Jump to content
Dogomania

ODSZEDŁ ZA TM !!!!!!!! Marley- Maksiu w kochajacym domku !!!!!


Recommended Posts

  • 3 weeks later...
Posted

Pańcia nam dziś takie leki dawała. Mówiła coś o robalach. Myślała, że jest cwana, bo mi te tabletki w pasztetówkę wkleiła.
Ale ja jestem cwańszy. Wypluwałem je ślicznie. Sam się sobie dziwię - takie czyściutkie były i wylizane z tej pasztetówki. Ja tam się cieszyłem, pańcia jakby mniej. W końcu mi zapowiedziała, że albo zjem po dobroci albo zastosuje przemoc. No to zjadłem. I w nagrodę jeszcze dostałem kawałek mięska. Ale naprawdę nie wiedziałem, że umiem tak daleko pluć. Może w jakimś konkursie bym wystartował?

Posted

A no i byłem u lekarza.
I była dyskusja. Bo pańcia mówiła że chudy już jestem i wyglądam jak z Oświęcimia a lekarz mówił że wciąż jestem gruby i że ma schudnąć. Pańci to prawie dym uszami poszedł. Ważyłem 17,5. Teraz 15 czyli tyle co rok temu. A lekarz powiedział że do 14 powinienem zejść i utrzymać tę wagę. I że im będę lżejszy tym dłużej będę chodzić. No faktycznie - teraz dużo łatwiej mi biegać, chodzę po schodach i na spacerki dłuższe. Już niech będzie wobec tego. Ja strasznie ale to strasznie chcę żyć najdłużej jak się da.
Sam lekarz to powiedział, że wola życia u mnie wielka. No to cóż -to zjem te sarnie bobki wobec tego, bo pańcia się cieszy jak się dobrze czuję.....

Posted

[quote name='obiezyswiat75']pańcia nam dziś takie leki dawała. Mówiła coś o robalach. Myślała, że jest cwana, bo mi te tabletki w pasztetówkę wkleiła.
Ale ja jestem cwańszy. Wypluwałem je ślicznie. Sam się sobie dziwię - takie czyściutkie były i wylizane z tej pasztetówki. Ja tam się cieszyłem, pańcia jakby mniej. W końcu mi zapowiedziała, że albo zjem po dobroci albo zastosuje przemoc. No to zjadłem. I w nagrodę jeszcze dostałem kawałek mięska. Ale naprawdę nie wiedziałem, że umiem tak daleko pluć. Może w jakimś konkursie bym wystartował?[/quote]

[quote name='obiezyswiat75']a no i byłem u lekarza.
I była dyskusja. Bo pańcia mówiła że chudy już jestem i wyglądam jak z oświęcimia a lekarz mówił że wciąż jestem gruby i że ma schudnąć. Pańci to prawie dym uszami poszedł. Ważyłem 17,5. Teraz 15 czyli tyle co rok temu. A lekarz powiedział że do 14 powinienem zejść i utrzymać tę wagę. I że im będę lżejszy tym dłużej będę chodzić. No faktycznie - teraz dużo łatwiej mi biegać, chodzę po schodach i na spacerki dłuższe. Już niech będzie wobec tego. Ja strasznie ale to strasznie chcę żyć najdłużej jak się da.
Sam lekarz to powiedział, że wola życia u mnie wielka. No to cóż -to zjem te sarnie bobki wobec tego, bo pańcia się cieszy jak się dobrze czuję.....[/quote]


słodkie opowieści :)

