Dea Posted July 29, 2007 Author Posted July 29, 2007 Minęło parę dni od ogłoszenia zaskakującego zakończenia, więc chyba czas było zmienić tytuł. Pytałyście skąd się wszystko nagle pozmieniało. Wiecie, dla mnie samej to było olbrzymim zaskoczeniem. Gdy byłam na urlopie Pani Jadzia przekazała przez mojego tatę, że mała może zostać jeszcze na tydzień u niej, bo Darek nie jedzie jednak na urlop, a ona już się tak do niej przyzwyczaiła... Nic nie podejrzewałam. Dopiero jak wróciłam i w te pędy zadzwoniłam do nich, żeby podziękowac za jeszcze jeden tydzień, dowiedziałam się od Darka, że chcieliby, żeby została na stałe. Rozmawiałam z Darkiem, prosiłam o przemyślenie sprawy, z panią Jadzią oddzielnie, też starałam się uświadomić wszystkie konsekwencje tej decyzji. Zostawiłam im parę dni na przemyślenie. Nie zmienili decyzji. Wydaje mi się, że dopiero jak poznali dokładną datę, kiedy Sarenkę zabieram to uświadomili sobie jak bardzo się z nią związali. I że może od nich odejść. Szkoda, że tak późno, zaoszczędziło by to wielu nieporozumień i przykrych sytuacji JO i Ewkap. To źle, że tak wyszło, ale dla psa chyba lepiej jednak, że został w domu, który już pokochał. W tym dniu kiedy Darek zadzwonił, że mam ją zabrać mieli duże problemy w domu, wszystko się spiętrzyło, i do tego mała dużo poniszczyła. Wtedy też Pani Jadzia rozstała się z tamtą 12-to godzinną pracą. Teraz ma nową, co drugi tydzień od 17-tej do 1 w nocy. Jeżeli przepracuje pół roku to dostanie emeryturę, i nie będzie zmuszona wyjeżdzać za granicę do pracy. Darek pracuje do 16-tej, więc mała malo bywa sama. To prawda, że w domu się nie przelewa, sarenka czyli Kaja nie będzie jadła najdroższych rzeczy, ale czy to jest najważniejsze, na pewno nie bedzie głodna, bo dbają o nią bardzo. Ja czasami coś postaram się pomóc. Jakieś witaminy może podrzucę, albo coś dobrego. Po wizycie u nich napiszę Wam, jak to teraz wszystko wygląda. Z tego co wiem, to Darek jest teraz ten kochany, a pani Jadzia robi za miskę z jedzeniem:-) No i mała wypiękniała i zgrzeczniała podobno! Wszystkiego się dowiem. I jak się zachowywała przez 4 dni, kiedy Darek wyjechał na wycieczkę, i mała pół nocy była sama, sama jestem ciekawa. Chociaż ten preparat który kupiłam podobno jest dobry. Ale ja myślę, że ona się uspokoi w końcu, w końcu zrozumie, że nikt jej nie porzuci już. Quote
martasuwałki Posted July 30, 2007 Posted July 30, 2007 Bardzo się cieszę, że Pani Jadzia i Darek pokochali Kaję... Dea, ucałuj ich ode mnie:loveu: Quote
Dea Posted August 5, 2007 Author Posted August 5, 2007 Jednak jeszcze tutaj ktoś zagląda do naszej Sarenki:lol: Rozmawiałam z Panią Jadzią dwa razy przez telefon. Wszystko jest dobrze, mała bardzo zaprzyjaźniła się ostatnio z Darkiem. Pani Jadzia pracuje co drugi tydzień przez tydzień, wyjeżdza o 15 - tej i wraca koło 2 - 3 w nocy. Wtedy wychodzi jeszcze z nią na spacer. Przez kilka dni (dokładnie 3) Darka nie było, i mała zostawała sama. I przez te wszystkie godziny nie zrobiła nawet siku w domu! Nie wiadomo, jak z wyciem, ale żaden sąsiad na skargę nie przyleciał:evil_lol: Jutro albo pojutrze pojedziemy z Darkiem z małą do weterynarza, bo Pani Jadzia