Jump to content
Dogomania

Bulltelier pogryzł Sznaucerke mini.


Malibu
 Share

Recommended Posts

[quote name='Śnieżynka'] z zapytaneim do kobiety czy moze go wziasc na smycz [B]bo moj sie boi wiekszych i obcych psow[/B] [/quote]

I będzie się bal :p

[quote]wiec ja jakos nie wierze ze psy wiedza jak sie maja zachowac chyba ze ze przebywaja duzo z psami i wlasciciele odpowiednio je ukladaja.[/quote]

[B]Wlaśnie. To się nazywa SOCJALIZACJA z innymi zwierzętami[/B], następnie z ludźmi, odglosami, niecodziennymi sytuacjami.

Nie chcecie socjalizować swoich psów, to się nie dziwcie, że reagują lękiem czy agresją lub nie potrafią prawidlowo komunikować się z innymi psami.

Dygresja - gdyby czlowiek wychowal się w buszu wśród zwierząt, zapewne nie potrafilby się dogadać z przedstawicielem wlasnego gatunku. Napotykając go - uciekalby lub staral się zabić - w zależności od sytuacji.

Jeśli psy są izolowane, niedopuszczane do zabaw z przedstawicielami swojego gatunku (bo - do wyboru: to mój pies i JA się będę z nim bawić, bo go coś pogryzie, zarazi, rozdepcze) mają problemy z dogadaniem się z innymi psami, a w efekcie... tak jak wyżej.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 94
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

SuperGosia - zgadzam się z Tobą, ciężko, żeby pies wiedział co ma robić, skoro nie jest socjalizowany.

Mój od szczeniaka (teraz ma 2lata) chodzi na krakowskie błonia, socjalizuje się. Tam jest takie niepisane 'prawo', że wszystkie psiaki biegają luzem i jak ktoś idzie środkiem błoń, to zdaje sobie sprawę ( przynajmniej powinien) , że do jego psa może podbiec inny pies. ;) Jak był mały to nie robiłam problemu jak jakiś pies na niego warknął, ustawiał go Kiedyś kilka osób ( niestety są to osoby, które raczej mają średnie pojęcie o psach) uznało, że mój Matti jest agresywny :diabloti: A dlaczego? Bo pozwalał sobie ustawiać młode 7-8msc), strachliwe psy - chyba po porstu okres dojrzewania ( oduczyłam go tego ;) ). Zdziwienie na twarzach tych ludzi, gdy mój pies szalaje z innymi i pozwla sobie dosłownie na wszystko - bezcenne :lol:

Ostatnio miałam dziwną sytuację... pieski na błoniach ( luzem oczywiście) bawią się między sobą. Idzie jakas babka z goldenem na krótkiej smyczy, no to my się przesuwamy z psami, ale ona dalej do nas idzie. Podchodzi bardzo blisko no to mój pies zainteresowany podchodzi. A ona momentalnie w krzyk, podciąga sowjego psa do góry na smyczy, tamten się wyrywa. Krzyczy, że mam zabrac swojego - który nic nie zrobił, dopiero jak zaczęła szarpać tamtego psa i pies znlazł się w pozycji na dwóch łapach, to warknął - ale momentalnie go odwołałam. I powiedzicie mi, po co taki człowiek pochodzi do grupy psów? I jaki później będzie ten golden, skoro jego właścicielka tak histerycznie reaguje na każdy kontakt z większym psem? :roll: Może ja mam dziwne podejście, ale wg mnie nie powinno sie przejmować, jak jakiś pies niegoroźnie warknie na naszego ( coś w stylu upomnienia) lub ingerować, gdy psy mają sprzeczkę ( równiez niegoroźną). Psy bardzo wiele się od siebie uczą i sam kontakt z człowiekiem tego nie zastąpi.

