Jump to content
Dogomania

KOSZALIN - YETI.Sponiewierana bernardynka u mnie w DT. A DT zamienił się w DS :-)


Recommended Posts

  • Replies 377
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Hmm, jakby co to ja dość dobrze znam trasę z Gdańska (przynajmniej do połowy) i moge jechać. Gameta, zabierzesz się? Tylko co zrobimy jak będzie trzeba Yeti zabrać? Weźmiesz do siebie na tymczas? No i czy Ci nieodpowiedzialni ludzie oddadza ją bez walki...

Posted (edited)

Niniejszym:
Oświadczam, Prostuję i Wyjaśniam :p.

Zapasy nalewki z domowej spiżarni są niezbędne, aby podczas Zbiorczej Wizyty Poadopcyjnej w DS Yeti - rozmiękczyć krytyczną komisję, i zatrzeć niedociągnięcia oraz uchybienia.
Dlatego prosi się szanowną komisję o w miarę szybki przyjazd na w. poadopcyjną, jako że nalewka jest na wyczerpaniu :niewiem:.

A dla tych, którzy nie dojadą - oświadczam, prostuję i wyjaśniam ;).

DS Yeti tak naprawdę nie jest takim złym domem - inaczej, gdyby nie było warunków - nie zostałaby tam.

DOM z dużym ogrodem, w którym psy łażą gdzie chcą i jak chcą - np. Yeti od kilku dni postanowiła robić kupy tylko i wyłącznie w kolejnej, świeżo wyplewionej w pocie czoła rabacie. I nikt jej nawet nie zwrócił uwagi, że przegina.

ZATUCZONA bernardynka wzięła się z tego wątku:

http://www.dogomania.pl/forum/threads/191046-BONA_została-Georgią!!BEZPIECZNA-w-domu-w-Koszalinie!_Ma-Swój-Dom!

Jest co prawda naprawdę zatuczona, ale słowo honoru - pracują nad tym, np. jest na wysokowartościowej karmie light - tylko, że ona regularnie nocami dobiera się do kosza na śmieci, i robi tam czystkę - i pewnie jest to nawyk z przeszłości, który zostanie jej do końca życia.

NIEWYKASTROWANY samiec naprawdę nie wiem, czemu nie został wykastrowany :niewiem:, na usprawiedliwienie właścicieli napiszę tylko, że jest wyjątkiem potwierdzającym regułę - wszyściutko inne jest ciachnięte, i psy i koty.

POŁDZIKA rozczochrana suka, której nie udało się zresocjalizować przez 8 lat - jest najcięzszym przypadkiem poschroniskowym, jaki zdarzyło mi się spotkać w mojej wieloletniej karierze. Mimo statusu psa w pełni rodzinnego - nie udało się cofnąć zmian w psychice, jakie zostawiło na niej pierwsze półtora roku życia, spędzone w schronisku (koleżanka brązowa, która ją widziała na własne oczy - może poświadczyć).

KOTY, sikające psom do misek i ludziom na blat - nie robią tego regularnie, jedynie wtedy, gdy nadmiar psów tymczasowych zaburza im porządek życia. Na co dzień w tym domu panuje (względny) porządek - NIE JEST to melina, wbrew pozorom.

LUDZIE są prozwierzęcy, słowo honoru. Co prawda, jak pisałam, nie planowali powiększenia stada, zwłaszcza Pan domu - ale, bądźmy szczerzy, ile z naszych zwierząt, które u nas zostały na stałe, było planowane?..........


..........................................................
...Yeti została u nas w domu ;).
Nie mielismy serca oddać jej, tak po prostu - tym bardziej, że ciągle jest psem, który przeprasza, że żyje.

Myślę, że Yeti chyba jest z takiego obrotu sprawy zadowolona, zwłaszcza, ze wcześniej miała życie do luftu.
Obiecuję solennie, i uspokajam - nie damy jej zrobić krzywdy ;-).

TO było wyjaśnienie dla osób, które nie dadzą rady przyjechać na wizytę poadopcyjną.
Tych, którzy DADZA radę - nic a nic nie zwalnia z tego obowiązku. Procedury muszą być zachowane, nie ma co ryzykować.
A kolezanka szuwar wie nawet, w którym miejscu na trasie do mnie płaci się mandaty :diabloti: - dlatego przytomnie montuje więcej osób na tę wizytę, aby przyoszczędzić.... :p

Edited by kinga
Posted

[quote name='szuwar']Hmm, jakby co to ja dość dobrze znam trasę z Gdańska (przynajmniej do połowy) i moge jechać. Gameta, zabierzesz się? Tylko co zrobimy jak będzie trzeba Yeti zabrać? Weźmiesz do siebie na tymczas? No i czy Ci nieodpowiedzialni ludzie oddadza ją bez walki...[/QUOTE]

Oczywiście, że się zabieram!!!
W sprawie sprostowania, które ukazało się poniżej - przeciez pisałam, że nie uwierzę i muszę na własne oczy zobaczyć :p Tylko Szuwar, na litość uważaj na ten punkt mandatowy, bo ja kiepsko wypłacalna jestem ostatnio...
Za to mogę obiecać, że Twoją porcję nalewki nienaruszoną dowiozę w kieliszku do Gdyni (oczywiście, jeśli dostaniesz na wynos :diabloti:)

Posted

Coś mi się wydaje, że dawno, dawno temu byłam i widziałam ten Yetusiowy dom. Jak na moje oko dobrze tam psu będzie, ale sprawdzić zawsze możecie. Ja tam najbardziej zapamiętałam papier toaletowy w pieski, strasznie im zazdrościłam ;)

Posted

[quote name='kaerjot'] Ja tam najbardziej zapamiętałam papier toaletowy w pieski, strasznie im zazdrościłam ;)[/QUOTE]

Ciasto było, kaerjot, CIASTO !!! Specjalnie dla gości zrobione - a Ty po latach o papierze toaletowym... :splat:

Posted

[quote name='joaaa']No to ja się domagam zdjęć wszystkich zwierząt, żeby sprawdzić w jakim są stanie. :D

Wedle życzenia.



