Jump to content
Dogomania

Sonia shar pei WYCHUDZONA, wyniszczona ze zdeformowanymi łapkami ZA TM (*)


Pianka
 Share

Recommended Posts

  • Replies 70
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Czemu tu jest taka cisza?:-( Sprawa jest prosta jak nie będzie kasy to Sonia nie będzie leczona. Nie będzie leczona to nie znajdzie domu:roll: A ja jadę na koniec czerwca do siebie do domu, na śląsk, a tam nie uśmiecha mi sie zabierać Soni:roll:


ogólnie jest bardzo duże zainteresowanie Sonią, codziennie odbieram kilka telefonów. Tylko nie bardzo wiem co mówić jeśli chodzi o jej stan zdrowia, póki co proszę ludzi o zadzwonienie pod koniec tygodnia, wtedy może będzie więcej wiadomo. Wole juz ja zdiagnozowac pod każdym kątem niż zeby miała wracać z adopcji i tak już przeszła przez wiele rąk

Jutro zabieram Sonie na rtg, jeśli złapiemy dr. Dembele to i jemu złożymy wizyte, bo Sonia się drapie często, ostatnio sie wydrapała do krwi:shake:
W środe lub czwartek-badanie krwi, moczu. Musze jakoś zgrać to czasowo z moimi zajęciami, a nie bardzo chce chodzić do wetów którzy zedrą dużo kasy.


Sonia jest grzeczna, jak aniołek, bardzo lubi dzieci, na spacerach jak tylko jakieś do niej podejdzie to jest w 7 niebie, rozdaje buziaki. Wspaniale sie wpasowała w naszą psio-kocią rodzine, uznała za stado. Jedzą razem, śmiesznie to czasem wygląda, bo po skończeniu swojego jedzenia, zamieniają sie miskami i sprzątają po sobie, czasem Sonia z innym psem pójda ta samą miske myć i dwa takie jęzory w misce latają:evil_lol: Nie ma żadnych warkotów. Raz tylko burknęła, jak dostała kostkę z zoologa, takiej zdobyczy już nie chciała oddać.
Kota akceptuje, on ja już też, nawet sie zaczął o nią ocierać. Tylko jak kot szaleje i biegnie to ona za nim, ale to oczywiście jako zabawe traktuje, no kot to juz nie bardzo odczytuje wtedy zamiary Soni i na nią fuknie

Link to comment
Share on other sites

[quote name='jaanna019'] Czy ktoś może był na żebrach na shar pei world forum?[/QUOTE]
Byłam i cisza, jedna osoba tylko wysłała mi pw, że jak pies jest u mnie to wyśle kase do mnie nie na schronisko. ok. podałam numer i cisza


moge zrobić bazarek cegiełkowy tylko kase musze zbierać wtedy na siebie, bo schronisko nie ma pozwolenia na robienie zbiórek cegiełkowych (to akurat mały problem) i ktoś musi pomóc w podtrzymywaniu żywotności bazarku, bo u mnie przez maj i czerwiec krucho z czasem

Link to comment
Share on other sites

Zbieram się i nie mogę się zabrać za napisanie:-(

To miało być tylko badanie:placz:


jak już wcześniej pisałam, zabierałam Sonie na rtg. Wyszliśmy wcześniej, żeby złapać jeszcze dr Dembele i spytać co z tą skórą. W ostatniej chwili go złapaliśmy, bo już wychodził. Badanie, zeskrobiny- diagnoza mucynowe zapalenie skóry. Miałam iść do niego następnego dnia jeszcze po leki, już nie zdążyłam:-( Sonia podczas tego badania była taka grzeczna.....