Link to comment
Share on other sites

SuperGosia no nie wiem czy bedzie sie bal bo z checia garnie sie do psow spokojnych i przyjaznie nastawionych, a moim jazgotliwe i nachalne, ja jakos wole zeby jak mooj chce podejsc do obcego psa ktorego sama nie znam i pierwszy raz widze, zeby oba byly na smyczy i sie obwachaly a potem bardziej zblizyly niz obcy podlecial do niego duzo ciezszy bo nawet przyajznie nastawiony moze go zgniesc a wtedy napewno bedzie sie bawl psow jesli w mlodym wieku jakis go stratuje, bo nie wierze ze ty bys sie nie przestarszyla jak by podleciala jak bylas mala jakas stara kobieta drac sie nad toba jakie kochane dziecko. Moj jest psem spokojnym mimo ze jest mlody i chce zbey taki byl i raczej przechodzil obojetnie kolo psow zwlaszcza jak jest an spacerze zeby sie zalatwic a nie bawic bo ja oddziela spacery na ktorych jest czas na zabawe a na ktorych moze sie bawic, jelsi wychodiz kolo domu labo idziemy ulica ma isc obojetnie w stosunku do psow i ludzi a jak jestesmy w parku czy na bloniach i ma ochote na zabawe prosze bardzo jesli tylko chce nie zabraniam oczywiscie nie ze wszystkimi psami bo sa psy i "psy", i raczje wybieram psy ktorych wlasciciele choc troche panuja nad wlasnym psem, zwlaszcza jak jest duzy a od niego to 98 % psów jest wiekszych i ciezszych. i zdecydowanie wole jak obcy pies przy pierwszym spotkaniu jest spokojny a nie odrazu rzuca sie w storne kazdego psa bo chce sie bawic, a wlasciciel idzie w zupelnie inna storne niz pies mu leci. i SuperGosia i nie wierze jak bys miala np yorka czy pozwolila bys mu biegac do kazdego psa a raczje jak inny pies biegnie na twojego, zdecydowanie ciezszy a do tego szczeniak ktory raczje nie zbyt jeszcze nad soba panuj. Dzisiaj jak szlam z moim do sklepu to byla znajoma z CC psiak ma 6 miesiecy i widac bylo ze chce sie bawic moj tez z daleka jak go zobaczyl to szedl w wiego kierunu ale CC sie polozyl obwachali sie dopiero po paru minutach sie podniusl i zaczeli sobie grzecznie biegac. i bardziej jestem przekonana do takiego niz takiego ktory by lecila z daleka a bedac blisko zaczal do tego szczekac.

Link to comment
Share on other sites

A... tak mnie dzisiaj natchnęlo, bo spotkalam panią z mopsikiem, który chcial się pobawić z moimi maluchami (rozmiarowo, bo to dorosle psy), a kobita go "haps" na ręce. Mówię: może pani puścić, one nie gryzą. I widzę u pani strach w oczach :p Zapewne dolączy do grona wlaścicielek z malymi szczekaczami doskakującymi "odważnie" do wielkich psów, bo pańcia obroni... albo gryzącymi ze strachu przy próbie kontaktu.
A czy tak trudno powiedzieć: dzień dobry, czy mój pies może się z tym pobawić/przywitać, etc.? Ja tak robilam i mamy zaprzyjaźnione psy rasy AST, mix podhalana (jakoś mi żadnego psa nie rozdeptal :diabloti: ), boksera, ONki, setera irlandzkiego i laby oczywiście.
Mialam dużego psa, więc wiem jak upierdliwe mogą być male. Zrobilam wszystko, żeby takie nie byly.
Ale - mój duży pies nie atakowal innych zwierząt - bo od malego byl tego uczony.
[B]Jeśli kiedykolwiek zagryzlby psa, niezależnie od tego, kto sprowokowalby zajście chodzil by w kagańcu[/B], ew. wstawalabym o 5 rano, żeby pobiegal bez.
Tak jak teraz maluchy, choć pozbawione agresji, lażą na smyczach, by uniknąć śmiertelnej przygody z psem, który sobie "nie życzy kontaktu", atakuje bez ostrzeżenia, a w dodatku biega sobie luzem, a wlaściciel nie potrafi go odwolać.

