Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ja mowie jasno, ze ja do schroniska po Nera nie pojade. nawet gdybym przyjechala pociagiem, to i tak by ktos musial go dostarczyc na dworzec. ale jak sprawdzilam polaczenia, to ten wyjazd jest dla mnie nie realny. wyjezdzajac ok 9, wroce o 16. na taki wyjazd nie moge sobie pozwolic bo mam innego tymczasowicza, ktory nie zostaje sam w domu. wiec musicie same cos wymyslic. dzisiaj wlasciwie Nero moglby byc u mnie, gdyby ktos zechcial go wyciagnac ze schroniska.
i bardzo prosze o powazne podejscie do sprawy, bo psow potrzebujacych tymczasu jest mnustwo.

  • Replies 374
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ja byłam przekonana (no to dobrze...miałam nadzieję), że never sprawę załatwi jak trzeba skoro się pdjęła.....ale widzę, że nie...

daga nikt...absolutnie nie oczekiwałam, żebyś Ty przyjechała po psa do schroniska bo to w naszym interesie jest, żeby psiak trafił na tymczas ze schroniska....a nie obciążac Ciebie...tym bardziej, że Nero nie bardzo nadaje się na transport pociągiem...

Posted

sprawa wyglada tak, ze dziewczyna, ktora zaoferowala transport Nera do mnie nie chciala isc do schroniska. wiec poprosilam Marte, by ktos go ze schronu zabral i przekazal tej dziewczynie. ale to sie okazalo niemozliwe, bo z tego co zrozumialam nikomu to nie pasowalo. Marta wiec za ten transport podziekowala.
dzisiaj dostalam sms-a z kolei, ze jak chce sobie zabrac Nera ze schroniska, to mam najpierw zadzwonic do kierowniczki. a tego to juz w ogole nie rozumiem.

Posted

O jeny...ale zamieszanie, już wyjaśniam...

Podałam Dadze numer do kierowniczki, jeśli do niej trafiłby na tymczas... Próbowałam w domu załatwić,żeby na ten czas Nero był u mnie,ale moja mama jest nieugięta i nie mam jak. Niestety sama nie mieszkam, samochodu też nie mam i nie wiem,jak rozegrać to tak,żeby Nero trafił szybko i żeby Dagi nie obciążać. Sama zresztą z nią rozmawiałam i jak coś miałyśmy się zdzwonić... A teraz co??? Nic nie rozumiem...Czemu macie za złe mnie...?:shake::shake:

Apropos wszystko jest przekręcone w drugą stronę. Pani, która dzwoniła do mnie z Pasłęka panicznie boi się schronisk...tzn. nie wejdzie tam,bo jak określiła "nie może na to patrzeć". Powtórzyłam to Dadze, jak również to,że miała akurat na tymczasie dość agresywnego psa, z którym musiałaby jechać całą drogę, dlatego chciała, by Daga jechała z nią. W takiej sytuacji Daga powiedziała,żebym tej pani podziękowała a ona coś jeszcze załatwi. Ja zresztą też już namawiałam wszystkich dookoła. W poniedziałek Daga dzwoniła do mnie,że raczej przyjazd nie wypali, chociaż porozmawia jeszcze z koleżanką. Miała mi dać znać.Dziś myślałam,że już jest w dordze do Ostródy,więc wysłałam nr. do Ewy, bo myślałam,że nie zastanie jej w schronisku. Ale odpowiedzi nie dostałam. W ten weekend nawet nie mam jak załatwić samochodu... Wszędzie nikt nie jeździ w te strony...

daga, ja Ciebie nie rozumiem teraz. Najpierw się razem umawiamy,a teraz jest coś nie tak i twierdzisz,że wprowadzam Cię w błąd.. O wszystkim rozmawiamy, wszystko ustalamy, szukamy transportu naokoło... Nie wiem, czemu tak piszesz...

Posted

Dziewczyny, nie chce sie wtracac, tymbardziej ze nie moge pomoc, ale blagam...nie oskarzajcie siebie na wzajem...:-( Trzeba spokojnie przemyslec co sie da zrobic, bo w konfliktach to logika gdzies ucieka...a psina przez to cierpi - Prosze, badzmy grzeczne....Zrobmy to dla Nerusia...

Posted

Ja nikogo nie oskarżam. Piszę jedynie prawdę. Wiem Ciotka,że chcesz sprawę załagodzić,ale ja nie mam do nikogo pretensji. Szukam transportu dla Nera,ale tak jak było już wcześniej - NIC NIKOMU NIE PASUJE....

Posted

neverend napisał(a):
O jeny...ale zamieszanie, już wyjaśniam...

Podałam Dadze numer do kierowniczki, jeśli do niej trafiłby na tymczas... Próbowałam w domu załatwić,żeby na ten czas Nero był u mnie,ale moja mama jest nieugięta i nie mam jak. Niestety sama nie mieszkam, samochodu też nie mam i nie wiem,jak rozegrać to tak,żeby Nero trafił szybko i żeby Dagi nie obciążać. Sama zresztą z nią rozmawiałam i jak coś miałyśmy się zdzwonić... A teraz co??? Nic nie rozumiem...Czemu macie za złe mnie...?:shake::shake:

Apropos wszystko jest przekręcone w drugą stronę. Pani, która dzwoniła do mnie z Pasłęka panicznie boi się schronisk...tzn. nie wejdzie tam,bo jak określiła "nie może na to patrzeć". Powtórzyłam to Dadze, jak również to,że miała akurat na tymczasie dość agresywnego psa, z którym musiałaby jechać całą drogę, dlatego chciała, by Daga jechała z nią. W takiej sytuacji Daga powiedziała,żebym tej pani podziękowała a ona coś jeszcze załatwi. Ja zresztą też już namawiałam wszystkich dookoła. W poniedziałek Daga dzwoniła do mnie,że raczej przyjazd nie wypali, chociaż porozmawia jeszcze z koleżanką. Miała mi dać znać.Dziś myślałam,że już jest w dordze do Ostródy,więc wysłałam nr. do Ewy, bo myślałam,że nie zastanie jej w schronisku. Ale odpowiedzi nie dostałam. W ten weekend nawet nie mam jak załatwić samochodu... Wszędzie nikt nie jeździ w te strony...

