AnkaS Posted April 8, 2007 Author Posted April 8, 2007 Oddanie to nie taka prosta sprawa. Niewiele osób zdecyduje się na psa "z problemami", a i pierwszej osobie z brzegu też go nie damy, bo to jednak nasz towarzysz i jesteśmy za niego odpowiedzialni. Bazio musiałaby trafić do kogoś, kto ma spore doświadczenie i nie boi się wyzwań. Próbować będziemy, choć łatwo nie będzie. Trudno mi m.in. wytłumaczyć pewne rzeczy moim rodzicom, przyzwyczajonym do słodkiej i kochanej jamniczki (omen omen - Zosi:)) Błedy z dyskiem wynikają pewnie z tego, że nie byliśmy w stanie go opanować, kiedy był mały. Żadne fe nie miało znaczenia. Uznaliśmy, że dysk lepszy niż lanie. Cóż, przyznajemy - byliśmy bezradni wobec szlajejącej czarnej kulki, która obgryzała wszystko, co pod zęby wpadło, łącznie z kablami. Cywilizowane metody, np. odstraszacze w sprayu nie działały, na słowa był głuchy. Bazio jest strasznie uparty i zadziorny - kiedy się na coś uprze, to łatwo nie odpuszcza. W dzieciństwie był np. ogromny problem z przekonaniem go, że łóżko nie jest dla niego. Zarwane noce rozpoczynane godzinną walką z psem wskakującym na lóżko, zdejmowanym, rozwarczanym i kłapiącym zębami aż nie padł ze zmęczenia na pysk nie należały do przyjemności. Łatwo wtedy stracić cierpliwość. Na początku spałam obłożona poduszkami, żeby nie dał rady w nocy wskoczyć:) Do przedpokoju nie można było go wystawić, bo natychmiast zabierał się za gniazdko od telefonu. Jak zastawiliśmy gniazdko, obrąbał stołek, który bronił dostępu. Dziecko z ADHD. I to już na pewno nie była nasza wina. Nie wiem, czy on zawsze się boi. Czasami wygląda to raczej na rozstawianie nas po kątach, jeśli robimy coś, co mu się nie podoba. Problemy są też z jego kojcem, którego bardzo broni. W zabawie mogę w nim siedzieć, zaczepiać go w nim, brać z kojca zabawki, ale jeśli pies tam przebywa w innej sytuacji, to lepiej się nie zbliżać (chyba że z ciastkiem lub do zapięcia smyczy na spacer), nic nie chcieć, nie rozmawiać.. Niby można by to uszanować, ale Bazio zanim wlezie do tego kojca zwykle robi porządki, czyli przesuwa kojec na wybrane przez siebie miejsce. Jeśli akurat przesunie pod nasze nogi, to potem ani się ruszyć, bo warczy i złapać za nogę też potrafi. Jak wtedy reagować? Zwykle inny członek rodziny go odwołuje na ciastko w inne miejsce, a ofiara zamyka drzwi i przestawia kojec. Ale czy to normalne? Czy oswajanie psa z dotykiem zmieni coś w kwestii obrony terytorium? Przysmaków typu ucho już nie dostaje. Nie zjadał od razu, rzucał w jakiś kąt, a potem nie pozwalał w to miejsce podejść. Twierdzicie, żę są jakieś sposoby, żeby nie pozwolić psu ugryźć. Jakie? Może znacie jakiegoś specjalistę z Torunia? A specjaliści z Gdańska przyjeżdzają, czy należy jechać do nich? Quote
Behemot Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 Bardzo ciekawy temat, choć tak przykry i trudny dla autorki wątku... Ciekawi mnie, na ile agresja u Twojego pieska wynika z błędów w jego wychowaniu, a na ile z predyspozycji odziedziczonych po przodkach. Jeśli piesek jest z hodowli, to pewnie znasz jego rodziców - może nawet dziadków? Wiesz, czy oni byli zrównoważeni, czy może tak samo narwani jak Twój pinczer? Przykro mi, że nie potrafię Ci pomóc - moje doświadczenie w wychowywaniu psów jest niemalże zerowe w porówaniu z doświadczeniem wielu osób, które wypowiadały się w tym wątku. Ale trzymam kciuki! :happy1: Quote