Posted

Nie no, fajnie Ciotki.
Kociaki dziś do nas przyjeżdżają. Gdzieś spod Olsztyna albo jakoś tak. Do końca liczyłem, że może jednak nie, ale pańcia odebrała telefon i mówi, że już jadą. 3 jutro mają jechać dalej, dla jednego nie ma domu i ja już wiem co będzie. Pańcia mówi, że absolutnie, że wcale nie, ale ja tam swoje wiem. No bo co było z Tośką? A z Zuźką? A ta co nie ma dla niej domu to już ma imię - pańcia wymyśliła. Mają 6 tygodni. Ja tam na wszelki wypadek gromadzę zapasy u siebie w łóżeczku, bo kto wie co to będzie potem? Niby fajne są te nasze koty, bo dają wyjadać ze swoich misek, ale wiadomo czy ten nowy też da? Może nie da? No nie wiem, nie wiem. Żeby tylko do łóżeczka mi się nie pchały. No i do mojej miski. No a potem to się zobaczy.
Jak mnie pańcia przywiozła rok temu to mówiła, że już starczy tych zwierząt. A potem co? Potem pojawiła się Tośka.
Potem jak tak zimno było, to pańcia Zuzię na tarasie znalazła. A potem co? A potem to wsiadła w samochód i pojechała po Figę.
I się tłumaczy, że Figa miała marne szanse na dom. No może i tak. Ale Zuzia szanse na dom miała. To jej pańcia nie oddała.
Ale no dobra - niech już nawet będzie kot. Byle nie słoń albo krowa. Jak pańcia przyprowadzi do domu taką np krowę, to ja się wyprowadzam! I już!

Posted

[quote name='obiezyswiat75']Nie no, fajnie Ciotki.
Kociaki dziś do nas przyjeżdżają. Gdzieś spod Olsztyna albo jakoś tak. Do końca liczyłem, że może jednak nie, ale pańcia odebrała telefon i mówi, że już jadą. 3 jutro mają jechać dalej, dla jednego nie ma domu i ja już wiem co będzie. Pańcia mówi, że absolutnie, że wcale nie, ale ja tam swoje wiem. No bo co było z Tośką? A z Zuźką? A ta co nie ma dla niej domu to już ma imię - pańcia wymyśliła. Mają 6 tygodni. Ja tam na wszelki wypadek gromadzę zapasy u siebie w łóżeczku, bo kto wie co to będzie potem? Niby fajne są te nasze koty, bo dają wyjadać ze swoich misek, ale wiadomo czy ten nowy też da? Może nie da? No nie wiem, nie wiem. Żeby tylko do łóżeczka mi się nie pchały. No i do mojej miski. No a potem to się zobaczy.
Jak mnie pańcia przywiozła rok temu to mówiła, że już starczy tych zwierząt. A potem co? Potem pojawiła się Tośka.
Potem jak tak zimno było, to pańcia Zuzię na tarasie znalazła. A potem co? A potem to wsiadła w samochód i pojechała po Figę.
I się tłumaczy, że Figa miała marne szanse na dom. No może i tak. Ale Zuzia szanse na dom miała. To jej pańcia nie oddała.
Ale no dobra - niech już nawet będzie kot. Byle nie słoń albo krowa. Jak pańcia przyprowadzi do domu taką np krowę, to ja się wyprowadzam! I już![/QUOTE]

rozterki maksikowe.....eh
cudne:)

Posted

To nie kociaki a jakieś z przeproszeniem szczury. Albo inne cos. Małe, chude, łysawe. Je jakby zębów nie miało, przewraca się na prostej drodze. I piszczy. Jak kaszkę dostało to wpadło do miski. Z uprzejmości wylizalem te kaszkę. A to cos małe się ble i fuj - zaczęło do mnie tulic. 3 koty w domu a to cos lezie do mnie. I piszczy. To ja tez pokazałem ze umiem piszczeć. Oraz szczekac też umiem. Fruzia się to cos nazywa. Nie to co ja- takie imię dające tyle możliwości : Maks, Maksymilian, Maksio, Maksik, Maksiątko, Maksiaczek.
Fruzia- nie no. Z drugiej strony- jak da dojadac swoją kaszkę, to może się nawet zaprzyjaźnimy?

  • 5 weeks later...
Posted

Nie wiem gdzie to napisać, to napiszę tutaj.

Nie ma już Guci. Kocicy, z która Maksio usiłował się zaprzyjaźnić.
Dziś postanowiliśmy zakończyć 3 letnią walkę o jej życie. Nic się już nie dało zrobić.
Ależ boli cholera.....
Do zobaczenia Guciowa :placz:

Posted

obiezyswiat75 napisał(a):
Nie wiem gdzie to napisać, to napiszę tutaj.

Nie ma już Guci. Kocicy, z która Maksio usiłował się zaprzyjaźnić.
Dziś postanowiliśmy zakończyć 3 letnią walkę o jej życie. Nic się już nie dało zrobić.
Ależ boli cholera.....
Do zobaczenia Guciowa :placz:


mocno przytulam :(

Posted

Dziękuję....
Pusto jakoś. Niby tyle tych zwierzaków a brakuje tego jednego, konkretnego.

