Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='erka']Nie wiem, bad. robione w ludzkim lab. Jeden wet powiedział,że dokładniej by było w weterynaryjnym, ale ten co ją operował nie widział takiej potrzeby , wg niego i tak jej niewiele zostało:(. Ale przeceiż to nigdy nie wiadomo.[/QUOTE]


Dokładnie , szkoda ze nie było zrobione przez weta . Niestety ludzkie laboratoria często mają inne kalibracje urządzeń itp .
Ja jestem dobrej myśli, sama znam przypadek psa u którego 3 lata temu zdiagnozowano 3 guzy , złośliwe różnego pochodzenia - pies ma się świetnie mimo 12 lat :)
Taszeńka da radę :)

  • Replies 387
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Amygdalina, czyli wit.B-17 ma właściwości p. nowotworowe, ale oczywiście oficjalna medycyna nie ma o tym pojęcia, więc pytac weta nie ma co.
Ale widocznie sa tacy, którzy stosuja metody alternatywne, skoro ewa36 podawała suni.
Ewa36, czy to jakis wet zalecił? Amygdalina, to nic innego, jak kw.pruski, czyli cyjanowodór. Zawierają ją gorzkie pestki owoców, np. moreli, sama jem profilaktycznie od czasu do czasu, ale nie wiem, czy można podawać psom.

Posted (edited)

Ewa36, czy mogłabys tą amygdalinę wysłać z rzeczami na bazarek do divii_gg?


Bardzo prosimy o dalszą pomoc dla Taszy. Jej pobyt w hotelu z pewnościa się przedłuży, a nie wiem, czy wogóle uda się znaleźc dom dla niej. Jak ludzie słyszą o tych usuniętych guzach, to oczywiście rezygnują.

Edited by erka
Posted

Mogę wysłać do Divii - nie ma sprawy !
Zalecił to nasz wet, Dr Ostaszewski, który z dobrym skutkiem stosuje amigdalinę u psiaków z nowotworami.
Dostawała ją nasza Daszka, jej watek jest na dogo.
Dzięki temu - chyba ??????? - żyła jeszcze niemal rok od krytycznej diagnozy a żyć nie miała prawa.
Miała wieloogniskowe przerzuty do płuc, węzeł chłonny pod pachą wielkości i twardości jabłka, rok wcześniej usunięte guzy z brzuszka i listwy mlecznej.
Niestety, dały przerzuty.
Daszka była staruszką, i wetki które systematycznie ją oglądały uwazają, że Daszka odeszła ze starości - guz po podaniu amigdaliny przestal się powiekszać i trochę zmiękł.
A wcześniej rósł w oczach.

Dawkę trzeba dostosować indywidualnie, najlepiej podawać codziennie razem z wit. C 10% (weterynaryjną) - jedno i drugie dożylnie.
Ale można też podskórnie i domięsniowo.
Daszka dostawała 1,5 a potem 2 cm podskórnie co 2 lub co 3 dni, bo więcej nie była w stanie - była już bardzo słabiutka, więc dawkę zmniejszono niemal do minimum.
Tasza jest sporo młodsza i nie tak wyniszczona, moze zniesie większą dawkę - trzeba obserwować.
Prawidłowo jest 3cm codziennie. ale czy to wytrzyma ? Każdą chemię (dawkę i częstotliwośc podawania) trzeba dostosować do możliwości organizmu.

Będzie dobrze !

Posted

Acha, myślałam ,że to doustnie. W takim razie musimy sie skonsultowac z naszym wetem. Nie wiem, jak on by się na to zapatrywał, jeżeli nie bedzie znał tego leku, nie lubi, jak mu sie cos podpowiada.