martynka Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 AnkaS jeszcze jedno pytanie: czy sprawdzałas, czy Twój piesek ma oba jądra w worku mosznowym? Może być wnętrem. Wnętry zazwyczaj są złośliwe :) Pytam dlatego że często spotykam ludzi, którzy orientują się żeich pies nie ma jajek lub jednego jajka dopiero jak przyjda do gabinetu, a czasem taki psiak ma juz 8mies, albo wiecej :) CZęsto sa to również psy z papierami. To się zdarza dość często. Quote
Romas Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 Pinczery srednie z tego co wiem , chciałam kupic takiego psa, sa rasa dosc trudna.Troche podobnie jak sznaucery srednie .Ich historia ,selekcja ,predyspozycje czynia z tych psow nie najlepsze psy rodzinne.To chyba nie przypadek ,ze o sredniakach ( sznaucerach) mowi sie ,ze sa zwariowane-cos w tym jest. AnkaS współczuje Ci ,bo wyobrazam sobie jak bijesz sie z myslami i jaki masz problem. Niestety przez internet trudno jest poradzic ,bo nikt nie widzial Twojego psa w akcji. Inaczej gryzie pies ze strachu-pozycja ciała ,a inaczej pies ktory chce nastraszyc kogos i robi to z cała przytomnoscia umysłu. I rozne wtedy byłyby metody postepowania. Szkoleniowcy i behawiorysci tez sa rozni i niektorzy lansuja przestarzałe metody lub schematyczny sposob postepowania co trudno jest ocenic przeciez , bedac tylko włascicielem psa. Bedac na Twoim miejscu głeboko bym sie zastanowił czy chce tego psa i na ile jestem skłonna poswiecic sie dla niego. Z pewnoscia resocjalizacja takiego psa jest trudna i długa ,o ile pies nie jest na cos chory ,zapewne mozliwa. Najgorsze co mozna w tej sytuacji zrobic to samooszukiwac sie ,ze pracuje sie z psem a nie robic nic lub mało .Problem pewno bedzie narastał. Dom dla psa zawsze mozna znalezc ,sa ludzie ktorzy znajduja kontakt z najbardziej dziwnymi psami . A jesli postanawiasz psa zostawic to trzeba zdac sobie sprawe ,ze cala historie z tym psem nalezy zaczac od poczatku ,przeorganizowac zycie .Tak zeby pies nie mogl sie cwiczyc w tym gryzieniu. Nawet jesli musialby chodzic w kagancu i jesli by bylo trzeba zabrac mu wszystko co jego,poslanie ,miske,zabawki itd Ja uwazam ,ze pierwsza rzecz to isc do bardzo dobrego wet i zrobic psu badania profilaktyczne.Moze cos mu jest.Gryzienie ma rozne przyczyny. A druga sprawa to szczera rozmowa z cała rodzina czy wszyscy zgadzaja sie na prace z psem.Jesli jedna osoba stosuje jakies zasady a druga nie to pies szaleje ,bo jego rzeczywistosc jest niespojna. Ja tez kiedys chcialam oddac swojego psa ,bo nawet pod kierunkiem szkoleniowcow nie moglam sobie z nia ( bo to suka) poradzic. Dopiero przypadek , i internet , skierowaly mnie na inna droge myslenia , na ludzi i wiadomosci dzieki ktorym zapanowalam nad agresja mojej suczki.Oczywiscie nie przez nat mi radzili a osobiscie. Moge tylko Ci zyczyc zebys podjeła decyzje najlepsza z mozliwych dla siebie i psa. Quote