Za to Maksio w formie rewelacyjnej :)
Zjadł kotom śmietankę i jest bardzo z siebie zadowolony.
Jak zwykle plącze się pod nogami, szczeka, merda ogonem i tylko kombinuje, czym by się tu poczęstować.

Czyli wszystko w normie :)

Posted

[quote name='Malgoska']To dobrze, że Maksiu w dobrej formie oby jak najdłużej.
Zapraszam do Fizii i Szarika na małe co nie co
zaprosze po sąsiedzku

http://www.dogomania.pl/forum/threads/248624-Mały-bazarek-na-Szarika-i-Fizię-do-26-11-2013-godz-21-00

A ja właśnie przed chwilą zaglądałam na bazarki i widziałam, że robisz kolejny. A tu już skończony - szybka jak błyskawica :)
Zaraz idę popatrzeć :)

Posted

obiezyswiat75 napisał(a):
A ja właśnie przed chwilą zaglądałam na bazarki i widziałam, że robisz kolejny. A tu już skończony - szybka jak błyskawica :)
Zaraz idę popatrzeć :)



jeszcze będę dorzucać:)

  • 2 weeks later...
Posted

No wiec schudłem. W nagrodę dostałem golonki - tak, tak, tak! Golonki!!!! A naleśnika z dżemem to mi małe dały. Ale malutko, bo same lubią :( Ostatnio dużo czasu spędzam w piwnicy - pańcio robi na święta szynkę domową i ona tam wisi pod sufitem. Nawet kilka ich jest. I ja tak sobie siedzę i patrzę i czekam bo moze spadną? Może koty zrzucą? Raz już zrzuciły - ale była wyżerka!!!! Nie wiem ile do tych świat ale planuje tam siedzieć tak długo, jak długo te szynki bedą tam wisieć. Tak! Tak! Tak!
Pancia mnie przynosi na górę, bo tam zimno, ale ja zaraz wracam na dół.
Pani starsza to mówi, że u nas jest dom wariatów. Nie rozumiem dlaczego?
Moze dlatego że jak Pancia płakała po Guci to pańcio zaproponował, że przeleci się po śmietnikach i znajdzie innego kotka? Moze dlatego że starszy chce drugą świnkę, żeby ta co jest nie czuła się samotna? Małe chcą małpę, ostatecznie parkę królików, no może byc koza. Ale Pancia chyba nie słyszy, co do niej mówią.
Ja tam lubię towarzystwo. Samotny to ja już byłem. A teraz mam taką dużą rodzinę. No i ta kicia co u nas została pozwala wyjadac ze swojej miski, wiec juz w ogóle super jest :)

  • 2 weeks later...
Posted

O Mamo! O Mateczko! Próbowaliśmy w końcu te wędlinki. O jejuniu!!!!! Pół podłogi zaplułem....Pachnące, delikatne, takie w sam raz.
Siedzieliśmy sobie w kuchni, pańcio, dzieciaki no i my. Pańcio kroił a my jedliśmy. Och, ach, o jejku!
Pańcia robiła w tym czasie kaczkę na obiad ale jakoś się nią nie interesowaliśmy. Wcale a wcale. Do momentu aż pańcia powiedziała, że jak zjemy wszystko teraz to w święta będzie chleb z dżemem. No i wtedy pańcio zabrał te szyneczki a ja zacząłem pilnować kaczki :evil_lol:.