pracuje w tym tygodniu, a mają jedno auto. Niech ją dokładnie poogląda, przebada, żeby było wiadomo, że wszystko dobrze. Za jakiś miesiąc sterylizacja. Może od razu mi powie, ile będzie kosztowała, to już będzie jasność sytuacji;) Zrobię też fotki dla cioteczek. A teraz obiecane rozliczenie. Prześledziłam cały wątek i spisałam wszystkie wydatki, spisałam też wpływy z historii rachunku i wyszło mi następująco: WPŁYWY: 1210 złotych WYDATKI: 731,29 złotych ZOSTAŁO 478,71 złotych! Po odjęciu sterylizacji będzie można przekazać resztę pieniędzy na potrzebującego pieska. Cały czas myślę o dobermance Dorze, jej leczenie sporo kosztuje, albo podzielić na dwa psiaki? Tyle jest potrzebujących:-( Jak myślicie? To wątek Dory: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=74582 Quote
Holandia Posted August 6, 2007 Posted August 6, 2007 Po odjeciu kwoty sterylki u Kaji proponuje jak sugerujesz po ""palam"" przekazac pozostala kwote dla p.Jadzi i dobermanki""toc to jedno pokolenie""..../rasowe/ gdyby dobkow nie bylo nie bylo by pinkow.... Chetnie obejrzymy rowniez aktualne fotki suni!!!!!!!!!!!!!!!!!!! bo roznica jej wygladu powinna byc widoczna Quote
Dea Posted August 7, 2007 Author Posted August 7, 2007 No to dzisiaj obiecane aktualne fotki:cool3: Sarenka czyli Kaja ma się świetnie, powitała mnie wesołym merdaniem i ciągnięciem Darka przez pół ulicy. Niestety później, po dowiezieniu jej do weterynarza przestała mnie już tak kochać, a dokładniej obraziła się na mnie, że ją znowu w to okropne miejsce wiozę:evil_lol: Z tej też okazji dała się łaskawie fotografować, ale spojrzeć na mnie ani myślała:diabloti: Wiał straszny wiatr, przed burzą, i uszy zamiast grzecznie stać przy głowie rozwiewało na boku, co widać na fotkach. Weterynarz ją pooglądał, sprawdził stawy, bo Darkowi wydawało się, że może mieć problemy, osłuchał serce, założył książeczkę. Za około miesiąc umówiłam się na sterylkę. Powiedział, że będzie to około 180 złotych. Później na jesieni kąpiel lecznicza i odrobaczenie, ale te rzeczy już sobie sami pokryją, ja ją najwyżej zawiozę. Darek miał wątpliwości co do sterylki, ale wet chyba mu je rozwiał. Chodziło mu o psychikę suczki. Za to ja ją poogladałam jeszcze dokładniej, i zmartwiła mnie jedna mała łysa plamka na uchu, i nadal widoczne te ślady na prawej nodze. Prosiłam Darka, żeby obserwował codziennie, czy się nie powiększają, bo to może oznaczać nawrót nużycy. Oby nie, może jestem przewrażlwiona już. W każdym razie dość mocno się jeszcze leni. Mała jest już dużo grzeczniejsza, spokojniejsza, a oni mają coraz więcej znajomych na osiedlu, bo co chwila ktoś ich zaczepia żeby popytać o piękną Kaję:loveu: Zaraz wkleję fotki. Quote
Dea Posted August 7, 2007 Author Posted August 7, 2007 co tu zrobić byle na Kasię nie spojrzeć:evil_lol: no to spojrzymy w dal... Quote
Dea Posted August 7, 2007 Author Posted August 7, 2007 a to specjalne ujęcie dla cioteczek martwiących się jej "chudością", szukałam, szukałam i żadnych wystających kości nie poczułam:razz: Quote
ewa maria Posted August 7, 2007 Posted August 7, 2007 Mysle,ze pieniadze ktore pozostana po sterylce warto przekazac na Dore,ona bardzo potrzebuje pomocy. Quote