Posted

Lek po Daszce jest w iniekcjach.
Jest też w tabletkach, ale nie brałyśmy bo słabiej działa.
To co Kochane, usyalcie jak najszybciej i dajcie znać ok ?
Jest niemal całe opakowanie, Daszka nie zużyła wiele z 2-giego opakowania.
Ja będę w srodę z moją Ledzią u Dr Ostaszewskiego na akupunkturze to dopytam co i jak z podaaniem, dawkowaniem, łączeniem amigdaliny z innymi lekami.
W każdym razie, to jest normalny onkologiczny lek - stosowany w za miedą w Niemczech i w całej Europie, Kanadzie i Stanach - tylko nie u nas.
U nas funkcjonuje tylko jako lek z przemytu, niestety.
Ściągamy go z Meksyku lub z Kanady w razie potrzeby.

Ale karton wysyłam do Cioci Divii i czekam na sygnał o amigdalinie.

Posted

No to coś muszę wstawić, żeby poprawić Ci samopoczucie :p
Ale mam tylko jedno i to niezbyt piękne, bo przez okno - Tasza przyłapana na urywaniu łebka temu misiu :diabloti::

Posted

Czyżby to misiu ode mnie tak nędznie zakończył żywot:diabloti:?

Pytałyśmy weta, ktory operował i prowadzi Taszę, o amygdalinę. Zgodnie z moimi przewidywaniami nie słyszał nawet o amygdalinie, zresztą powiedział,ze nie ma doświadczenia z lekami onkologicznymi, nawet tymi z tradycyjnej medycyny.

Nie ma sensu pytac u nas jakiegos innego weta, bo jeżeli lek u nas nie zarejestrowany, to nikt nie podejmie się go podawać.

Nie wiem, czy byśmy same zdecydowały sie podawac, bo jak mówisz, trzeba indywidualnie ustalic dawkę, no i ta iniekcja.

Szkoda ewa36, że ten Twój wet tak daleko, bo az w Szczecinie , bo byśmy się skonsultowały.

Posted

erka napisał(a):
Czyżby to misiu ode mnie tak nędznie zakończył żywot:diabloti:?



Niestety tak :oops: a dokładniej małpka :oops:
Ale zebrałam jej zwłoczki i chyba uda się jeszcze przytwierdzić główkę do korpusu :p

Posted

Pani, która mailowa ze mną w sprawie Taszy przysłała dzisiaj taka odpowiedź:

"witam!

przedyskutowaliśmy z mężem temat Taszy i nie podejmiemy się opieki nad nią.

mam nadzieję że ktoś ją weźmie..."

Myślę,że większość zainteresowanych właśnie tak bedzie reagować:(.

Posted

mag.da napisał(a):
Niestety tak :oops: a dokładniej małpka :oops:
Ale zebrałam jej zwłoczki i chyba uda się jeszcze przytwierdzić główkę do korpusu :p

Czy mogę prosić o przekazanie Taszeńce mojego misia w miejsce zwłok erkowej małpki:diabloti:? Nie mogę być gorsza od Centrali:diabloti:

Posted

[quote name='erka']Pani, która mailowa ze mną w sprawie Taszy przysłała dzisiaj taka odpowiedź:

"witam!

przedyskutowaliśmy z mężem temat Taszy i nie podejmiemy się opieki nad nią.

mam nadzieję że ktoś ją weźmie..."

Myślę,że większość zainteresowanych właśnie tak bedzie reagować:(.

Trzeba wierzyć :):):)
Ja początkowo też miałam takie nastawienie do tzw. "benadziejnych przypadków :shake:
Zmieniłam je gdy udało się szczęśliwie wyadoptować bardzo chorego Donia :multi:
Weci dawali Mu miesiąc, dwa, góra pół roku...
Znalazł wspaniały dom :multi: :multi: :multi:
Nie nastąpiło cudowne ozdrowienie, ale dzięki lekom i dobrej opiece nadal żyje i jest Mu dobrze :):):)

Wierzę, że i z Taszeńką tak będzie :):):)

Posted (edited)

Linssi napisał(a):
Strasznie to wszystko dolujace... :(

Linssi, zobacz na zdjęciu, jak jej dobrze u mag.dy.
Nie mamy wpływu na wiele rzeczy na tym świecie.
Mamy wpływ na to, żeby Tasza nie cierpiała i była do końca swych dni szczęśliwa.
To ważne, przynajmniej dla mnie, żeby mieć spokojne sumienie, że psu jest dobrze.
Szukamy jej miejsca docelowego, ale ten błogi spokój, ta pewność, że jest w dobrych rękach obecnie - dla mnie, bezcenne.

