Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

malagos napisał(a):
Ale cudna okolica! Rewelacja!
A tę Twoją boksereczkę to już kocham :)


Ja też :):)

w ciągu tygodnia nasze grono się powiększy... mam jeszcze dylemat o kogo.. ale to kwestia dni. :hmmmm:

  • Replies 412
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Soema, plany masz piękne. Miejsce urokliwe, gdy się patrzy na obrazki. ;) Przyjdzie zima, spadnie śnieg, a pług nie dojedzie w takie miejsce. Do sklepów, do weta trzeba jakoś dojechać. Po zimie roztopy, błoto, zalania. Po ulewach też nieciekawie. Awarie prądu to normalka. Zacznie Ci przybywać psów - jednego zostawisz, bo nieadopcyjny, kolejnego, bo skradnie Ci serce. We własnym domu ciągle coś się psuje - zwłaszcza w starym. Z czego będziesz żyła i za co utrzymasz zwierzaki? Zajmując się większą ilością psów nie będziesz miała możliwości pracować poza domem. Pozostanie Ci samozatrudnienie. Nawet jeżeli założysz fundację, to będzie Ci ciężko. Często zamierzenia i ideały nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością. To wszystko nie jest takie proste, ale może Tobie się uda. ;)

Ja jestem w tej chwili PDT. Zmusiło mnie do tego życie. Zamiast biadolić, prosić o łaskę i pomoc, tymczasuję odpłatnie - w tym momencie za zakupy dla moich 5 psów. Tymczasowicze mają u mnie dobre warunki i opiekę. Przygotowuję je do adopcji najlepiej jak potrafię. Nie widzę w tym nic złego. Dla niektórych lepsze są hotele - przechowalnie, gdzie przebywa kilkanaście psów. Nie potrafię zrozumieć negatywnego stosunku do PDT. Dla mnie nieistotne jest, czy to BDT, PDT, czy hotel. Najważniejsze, by pies miał dobre warunki i opiekę. Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania.

Posted

Pewnie, że każdy ma :) mam własną działalność, TŻ pracuje, mamy znajomego rzeźnika, a ja większośc psów trzymam na BARFie. Mieszkamy tu przez rok. Swojego psa mam jednego, a biorę te co uważam, że brać powinnam. ;) na szczęście nie mam zacięcia a'la Villas, a mam wokół osoby który wyczują, gdybym mieć zaczęła. Ja kocham zwierzęta i nie będę na nich zarabiała, mogę zarabiać po części i na nie ;)
Terenowy samochód stoi, tu przez kilka wcześniejszych lat mieszkała Kobitka po 60tce i spokojnie dawała radę, sąsiedzi życzliwi wszyscy sobie w zimie pomagają, pług dojeżdża po znajomości.
Nie jestem marzycielką, ja nie z tych. Zaczęłam od wizyt po wetach, jest całodobowa w Nowym Sączu, więc problemu nie ma.
Znam swoje możliwości.

Współpracuje i znam się z wieloma osobami z Fundacji, których mogę się poradzić i które służą mi radą i nie tylko.
Nie mam zamiaru zadłużać się w hotelach, a jeśli ktoś nas wesprze na weta to genialna sprawa. Nie uznaje zapłaty za łeb na kolanach i rozmachany ogon. Przez 5 lat, zostawiłam tylko jednego psa z różnych względów, a wydałam ponad 70 więc chyba nie jest tak źle ;)

a widziałam, nawet ostatnio, przypadek jak dziewczyna sobie pod miastem dom wynajęła i mówi "że spełnia marzenia" więc dwa psy za 400 plus karma może wziąć, będzie na ratę prawda? Ja wystawię bazarki i jak trzeba będzie poproszę o pomoc w opłacie weta, czy żarcia :)

Posted (edited)

To dobrze, że masz realne spojrzenie i wiesz, czego chcesz. Jeżeli nie masz nic przeciwko temu, to będę tu zaglądać. ;)

Na zwierzętach zarabiają weci, farmaceuci, producenci karm, pracownicy schroniska, hodowcy psów - itd. Taki świat - oparty na kasie. ;)

Edited by hop!
Posted

hop! napisał(a):
To dobrze, że masz realne spojrzenie i wiesz, czego chcesz. Jeżeli nie masz nic przeciwko temu, to będę tu zaglądać. ;)

Na zwierzętach zarabiają weci, farmaceuci, producenci karm, pracownicy schroniska, hodowcy psów - itd. Taki świat - oparty na kasie. ;)