GEORGIA - zapasiona rezydentka bernardynka, uchwycona na zdjęciu w rzadkim momencie, gdy przejawia zainteresowanie czymkolwiek. Na ogół nie chce jej się oka otworzyć. Chyba, ze okazecie gotowość do głaskania - wtedy macie wypełnione 24 na 24, wy padniecie, a ona - nie.



LIPTON - niewykastrowany amant i figo fago. Znaleziony ponad 7 lat temu zimowym bardzo późnym wieczorem na ulicy, gdzie bląkał się zaczepiając ludzi. Prawdopodobnie dowlókł się z pobliskiej wsi, a ja nawet dzielnie go ogłaszałam, ale miałam same telefony od czapy. Nazwany na cześć ulubionej herbaty.



TAJGA - tyleż rozczapirzona, co niezrównoważona. Do dziś pytamy naszego syna, jakim cudem udalo mu się ją wyhaczyć w schronisku, gdzie było 200 psów, z czego 70% zapewne normalnych. O ile ludzi boi się histerycznie, o tyle uwielbiają ją wszystkie kociaki i szczeniaki, które przewinęły się przez nasz dom - Tajga ma do nich anielską cierpliwość, i daje się wszystkim gnojkom gnębić.

Posted



RAKIJA - pierwszy kot, który nastał w naszym domu, przerzucony nam przez mur jako niespełna 2-miesięczne kocię. Jako że na wsi mieszkaliśmy od niedawna i nie znaliśmy prawideł, jakie tu rządzą - uznaliśmy, że na pewno komuś ZAGINĄŁ. Była niedziela, ludzie we wsi szykowali się do kościoła, a mój mąż wziął BUREGO kociaka, i zaczął chodzić po domach, licząc na to, ze znajdzie spłakanych i stęsknionych włascicieli. W końcu jedna z sąsiadek uświadomiła mu: - Panie, rudego to bym jeszcze wzięła, ale burego??!!!



ZULUS - moja zwrotka adopcyjna. Miał wtedy 2,5 miesiąca. Pani zadzwoniła po tygodniu, że nie, jednak go nie chce, bo ma ADHD. Biega po calym domu, skacze po firankach! - i największe działo wyciągnęła na koniec: - Wpadł do wanny z wodą i NIE WYCIĄGNĄŁ Z TEGO ŻADNYCH WNIOSKÓW. Cóż, nie można wciskać ludziom kotów, które nie wyciągają wniosków.
Okazał się najspokojniejszym i najbardziej delikatnym kotem, jakiego mieliśmy. A wanny nie mamy i tak.



CARAMBA - znalazła się sama, gdy ok. północy odbywałam po wsi spacer z moim tymczasowym psem. Miała 4 tygodnie, była zapchlona, zaropiała, wychudzona, i darła sie rozpaczliwie, goniąc mnie co sił w łapkach. Pierwszą myślą, jaka mi się nasunęła, było: - czy ja nie mogę znaleźć na ulicy jakiejś szylkrety albo tricolorki, jak wszystkie moje znajome koleżanki, tylko oczywiście muszę BIAŁO-BUREGO kota :shake:.
Teraz jest moją zdecydowaną faworytą w domu.



DELICJA - miała być u mnie tylko przez dwa dni po wzięciu ze schroniska i jechać dalej na tymczas. Weterynarz zapytał, zakładając jej kartę, jak ma na imię, więc spojrzałam na jej pyszczek caly w strupach i lysy od grzybicy, i pomyślałam, że "Delicja" będzie brzmiało najbardziej absurdalnie, jak to możliwe - przez te dwa dni będę miała uciechę z tego imienia. A potem okazało się, ze ten kociak ma wszystkie możliwe choroby świata, i po dwóch miesiącach codzienniego jeżdzenia do lecznicy i kłucia jej we wszystkie możliwe miejsca, co znosiła bardzo dzielnie - spasowałam, i stwierdziłam, że nigdzie jej nie oddam.

Posted

A ja powiem tylko tyle że powinni mnie w arkanach magii czy czymś w ten deseń zatrudnić bo wiedziałam że Yeti się od Kingi już nie uwolni ;) Po pierwszej rozmowie o niej wiedziałam że nie ma mowy żeby w ogóle zacząć szukać jej jakiegoś innego DS
:laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2:

Posted

[quote name='gameta']Jak to nie ma wanny dla Yeti ????? I może jeszcze klamki nie złote, hę ????[/QUOTE]

Ale KIEDYŚ mieliśmy papier toaletowy w pieski.:obrazic:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...