Link to comment
Share on other sites

Sasni zgadzam sie jesli idac srodkiem blon tez jakis podleci do mojego, i grzecznie sie przywita i ewentualnie zacznie bawic, tez nie robie problemu, ale wlasnie na bloniach mialm sytuacje ida zpudliczk aktora ignorowala wiekszosci psow duzych a bawila sie z psami swoich rozmiarow, i nagle jak bawila sie z jakimis psami podlecial doberman doslownei olbrzym pierwszy raz takiego widzialam pysk mialm pad moim pasem czyli jakies 100 cm mial, psy towarzystwo mieszane z 3 psiaki dwa kunedlki chyba psiak i sunia i moja suka a doberman mimo ze tamte odstarszaj go zebami natarczywie leci do moje a ta najpierw odwaracal sie tylem po czym podbiegla do mnie i warknela a tamten nic dlaej natarczywie ja do wlascicielki ze zsukami z cieczk asie nei przychodzi an blonia nie wazne ze moaj cieczki nei mialm bo tylko jej pies tak zareagowal jak zlapalm dobermana za obroze maja swoja chowajaca sie za mnie zadzwonilam wyciaglam tel i powiedzialmze zadzwonie na staraz a wlasciciel tamtych spow zawolali swoje i podeszli zeby przyczymac dobermana to kobieta wtedy laskawie zawolal psa ktory i tak nie reagowal dopiero po kolejnym i nie oim rozkazie zeby wzielo go na smycz jak nad nim nie panuje zapiela i odeszla. ze zdledu ze moja byla mala a ona sam nie podchodizla do duzych psow przechodizla obojetnie, wiec wiedzialm ze jak ona zacznie z zebami na niego a tak moglo by byc to on raczje moze je wiecej krzywdy zrobic niz ona jemu. po czym po kawalku spowrotem go odpiela ale potem polecial do jakiegos ONka ale ONk go pogonil z zebami, i nawet panie ktore byly kolo mnie bo nasze psy sie bawily, uwazaly ze to raczje pies z nia wychodzi niz ona z nim. wlasnie to sie nazywa nie odpowiedzialnosc wlascicieli.
Ja osobiscie nie mialm bym nic przeciwko jesli nawet moj by biegal z duzymi, ale nie nachalnymi, to ze jakies psy an niego warcza niech warcza nauczy sie, na podworku juz go pare pogonilo i wie ze do tych psow nie nalezy byc nachalnym, mozna sie przywitac i pogonic jak drugi pies ma na to ochote. Moj jak pozna psa to bawi sie a ja mu nie przeszkadzam, po porstu bywa nie ufny do obcych, a ja jakos go nie ucze zeby latal do wszystich a raczej przechodzil obojetnie bez obawy, chyba ze jedne i drugi wykarze zainteresowanie przywitania sie i jest na to odpowiednie miejsce czyli nie spacer na toaleta, ani chodnik podczas drogi domu czy gdzies gdzie idziemy w jakims celu. Miejsce do zabawy i znajomosci to nasze podworka parki blonia.

