Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

W schronisku w Białej Podlaskiej pomiędzy ponad 300 psami, od lat mieszkały dwie suczki. Były tu tak długo, że już nikt nie pamiętał jak tu trafiły i jaka była ich historia. Wiodły swoje życie schroniskowego, niechcianego przez nikogo psa. Przykute do łańcucha od zawsze. Nie miały nawet imion - ciche i spokojne nie rzucały się w oczy.

Edited by cavani
  • Replies 79
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jako pierwszą wypatrzyłam niedużą, przeraźliwie smutną suczkę. Siedziała na budzie a z szyi zwisał jej gruby łańcuch.









Kiedy do niej podeszłam, uciekła przerażona - szczekała i powarkiwała na mnie zza budy. Wyraźnie mnie odpędzała, ale nie było w tym agresji tylko ogromny lęk - zainteresowanie człowieka było dla niej czymś nieznanym.

Posted

Suczkę nazwałam Dolly. Powolutku i cierpliwie starałam się ją przekonać, że człowiek wcale nie musi być straszny. Z każdym naszym spotkaniem zbliżałyśmy się coraz bardziej.









Posted (edited)

Dla Dolly zaczął się nowy etap w życiu - zaczęła chodzić na spacerki i poznawać świat większy niż długość łańcucha.









Przyszedł też czas na zawieranie nowych znajomości. Dolly do każdego stworzenia podchodzi łagodnie i delikatnie. Nie widać po niej cienia negatywnego nastawienia.



Ta nieśmiała, łagodna suczka zdobyła moje serce całkowicie. I chyba to czuje, bo ufa już całkowicie - nadstawia brzuszek, wtula się, trąca mnie dupką zachęcając do głasków, pieszczot i przytulań, które zaczęły jej sprawiać ogromną przyjemność.

Edited by cavani
Posted (edited)

W tym samym schronisku na tym samym placu pełnym psiaków na łańcuchach zwróciła moją uwagę suczka, która całymi dniami leżała na boku - zawsze tym samym i zawsze w tym samym miejscu. Kolejny psiak, któremu całe życie przyszło spędzić w schroniskowej rzeczywistości. Ma około 8 lat i cały znany jej świat wyznacza długość łańcucha.



Sunia dostała sympatyczne imię FELA. Nazwał ją tak znany w dogomaniackim świecie fotograf Muzzy, którego suczynka chwyciła za serce. Stwierdził, że to według niego "najsympatyczniejszy piesek w schronisku". Bo Fela jest sympatyczna - uwielbia ludzi. Jedyne chwile jej aktywności to moment, kiedy zbliża się do niej człowiek. Wtedy nagle ożywa - skacze i wywija fikołki.







Edited by cavani
Posted (edited)

Fela stała w najodleglejszej części schroniska, tak daleko, że nie było możliwości zabrania jej na spacer. Jesienią 2011 roku sunia została przeniesiona bliżej alejki. Nareszcie można ją było zabrać poza teren schroniska.
Na swoim pierwszym spacerku odważnie ciągnęła do przodu i poznawała nieznany sobie świat. Wszystko ją ciekawiło, wszystko chciała obwąchać, obejrzeć. Okazała się pieskiem bardzo odważnym, ciekawskim i radosnym. Niczego się nie boi. Zachowuje się tak, jakby właśnie wyruszała na podbój świata.









Edited by cavani
Posted

Dolly i Fela mają około 8 lat i obie całe życie spędziły w schronisku - nikt ich nie chciał, przez tyle lat nie znalała się nawet jedna osoba, która by chciała którejś z nich dać szansę na dom. W dodatku okazało się, że Fela jest chora na padaczkę, co jeszcze bardziej zmniejszało jej szansę na adopcję.