Pewnie, że tak :)
dlatego ja naprawdę wolę daleko od ludzi na co dzień. I zapraszam wszystkich do siebie ;) jakbyś miała chwilę ze swoimi psami. To serio przyjedź, nawet na weekend.
Coś za coś, jedni uciekają z takich miejsc, a niektórzy szukają. Życie zweryfikuje, czy mam rację :)


Póki co Kiri kąpiemy w Nizoralu i dajemy Forcid, Reks po kastracji szwy ściągnięte i rana już ok.
Musimy do weta jednak pojechać, bo nie podobają mi się drogi rodne Kiruśki.. są opuchnięte i nie wiem czy w związku z cieczką, czy jakimś dziadostwem. Drżenie tylnych łap jest trochę mniejsze, ale jednak nadal jest.

Posted

:) dziękujemy i zapraszamy.

Na Kiri jest wstępnie zainteresowany dom, zgłosił się do SOS Bokserom, zobaczymy jak wypadnie ankieta i wizyta.. Jutro też kolejna wizyta pannicy u weta, zobaczymy czy coś przybiera.

a my od kilku godzin mamy 3 szczeniaki ok. 6-7tygodniowe. Makaron robali wychodzi. Wywalone były w pudełku - 5sztuk. Dwa zostały u koleżanki pod Wieliczką.

Posted

Soema napisał(a):
Pewnie, że tak :)
dlatego ja naprawdę wolę daleko od ludzi na co dzień. I zapraszam wszystkich do siebie ;) jakbyś miała chwilę ze swoimi psami. To serio przyjedź, nawet na weekend.
Coś za coś, jedni uciekają z takich miejsc, a niektórzy szukają. Życie zweryfikuje, czy mam rację :)


Bardzo dziękuję za zaproszenie, ale mam specyficzną zbieraninę psów, więc podróże z nimi odpadają. Nie mam też samochodu. ;)

Poker napisał(a):
Soema, znasz moje zdanie.Nie będę płacić za serce dla zwierzaka.Sama daję je za friko.
Będę tu zaglądać.


Nie powinno się budować zbyt mocnej więzi emocjonalnej z tymczasowiczem, bo trudniej aklimatyzuje się w nowym domu.

Dajesz DT wybranym, małym psiakom - zwłaszcza suczkom. Wybierasz te wizualnie adopcyjne. Nie pomagasz pierwszemu, lepszemu kundlowi. Dla tych mniej atrakcyjnych i adopcyjnych psów zwykle nie ma bezpłatnych domów tymczasowych, więc umieszcza się je w PDT i hotelach. Takie miejsca są potrzebne.

Posted

Hop! Wszyscy są potrzebni i wszyscy pomagamy jak mamy możliwości. Nie jesteśmy dla siebie wrogami, bo zbyt wielu jest zwyrodnialców, którzy krzywdzą zwierzęta. Ja staram się nie brać dziadków, choć bardzo bym chciała. Ale póki nie mam swojego terenu, domu na stałe, nie pozwolę sobie na to.. nie przeszkadzają mi też w żaden sposób kalekie psy i pewnie jakiegoś kiedyś wezmę i nie oddam, ale to kiedyś jak będą ku temu możliwości.
Póki co naprawdę bym nie chciała żeby ten wątek był dyskusją, kto jak pomaga..
Ja mówiąc o PDT mam naprawdę na myśli kilka miejsc, gdzie wiem że to nie miłość kierowała wyborem dorobienia, a chęć zysku.
Życie wszystko weryfikuje ;) na szczęście.

Póki co mamy domowe przedszkole, maluchy choc małe są niesamowicie niegrzeczne :) :):)

Posted

Soema, przepraszam. Więcej odbiegania od tematu wątku nie będzie z mojej strony. ;)

Soema napisał(a):
Póki co mamy domowe przedszkole, maluchy choc małe są niesamowicie niegrzeczne :) :):)


Oj, maluchy potrafią dać w kość. :lol:

Posted

Ja się nie gniewam ;) po prostu jest tego tyle, że każdy chce pomóc jak największej ilości psów, a możliwości zawsze za mało...

Mnie siadł kręgosłup, pracowałam na etacie w KRK i było ciężko, do tej pory jest, nawet mycie garów trwa 10minut i przerwa bo nie wystoję póki co, też nie będę mogła wziąć za dużego psa, który mnie pociągnie za mocno bo od razu mięśnie mi dadzą po tyłku i jestem wyłączona z życia.