Posted

[quote name='obiezyswiat75']No wiec schudłem. W nagrodę dostałem golonki - tak, tak, tak! Golonki!!!! A naleśnika z dżemem to mi małe dały. Ale malutko, bo same lubią :( Ostatnio dużo czasu spędzam w piwnicy - pańcio robi na święta szynkę domową i ona tam wisi pod sufitem. Nawet kilka ich jest. I ja tak sobie siedzę i patrzę i czekam bo moze spadną? Może koty zrzucą? Raz już zrzuciły - ale była wyżerka!!!! Nie wiem ile do tych świat ale planuje tam siedzieć tak długo, jak długo te szynki bedą tam wisieć. Tak! Tak! Tak!
Pancia mnie przynosi na górę, bo tam zimno, ale ja zaraz wracam na dół.
Pani starsza to mówi, że u nas jest dom wariatów. Nie rozumiem dlaczego?
Moze dlatego że jak Pancia płakała po Guci to pańcio zaproponował, że przeleci się po śmietnikach i znajdzie innego kotka? Moze dlatego że starszy chce drugą świnkę, żeby ta co jest nie czuła się samotna? Małe chcą małpę, ostatecznie parkę królików, no może byc koza. Ale Pancia chyba nie słyszy, co do niej mówią.
Ja tam lubię towarzystwo. Samotny to ja już byłem. A teraz mam taką dużą rodzinę. No i ta kicia co u nas została pozwala wyjadac ze swojej miski, wiec juz w ogóle super jest :)[/QUOTE]

[quote name='obiezyswiat75']O Mamo! O Mateczko! Próbowaliśmy w końcu te wędlinki. O jejuniu!!!!! Pół podłogi zaplułem....Pachnące, delikatne, takie w sam raz.
Siedzieliśmy sobie w kuchni, pańcio, dzieciaki no i my. Pańcio kroił a my jedliśmy. Och, ach, o jejku!
Pańcia robiła w tym czasie kaczkę na obiad ale jakoś się nią nie interesowaliśmy. Wcale a wcale. Do momentu aż pańcia powiedziała, że jak zjemy wszystko teraz to w święta będzie chleb z dżemem. No i wtedy pańcio zabrał te szyneczki a ja zacząłem pilnować kaczki :evil_lol:.[/QUOTE]


kocham te Maksiowe opowieści!!!

Maksiku, jakie Ty masz wspaniałe życie i jaką cudowną rodzinę. Tylko pozazdrościć:lol:

Buziaki dla całej sfory od cioci Gabi:loveu:

Posted

Te święta to chyba coraz bliżej są. Poznałem po tym, że zostaliśmy wykąpani (nie wiem po co? czy ja brudas jestem czy jak?), są poprane nasze kocyki (ile razy ja prosiłem, żeby nie prać. NIE PRAĆ!!!!) i firanki i zasłony. A okna to nie wiem po co pańcia myła, bo ja lubię nos do szyby przyklejać. Czasem jak przykleję to się skicham. Ale reszta też pluje na szyby. A Fruzia wisi na firankach. Jakaś niewychowana. Firanki nie służą do wspinania się tylko do wycierania się po powrocie ze spaceru. Pańcio dostał listę zadań do wykonania przed świętami i coś mówił, że w połowie przyszłego roku się wyrobi z tym wszystkim ale jak pańcia na niego spojrzała to umilkł. A no i ja dostałem zakaz żebrania od gości. Zawsze jak mają przyjść goście, to pańcia prosi, żebyśmy udawali, że jesteśmy dobrze wychowani. No nie powiem - różnie z tym bywa. Ale to wszystko wina kotów przecież, nie moja.
No i mam nie sikać na choinkę. No bardzo przepraszam, ale jak się drzewo w domu stawia to też nie moja wina. He he he - to co 3 młode koty zrobią z choinką spowoduje, że mój sik to będzie pikuś. Ciekawe co dostanę w prezencie? Bo chyba coś dostanę, co nie? Grzeczny przecież byłem i w ogóle.

Posted

Wczoraj odeszła Zuzia.....
Nie miała jeszcze roku
Wydawało mi się, że przechytrzyliśmy śmierć.
Ale jednak to śmierć przechytrzyła nas.
Straciliśmy czujność, bo już wszystko było dobrze...
Pamiętam, jak ją grzałam własnym ciałem, jak przemywałam rany. Tyle czasu walczyliśmy z kocim katarem. Wygraliśmy.
Ale serduszka nie mogłam naprawić.
Przepraszam Zuzia
Może gdybym nie spała tak mocno, to usłyszałabym że coś jest nie tak? I nie pozwoliła Ci się wymknąć...
Przepraszam Zuziaczku...bardzo Cię przepraszam...
Wyrosłaś na piękną, wielką koteczkę. Uczłowieczyłaś się. Nie porobiłam Ci nawet zdjęć, bo przecież miałyśmy tyle czasu.
Maleńka moja - razem z Tobą odeszła cząstka mnie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...