wellington Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 letnie picie kawy z kotem Tylko letnie...? Jotpeg, przyznaj sie ! Koniuszek ogonka lubi sie czasem zanuzyc w filizance, prawda ? Miciunio ma b. powazna mine na studni, a kwiaty przecudne ! Quote
jotpeg Posted July 27, 2011 Posted July 27, 2011 [quote name='wellington']Koniuszek ogonka lubi sie czasem zanuzyc w filizance, prawda ? w domu białe niegdyś ściany mamy w kropki - to właśnie kot tak "pomalował" ogonkiem unurzanym w kawie :roll: a tu Norek-automobilista. :p zawsze pierwszy ładuje się do samochodu, żeby mieć pewność, że NA PEWNO z nami pojedzie, że nie zapomnimy o psie... :p siedzi tam nieraz i pół godziny - aż zapakujemy wszyskie bagaże, zamkniemy dom itp No i - oczywiście - złapiemy Miciusia, króty wyzanaje odwrotną filozofię: schowam się, to może o mnie zapomną i będę mógł zostać na wsi... Quote
jotpeg Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 :multi: chwilowo nie pada, więc spacerujemy: Norek ma do nas świętą cierpliwość :lol: "naszczekam, to może sie ruszą" :evil_lol: Quote
jotpeg Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 uwaga, hit! pies nadrzewny :crazyeye::lol: pies nadrzewny dobrze radzi sobie ze schodzeniem; po to, żeby znów swobodnie biegać po ziemi :p na koniec musze dodać pozdrowienia od Miciusia :loveu: Quote
wellington Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Jotpeg, a co te drzewa takie pochylone ? Quote
jotpeg Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 wellington napisał(a):Jotpeg, a co te drzewa takie pochylone ? skutek rozmiękłej ziemi po deszczach. Quote
Bjuta Posted August 8, 2011 Posted August 8, 2011 O jakie super fotki znalazłam! Weszłam przez przypadek,a tu się jotpeg prezentuje ze stadem!!! Pies nadrzewny imponujący! :) Quote
jotpeg Posted August 8, 2011 Posted August 8, 2011 :multi: witamy, Bjutko!! stado zasadniczo składa się z Pana Psa, Pana Kota i nas, ale jest rozszerzone o 3 sąsiadów kocich, z czego dwoje uczestniczy codziennie w naszym życiu w Krk. kiedy jedziemy na wieś, dochodzą koty dożywiane, w szczególności jedna, ulubiona koteczka, nazwana przeze mnie Odrobinką (jest miniaturową szylkretką). a to zdjęcie zamieszczam, bo mi się podoba :lol: Quote
jotpeg Posted August 11, 2011 Posted August 11, 2011 a tu fota specjalnie dla doroty1 :crazyeye::loveu::p Quote
Dana i Muszkieterowie Posted August 17, 2011 Posted August 17, 2011 Przywiała mnie tu ciocia Wellington :lol:. Weszłam na ten wątek bardzo smutna, jednak w miarę czytania buzia sama mi się uśmiechała. Może kiedyś opowiem, dlaczego, co i jak ;). Jotpeg, to piękne, co robisz, Norek jest szczęśliwym psiakiem, ma rodzinę :loveu:. Quote
wellington Posted August 17, 2011 Posted August 17, 2011 Dana, bardzo sie ciesze ze przyszlas na watek ! To jest piekny watek dzieki jotpeg i , oczywiscie Norkowi i Miciusiowi :loveu: Jotpeg, co to za przepiekna chalupa dedykowana dorocie1 ? Quote
moana Posted August 18, 2011 Posted August 18, 2011 Widzę, że Norkowi fanów przybywa... Nie dziwię się! :) Quote
Dana i Muszkieterowie Posted August 18, 2011 Posted August 18, 2011 [quote name='wellington']Dana, bardzo sie ciesze ze przyszlas na watek ! To jest piekny watek dzieki jotpeg i , oczywiscie Norkowi i Miciusiowi :loveu: Jotpeg, co to za przepiekna chalupa dedykowana dorocie1 ? Tak, piękny wątek, kochająca Jotpeg, piękny piesek i kiciuś :loveu:. Dzięki, Wellington, że mnie tu zaprosiłaś :loveu:. Na dogo takich pięknych wątków jest coraz mniej... A chałupa też mnie zaintrygowała, jest cudna i taka - klimatyczna :lol:. Quote