Potem czekaliśmy na rtg. Dzień wcześniej jak umawiałam sie na rtg, nie było mowy o narkozie, ale pani radiolog powiedziała, że trzeba Sonie prześwietlić pod kątem dysplazji, a to wymaga pełnej narkozy. Nie bardzo mi się to podobało, ale jak mus to mus. Wszystko było na początku w porządku, tylko pogolili jej wszystkie łapy bo wenflonu nie umieli założyć, rtg zostało zrobione- zmiany masakryczne, łącznie z dysplazja, zwichnięciem rzepek i innymi pierdołami. W stawach stępowych na rtg brak zmian, ale podejrzenie, że coś z więzadłami było nie tak (na rtg nie da sie zobaczyć więzadeł).
Potem Sonia była wybudzana, cały czas tam była pani anestezjolog. Wszystko przebiegało prawidłowo, Sonia się obudziła, ucieszyła się jak mnie zobaczyła, wyciągła łapinki i podnosiła łepek. To trwało dosłownie kilka sekund, nagle przestało jej serce bić, nie oddychała w ogóle:-(
Reanimowali ją przez pół godziny, ja w pewnym momencie wyszłam, bo nie mogłam na to patrzeć, a w głowie tylko jedno pytanie co ja najlepszego zrobiłam:placz:
Pani doktor mówiła, że mogła mieć chore serce, ale dziś dr Dembele obalił to, powiedział, że to prawdopodobnie ostatnia faza mocznicy była. Jedną z przyczyn mucynowego zapalenia skóry może być właśnie mocznica.

Zdołałam tylko zadzwonić wtedy z pytaniem czy mam robić sekcje do Justyny i do pani z Kościanu, która była chętna na adopcje bez względu na to co wyjdzie w badaniach. Nie było sensu robić już sekcji, to jej nie pomoże, a pieniądze, które zostały niech posłużą innym psom.
Koszt leków narkozy i reanimacji to 68 zł, badania wszystkie były za darmo robione.



Zabrałam Sonie 2 tygodnie temu do siebie, bo chcieli ją dać z lecznicy do schroniska w Milanówku, na początku pierwotnym założeniem było, ze ode mnie ma jechać z powrotem do schronu do Rudy. Ale potem stwierdziłam- niech zostanie, niech juz nie zalicza po raz kolejny schroniska, pies rasowy szybko znajdzie dom a i ja sie nie przywiąże, bo pies nie w moim typie. Nieprawda. Owszem na początku miałam do niej bardziej neutralny stosunek, denerwowała mnie w nocy jak chrapała. Ale tak się nie da nie da się nie przywiązać do psa. W ostatnich dniach spała już ze mną zawsze na łóżku w nocy, w dzień też siedziała u mnie na łóżku, pilnowała mnie w domu, siedziała ze mną w pokoju, gdzie w sumie często mam zamknięte drzwi, czasami chciała wyjść zobaczyć czy w mieszkaniu wszystko w porządku, otwierałam jej drzwi a potem zamykałam za nią, to ta zaczynała walić łapą żeby jej otworzyć, bo ona musi mieć mnie pod kontrolą. Przyzwyczaiłam się do niej, do spacerów, karmienia, zabiegów pielęgnacyjnych (musiała mieć myte uszy co dwa dni):-(:-( Była takim aniołkiem grzecznym:-(:-( Była grzeczniejsza niż reszta psów w domu razem wzięta:-(
To miał być tylko przystanek do lepszego życia tutaj, a nie po drugiej stronie:-(
Wszystkie jej rzeczy jeszcze leżą, jej kocyk na moim łóżku, miseczki, wszystko jest, nie mogę uwierzyć że jej nie ma:-( Tego dnia nawet nie dostała jedzenia ode mnie, bo kazali nie karmić przed rtg:placz:
To nie miało być tak, jej zdrowie zepsuli ludzie którzy mieli ją na początku, ale ona miała jeszcze żyć, zobaczyć, że sa ludzie którzy nie wyrzucą jej już nigdy:placz:


dziękuje wszystkim za pomoc


mój aniołek kochany:placz::placz::placz:

Link to comment
Share on other sites

:-(...................zegnaj malenka Soniu............[CENTER][URL="http://www.dogomania.pl/component/odudecard/odudecardshow/21/628.html"][IMG]http://supergify.pl/images/stories/ecard/wale48ss.jpg[/IMG]
[/URL].milas choc na chwilke - cudne spokojne zycie ....ech .....[/CENTER]

Link to comment
Share on other sites

Strasznie mi przykro :( Jak tylko ją zobaczyłam to wiedziałam, że jest cudowna i z tego co piszesz była taka. Pianko nie obwiniaj się, czasem musimy pożegnać się z psem wcześniej niż byśmy chcieli ale to nie znaczy, że jego życie było mniej szczęśliwe. Pamiętaj, że pies żyje tu i teraz, że nie zachowuje wspomnień i nie rozpamiętuje doznanej krzywdy. Ona odeszła wiedząc, że jest w dobrym, bezpiecznym i kochającym miejscu - u ciebie i to ta ostania myśl ciepła i serdeczna towarzyszyła w jej ostatniej chwili.

Jeśli mogę mieć propozycję na zagospodarowanie spadku po Soni to mam prośbę.. niech je dostanie inny shar pei w potrzebie. To wspaniałe psy, bardzo niedoceniane i okrutnie skrzywdzone przez ludzkie fałszywe opinie. Trudne ale cudownie kochane. Jak już człowiekowi uda się znaleźć drogę do ich serca to one nigdy mu z tej drogi nie pozwolą zboczyć. Uwielbiam je za to. :oops:

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Pianka']Zbieram się i nie mogę się zabrać za napisanie:-(

To miało być tylko badanie:placz:


jak już wcześniej pisałam, zabierałam Sonie na rtg. Wyszliśmy wcześniej, żeby złapać jeszcze dr Dembele i spytać co z tą skórą. W ostatniej chwili go złapaliśmy, bo już wychodził. Badanie, zeskrobiny- diagnoza mucynowe zapalenie skóry. Miałam iść do niego następnego dnia jeszcze po leki, już nie zdążyłam:-( Sonia podczas tego badania była taka grzeczna.....

Potem czekaliśmy na rtg. Dzień wcześniej jak umawiałam sie na rtg, nie było mowy o narkozie, ale pani radiolog powiedziała, że trzeba Sonie prześwietlić pod kątem dysplazji, a to wymaga pełnej narkozy. Nie bardzo mi się to podobało, ale jak mus to mus. Wszystko było na początku w porządku, tylko pogolili jej wszystkie łapy bo wenflonu nie umieli założyć, rtg zostało zrobione- zmiany masakryczne, łącznie z dysplazja, zwichnięciem rzepek i innymi pierdołami. W stawach stępowych na rtg brak zmian, ale podejrzenie, że coś z więzadłami było nie tak (na rtg nie da sie zobaczyć więzadeł).
Potem Sonia była wybudzana, cały czas tam była pani anestezjolog. Wszystko przebiegało prawidłowo, Sonia się obudziła, ucieszyła się jak mnie zobaczyła, wyciągła łapinki i podnosiła łepek. To trwało dosłownie kilka sekund, nagle przestało jej serce bić, nie oddychała w ogóle:-(
Reanimowali ją przez pół godziny, ja w pewnym momencie wyszłam, bo nie mogłam na to patrzeć, a w głowie tylko jedno pytanie co ja najlepszego zrobiłam:placz:
Pani doktor mówiła, że mogła mieć chore serce, ale dziś dr Dembele obalił to, powiedział, że to prawdopodobnie ostatnia faza mocznicy była. Jedną z przyczyn mucynowego zapalenia skóry może być właśnie mocznica.

Zdołałam tylko zadzwonić wtedy z pytaniem czy mam robić sekcje do Justyny i do pani z Kościanu, która była chętna na adopcje bez względu na to co wyjdzie w badaniach. Nie było sensu robić już sekcji, to jej nie pomoże, a pieniądze, które zostały niech posłużą innym psom.
Koszt leków narkozy i reanimacji to 68 zł, badania wszystkie były za darmo robione.