Aż stał się cud. Kilka miesięcy temu na schroniskowego maila przyszła wiadomość od pani z okolic Koszalina, która wypatrzyła obie suczki na stronie schroniska. Wzruszyła się bardzo i losem i wyraziła chęć adopcji. Nie przeszkadzał jej wiek, konieczność socjalizacji, ani choroba jednej z nich.

Wczoraj późnym wieczorem dziewczyny wyruszyły nieznany im w świat. Pojechała z nimi Shy ze swoją koleżanką.

Dzisiaj, tj 18 lutego 2012 r. Dolly i Fela zamieszkały w swoim własnym domu w okolicach Koszalina, przy dobrej, ciepłej osobie. Nowa Pańcia suczek obiecała informować na bieżąco o życiu sunieczek w nowym domu i pokazywać nam je na zdjęciach.

Bardzo dziękuję Pani prezes Stowarzyszenia Azyl za zorganizowanie transportu i jeszcze bardziej sponsorom naszego schroniska, którzy na tę podróż użyczyli swojego firmowego samochodu. Dzięki Wam dzisiaj odmienił się los dwóch istot.

A najbardziej dziękuję Magdzie, która ofiarowała Dolly i Feli swój dom i serce. Magdo, jesteś niezwykłym, dobrym, wrażliwym człowiekiem. Dziękuję Ci, że dzięki Tobie te pieski godnie i w miłości przeżyją ostatnie lata swojego życia.

Zapraszam wszystkich do śledzenia dalszych losów Dolly i Feli.

Posted

Tak Muzzy, to Ty jesteś ojcem chrzestnym Feli i nie wyprzesz się tego ;)

No a teraz wieści z nowego domu.

Magda zadzwoniła do mnie zaraz po odjeździe ekipy, która przywiozła dziewczynki na miejsce.

Nieśmiała Dolly była przerażona podróżą, nowym miejscem i przestrzenią jaką zobaczyła. Wypatrzyła wolno stojącą budę i chyłkiem, boczkiem skierowała się w jej stronę. Zaszyła się w niej i za nic w świecie nie chciała wyjść. Nie wyszła nawet do jedzenia, ale kiedy Magda wstawiła jej michę do budy, nie musiała jej namawiać do jedzenia - wszystko zniknęło w tempie błyskawicznym. Magda chciała ją namówić na wejście do domu, ale na razie to chyba dla niej za dużo nowości, więc stwierdziłyśmy, że na początku powinna być tam gdzie czuje się najbezpieczniej, dopóki nie oswoi się z nową sytuacją. Na wylegiwanie się w domowym ciepełku przyjdzie jeszcze czas.

Zwariowana Fela wysiadła z samochodu rozemocjonowana, pobudzona. Obleciała całe podwórko, a potem przykleiła się do nowej pańci i nie odstępowała jej na krok. Niestety odgania wszystkie psy, które się do niej zbliżają, a mały, trochę awanturujący się piesek dwukrotnie nawet stracił trochę futerka za sprawką Feli. Mam nadzieję, że te jej zachowania wynikają z nadmiaru emocji. Jak się dziewczynka prześpi, odpocznie, oswoi z nowym miejscem, to zacznie się zachowywać grzeczniej w stosunku do czworonożnych mieszkańców domu.

A teraz niusy smsowe

Godz. 15.17
"Dolly wyszła z budy na chwilkę, załatwiła się i tyle ją widziałam. Za to moja Figa idzie do niej i śpią razem.
Z Felą nie jest tak dobrze. Rzuca się na wszystkie psiaki, nawet na szczeniaka. Na razie ją zamknęłam samą, bo kłapie na wszystkich, a jak inne psy są obok mnie, to nie patrzy czy to pies czy moja ręka. Natomiast jak jest sama ze mną to jest wesoła, radosna i zero agresji. Mam nadzieję, że to tylko stres, a nie zaborczość, bo wtedy będzie musiała być izolowana."

