amelka0 Posted June 24, 2007 Author Posted June 24, 2007 Wiecie co,ja wcześniej z chłopakiem obszukałam okoliczne (przy tej firmie)płoty,krzaki,bo bardzo się bałam aby się tam nie zaczepił,na szczęście go tam nie było(mówię na szczęście bo przecież to na 3 dzień po zaginięciu się dowiedziałam jak przyjechałam na kontrolę, a były straszne upały) Dzwoniłam nawet do Zarządu Ruchu Drogowego-tam gdzie zbierają martwe zwierzaki po wypadkach i tam co prawda nie piszą jaki to był pies czy kot,tylko piszą bezosobowo,ale mają nazwy ulic gdzie znaleziono zwierzaka,a Pan był tak miły,że mi przeczytał te ulice i na szczęcie były to ulice w dużej odległości,więc tam nie mógłby pobiec. To przecież nie jest uciekinier,tylko bezbronny,wystraszony piesek,który nie znał terenu a jak wybiegł szukać człowieka to się gdzieś zagubił i teraz pewnie szuka jakiejś przystani,a ja myślę,że ON nie jest daleko.... Quote
BoWa Posted June 24, 2007 Posted June 24, 2007 Dopiero trafiłam na ten wątek... szkoda,że od razu nic nie powiedzieli, byłaby większa szansa na znalezienie. I ta smycz.... W którym miejscu dokładnie jest ta firma? Od strony Przecławia, tych bloków? Quote
amelka0 Posted June 28, 2007 Author Posted June 28, 2007 Uprzejmie informuję wszystkich,którzy wraz ze mną martwili się i nie zapomnieli o Koksiku,że...... [SIZE=6]Odnalazłam Koksia!!!! Quote
Juszes Posted June 28, 2007 Posted June 28, 2007 Wspaniale, ze koksik się znalazł Uffff... teraz pozostaje mu znaleźć kochającego właściciela ... Quote
rotek_ Posted June 29, 2007 Posted June 29, 2007 [quote name='amelka0']Uprzejmie informuję wszystkich,którzy wraz ze mną martwili się i nie zapomnieli o Koksiku,że...... [SIZE=6]Odnalazłam Koksia!!!! amelka, dawaj szczegóły Quote
katarzyna kuczewska Posted June 29, 2007 Posted June 29, 2007 suuuper gdzie on był????????????????????????? poznał jakas mila panne? Quote
rotek_ Posted June 29, 2007 Posted June 29, 2007 amelka, ty to potrafisz w napięciu trzymać:mad: Quote
amelka0 Posted June 29, 2007 Author Posted June 29, 2007 Już opowiadam,bo dopiero z pracy wróciłam: Byłam w Ustowie-miejscowości niby za Szczecinem-ale niedalekiej terenu zakładu pracy,gdzie był Piesek- tam chodziłam,pytałam,a ludzie powiedzieli,iż widzieli pieska podobnego do Koksia,był tam 3 dni,spał pod krzakiem,pod czyimś domem,ale nikt się nim nie zainteresował,albo Go przeganiali,poszedł więc szukać szczęścia gdzie indziej. Chłopak mój wpadł na pomysł iż nie mógł pójść daleko i.....może jest w miejscowości obok,tzw"Ustowie 2".Pojechaliśmy tam,kleiliśmy ogłoszenia a ja wszystkich pytałam i....znów mi parę osób powiedziało,że widziało tam chodzącego samopas psa i nawet myśleli że ktoś go wyrzucił.Chodziłam,wołałam i nic. Następnego dnia jak pojechałam,spytałam taką Panią z Pieskiem(pokazałam na aparacie fotki-potwierdziła że widziała tego pieska,jak rano biegł tam w okolicę działek i popołudniu też i że tam mieszkają jacyś bezdomni z pieskami.Więc szybko tam z chłopakiem się udaliśmy i....jedziemy autem,a Koksiu akurat wyszedł z działek i biegł po chodniku na tamtejszym osiedlu.Zawołałam Go i wtedy przybiegł i tak bardzo się cieszył,że mnie zobaczył....aż się popłakał ze wzruszenia.Zaczęłam rozmawiać z takimi ludźmi co mają tam domek,a On się bidaczek położył w kłębuszku na piasku.Same powiedźcie,który pies by się położył na niewygodnym piasku z kamykami?!Ale Koksiu był tak szczęśliwy,iż mnie spotkał,że było Mu wszystko jedno gdzie leży,zresztą przez ten cały czas jak zagiął też bidulek spał sam pod gołym niebem. Pan,co z nim rozmawiałam ,jak już Go znalazłam,mówił,że dzień wcześniej wszedł Koksiu z nim na jego posesje-widać bardzo doskwierał mu Brak Pana dlatego sam sobie go szukał.Chciał być czyjś,czuć się potrzebny,kochany,ale wiecie jak jest, osiedlowe paniusie ze swoimi pieskami,przeganiały