AnkaS Posted April 8, 2007 Author Posted April 8, 2007 Tata Bazia jest bardzo zrównoważonym psiakiem. Mama trochę mniej, ale inne suki w stadzie ją ustawiają, więc na zbyt wiele sobie nie pozwala. Mieszka w domu z ogrodem, więc aż tyle opcji pokazania zębów nie ma - nie jest z ludxmi 24 godziny na dobę. Ale wyraz pyska mają taki sam:) Bazia oddałabym bez wahania, gdybym wiedziała, że wyjdzie mu to na dobre. Więc, jeśli ktoś z Was, dogomaniacy, chciałby naprawdę zmierzyć się z pinczerem, proszę o kontakt. Jądra ma, więc to nie w tym rzecz. Jest też pod kontrolą lekarską. Nie było szczegółowych badań, ale raczej jest zdrowy. Lekarze jednak jakoś nie bardzo się przejmują, kiedy mówimy o jego agresji. Tyle, że chcą, żeby zakładać kaganiec do czyszczenia uszu:) Praca nad psem byłaby możliwa. Problem w tym, że nie możemy znaleźc tu, na miejscu, nikogo, kto dałby nam konkretne wskazówki - co robić, jak robić, czego nie robić, jak nie robić, co zabrać, co zostwaić, itp. Dostajemy luźne uwagi od p. psycholog, a nasz trener, który naprawdę nam dużo pomógł na początku (choć izolacja, dyski i ćwiczenia na pułapakach to jego pomysł) już chyba wyczerpał repertuar możliwości. Ostatnio sprawdzał, czy i jego bazio zaatakuje, jeśli spróbuje mu zabrać łup. Ma wobec niego wielki respekt, więc mógłby go "oszczędzić". Nie, reakcja była taka sama. Dostaliśmy radę, żeby potraktować gryzącego psa dezodorantem i zrezygnowaliśmy z usług trenera. Chyba nie tędy droga, choć pewnie by pomogło. Jak już pisałam, mam wątpliwości, co do typowej agresji lękowej. Bazio się nas zwykle nie boi. On nie wygląda na zastarszonego psa, z wyjątkiem momentów, kiedy po pogryzieniu i karze jest karnie odsyłany do kojca - wtedy tak.Ale na codzień lata po mieszkaniu jak głupi, łapie nas za pięty, skacze na nas, kłóci się, kiedy nie chcemy się bawić... Strach pojawia się w oczach w wypadku przemawiania do psa siedzącego w kojcu - to tak - wtedy nie wie, czego chcemy i wyraźnie się boi. Myślę, że to taka mieszanka - lęku i prób dominacji. Swoją drogą, jeśłi nie chce być głasakany, od reki potrafi się odsunąć, więc zna alternatywę do gryzienia. I - z ręką na sercu - nigdy nie był bity. Kilka razy dostał przez tyłek gazetą lub ścierką, kilka razy był ściągnięty (we wczesnym dzieciństwie) za kark z kanapy no i duzo było zabierania z gęby tego, czego się próbował nażreć na spacerze. Dzisiaj mały sukces. Ukradł mi papeć, ale przyniósł do ręki na wymiane za ciacho:) A teraz się drze, bo nie bawię się, a on by chciał... Quote
Behemot Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 AnkaS napisał(a):Bazio się nas zwykle nie boi. On nie wygląda na zastarszonego psa, z wyjątkiem momentów, kiedy po pogryzieniu i karze jest karnie odsyłany do kojca - wtedy tak. A to? AnkaS napisał(a): Cieszy się kiedy wracamy do domu, kiedy widzi członka rodziny rano (po całej długiej nocy), a nawet kiedy dłużej niewidziany domownik wychodzi z drugiego pokoju. Staje wtedy przytulony do kolan, chowa pod siebie ogon, a głowę pochyla i wciska między przednie łapy. Nie chcę się mądrzyć, ale czy ta pozycja nie oznacza lęku? Quote