Godz. 18.07
"Dollcia jest obłędna! Na michę wyszła z budy, a ta buda jest wielka, bo to na moją Alabajkę jak czasem muszę ją zamknąć jak ktoś przyjdzie, żeby nikogo nie zjadła. Żeby miała gdzie się położyć zbudowałam jej budę taką konkretną, że sama do niej wejdę. W niej są ze trzy kostki słomy. Dolly się w niej zagrzebała i koniec. Ale Figę wpuszcza i śpią razem. Niesamowite, tego się nie spodziewałam. W razie czego mają jeszcze jedną, mniejszą Figi. Dolly wyszła na michę, ale tylko na skraj budy, zjadła i poszła za Figą na śnieg, ale tylko kawałek. Trochę postała i jak Figa poszła do budy to ona za nią. Myślę, że jutro będzie już lepiej. Ale michę całą wsunęła: chrupki plus puszka wszystko na ciepło."

Godz. 18.18
A Fela jak ją wypuściłam na ogród, to ponad godzinę biegała, wąchała i w ogóle nie chciała wracać. Ale na michę się skusiła i przyszła. Niestety sika w domu i to na koce. W poniedziałek wezmę ją do weta, niech zobaczy co i jak."

Godz. 18.53
Fela z tego włóczęgostwa przyszła cała mokra. Jak jest sama z Dolly i Figą to tylko mruczy. Jak ja się pokażę to się na nie rzuca. Wydaje mi się, że to z zazdrości o głaski. Dopóki się nie wyciszy, będzie bez psiego towarzystwa. Mam dużo miejsca, więc mogę je izolować. Nie martw się, jakoś się to ułoży. Nie uciekam od wyzwań. Na pewno już jej nie oddam. Jak będzie bardzo źle to będą chodzić na zmiany i tyle.
Właśnie byłam zobaczyć, czy Dolly śpi. Śpi zakopana po uszy. Z Figą wyglądają jak jedna kulka, bo mają taki sam kolor."

No i niusy dzisiaj z samego rana. Godz. 08.51:
"Jakież było moje zaskoczenie, że Dolly nie siedziała w budzie, tylko stała cztery kroki za Figą. Jak mnie zobaczyła to trochę się spięła, ale jak Figa zaczęła wywijać fikołki, to trochę się rozluźniła. Wszysko robi za Figą, ale kilka kroków za. Tylko na michę wychodzi do mnie. Pochodziła trochę za mną, ale dzisiaj leje więc wolała siedzieć pod dachem.
Za to Fela dzisiaj już tak nie posikuje co chwilę, więc to chyba było jednak znaczenie terenu. Deszcz jej zupełnie nie przeszkadza. Biega od ósmej rano biega i wszystko zwiedza. Jak jestem z nią na dworze to się pilnuje i nie odchodzi za daleko. Niestety jak inne psy są na dworze, muszę Felą zamykać na ten czas w kojcu, bo demoluje, skacze, drapie, piszczy, gryzie jak zostaje sama. Natomiast w kojcu się trochę wycisza.
Jak nikt do Feli nie podchodzi, to przez kratki się nie rzuca. Nawet jak się nie dogada z innymi to i tak myślę, że będzie miała lepiej niż na łańcuchu, nawet jak te 3-4 godziny posiedzi w kojcu. Ma tam ocieplaną budę z przedsionkiem, kojec ma dach i palety drewniane na podłodze i na nich słoma. Mam nadzieję, że nie będziesz zła, ale nie chcę narazić ani jej ani reszty na stres związany z ciągłym napięciem i agresją"
Z jedzeniem nie ma problemu. Wcinają chrupki z puszką na ciepło i do tego caniviton na stawy."