go,nie pozwalały się zbliżyć,dlatego przylgnął do tych bezdomnych,biednych ludzi z działek. Ja tam zawsze bardzo lubiłam i szanowałam takich biednych ludzi,bo oni zazwyczaj sami nic nie mają a ostatnim kawałkiem chleba się podzielą. A następnego dnia zadzwonił do mnie taki baaaardzo miły ,starszy Pan,który przeczytał ogłoszenie(tam mieszka w tej miejscowości na osiedlu,a obok ma działkę),a nie wiedział iż mam już Koksia i rozmawiał ze mną długo na komórce,mówiąc gdzie był i że taka Pani co tam chodzi na działki karmić koty go też dokarmiała,a On to nawet kleszcze chciał mu dwa wyjąć-ale nie mógł przygarnąć bo ma swoją sunię-naprawdę wzruszyłam się,bo to tylko potwierdziło moją teorię,że Ci Biedni Ludzie to zwykle mają Szczerozłote Serca!! Quote
rotek_ Posted June 29, 2007 Posted June 29, 2007 ooohhhh...ale się rozmarzyłam:loveu: piękna historia..... Quote
sara_rokitnica Posted June 29, 2007 Posted June 29, 2007 cudownie że się Koksio znalazł :loveu: a historia prawie taka jak moja z odnajdywaniem Brutusa ;) też go wszyscy na osiedlu tacy biedniejsi dokarmiali, niektórzy go nawet na noc przygarniali i jakoś się odnalazł ;) wiedziałam że się Koksio w końcu znajdzie ;) a wiecie że mamy w Zabrzu psiaka podobnego do Koksia?? nazywa się Bronek :D Quote
doris_day Posted June 30, 2007 Posted June 30, 2007 Jeju, jakie to szczęscie :):):) Serce rośnie :):):) Quote
sara_rokitnica Posted July 1, 2007 Posted July 1, 2007 gdzieś musi być ktoś kto go naprawdę pokocha... Quote
grinajs Posted July 1, 2007 Posted July 1, 2007 fiu fiu...nie było mnie tu kawał czasu bo dopiero co wróciłam z Bardzo Daleka a tu takie wieści:multi: Cudnie,że Koksiu się znalazł.Teraz tylko czekać aż znajdzie domek.A na pewno dobra osoba go pokocha i przygarnie do swojego serduszka i domku. Quote
amelka0 Posted July 1, 2007 Author Posted July 1, 2007 Witaj,Grinajs,domyśliłam się,że Cię nie było bo nie pisałaś. Jestem szczęśliwa,że znalazłam Koksia żywego,ale nie wiem kompletnie co z Nim zrobić.Do tamtej firmy go nie dam przecież, i nawet nie miałam Go gdzie dać na tymczas,pytałam i pukałam do wszystkich,tylko jeden,jedyny sąsiad,starszy,ale bardzo dobry człowiek,zgodził się Go przetrzymać,nie patrzyłam nawet na to,że jest po godz.23.00 jak Go tam dałam,liczyło się tylko to ,że parę dni może tam pobyć,ale...co dalej?? Quote
amelka0 Posted July 1, 2007 Author Posted July 1, 2007 Wiecie, Koksiu jest Pieskiem baaardzo grzecznym,jeszcze nigdy w schronisku,ani teraz na wolności nie zaszczekał nawet,bardzo wpatrzony w Tego Pana,we wszystkim Go słucha,a jak mnie widzi bo co dzień do Niego przychodzę,to wykonuje taniec radości,tak szaleje ze szczęścia,aż mi go żal w jakimś sensie,przecież nie wie,że jest tu tylko chwilowo,myśli pewnie,że tu zostanie i jeszcze,że ja mieszkam obok,więc jest szczęśliwy,bo mnie już kocha,a ja Jego,dlatego dla Jego dobra naprawdę pilnie potrzebny Prawdziwy Dom,bo będzie ciężko z rozstaniem. [SIZE=2]wiecie,mam dobrą wiadomość,że inna moja"podopieczna"-Rubi,która poszła na miejsce Foksika po przejściach,bardzo się zmienia na korzyść,była baaaardzo nieufna i warczała na wszystkich obcych,a teraz....jak chcecie zresztą,to poczytajcie sami:,potem dam fotki:http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=6262071#post6262071 post 142 i 145 Quote
amelka0 Posted July 3, 2007 Author Posted July 3, 2007 Rotku,tak jak wspomniałam w poście nr.120 ja pytałam wszystkich i ośmieliłam się zapukać grubo po 23.00w nocy do jednego sąsiada,takiego starszego Pana i zgodził się Go przetrzymać parę dni.Jestem mu bardzo wdzięczna bo słabo Go znam a się zgodził,a ci ,których znam od lat się nie zgodzili. Quote
doris_day Posted July 4, 2007 Posted July 4, 2007 Trzymam mocno kciuki za Ciebie Amelko i Koksika :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.