wellington Posted August 19, 2011 Posted August 19, 2011 Wklejam link do ciekawej sprawy - pies wieziony do Niemiec , ponoc uspiony zaledwie kilka godzin po przyjezdzie. http://www.facebook.com/profile.php?...055091&sk=wall Wiadomo ze wiele psow przepada w Niemczech bez sladu. Sprawa Reksa nie jest odosobnionia, pewnie wiele psow spotyka taki nieznany los . Nieznany, bo do tej pory nikt nie wie co sie z psem stalo, nikt nie wie kto go uspil lub czy rzeczywiscie zostal uspiony, czy sluzy do testow -... Quote
dorota1 Posted August 28, 2011 Posted August 28, 2011 [quote name='jotpeg']a tu fota specjalnie dla doroty1 :crazyeye::loveu::p No proszę byliście jednak! Szkoda, że nie wiedziałam, kiedy się tam wybieracie;) Ale typuję, że to było pod koniec czerwca lub na początku lipca. Trafiłam? Quote
jotpeg Posted September 1, 2011 Posted September 1, 2011 dorota1 napisał(a):No proszę byliście jednak! Szkoda, że nie wiedziałam, kiedy się tam wybieracie;) Ale typuję, że to było pod koniec czerwca lub na początku lipca. Trafiłam? tak jest; byliśmy na początku lipca. Jeden z licznych deszczowych dni tego lata. to CUDO jest :loveu: nie mogę sie powstrzymać, by nie wkleić kilku fot; Quote
jotpeg Posted September 2, 2011 Posted September 2, 2011 [quote name='dana'] Norek jest szczęśliwym psiakiem, ma rodzinę :loveu:.[/QUOTE] witaj, Dano!!! :multi: To my mamy szczęście, że ciocia Wellington przywiozła nam od Alfy i Zuzi (zwanej teraz Halo) takiego wspanialego psiaka!!! przecież (odpukać!) z nimk nie ma żadnych problemów; jak czytam na wątku szkodników, co który zniszczył, a to że wyją, a to lęki/strachy, w domu same nie zostaną - to myślę, ze mieliśmy wielkie szczęście i żadna nasza zasługa - Norek po prostu ma wspaniały charakter :loveu::p [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/97/img6293t.jpg/][IMG]http://img97.imageshack.us/img97/8423/img6293t.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/694/img6371l.jpg/][IMG]http://img694.imageshack.us/img694/8052/img6371l.jpg[/IMG][/URL] żeby nie było za słodko, okazało się niedawno - podczas pobytu na wsi, że Norek nie może zostawać sam na sam z kocim jedzeniem. Kot ma taki specjalny nietypowy, bo dość szeroki, stołek, na którym dostaje jedzenie (suche i mokre). Kiedy wychodziliśmy z domu, po powrocie okazywało się, ze miski puste i czyste (kot nigdy nie zjada do czysta - ma swoją godność :lol:). Okazało się, że Noras-złodziej skacze jak koza na ten stołek i wyżera :diabloti: wszystko; biedne głodzone psiątko. [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/193/img6291q.jpg/][IMG]http://img193.imageshack.us/img193/6661/img6291q.jpg[/IMG][/URL] na poprzednich zdjęciach pozuje [COLOR="#006400"][URL="http://www.muzeum.tarnow.pl/oddzialy.php?id=5"]dwór w Dołędze[/URL][/COLOR] Quote
dorota1 Posted September 2, 2011 Posted September 2, 2011 A czy Norek też był z Wami w Dołędze? Bo jeżeli tak, to szkoda, że nie byliście tam trochę później, bo poznałby się z moją Milą;). My byliśmy w Dołedze od 12.07 z małymi przerwami aż do dziś, no ale niestety wszystko co piękne ... itd., teraz wracamy do naszej krakowskiej rzeczywistości, ale Mila nie jest tym zachwycona;) Quote
jotpeg Posted September 2, 2011 Posted September 2, 2011 Norek został z kotem w domu na wsi. Gdybysmy jechali z Krk, pewnie bysmy go wzieli, ale na wsi najatrakcyjniejsza dla psa/kota jest sama wies :evil_lol: chociaż Mila pewnie by mu przypadla do gustu, pytanie tylko czy z wzajemnością... a ile obsikiwania by bylo :evil_lol: To był taki dzien, ze co chwile lał deszcz. Jak zaparkowalismy przed furtka w Doledze, akurat bylo kolejne oberwanie chmury, wiec biegiem marsz! Jestesmy zauroczeni tym miejscem; wspaniale jest to, ze odnosi się nieodparte wrażenie, ze to jest dom, a nie muzeum; ot, gospodarze wyszli na chwile... no i znajome klimaty - mamy taki sam (mniejszy rozmiarem) kilim z szablami jak na focie nr 3 łączę się w bólu z powodu powrotu do codzienności; po takich wakacjach nie tylko Mili będzie ciężko... dobrze mieć takie miejsce. Quote