Edited by wegielkowa
Posted

Bela51, gdyby ta amygdalina była do doustnego podawania, to zrobiłybyśmy to same ,bez weta.
Ale w iniekcji, to się nie podejmiemy. Tym bardziej,ze to jak pisze Ewa36, trzeba jednocześnie z wit.C.

Chyba, że będziemy podawac pestki moreli, tylko też nie wiem, w jakiej ilości. I trzeba by kupić ze sprawdzonego źródła, bo nie wszystkie są gorzkie i mają certyfikat .
Ale niestety taka kuracja tania by nie była i chyba nie damy rady finansowo.

Posted

Erka, sorry, że się wcinam, ale nie macie jakiejś zaprzyjaźnionej studentki weterynarii?
Jeśli chodzi o finanse, to ja się zobowiązuję w miarę swoich skromnych możliwości pomóc

Posted

Ang, odnośnie tej amygdaliny pytasz o studentkę?
Niestety w Kielcach nie znamy żadnej. Zresztą Tasza przeceiz nie jest w Kielcach, tylko 35 km od nich, dowożenie jej co 2 dni, to tez by był problem.
Zresztą nie o samo podanie tu chodzi, bo podskórnie, to może jakos byśmy sobie poradziły, ale o dobranie odpowiedniej dawki.

Posted

Erka - podaj na pierwszy raz 3 cm podskórnie lub domięśniowo i bez wit C.
To jest zalecana dawka dla ONka - waga 35-40 kg.
I obserwujcie.
Jesli Taszka zasłabnie, to 3 dni przerwy w podawaniu amigdaliny i 4 dnia zmniejszamy dawkę do połowy czyli 1,5 cm.
Po 2 tygodniach zwiększamy dawkę do 2 cm i obserwujemy - jeśli ok toleruje to zostawiamy 2 cm, jeśli słabnie to znowu 3 dni przerwa w podawaniu i wracamy do 1,5 cm.
Tak jest z każdą chemią - cytostatyki też zawsze trzeba indywidualnie dostosować.
Można dawać na przemian - jednego dnia amigdalinę, drugiego wit. C.
Albo w sekwencji : amigdalina - wit. C - wit. C - amigdalina - wit. C - wit C - amigdalina itp.
Naprawdę nie bójcie się tego, to sprawdzony lek przeciwnowotworowy stosowany na całym cywilizowanym świecie.
Nie należy łączyć amigdaliny ze sterydem, tzn, nie należy podawać łącznie w tym samym czasie.
Na czas podania i działania sterydu odstawiamy amigdalinę.
No a bonharen - cudowlny lek na stawy i dysplazję - też go w Polsce nie ma.
Podam Ci tel, do DR, na pewno nie odmówi pomocy i konsultacji to bardzo życzliwy i pomocny człowiek.
Szkoda suni - no i mamy wspaniały lek do wykorzystania.

Posted

[quote name='wegielkowa']Linssi, zobacz na zdjęciu, jak jej dobrze u mag.dy.
Nie mamy wpływu na wiele rzeczy na tym świecie.
Mamy wpływ na to, żeby Tasza nie cierpiała i była do końca swych dni szczęśliwa.
To ważne, przynajmniej dla mnie, żeby mieć spokojne sumienie, że psu jest dobrze.

Szukamy jej miejsca docelowego, ale ten błogi spokój, ta pewność, że jest w dobrych rękach obecnie - dla mnie, bezcenne.

Bardzo dobrze powiedziane :):):)
Tak naprawdę to nikt nie wie, ile czasu ma Taszeńka
Ile by go nie było, to najważniejsze jest aby był to dobry czas dla Niej :loveu:
Wegielkowa, nie dostałaś jeszcze paczki z bazarku ONkowego ???

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...