JA się odzwyczaiłam przez te dwa miesiące od szczeniaków :) a te miały być takie biedne, a chyba najbardziej ruchliwe i najgłośniejsze ze wszystkich. Wczoraj u koleżanki się mocno najadły, zostały odrobaczone no i mamy fontanny biegunek :mdleje:
ale brzuchole wymasowane, pobiegały trochę, dostaną specyfiki i mam nadzieję, że im przejdzie. Wczoraj żywe robale wychodziły w duużej ilości :shake: eh, a maluchy z socjalizowane, w ogóle nie bojaźliwe, musiały byc gdzieś w domu, czy blisko ludzi..



u nas ten z góry po prawej, chłopczyk duuuży łobuz, na dole dwa kudłacze, z lewej dziewczynka, z prawej chłopczyk bez ogonka.
Wczoraj wyglądał jak taka baryłka, był ospały i się trochę martwiłam, ale po masażach wyszła z niego taka ilości :shock: że już bryka i macha kuperkiem :)

Posted



2 miesiące temu jechałam z Krakowa do Sandomierza i główną, ruchliwą ulicą biegł maly psiak. Oczywiście po hamulcach i nawracam się, awaryjne i wołam malucha, TIRy jeżdżą, a ten leci uradowany poboczem do mnie. Zgłupiałam. Robił ósemki, podskakiwał, dał się pomiziac po główce, ale zaraz odskakiwał. Poleciał gdzieś w pola, ale cały czas się odwracał i zachęcał mnie do podejścia. Wzięłam karmę z samochodu i poszłam za nim... no i znowu zgłupiałam. Spod drzewa niedaleko drogi, wyszedł drugi psiak, umaszczenie podobne ale długowłose. Tamten już w ogóle wpakował mi się na kolana, a drugi trzymał się na dystans.
Jechałam calutkim zawalonym samochodem, bo akurat wyprowadzałam się z Krakowa, było tylko małe miejsce na posłanie i Molly.
Nie dałam rady wziąć dwóch.. :( wysypałam im kilo karmy i musiałam odjechać. To jet 70km od Sandomierza, szukałam ich później ale akurat ich nie było. One śpią w pobliżu bardzo starego domu, zarośniętego pokrzywami, jest też stodoła cała obita starymi kołpakami z samochodów, bałam się sama tam iśc, ale nikogo nie widziałam.
Ostatnio jechałam do Sącza z Sandomierza i tknęło mnie żeby pojechać tam raz jeszcze, ciemno już było, ale te psy nie dają mi spokoju. I ku mojemu zdumieniu były... w tym samym miejscu. Ale wyglądają lepiej niż ostatnio, lśni im się sierść, są grube...
Ktoś je na pewno karmi i teraz co robić? Suczka ma guza na brzuchu, piesek kuleje.. ale źle nie wyglądają.
Chcę po nie jechać.. Tylko czy one czyjeś, czy je ktoś po prostu karmi.. wokoło nie ma kompletnie nic, tylko pola i ten jeden stary dom.

Posted

hop! napisał(a):
Bardzo dziękuję za zaproszenie, ale mam specyficzną zbieraninę psów, więc podróże z nimi odpadają. Nie mam też samochodu. ;)



Nie powinno się budować zbyt mocnej więzi emocjonalnej z tymczasowiczem, bo trudniej aklimatyzuje się w nowym domu.

Dajesz DT wybranym, małym psiakom - zwłaszcza suczkom. Wybierasz te wizualnie adopcyjne. Nie pomagasz pierwszemu, lepszemu kundlowi. Dla tych mniej atrakcyjnych i adopcyjnych psów zwykle nie ma bezpłatnych domów tymczasowych, więc umieszcza się je w PDT i hotelach. Takie miejsca są potrzebne.


wiesz hop! nie wyobrażam sobie nie okazywać serca psu , które nigdy go od człowieka nie zaznało.To tak jakby nie uczyć miłości dziecka i żądać ,aby w życiu dorosłym umiało ją okazać innym. Sunie, któe od nas poszły bardzo szybko otwierają się w DS, bo poznały co to miłość człowieka i się go już nie boją.
Natomiast co do moich tymczasek, to właśnie już 7.miesiąc mam taką wizualnie adopcyjną.
Nie pomagam pierwszemu lepszemu kundlowi tylko takiej suni jakiej z różnych względów mogę. I zawsze się liczę z tym ,że może zostać u nas w DS.
I rozumiem jak ktoś oczekuje pomocy w utrzymaniu i leczeniu psa, natomiast nie mogę się pogodzić z tym,że oczekuje zapłaty za serce.
Jest więcej osób zgadzających się z moim poglądem i z tego się cieszę.

Moją odpowiedź napisałam zanim przeczytałam kolejne posty hop! i Soemy.