JoannaP Posted August 8, 2007 Posted August 8, 2007 Jeżeli mogę się wtrącić, to zapraszam na wątek Bazyla - nie jest chory, ale za to bardzo krnąbrny i pilnie poszukuje domu http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=76238 PS. Mój komp nadal jest na mnie biężko obrażony i nie mogę dostać się na serwer ze swoją stroną - nadal jest tam więc info o Sarence szukającej domu :( Quote
Dea Posted August 8, 2007 Author Posted August 8, 2007 ewa maria napisał(a):Mysle,ze pieniadze ktore pozostana po sterylce warto przekazac na Dore,ona bardzo potrzebuje pomocy. Dziękuję za tą opinię:loveu: Czekam na opinię pozostałych cioteczek, które się składały. Holandia wątpię, czy pani Jadzia będzie chciała wziąść pieniądze, myślałam, że najwyżej wezmę z tego 180 złotych na sterylkę i 20 jeszcze na jedną kąpiel, bo wet powiedział, żeby koniecznie zrobić, a resztę czyli 278,71 złotych na Dorę. Quote
Ewkap Posted August 8, 2007 Posted August 8, 2007 Jestem za przekazaniem pieniędzy na Dorę. Sarence już nic nie grozi :-). Dea czy Darek może jeździ na rowerze? Bo kości nie widać ale trochę mięśni by sie przydało :-) A pinczery rower lubią. Quote
Dea Posted August 8, 2007 Author Posted August 8, 2007 A jeździ, jest wręcz pasjonatem roweru:lol: Podpowiem mu, bo przypuszczam, że do głowy mu nie przyszło, że mogą razem trenować:cool3: Tylko jak ją nauczyć biegania przy rowerze? Taka wiedza i mnie się przyda, bo ja przez moją Deę już parę razy bym w rowie leżała, ale to duży pies, przy Sarence bałabym się, że wpadnie pod koła:razz: Quote
Ewkap Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 Można zamatować do tylnego koła specjalne urządzenie do przypięcia psa. jednak ja jestem przeciwna takiemu ustrojstwu. Aksa biega przy rowerze bez niczego. Fakt, po lesie, parku, nigdy przy ulicy. Uliczki osiedlowe albo przechodzę prowadząc ja na smyczy a rower za rączki. Albo, w spokojniejszych godzinach, przejeżdżamy w jak najszybszym tempie. Fakt, na początku przejażdżki Aksa zatrzymuje się powąchać, posiusiać. Musze jechać wolno i zwracać na nią uwagę. Ale gdy już się ciut zmęczy nie odstępuje roweru na krok. Tak, że można poświecić chwile na zabawę z psem patykiem czy jakaś inna aż załatwi potrzeby a potem....w drogę. :-) Quote
Polarna Legenda Posted September 4, 2007 Posted September 4, 2007 Taka tu cisza,co słychac u Sarenki/Kai? Quote
Dea Posted September 5, 2007 Author Posted September 5, 2007 Kaja ma się dobrze:loveu: Nie mam teraz czasu jej odwiedzić, ale jestem w kontakcie telefonicznym. Pod koniec września mam nadzieję uda się umówić sterylizację. Jeśli tylko dam radę oczywiście będą nowe fotki małej dla wszystkich cioteczek. U nas dzisiaj 6 stopni, cieszę się, że Kaja dooopkę grzeje na kanapie:lol: Quote
Polarna Legenda Posted September 7, 2007 Posted September 7, 2007 No to super!Ciesze sie ze sie dziewczynce udało:multi: A co z jej poprzednim włascicielem?Zrzekł sie prawa do suni?(przepraszam mam ostatnio zaległosci na dogo i nie nadażam z czytaniem watków:oops: ) Quote
