Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

jak czytam hebru co piszesz, to tak jakby zupełnie o innym psie niż o tym, którego tyle czasu znałam. Te ciapy zmieniają się w nerwowych stróżów, a te wariaty schroniskowe w potulnych baranków. I bądź tu mądry. :cool3:

Posted

no ładnie ..
ale może nie ma tego złego ..
w każdym razie , widać ,że poczuwa się do obowiązku
mógłby co prawda ten "obowiązek" manifestować w nieco mniej ostentacyjny sposób :diabloti:

  • 2 weeks later...
Posted

Ciekwe co tam u Praczetowskich ??? jak upały znosicie?? przynajmniej Tercio juz się nie gotuje w blaszaku przytuliskowym , bo reszta psiaków niestety się smaży, zastój u nas...

  • 4 weeks later...
  • 4 weeks later...
Posted

U nich wszystko dobrze, mają mnóstwo pracy, dlatego czasu brak na wejście na forum, ale Terry - Praczet ma się dobrze, jak tylko sie pańciostwu uspokoi w pracy to zajrzą tu z wieściami :)

Posted

Witajcie!

Jak już wiecie, mamy taki nawał roboty, że a pamiętamy czasami jak się nazywamy, dlatego też aktywność na forum ostatnimi czasy była równo 0. Jako, że obiecałam, że napiszę, to piszę.
Psiaki między sobą dogadały się bardzo dobrze, śpią razem bardzo często (gdzieś mam zdjęcie, ale nie mogę go zlokalizować), ładnie biegają na spacerach i często organizują ulubioną zabawę "polowanie" - a cóż to takiego? Nasza Tina jest oczywiście psem myśliwskim, więc udaje łowcę, natomiast Pratchet zwany Terrim, udaje zwierzynę. I tak się psy ganiają, aż w końcu Tina dopada Pratcheta, a on teatralnie wręcz pada na trawę, niczym upolowana łania. Widok nieziemski, zaręczam :)
Byliśmy u moich rodziców i psy dwa szorstkie się dogadały - mały sznaucer Leo był mocno poddenerwowany obecnością dużego samca Pretcheta, ale jakoś udało się uniknąć agresji - co prawda mały skoczył Pratchetowi z zębami do szyi bo się wystraszył, ale nasz Pratchet spojrzał tylko na niego z politowaniem i dalej cieszył się, że idzie na spacer. Poza "wpadką" z obsikaniem ściany u rodziców (ale wybaczamy mu to, bo w końcu pies musiał spróbować, czy może tutaj może być "alfą") to tragedii nie było.
Wcześniej byliśmy na Mazurach i już pierwszego dnia Pratchet pokazał, że jest mistrzem ucieczki, zrobił podkop pod furtką i biegał radośnie po sąsiadach (ale wybaczamy mu to, po Tina zrobiła to samo, tylko pod siatką prosto do sąsiadów :D). Ostatniego dnia była powtórka z rozrywki.
Pratchet pięknie sprawdza się jako pies stróżujący i obronny, a jak mu się zachce spróbować wskoczyć na pozycję "alfy" to trzeba go tylko spacyfikować i znów jest spokojnym i grzecznym przytulakiem.
Poniżej zdjęcie z Mazur (niestety nie wiem jaka będzie jego jakość, bo na forum strasznie ciężko dodać mi jakiekolwiek zdjęcie).
Pozdrawiamy serdecznie ! :)[IMG]http://i.looki.com/0/0/71/84c2502d0fd3e44c549f43a826b33217_800.jpg[/IMG]

Posted

wspaniałe wiadomości, tak się ciesze że Terry zaaklimatyzował się w nowym środowisku i jest szczęsliwy. Jak pomyślę że zima już mu niestraszna w boksie - to taka radośc mnie zbiera że coś...przecież on 2 zimy siedział zmarznięty i ta jego zamrożona bródka i te smutne oczy...ale dość tego, teraz już tylko happy. :loveu:

Posted

i jaki pysiek uśmiechnięty !:loveu:
proszę , spokojny , zadowolony pies , czuje się bezpiecznie
i dooopka nie będzie mu marznąć już zimą :lol:
bardzo się cieszę

Posted

[quote name='R.u.d.a'] bo w końcu pies musiał spróbować, czy może tutaj może być "alfą") [/QUOTE]