KaL Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 Mam sukÄ bulkÄ, wziÄtÄ w wieku 2 lat. WykazywaÅa podobne zachowania, ale bez gryzienia. Jest po sterylce. ZÅagodniaÅa,ale tez nauczyliÅmy siÄ wspóÅżycia. GÅowÄ dajÄ, że byÅa w pewnych sytuacjach bita. Pracujemy z niÄ , gÅównie ja. Metody jak w tych wÄ tkach . SkutkujÄ . Ale trzeba pamiÄtaÄ - nie gÅaszczemy psa znienacka gdy leży, lub wrÄcz Åpi na podÅodze. Szanujemy jej miejce - tam jest niedotykana. Wypraszamy z kuchni, kiedy wiÄcej, niż jedna osoba robi jedzenie oprócz mnie, bo na inne warczy niegroźnie - nie życzÄ sobie was tutaj. No i reszta jest cudowna. Pozdrawiam iżyczÄ sukcesów - KaÅka Quote
Guest Mrzewinska Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 W okolicach Gdanska jest szkola Karin Ahrens, wyprostowano tam juz niejednego trudnego psa. adres http://www.tresurapsow.pl/index2.php Z tego, co najblizej Was - tę szkole znam, moze ktos wskaze inną, blizej? A moze hodowca psa potrafi znalezc dla niego ludzi z doswiadczeniem trenerskim? Zofia Quote
Marta1984 Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 Witam, właśnie weszłam na to forum z podobnym powiedzmy "przed" problemem. Chciałam się zapytać AnkiS, jakie zaobserwowała objawy przed całym zjawiskiem. Przestudiowałam cały post i nie znalazłam fragmentu o tym jak to wszystko się zaczęło. Szukam odpowiedzi po sytuacji jaka miała miejsce wczoraj, zaczęłam się niepokoić. Chciałabym na początku napisać, że mam 10 mies. psa rasy SH, psiak dorasta i powodują nim różne zachowania. Cały czas tłumacze sobie "wiekiem dorastania", ale wczoraj było przegięcie. Chcę także zaznaczyć, że troszeczkę inaczej postępuję niż AniaS, aczkolwiek niektóre metody są podobne. Zawsze myślałam, że daje mojemu psiakowi wszystkiego "po równo", ma dyscyplinę, dużo wykonujemy wspólnej pracy ucząc się komend, spędzamy wspólnie dużo czasu, nie tylko tego "w nauce", ale także jesteśmy nierozłączni, gdyż staram się mojego psiaka wszędzie zabierać, godzić życie z jego potrzebami miłości. Jestem dla niego liderem. Jest usłuchany na miare swoich haskich możliwości. Popełniłam parę błędów, które niestety odbijają się w jego zachowaniu i czytając tego posta mam podejrzenie, iż może to być strach. Tak więc przyznaję się do tego co "przeskrobałam" i proszę o ocenę. 1) Zaczęło się wszystko od powarkiwań, gdy np. podchodziłam do niego w chwili kiedy leżał. Były to sytuacje sporadyczne, miały miejsce może 3, 4 razy. Za pierwszym razem wystraszyłam się i przyznaję, odskoczyłam (no cóż odruch) :oops:. Byłam trochę zdesperowana, nie wiedziałam jak mam zareagować za drugim razem. Drugi raz był w jego kojcu. Doszłam do wniosku, że jak tak dalej będę mu dawać spokój i odchodzić to wyrośnie z niego pewna bestia, która zacznie sobie poczynać z domownikami. Wiem, że psy różnie warczą, jestem świadoma tego, że ten raz nie był podyktowany agresją, ale było to zwykłe "odczep się, śpię". Krzyknęłam na niego i usiadłam w jego kojcu razem z nim. Kolejny warkot wydał z siebie też w takiej sytuacji, ale nie w kojcu tylko w pokoju leżąc przy fotelu. No tu sytuacja była już bardziej znacząca, bo oprócz warknięcia, była także zmarszczona kufa i pokaz zębów. Tu była agresja i próba dominacji, więc chwyciłam go za kark, przydusiłam do ziemi i tak przez chwilę nad nim "wisiałam". Zrozumiał moje intencje i odpuścił. 