Posted (edited)

Magda, oczywiście że nie jestem zła! Odkąd zaczęłam chodzić do schroniska jako wolontariuszka, przy każdej wizycie oglądałam taki widok:



Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie uzna, że w schronisku miała lepiej. Ona tak spędziła 8 lat! U Ciebie ma duży teren do wybiegania się, opiekę i miłość. Pomieszkiwanie w takim kojcu jak go opisujesz, to nie jest żadne nieszczęście. To dla bezpieczeństwa jej i innych psów. Nieszczęściem byłoby, gdyby z powodu jej agresywnych zachowań komuś stała się krzywda. Choć ja cały czas mam nadzieję, że te jej zachowana są tylko chwilowe.

Byłam wczoraj w schronisku i cieszyłam się jak głupia, że ta buda nie ma już mieszkańca:



Jeśli chodzi o Dolly, to ona szybciej Ci zaufa niż się spodziewasz. To już nie jest ten piesek co kiedyś. Przekonała się, ile radości może dać kontakt z człowiekiem i będzie go szukała na swój nieśmiały, subtelny sposób. W tej chwili buda to jej azyl, bo innego nigdy nie miała. Ale jak Ci zaufa, to powędruje za Tobą w to domowe ciepełko, do którego tak ją ciągle zapraszasz.
A ja cieszę się baaardzo, że już nie muszę oglądać takiego widoku smutnej Dolly:



Wczoraj to miejsce wyglądało tak:

Edited by cavani
Posted

Hm , Ania jak zwykle szybka :)
Przepraszam , że tak późno , ale wstawię może relacje z podróży

W piątek wieczorem pojechaliśmy odwieźć nasze dwie sunie do nowego domku [FONT=Wingdings]:)[/FONT]
Z Białej wyjechaliśmy po 17 , niestety nie mam zdjęć z samej podróży bo zapomniałam ( znowu ta skleroza) aparatu . Podróż dziewczynki zniosły bardzo dobrze . Co prawda Felcia zapałała miłością od pierwszego wejrzenia do naszego Pana kierowcy , ale przeważnie jakoś udawało mi się utrzymać ją z dala od niego (nie licząc tych kilku całusów , które otrzymał , gdy nie dość szybko złapałam dziewczynę ) . Prawie całą drogę chodziła podekscytowana po samochodzie , tych chwil , które spędziła na leżąco było niestety niewiele . Po prostu Felcia musi wszystko zobaczyć , powąchać , nic i nikt nie miał prawa wysiąść z samochodu bez niej [FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]:)[/FONT][/FONT] . Typowa starsza pani z … ADHD [FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]:)[/FONT][/FONT]
Natomiast Dolly jest zupełnie inna . Prawie całą drogę przeleżała przytulona do mnie , albo na moich kolanach , albo chociaż mordkę trzymała jak najbliżej nadstawiając się po głaski – jest sunią baaardzo ludziolubną i spragnioną kontaktu z człowiekiem .Bardzo spokojną , zrównoważoną i cichą . Kochana dziewczynka dopiero pod koniec podróży odeszła dalej , w miejsce bardziej spokojne , gdzie nikt po niej nie skakał (czytaj Felcia) usiłując wycałować kierowcę [FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]:)[/FONT][/FONT]
Na miejsce dojechaliśmy ok. 5 rano , ponieważ pora była mało ludzka jak na sobotni ranek , więc podrzemaliśmy w samochodzie do 6.30 (nawet Felcia w końcu przysnęła) i postanowiliśmy w końcu obudzić przyszłą Panią naszych dziewczynek [FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]:)[/FONT][/FONT]
Pani Magda okazała się osobą niesamowicie ciepłą i miłą , no i co najważniejsze totalnie zakręconą na punkcie zwierzaków [FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]:) [/FONT][/FONT] Ma już swoje wcale nie małe stadko psów , do tego papugę i szynszyle . Jednym słowem domek wprost wymarzony dla spragnionych miłości i uwagi dziewczynek , które przez tyle lat nie miały swojego miejsca na ziemi .
Felcia zaakceptowała swoją nową Panią już po kilku minutach , mało tego , zapałała takim uczuciem do Pani Magdy , że przestała nawet zwracać uwagę na swoją dotychczasową miłość , czyli naszego przesympatycznego kierowcę . Po kilku minutach od wejścia do domku , leżała już odwrócona brzuszkiem do góry i dopominała się mizianek . Natomiast Dolly skrupulatnie obwąchała cały domek , napiła się wody ( nareszcie ! bo przez cała drogę nie chciała) i po głębszym namyśle usiadła na przygotowanym posłanku . Pani Magda po kolei zapoznawała swoje stadko z nowymi domownikami . Dziewczyny bez większych zgrzytów (przynajmniej na początku) dogadały się ze swoimi nowymi współmieszkańcami . Mam tylko nadzieję , że będzie tak dalej chociaż Felcia ... chyba będzie usiłowała całą uwagę i miłość Pani Magdy skupić na sobie , ale trzymam kciuki i mam nadzieję , że z czasem wszystko się ułoży .