:D :D :D
Jest boski :D Ruda, zdjęcie przepiękne, łezka się w oku kręci, jak się patrzy na ten jego "uśmiech". No to wesolutkie wakacje mieliście :) ... ale z szorściakami to raczej normalne. No i podziwiam, że Praczet zgodę ma ze sznupem :)
Dziękujemy za wieści :)

Posted

[quote name='baster i lusi']Boziu i jak tu nie wierzyć że cuda się zdarzają.Zasłużył chłopak na wszystko co najlepsze i to ma.Boguchwalskie cioteczki na pewno się cieszą bo Teruttek był ich oczkiem w głowie.[/QUOTE]

No to ba :)

Posted

[quote name='baster i lusi']Boziu i jak tu nie wierzyć że cuda się zdarzają.Zasłużył chłopak na wszystko co najlepsze i to ma.Boguchwalskie cioteczki na pewno się cieszą bo Teruttek był ich oczkiem w głowie.[/QUOTE]

Żeby wszystkie nasze psiaki miały TAKIE domy!! :)

  • 3 months later...
Posted

Hej, hej,

Przesyłam świąteczne pozdrowienia od całej naszej paczki i oczywiście od Praczetowskiego, osiedlowego Romea, który nie odpuści żadnej lejdi :) Tak tak, nasz maczo mimo, iż w domku opiekuje się naszą Tinką, piętro wyżej nasza sąsiadka ma labladora albo goldena, nie jestem pewna, sunię w każdym razie i Praczetowski za nią szaleje. Co prawda sunia ta jest niezwykle nieśmiała i aż wstydzi się zejść po schodach, on musi na nią popatrzeć i nie da się zagonić od razu do domu. Jednak jak na "stare dobre małżeństwo" przystało, Tina szybko przypomina mu kto tu jest główną damą :D Ubaw mamy nieziemski.

Minęło sporo czasu odkąd Praczetowski jest z nami i w zasadzie wiele się wydarzyło. Z rzeczy najważniejszych, cały czas psiak bardzo pilnuje domu, ma niepokojący gardłowy warkot, dzięki czemu wszyscy wiedzą, że mamy groźnego psa - i dobrze :) Pilnuje chłopak domu, poczuwa się, ale na szczęście nie w głowie mu stanowisko alfy tego stada. Co prawda dalej mamy problemy z tym, że coś jest jego i warczy, jak coś dostanie i tego jakoś nie możemy go oduczyć, ale jesteśmy cierpliwi.
Praczet miał pierwsze poważne ścięcie z psem moich rodziców i niestety od tamtej pory nie wychodzimy już sami, zawsze towarzyszy nam mój Tato. Co się stało? Cóż, sznaucer rodziców jest już starszym kawalerem i troszkę wszedł na głowę rodzicom pod kątem hierarchii. A jako że ja mam bzika na punkcie wychowania, a wiem, że rodzice nie mają już siły i serce męczyć tego biedaka (co innego oczywiście ja, nie mam litości dla zaburzeń w stadzie ;p) postanowiłam (przyznaję, zupełnie niepotrzebnie) wtrącić się w tą hierarchię. Sznaucer postanowił za pierwszym razem mnie ugryźć i to trochę dotkliwie, ale ja przecież nie odpuszczę...za drugim razem to samo, a za trzecim razem, Praczet ugryzł jego... wyrywając mu z okolic tylniej nóżki... no co tu dużo mówić, kawał mięsa.
Ja w ryk, sznaucer w ryk, rodzina w płacz, ale jakby na to nie patrzeć, Praczet bronił Pani. U weterynarza okazało się, że kilka centymetrów w bok i sznaucera już by z nami nie było.

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, Leo sznaucer zadziora trochę spokorniał, ale z tego co go znam, nie na długo (dziadek ma już 9lat). Morał z tego taki, że zabawa zabawą, tolerancja tolerancją, ale jak Pani dzieje się krzywda, to mamy pewność, że pies nas obroni, a przecież o to nam właśnie chodziło.

Pominę pewne "wpadki" Praczetowego z oznaczaniem ścian u rodziców, ale wiemy, że jest strasznym terytorialistą i w zasadzie po kilku zganieniach go za ten czyn, zaprzestał tej destrukcyjnej domowo czynności ;)

To w zasadzie tyle od nas, przepraszam, że tak rzadko zaglądam, ale mamy strasznie dużo pracy i pracy po pracy, jesteśmy mocno zakręceni i zabiegani. W tym miejscu ponownie pozdrawiamy i przesyłamy życzenia spokojnych i radosnych Świąt i Nowego Roku :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...