Posted

Eh Kobitki nie ma co tego roztrząsać. Uśmiechnięte mordy to najważniejsze.. Ja mogę sobie pozwolić na branie psów, a ktoś może mi np. sponsorować podkłady, które teraz będą mi szły w zastraszającym tempie ;)

stwierdzam po dzisiejszym dniu, że żaden pies nie ma zapędów myśliwskich, ma kura-kamikadze wylazła wprost w stado gryzące smrody na podwórku, co spotkało się ze zdziwieniem ów stada, ale nijak nie przełożyło na zrobienie z tejże kury dodatkowej porcji BARFa :grins: stwierdzam też, że moje kury szybciej przychodzą na zawołanie niż niektóre psy ;)

Posted

Mam nadzieję, że wszystkie tymczasy takie będą ;)
moja Molly np. przylatuje i daje znać że kura ucieka, a potem pomaga zaganiac. Kupiliśmy koguta ostatnio i on jak ucieka to się drze, ogólnie boi się ludzi, to Molla akurat miała po prostu biegnąc za nim :splat:

boksia siedzi jak je karmię i patrzy, Reks ma w nosie. Jak przychodzą sarny, potrafią pójść w długą na chwilę, ale zaraz po zawołaniu wracają. Fajne psy się akurat trafiły. Ale odkąd widziałam pierwszy raz na ulicy Reksa, to normalnie doczołgiwał się do człowieka... :shake: staramy się teraz go odczulać, jak się 'poddaje' to odchodzę i miziamy się jak siedzi albo stoi, już zaczyna się bawić fajnie, gania z Kirą i się tłuką :) duży postęp, ale to jeszcze nie to.

Posted

Dla mnie kury są tak samo ważne jak psy. ;) Sąsiad hoduje króliki, a potem zabija je i zjada. Dla mnie to straszne.

Bałabym się puszczać psy na nieogrodzonym terenie. Blisko jest las i różne pokusy. ;) Lepiej zachować ostrożność.

Posted

U góry sąsiedzi na wiosnę kupują, gęsim indyki i barany a na jesieni zabijają.. też byłam w szoku. Kury są u nas równie rozpieszczane co psy. A co do puszczania, w pierwszych dniach psy wychodzą na linkach i wystawiane są na liczne pokusy ;) łatwo zobaczyć, który pies ma predyspozycje do zwiewania. Poza tym, wydaję mi się, że psy u nas czują się bezpiecznie i mają na wszelkie możliwe sposoby zapewniane atrakcje. Praktycznie w ogóle, nie są zostawiane same na zewnątrz. Stadnie chodzimy na spacery i mam je na każde zawołanie. Mimo, że wyskakują nam sarny, zające itd.
Jak się trafi pies z zacięciem do gonitw, to zostanie mu linka, mimo, że naokoło mamy 5ha 'naszej' ziemi i lasów.

Posted

To dobrze, że dbasz o kury. Fajne są. Śmiesznie biegają i przekrzywiają głowy. Gadają sobie po swojemu. ;)

Moim psom nie ufam, bo mają odbicia - zwłaszcza Joczuszko i Nika. Dlatego luzem puszczam je tylko i wyłącznie na ogrodzonym terenie.

A jak się sprawują niegrzeczne maluchy? ;)

Posted

Hm... są niegrzeczne :) ale rozkoszne. Niczego się nie boją :) ten bez ogonka wygląda jak owieczka :) muszę aparat odzyskać.

Póki co są takie malutkie, że biegają 20 minut a potem spać :) ale jak już wstają to gryzą wszystko, łapią za kocyki, szarpią i to jak jeden mąż ;) tylko gładki wydaje dźwięki. Szyba w balkonie jest dla niego obca :grins: się bidny zdziwił jak ganiały.
We wtorek powtarzamy odrobaczanie i potem szczepienie numer 1.

A co do kur, jak czasami zaspana wstaje i je puszczę, wrócę do domu i się zajmę np. psami, to jedna kura wyskakuje z wybiegu i przychodzi pod balkon :) czeka na mnie, a potem grzecznie wraca ze mną do siebie i już nie wychodzą ;) komedia.:)

Posted

evel napisał(a):
Zawsze chciałam mieć kury, wydają się fascynujące :)


Nooo, ja też tak ubzdurałam sobie.. namawiano mnie na kaczki, żeby na mięso sprzedawać :shock: miałam stado psów i gęsi :grins:
psy naprawdę się tu zsocjalizują z wszystkim. Trafiły mi się wyjątkowo udane psiaki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...