I jeszcze kilka zdjęć dziewczynek z nowego domku . Przepraszam za jakość , ale są robione telefonem , więc …. nie wyszły najlepiej [FONT=Wingdings]:(
[/FONT]

[FONT=Wingdings][/FONT]
[FONT=Wingdings]Dolly obserwuje przez balkon swój nowy teren
[/FONT]
[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings][/FONT][/FONT]

Posted

Dolly i nowi przyjaciele




i na koniec trochę poza tematem , przepraszam , ale nie mogłam się oprzeć :)
nasz przesympatyczny kierowca i śniadanie w warunkach "polowych" ..... podobno mniejszych łyżek w sklepie nie było ..... :)

Posted

Trafiłam na wątek, bo przyciągnął mnie tytuł. Sunieczki po tylu latach schroniska i życiu na łańcuchu trafiły do raju. Wielkie ukłony dla nowej właścicielki i wszystkim, którzy suniom pomogli. Jak widać na szczęście nie każdy chce młodego, wesołego szczeniaczka. ja po prostu kocham ludzi, którzy dają dom psom po przejściach, przez innych uznanym za nieadopcyjne. Będę tu zaglądać. Powodzenia sunieczki!!!

Posted (edited)

Aniu, pięknie dziękuję za relację i zdjęcia! A po panu kierowcy widać, że podróż mieliście odbytą w radosnej atmosferze ;)

A że Magda jest zakręcona na punkcie zwierzaków - przekonuję się w czasie każdej rozmowy telefonicznej :lol:. Koło niej zawsze jest jakieś stworzenie i w dodatku jak sobie rozmawiamy, to ona raz mówi do mnie, a raz do któregoś ze swoich pupili :lol: Strasznie to jest sympatyczne!
Już jesteśmy wstępnie umówione na wizytę poadopcyjną w przyszłości - muszę na własne oczy zobaczyć to wszystko :oops:

Gabi79 napisał(a):
Trafiłam na wątek, bo przyciągnął mnie tytuł. Będę tu zaglądać.

Witaj Gabi! Ja też kocham takich ludzi jak Magda :loveu:
Ona świadomie szukała starszych piesków do adopcji, które już mają znikome szanse na znalezienie domu. Takich ludzi teraz jest niewielu!

Edited by cavani
Posted

shy napisał(a):
Oj warto to zobaczyć na własne oczy , miejsce piękne , pani przemiła a zwierzaki cudne :)

Wyobrażam sobie, jak tam musi być cudownie. Też bym chciała mieć wielki dom i możliwości finansowe, by przygarnąć wiele zwierząt. Ale to pozostaje w swerze marzeń. Jak na razie mieszkam w kawalerce i mam ukochanego pieska Kajtunia (wypatrzonego na dogo ). Przez kilka tygodni była u mnie na tymczasie cudowna sunia Daffi, którą ktoś wraz z mamą przywiązał do drzewa. Na szczęście obie sunie znalazły wspaniałe domki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...