2) Czasami jak do niego podchodzę, to "płaszczy" uszy i dostaje szerokich źrenic, widzę, że się boi i jest niepewny, tak bez powodu. Nie wiem. To zdarza się rzadko, no ale się zdarza. Jakiś tydzień temu przyłapałam go na psuciu mojego buta (nigdy mu się to nie zdarzyło!), jak weszłam do pokoju to puścił buta i zwiał do kojca, położył się w nim niepewnie i przyległ do niego. Wzięłam buta i dałam mu powąchać, nie krzyczałam na niego, zaczęłam mówić jak do dziecka :oops:(irytacje na pewno wyczuł), że nie można itp. Ten dostał źrenic jak spodki, zaczął dygotać, zachowywał się co najmniej jakbym go biła, czy coś!! Wystraszyłam się tej reakcji, żal mi się go zrobiło, nawet łezka mi się pokulała, bo jako iż tworzymy duet, ani w głowie mi wywoływać u niego takich reakcji!! Wyszłam z pokoju, bo doszłam do wniosku, że on się mnie panicznie boi!! NIe chcę wywoływać u niego takich reakcji! 3) Ta sytuacja, którą teraz przytoczę zbiła mnie kompletnie z tropu. Proszę tu o krytykę, bądź o wskazówkę, bo nie chciałabym już nigdy tego doświadczyć!! Psiak biegał na dworze i dobrał się do kości z kurczaka, które ojciec zostawił dla kotów. Nie wiedziałam o tym, wiec gdy wołając psa nie mogłam się go dowołać, od razu wpadłam na pomysł gdzie siedzi. I tu wszystko potoczyło się błyskawicznie. Wparowałam w to miejsce (zakątek z kubłami na śmieci) i chciałam go słownie wygonić. Niestety nie dało się, więc chwyciłam go za kark, reakcja natychmiastowa- wyraźny warkot, przeplatany ostrzegawczym szczeknięciem. Wiedziałam, że nie chce odpuścić i że będzie chciał zawalczyć o kości. Ale trzymałam go za kark i nie chciałam mu dać za wygraną, zniżyłam mu łeb do ziemi, a on w tym momencie zaczął gryźć, warczeć (pierwszy raz coś takiego słyszałam!!!), rozegrała się regularna walka, bo nie puściłam go, chciałam go "zglebować", przywołać do porządku. Szarpaliśmy się jakiś czas, zdążył mnie pokąsać dosyć znacząco. W końcu poległ, przydusiłam go i odpuścił. Gdy go puściłam to uciekł jak oparzony. Po chwili zawołałam go do domu i przyszedł. Czy to objaw lęku, wystraszyłam go znaczącym wtargnięciem? Agresja? Czy może niedoświadczony szczeniak "oparzył" się i już tego nie powtórzy? Nie mam z nim problemów gdy je z miski, nie broni jej. Zapytałam się, jak u Anki wyglądały początki, bo ja obawiam się, że coś mogę uszkodzić w jego psychice ( może już to się stało?). Jak reagować na takie przypadki? Boję się, że agresja rodzi agresję, ale z drugiej strony co robić gdy pies próbuje dominować? Mam nadzieję, że Anka wybaczysz mi podczpienie się do tematu, ale myślę, że to podobne przypadki. Quote
AnkaS Posted April 9, 2007 Author Posted April 9, 2007 Witaj, Marto. Także nasze psisko zaczęło warkoty przy wybieraniu mu z pyska różnych rzeczy na spacerze.. Wciągał jak odkurzacz, rożne obiekty - worki, kości, flaki... co tylko znalazł. Wtedy były pierwsze pogryzienia, tyle że był mały, więc niewiele dał radę zrobić. Teraz, niestety nie zabiorę mu z pyska nic, bo po kilku bliskich spotkaniach z jego zebami już nie zawalczę tak, jak ty. Tym bardziej, że na Bazia dużo trzeba, żeby się poddał... Rad nie będę Ci dawać, bo żaden ze mnie autorytet, co zresztą widać po moich kłopotach z psem. Quote
