem w domu, ale nie moge z nia wyjsc jak widze ze kreci sie w kuwecie, to najpierw robi siusiu z ogromna laska a potem jest na mnie dlugo obrazona.Taka mam dame :)

Link to comment
Share on other sites

A u mnie teraz jest spokój - Rapsodia chodzi sobie na pole kiedy chce się jej sikać i swoje potrzeby załatwia właśnie tam. Mam ten komfort, że mieszkamy w domu prywatnym i drzwi mogą być uchylone

Czasami jednak zdarza się jej, że jest tak czymś zajęta, że po prostu sika tam gdzie właśnie siedzi (przeważnie na panele) :-? a potem ucieka bo dobrze wie, że źle zrobiła :lol:

Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

Ja nie mam jeszcze yorka, ale zamierzam kupić na wiosnę gdzieś słyszałam że yorka trudno jest nauczyć, żeby nie załatwiał się w domku.
Chciałam się Was zapytać jak było z waszymi pieskami i jakich metod używaliście aby yorkuś nie załatwiał się w domku???

Pozdrawiam Wszystkich yorkomaniaczków :fadein:

Link to comment
Share on other sites

Alex jest ze mna 1,5 miesiaca i na razie nie ma zadnych efektow w nauce ( ma 3,5 miesiaca). Probowalam go nauczyc zalatwiac sie na szmatke, ale robil siusiu na nia, jesli zanioslam go w odpowiednim momencie np: po spaniu. Jak juz byl po kwarantannie, probowalam wyprowadzac go na dwor, ale niestety moglam z nim byc na spacerze godzine, a on i tak po powrocie zalatwial sie w domu. Ale pocieszam sie wlasnie tym, ze ponoc dlugo sie ucza :D

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Alex&Suzi']Alex jest ze mna 1,5 miesiaca i na razie nie ma zadnych efektow w nauce ( ma 3,5 miesiaca). Probowalam go nauczyc zalatwiac sie na szmatke, ale robil siusiu na nia, jesli zanioslam go w odpowiednim momencie np: po spaniu. Jak juz byl po kwarantannie, probowalam wyprowadzac go na dwor, ale niestety moglam z nim byc na spacerze godzine, a on i tak po powrocie zalatwial sie w domu. Ale pocieszam sie wlasnie tym, ze ponoc dlugo sie ucza :D[/quote]

kwestia nauki
cos kiepsko wam idzie :-(
york robi postepy jak kazdy inny pes
zalezy od uczącego.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...