Link to comment
Share on other sites

SuperGosia przepraszma po awercie spodziewalam sie ze masz cos wiekszego, niestety co do jamnikow to mam zle wpsomnienia, i jakos osobiscie wole ich unikac gdzy wlsnie jamnik byl psem ktory niby kochany i nic nie robi pogryzl moja sunie, teraz iwem jaki on jest wiec temu nie pozwalm do tego jamnika sie zbilzac gdzy ten jamnik u mnie jest nie obliczalny. natomiast mimo ze mam Kolezanke ma dwa jamniki dulgo wlose suie one sa kochane chodza bez smyczy od malego i sie suchaja i nic nie robia obcym psom, ale po tym jednym jamniku jakos osobiscie jestem zrazona do jamnikow zwlaszcza krotkowlosych ktore ledwo chodza z nadmiaru wagi. BYla swego czasu tez kobieta z sw panieci jamnikiem i tamten tez w sumie nic nie robil tylko sie witali szedl dalej, ale moja ciocia ma suke jamnika tak zajadlego ze dramat zwlaszcza do obcych psow, i wujek natomiast ma psa do ludzi kochany ale do obcych psow potrafi sie powiesic na smyczy ale zeby tylko pogonic z zebami, Shih Tzu wydaj mi sie psami, bardzo spokojnymi natomiast osobiscie na spacerze sie z zadnym nie spotkalam.
Ja niestety na wlasnej skorze sie przekonalam ze sa Ludzi i ludzie i z Ludzi moj psiak a raczejz ich psami moze sie bawci prosze bardzo jestem calkowicie za ale z pasmi ludzi nie wyraza zgody, ze wzgledu na bezpieczenstwo swoje, psow i ewentualnych nieprzyjemnych konsekwencji.

Ale moze nie zasmiecajmy Kolezance tamatu :)

zadko biore swojego na rece tego mi sie nie zdaza, tamta czescie bo gdy byla jzu ulozona czyli w ieku jakis 5 lat jak sie stal juz powazniejsza i sama gonila psy gdy miala cieczke i nie pozwolila podchodzic a zawsze wtedy na smyczy i tylko wlasne okolice. jak widzialm ze idzie z przeciwka obyc duzy pies z bylysmy np w parku to najpierw ja sciagalam do nogi ale jak po obserwacji widzialm ze to pies idzie z wlasciciele a nie wlasciciel z psem bralam na rece zeby tamten przeszedl nie zaczepiaja bo wiedzialm ze moja po przywitaniu nie wykarze ochoty do zabawy a pokaze zeby żeby poszedl, wiec wolalm wziasc na rece zeby pies mogl przejsc a wlasciciel nie stracil reki, bo jelsi to wlasciciel szedl z psem i chcialy sie przywitac nie ma problemu, bo wiedzilam ze po porzywitaniu ja k ktorys pies nie wykarze ochoty do dalszej znajomosci to drugi odejdzie i pojdzie dalej, ale niestety to zalezy do wlasciciela.
Wiec chyb ami przyznas zracje jelsi znasz swojego psa i wiesz jak zareaguje w danej sytuacji a raczje mozesz sie psodziewac to ja wole temu zapobiec np odwracajc jego uwage niz doposci do nie przyjemnosci.
wracajac do tematu to bezmyslnoscia wykazal sie kobieta podchodzac do duzego psa bez wyklego slowa nawet dzien dobry czy moga sie przywitac, bo wtedy nawet Wlascicielka tego duzego mogla by skupic sie na psie dzieci z pewnoscia by sie odsunely zeby pozwolic sie psa przywitac. Bo pies to pies to jest stworzenie on moze ugrysci bo sie przestaraszy gwaltownego ruchu, obok glowy.