jotpeg Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 napadła na nas krowa!!! Norek uskoczył w bruzdy świezo zaoranego pola, ja też. Niebojąca jestem, ale czegoś takiego jak krowia szarża jeszcze nie widziałam. Skutek: przestał stawać na przedniej łapce (tej kontuzjowanej). po powrocie do Krk łapka powoli wracała do normy, ale dziś jednak pojechaliśmy do dr. Szpeyera. Diagnoza: kontuzja sportowca; niegroźna, ale mogąca powracać. Zalecenia: chodzić po równym, spokój i odpoczynek. A więc po tej strasznej dla psa wizycie (chował się za pańci spódnicą), odpoczywamy w parku; Quote
Jagienka Posted September 13, 2011 Posted September 13, 2011 Ja wiedziałam, że krowy to niebezpieczne zwierzaki, aż tu przywlokę mojego TZta, żeby przeczytał, bo śmiał się ze mnie jak byłam przerażona, gdy Nasze namioty na polanie otoczyło stado krów w środku nocy. Miziaki dla bohaterskiego (hihihi) Norka... Quote
Dana i Muszkieterowie Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 Jagienka napisał(a):Ja wiedziałam, że krowy to niebezpieczne zwierzaki, aż tu przywlokę mojego TZta, żeby przeczytał, bo śmiał się ze mnie jak byłam przerażona, gdy Nasze namioty na polanie otoczyło stado krów w środku nocy. Miziaki dla bohaterskiego (hihihi) Norka... Mój mąż też się ze mnie mocno podśmiewał, że się przestraszyłam krów na spacerze z psami:shake:. To są jednak wielkie i silne zwierzęta... Nasze psy zawsze szczekają na widok stadka krów, zaś krowy są mocno zainteresowane, co to za szczekacze :evil_lol:. Ja wolę nie sprawdzać, jak rozwinęłaby się dalej ta znajomość :evil_lol:. Jak łapka Norka? Quote
jotpeg Posted September 15, 2011 Posted September 15, 2011 [quote name='dana']Mój mąż też się ze mnie mocno podśmiewał, że się przestraszyłam krów na spacerze z psami/QUOTE] em, tego - ja tez nalezalam do takich osob jak twoj maz, Dano, i jak TZ Jagienki, uwazajac krowy za nieszkodliwe olbrzymy. Od tego wydarzenia zmieniam zdanie i nie lekcewaze juz krow. :lol: Łapka Norasa lepiej, bo w Krk mało spacerów i po równym, ale widze, że jeszcze szybko się męczy. Quote
wellington Posted September 16, 2011 Posted September 16, 2011 [quote name='jotpeg']napadła na nas krowa!!! Norek uskoczył w bruzdy świezo zaoranego pola, ja też. Niebojąca jestem, ale czegoś takiego jak krowia szarża jeszcze nie widziałam. Skutek: przestał stawać na przedniej łapce (tej kontuzjowanej). po powrocie do Krk łapka powoli wracała do normy, ale dziś jednak pojechaliśmy do dr. Szpeyera. Diagnoza: kontuzja sportowca; niegroźna, ale mogąca powracać. Zalecenia: chodzić po równym, spokój i odpoczynek. A więc po tej strasznej dla psa wizycie (chował się za pańci spódnicą), odpoczywamy w parku; "krowia szarża" :roflt: :roflt: To ta lekkiej brygady pewnie pikus w porownaniu z krowią :) Biedny Norasek - akurat na te wlasnie lapke musial znowu nieszczesliwie stanac :-( Pewnie teraz dluuuuugo bedzie ja podnosil za kazdym razem jak tylko pancia na niego spojrzy ;) Quote
jotpeg Posted September 16, 2011 Posted September 16, 2011 to była trudna sytuacja, krowę cos bardzo zdenerwowało i wyżyła się na nas; do tego pole było świezo zaorane z bruzdami i stercząca słomą. Nie mieliśmy do tej pory takich doswiadczeń, Norek krowy spokojnie mija, nie obszczekuje, traktuje trochę jak duży kamień :lol: jakoś myślę, że nawet po tym wypadku to się nie zmieni, może zwiększy dystans, bo dotąd podchodził całkiem blisko. Norek za nic nie chciał się zaprzyjaźniać z weterynarzem, komicznie się chował za nami, a kiedy zdjęto go wreszcie ze stołu tortur (na którym przewracał oczami i miał ochotę capnąć tego kogoś, kto mu wyginał/naciskał łapke) szczekał uszczęśliwony: no chodźmy wreszcie!!! a tu bohater odpoczywa: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.