Dea Posted September 11, 2007 Author Posted September 11, 2007 Polarna Legenda ten pan jest teraz w Płocku, jak będzie tutaj ma się ze mną kontaktować. Kurcze mała dostała znowu cieczkę, wet się nie przejął, ale ja nie wiem... Miała dopiero co w lipcu o ile pamiętam i to dosyć mocną, teraz jest słabsza, ale to przecież nienormalne. Co o tym myślicie? Quote
Holandia Posted September 11, 2007 Posted September 11, 2007 Przeciez to sytuacja atnormalna!! czy nie lepiej zmienic weta? przy takiej czestotliwosci krwawien/bo trudno tu nazwac ta sytuacje ""cieczka'' aby dalej czekac no powiedzmy hmm.do nastepnej znowu cieczki za 2 m-ce i okaze sie ze Kaja ma inny powazniejszy problem zdrowotny, a zaskurniaki nasze chyba na taka okazje byly odlozone??????? Quote
Dea Posted September 11, 2007 Author Posted September 11, 2007 Zaskórniaki są, nie ruszone, co do grosza odłożone, tylko, że wet stwierdził, że to się zdarza, zwłaszcza jak pies po schronisku zaczyna być normalnie żywiony, i że on by się nie przejmował, bo hormony muszą się ustabilizować. Dlatego pytam Was co myślicie. Ta cieczka jest dużo słabsza niż poprzednia. Quote
Ewkap Posted September 30, 2007 Posted September 30, 2007 A co z Panem i zrzeczeniem? Bo zgłosił sie do jednej z hodowli po nowego średniaka. A w międzyczasie pozbył sie sznaucera bo.....kwiatki mu gryzł przy kapliczce. No i malutka prośba o malutkie zdjęciatko. Bo miałabym co wysłać Swenji dziewczynie z Niemiec do której miała trafić Sarenka. I która interesuje się jej losami z na prawdę dobrego serca. Quote
Dea Posted September 30, 2007 Author Posted September 30, 2007 Ewkap naprawdę Swenja się interesuje Sarenką:-o To bardzo bardzo miłe, zważywszy w jakiej postawiłam ją sytuacji... W tym tygodniu nie da rady, ale w przyszłym postaram się o nowe zdjęcia specjalnie dla niej! Skąd wiesz, że pan pozbył się Sznaucerki i co z nią zrobił:angryy:? Quote
Ewkap Posted October 1, 2007 Posted October 1, 2007 Swenja na prawdę interesuje sie Sarenka i przyznaje, że z punktu widzenia psa, długiej drogi stało sie dobrze,że została w Polsce. Sprawiła mi bardzo dużą przyjemność tym, że mimo przykrości jaka ja spotkała nadal śledzi moją stronę i np. wypatrzyła moja mała Adę, która wróciła do Hodowli. na szczęście tylko na kilka dni bo ma już nowy, kochający dom. To, że pan pozbył sie sznaucerki wiem od właścicielki hodowli do której sie zgłosił. I wycofał sam z zakupu. Podobno sznaucerkę sprzedał ale komu i jak...nie wiem. Quote
Dea Posted October 1, 2007 Author Posted October 1, 2007 A czy Swenja ma już drugiego pieska? Skoro śledzi Twoją stronę, to może czeka na malucha od Ciebie:cool3: Jakiekolwiek miałam o tym panu zdanie, tak teraz moje zdanie o nim równa się zeru. Jak można sprzedać psa dlatego, że w kwiatkach kopie:-( A przywiązanie, miłość do psiaka, przecież tam był jego dom. Mam jak najgorsze przeczucia co do losów następnych jego piesków. Czy on ma już tego nowego pinczerka? Bo jeśli tak to może zapytam go, czy mogę przyjechać do Czechowic z ciekawości go obejrzeć. Prawdę mówiąc chciałam z nim załatwić zaległą sprawę listownie, bo jazda do Bielska mnie nie urządza, nic nie zobaczę. Ale jeśli chciałby mi pokazać pieska, pochwalić się, to czemu nie... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.