Sa psy ktore sa odrazu otwarte a sa psy ktore potrzebuja czasu zeby zawrzec znajomosci i zaczac sie bawic moj obecny nalezy wlasnie do tych ktory potrzebuje czasu zeby sie zaprzyjaznic, a nie chce go zrozic do psow zbey sie ich bal dlatego tez staram sie jakos po woli go zblizac do psow jelsi widze ze pokazuje oznaki bojazni, mam go u siebi od 3 miesiaca wiec tez pies wtedy wolniej sie aklimatuzuje zwlaszcza ze do 3 miesiaca byl w groni matki swojego rodzenstwa jako pierwszy opuscil hodowle a na tego w hodowli byl starszy brat i Onko podobny ktory jak by cos to moj bronic, tera zjest sam wiec tez potrzebuj czasu na to zbey jakosuwierzyl w swoje sily, jak bys widzial go ze znajomymi psami nie powiedzila bys ze czegos moze sie bac natomiast jak pojdzie w nowe miejsce jest nie ufny. PIerwszy raz jak poszlam z nim na blonia to on sie bal wogole odjesc dalej niz na 10 cm ode mnie byl na smyczy po paru spacerach zaczol chodizc bez smyczy ale dalej chodizl przy nodze teraz chodiz bez smyczy chyab ze jakis pies biegnie na niego to wole go zapiac niz gonic po bloniach bo ze starchu roznie moze byc to chodiz juz w pormieniu 2 m. w parku juz nawet nie boi sie rowerow ani koszow na smieci a na poczatku rany boskie. strach i uciekalam gdzie moglem, ale tak bylo bo mial swoje podworku nie lazil gdzies dalej,a tu tyle przestrzeni nowych dzwiekow, jak byna to nie patrzec na 9 miesiecy czyli pol roku jest u nas i bardzo sie zmienil i zdecydowanie widac u niego postepy z checi uwierz mi lazila bym z nim na blonia codzienie zeby poznawal nowe psy ale puki co probuje chociaz zeby on idac na blonia i chodzac po nich przestal sie bac, a co dopiero jaiesgo szczeniaka wielkiego nie poradnego ktory chce sie bawic a biegnie na niego tak jak by kon prosto na ciebie biegl. niestey nie mam w okolicy jakiegos psa mlodego zbey razem chodzic, nasz sasiadma 12 latek a moj chce go zameczyc na smierc jak sie widza, weic pozostaej mi samotna socjalizacja go po malutku wole is cpo pol tiptoczk ado przodu niz malymmi krokami a w pewnym momencie cofnac sie od poczatku, bo zaczyna cna nowo to bylo by jeszcze ciezej.

Link to comment
Share on other sites

Sasni kiedy pojawiasz sie na bloniach moze ja sie rownoczesnie pojawie zeby swojego sprobowac zresocjalizowac ze co duze to tez moze byc mile i do zabawy :) i nie koniecznie nalzey omijac dlugim lukiem ile tylko smyczy starczy albo chodnika z trawnikiem przeskakujac przez krzaki. Dogomanicacy z Krakowa spotykaja sie w parku Awf-u ale ja niestety nie ma jak tam dojechac ze swoim bo moj ledwo przezywa tlum na ulicy ( jesli idziemy jakos nowa bo znane mu to juz przyjazne sa) a nie chce wspomniec o tramwajach, a o drodze powrotnej to juz wogole jak by sie wymeczyl to by mi rece zostaly zeby zataszczyc go do domu z blon czasme ledwo idzie skaczac zeby wziasc, albo sie kladzie i odpoczywa ale wtedy wole rece jak mi sie spieszy a jak mam czas czyli spacer nie trwal do nocy to polezy i idziemy dalej :)

Wiec jak byc sie wybierala to ja mozesz np na PW mi napsiac zeby tutaj tematu juz nie zasmieca :)

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Miałam taki samy przypadek.Wracam z Szarusiem od koleżanik[[email protected]]a tu wybiega amstaf sąsiada,wogóle nie wychowany,agresywny nawet na ludzi się rzuca[zagryzł już kilka psów],podchodzi do mojego pieska i bez powodu się na niego rzuca,a Szaruś jest taki że boi się samców,w życiu nie użył zębów praktycznie zachowuje się jak suczka 0% agresji.Właściciel chodzi po całej Klecinie bez kagańca bez smyczy:angryy:.Mój tata poszedł tam i zarządał książeczki zdrowia:mad:.A dzisiaj wrwcam z pacerku a Borysek biega swobodnie po ulicy,naszczęście zdąrzyłam mu uciec,już biegł w naszą stronę co zaaaa beszczelność.:lookarou::nonono2:

Link to comment
Share on other sites

nie mam siły tego wszytskiego czytać więc tylko przejżałam;)
mówicie o socjalizacji małych piesków z duzymi(np tamtego zagryzionego)...owszem-to jest potrzebne.ktoś zapytał mnie w jaki sposób właścicielka zagryzionego lurdupelka wykazała się bezmyślnością....
ano w ten sposób,że próbowała "socjalizować" swojego pieska z nieporównywalnie większym bysiorkiem BEZ ZAPYTANIA właścicielki brytana....to jest niedopuszczalne.ZAWSZE pytam się właściciela psa,czy mój może mieć z nim jakikolwiek kontakt...zarówno jeśli chodzi o przywitanie na smyczy,jak i pohasanie bez niej bo pies to pies i przecież nie wiemy czego można się spodziewać po obcym zwierzęciu;)

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Blow']nie mam siły tego wszytskiego czytać więc tylko przejżałam;)
mówicie o socjalizacji małych piesków z duzymi(np tamtego zagryzionego)...owszem-to jest potrzebne.ktoś zapytał mnie w jaki sposób właścicielka zagryzionego lurdupelka wykazała się bezmyślnością....
ano w ten sposób,że próbowała "socjalizować" swojego pieska z nieporównywalnie większym bysiorkiem BEZ ZAPYTANIA właścicielki brytana....to jest niedopuszczalne.ZAWSZE pytam się właściciela psa,czy mój może mieć z nim jakikolwiek kontakt...zarówno jeśli chodzi o przywitanie na smyczy,jak i pohasanie bez niej bo pies to pies i przecież nie wiemy czego można się spodziewać po obcym zwierzęciu;)[/quote]

Również po obcym właścicielu .....
Często możesz usłyszeć że pies łagodny że nie gryzie itp.....
A jak pies się rzuci i zacznie gryźć to potem wina tej osoby bo często gęsto nie chcą powiedzieć prawdy

Link to comment
Share on other sites

Zrobiłam na tym watku zamieszanie, niektórzy czytają pierwszy post a później komentują moją sytuacje. Ja opisałam całe zajście na 2 lub 3 stronie.
Co do socjalizacji, w moim domu są na dzień dzisiejszy 3 psy: samce, duże: jeden kaukaz, jeden mieszaniec kaukaza i Lincoln. Tyle o ile są oddzielane: każdy ma swój ogródek. Wszystkie są psami zabranymi ze schronisk. Pozostawione same ze sobą nie pozagryzały sie jak dotąd ale nie prowokuję sytuacji: bo akurat jeden coś znajdzie, bo akurat jeden z nich pewniej sie czuje w tym ogrodzie itd. Owszem, zdażyło się że się spieły ze sobą. Troche się posliniły, powyrywały sieści i skończyło sie bez jednego zadrapania. Natomiast na spacery wychodzimy parami. Idą na smyczy obok siebie, biegną, siedzą obok siebie i nie ma problemu.
Gdy w mieszkaniu pojawiają się inne psy na tymczasie zawsze jestem ostrożna ale też nie było problemu: była Aza z którą Linki sie dogadał, razem spali, razem jedli, był pół roczny szczeniak i Linki był baaardzo cierpliwy przy ciągłym molestowaniu.
On nie jest bestią która na oczy nie widziała innego psa.
A co do wypadku który miał miejsce: tak, będzie teraz nosił kaganiec. Bo na bezmyślność innych też muszę uważać. Na szczęście mam wystarczjącą własną przestrzeń gdzie może sie wybiegać bez kagańca i bez smyczy.
Na Błoniach krakowskich psy powinny być traktowane jak w parku: na smyczy i w kagańcu wszystkie powyżej 5 kg. W razie jakiegokolwiek wypadku właściciel ponosi konsekwencje.

Link to comment
Share on other sites

Ja ma jeszcze yorka,a jakby ten amstaf z mojej ulicy rzucił się na niego to 1s i było by po Nikusiu.Wsześniej pisałam że pogryzł Szarusia,naszczęście Szaruś jest samojedem i ma tyle sierści że Borysek[amstaf]nie miał za co złapać.
Niektórzy kupują psa nie wiedząc nic o nim.Nie winię tutaj psa tylko właściciela który jest zupełnie nieodpowiedzialny:shake::mad::angryy:

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...