daga, ja Ciebie nie rozumiem teraz. Najpierw się razem umawiamy,a teraz jest coś nie tak i twierdzisz,że wprowadzam Cię w błąd.. O wszystkim rozmawiamy, wszystko ustalamy, szukamy transportu naokoło... Nie wiem, czemu tak piszesz...
kochana, teraz to Ty wprowadzasz wszystkich w blad. bo jesli chodzi o pania z Pasleka to prosilam Ciebie bys poprosila kogos z Ostrody by psa wybral. Ty powiedzialas, ze nie ma kto tego zrobic. Zaproponowalam Age_Mazury, a Ty powiedzialas, ze Aga nie da rady bo ma 2 malych dzieci. A nawet jej tego nie zaproponowalas. Druga sprawa nie mowilas mi, ze pani ta bedzie jechala z psem. ja mowilam, ze mam tymczasowicza ktory nie zostaje sam w domu. jedyne co z mojej strony wchodzilo w gre, to jesli kolezanka sie zgodzi, to podjedziemy polowe trasy. Na to Ty powiedzialas, ze moze wezmiesz samochod od taty i podjedziesz. pozniej stwierdzilas, ze narzeczony Twoj kupuje samochod i ze wtedy mi go przywieziesz. Od samego poczatku do samego konca mowilam, ze ja do schroniska nie pojade. ze nawet gdybym przyjechala pociagiem do Ostrody, to ktos musi go dostarczyc na dworzec. Ty wowczas powiedzialas, ze nie dasz rady bo masz zajecia w tygodniu do 16.
wiec o co chodzi?

Posted

No już w porządku..

Po prostu było nie dogadane i nikt nie jest winny. Teraz czekamy na opinię kierowniczki w sprawie mieszkania Nera w domu. Czy nie byłby to dla niego zbyt duży stres na starość. Jak sprawa się wyjaśni, to będziemy się dwoić, troić...

Mój narzeczony niestety nie kupił samochodu, bo okazało się że byłl popsuty...

Posted

:terazpol:Czy ten transport jeszcze jest potrzebny?Ja się zaoferowałam.Ale nie wiem czy to u was aktualne bo nie śledzę tego wątku cały czas tylko na wyrywki.Jeżeli mogę pomóc dajcie mi znać.Mój e-mail jest dostępny.Pozdrawiam.Zróbmy coś dobrego dla tego bidulka.On na to zasłużył.

Posted

To jednak ciotka nadal może naszego Nera przetransportować? I czy nadal koniecznie trzebaby było jechać z drugim psiakiem???

Tylko na razie czekamy na decyzję ostateczną od pani kierowniczki... Czy Nero poradzi sobie i wytrzyma drogę, a potem czy zniesie nowe warunki. wszystko trzeba wziąć pod uwagę.

Ciotka wielkie dzięki - na pewno się skontaktujemy...

Posted

czytałam twojego posta Nevered.Mój psiak nie jest agresywny.Tylko jak wiele psów ze złego schroniska ma alergie na inne.To jest mały jamnikopodobny piesek ok 1,5roku.Byc może teraz będzie mógł zostać .Na tamtą chwilę nie poniewarz on był u nas 2dni.Teraz jest już stary wyga i potrafi zostawać w domu.W każdym bądźrazie sprawa wymaga ustalenia.Jeżeli będę potrzebna bardzo proszę o kontakt.Jestem do waszej dyspozycji.

Posted

Aha...no rozumiem. Jak mówiłaś o tym,że szaleje, to pomyślałam,że może być trochę agresywny do innych psów. Ale rzeczywiście. Psiaki ze schroniska często są bardzo zaaferowane tym,że są w zupełnie innym miejscu niż schronisko. Wydaje nam się,że pies jest dziki, aż tu nagle po paru dniach śpi razem z kotem na jednej poduszce...:p

Tak to jest...

Dobrze, będziemy się kontaktować przez PM... Jak będzie już po rozmowie, to napiszę wszystko tu na wątku... Wtedy dogadamy wszystko razem z Dagą...

Posted

Z Nerusiem jest tak...

Pani Ewa nie może wydać Nera ze schroniska z tego względu,że pies jest już za stary a w bloku daga naprawdę byłoby Ci ciężko. Zwłaszcza wychodzenie. Nero nie może już podejśc nawet na jeden schodek, a co dopiero większa ilość. Poza tym jest ciężki, waży ponad 20 kg, więc nieźle byś się nadźwigała.

Na razie planujemy poszukać coś w okolicy, może damy ogłoszenie do radia i gazety, to ktoś się zgłosi...Najlepiej domek a nie mieszkanie, bo biedak musiałyby siedzieć w domu w pieluchać, a on potrzebuje powietrza, zwłaszcza,że cały czas jest na powietrzu...

Posted

Nero nadal ma podawane wszelkie potrzebne mu środki przeciwbólowe i przeciwzapalne i wszelkie wspomagające jakie można mu dać...
przyjeżdża do niego wet...robimy co jesteśmy w stanie zrobić dla psa, który przebywa w schronisku...
mam tez już pierwszą fakturę na Nera od weta....narazie jest to kwota 70 zł z tego co pamiętam...dziękujemy lecznicy i wetowi za naprawdę ulgowe ceny dla fundacji :Rose:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...