Zabrałam Sonie 2 tygodnie temu do siebie, bo chcieli ją dać z lecznicy do schroniska w Milanówku, na początku pierwotnym założeniem było, ze ode mnie ma jechać z powrotem do schronu do Rudy. Ale potem stwierdziłam- niech zostanie, niech juz nie zalicza po raz kolejny schroniska, pies rasowy szybko znajdzie dom a i ja sie nie przywiąże, bo pies nie w moim typie. Nieprawda. Owszem na początku miałam do niej bardziej neutralny stosunek, denerwowała mnie w nocy jak chrapała. Ale tak się nie da nie da się nie przywiązać do psa. W ostatnich dniach spała już ze mną zawsze na łóżku w nocy, w dzień też siedziała u mnie na łóżku, pilnowała mnie w domu, siedziała ze mną w pokoju, gdzie w sumie często mam zamknięte drzwi, czasami chciała wyjść zobaczyć czy w mieszkaniu wszystko w porządku, otwierałam jej drzwi a potem zamykałam za nią, to ta zaczynała walić łapą żeby jej otworzyć, bo ona musi mieć mnie pod kontrolą. Przyzwyczaiłam się do niej, do spacerów, karmienia, zabiegów pielęgnacyjnych (musiała mieć myte uszy co dwa dni):-(:-( Była takim aniołkiem grzecznym:-(:-( Była grzeczniejsza niż reszta psów w domu razem wzięta:-(
To miał być tylko przystanek do lepszego życia tutaj, a nie po drugiej stronie:-(
Wszystkie jej rzeczy jeszcze leżą, jej kocyk na moim łóżku, miseczki, wszystko jest, nie mogę uwierzyć że jej nie ma:-( Tego dnia nawet nie dostała jedzenia ode mnie, bo kazali nie karmić przed rtg:placz:
To nie miało być tak, jej zdrowie zepsuli ludzie którzy mieli ją na początku, ale ona miała jeszcze żyć, zobaczyć, że sa ludzie którzy nie wyrzucą jej już nigdy:placz:


dziękuje wszystkim za pomoc


mój aniołek kochany:placz::placz::placz:[/QUOTE]


[*]
Monika,(jeśli mogę po imieniu..),dałaś jej miłość na te ostatnie chwile życia..Ona by Ci za to podziękowała,gdyby mogła..

Jest mi bardzo przykro..ale nic na to nie poradzę:(
Najlepiej to teraz iść i powiesić tych poprzednich właścicieli..

Link to comment
Share on other sites

Właśnie ze znacznym opóźnieniem przeczytałam twoje pytanie o bazarek, odesłałam odpowiedź, a teraz wchodzę, i nie mogę uwierzyć. Jest mi ogromnie przykro z powodu Sonii. Pianko, dla Ciebie należą się tylko pochwały za przechowanie, pokochanie i zaopiekowanie się sunią jak prawdziwy właściciel - nie masz absolutnie nic wspólnego z jej śmiercią!
Sonia odeszła szczęśliwa - tylko dzięki Tobie.
Trzymaj się, i nie obwiniaj się nigdy więcej. A dla Sonii
[*].

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Pisałam do Joanny, bo nie mogłam odnaleźć jej wątku.Mamy młodego czarnuszka szarpka i też ma problem z łapkami...bardzo mi przykro, ze sunia nie doczekala się nowego domku:( gdyby ktoś zechciał pomóc naszemu - nie chodzi o kasę tylko choć o dt...on nie odnajduje się w schronie i też ma problemy z tylnymi łapkami:( chodzi na wyproście, ale nie wygina łap...


[IMG]http://img99.imageshack.us/img99/2594/czerwiec129.jpg[/IMG]

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...