Marta1984 Posted April 9, 2007 Posted April 9, 2007 AnkaS musisz być silna, nie poddawaj się!!! Quote
Berek Posted April 10, 2007 Posted April 10, 2007 "Chciałam się zapytać AnkiS, jakie zaobserwowała objawy przed całym zjawiskiem. Przestudiowałam cały post i nie znalazłam fragmentu o tym jak to wszystko się zaczęło. " Z całym szacunkiem, ale z opisu sprawy wynika bardzo jasno że niestety własciciele nieumiejętnym postepowaniem "wykonali sobie" tego psa... :-( To taka mieszanina, niestety, dobrych intencji z wiedzą "o szkoleniu" z rozmaitych for internetowych ;) plus rozmaite dziwne rady trenera (przegiął z tą izolacją... albo przewodnik psa nie do końca zrozumiał? :oops: ) i oto przepis na mieszankę wybuchową... W sumie lepiej radzą sobie ludzie ktorzy nie mają dostępu do litaratury i internetu, dziwne ale tak jest - bowiem przedziwnych i nieraz głupich rad i teorii wzajemnie się wykluczających jest mnóstwo i biedne ludziska kończą z totalnym mętlikiem w głowie... A jak próbują to wszystko stosować to pies kończy z mętlikiem w głowie. :eviltong: Faktycznie byłoby dobrze znaleźć psu dom, może ktoś kto szuka psa do sportu na przykład....? Jeśli właściciele jednak zdecydują się o psiaka zawalczyć, to Karin Ahrens byłaby najlepsza! Quote
LALUNA Posted April 11, 2007 Posted April 11, 2007 Juz doczytałam że nie.:p Co do kastracji, też nie wiem. Wiele osób odradza - mówią, że może być jeszcze gorzej. Poza tym, rodowód to jeden z jego atutów, jeśli będzie go trzeba oddać, a wykatsrowany już atrakcyjny wystawowo nie będzie. Atrakcyjny wystawowo? Psy ze zwichrowaną psychiką nie powinny być rozmnażane, nawet jakby były 8 cudem świata. A agresja lękowa jest podstawa aby nie rozmnazać tego psa. A dlaczego ma być gorzej? Mówili? Quote
Hebulka Posted April 12, 2007 Posted April 12, 2007 BorsukWiosenny czy D.A.P ma jakikolwiek sens dla psa agresywnego do obcych wchodzących do domu,próbujących go ( a dokładnie ją) pogłaskać,pilnującego wszystkiego co znajdzie się w jej zasięgu z nami na czele...?? Quote
martynka Posted April 13, 2007 Posted April 13, 2007 Hebulka wal na PW albo gg :) łatwiej go tam dorwać ;) Quote
Hebulka Posted April 13, 2007 Posted April 13, 2007 [quote name='martynka']Hebulka wal na PW albo gg :) łatwiej go tam dorwać ;) Dzięki Martynko,ale nie chcę Wam specjalnie głowy zawracać...mój Hebulek i tak już chyba niereformowalnym jest :shake: ale feromonów jeszcze nie próbowaliśmy i znowu mi zaświtało,że może by tak pomogło...:roll: Quote
JoannaP Posted August 5, 2007 Posted August 5, 2007 Temat może i sprzed paru miesięcy, ale ponieważ zaczął się od Bazyla - to wklejam aktualne info: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=76238 Bazyl poszukuje nowego domu i właścicieli, majacych świadomość jakie do tej pory były z nim problemy. Jeżeli ktokolwiek jest w stanie wypowiedzieć się w tym temacie i doradzić, to bardzo proszę: wejdź na link powyżej i pomóż Bazylowi. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.