Jump to content
Dogomania

MIX PODHALANKA ZULA - WIELE PRZESZŁA:( a teraz ma najwspanialszy DOM na świecie :)


Recommended Posts

Posted (edited)

Zula to sunia, o której mowa tutaj:
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20111017/NEWS01/999523062

Sunia błąkała się od dawna m.i wokół szkoły, podchodziła pod osiedle za jedzeniem, karmiły ją dzieci. W końcu po odłowieniu uśpiono ślepy jeszcze miot, a suczka z łatką dzikiej i agresywnej zapewne zostałaby uśpiona - ale pani z Bełżyc która ją podkarmiała dzwoniła wszędzie gdzie się dało aby Zuli pomóc i tak sunia trafiła pod opiekę fundacji BONO, która zasponsorowała jej pobyt w klinice "na obserwacji". Myślę ze to właśnie tej pani z Bełżyc sunia zawdzięcza życie...

Z kliniki sunia trafiła do nas.
Musiała wiele przejść, prześwietlenie RTG (wykonane w klinice) wykazało, że ma śruta w boku.
Nie jest ani dzika, ani tym bardziej agresywna. Natomiast musiała od człowieka doznać wiele złego, bo jest bardzo ostrożna w kontaktach i boi się dotyku. W dodatku jest bardzo chuda i żarłoczna na jedzenie. Dzięki temu powoli zdobywamy jej zaufanie.
Na grzbiecie ma paskudny sfilcowany kołtun, ale na tą chwilę nie ma szans jej tego usunąć (szkoda, że w klinice np. podczas uśpienia do RTG jej tego nie wycięli, bo pod tym może być stan zapalny skóry np.).

Sunia przez pierwsze trzy dni była cicha, wystraszona, dopiero potem zaklimatyzowała się w boksie, stała bardzo czujna, donośnie i odważnie szczeka, ożywiła się.
Jest u nas tydzień, nadal unika dotyku, ale już nie reaguje jak oparzona kiedy głaskam ją po grzbiecie gdy koło mnie przechodzi lub dotknę głowy przy okazji karmienia z ręki.
Próbowaliśmy ją z TZem ubrać w obrożę (bo w klinice jej nie wyposażyli...), ale kiedy czuje się zagrożona i nie może uciec to zaczyna się bronić kłapaniem, więc będziemy działać powoli i po dobroci. Myślę, że jak się przełamie i zaufa to na wszystko sobie już pozwoli. Już macha ogonem na mój widok :)
Karmię ją codziennie z ręki, bierze bez problemu, ale na ruch ręki (nawet bardzo delikatny i spokojny) w kierunku głowy (żeby jej dotknąć/pogłaskać) momentalnie się odsuwa. Dlatego przyzwyczajam ją stopniowo, zjada już z miseczki spod moich nóg, staram się trzymać ręce obok, przy miseczce, delikatnie nimi poruszam - zaczyna się do tego przyzwyczajać.

Parę fotek z pierwszego dnia (sunia na początku nie chciała w ogóle wchodzić do budy, więc położyliśmy jej coś miękkiego, żeby nie kładła się na betonie)








Edited by Murka
  • Replies 151
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No dokładnie, sunia rozkręciła się w ciągu kilku dni do tego stopnia, że nie daje przejść koło boksu żadnemu psu, żeby się nie "przywitać" (dość zajadle ;) ). Mam wrażenie, że z niej taka trochę indywidualistka.
Poza tym robi postępy, przy karmieniu pozwala mi na coraz więcej, głaskam ją delikatnie po głowie i po szyjce. Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Jak mi pozwoli na więcej to spróbuję założyć jej obrożę. Bardzo chciałabym w tym tygodniu wyjść z nią na spacerek, bo bardzo ją intryguje otwarta bramka... podejrzewam, że gdyby wyszła to też by wróciła do boksu, ale... jednak chce ją mieć pod kontrolą (nie wiemy czy np. nie przeskakuje płotów). No i chcę, aby jej się kojarzyło, że człowiek=spacer (fajna rzecz), żeby pozwalała się zapiąć na smycz/linkę itd. Musi zrozumieć, że bez tego ani rusz.



Posted

Widziałam tę sunię przez miesiąc w boksie w klinice i nigdy w tak znakomitym humorze - widać ze hotelik jej posłużył - widzę innego psa - w oczach radość - której nie było wcześniej. Murka ona wychodziła w klinice z boksu na czas czyszczenia boksu i wchodziła spowrotem bez problemów, nie próbowała się nigdy z ogrodzeniem. Ktoś Zulę wyrzucił z auta, ona nie uciekła nikomu.
Potem za jedzeniem przychodziła w to samo miejsce do kobiety która ją karmiła.

Posted

Murko dziękuję serdecznie za założenie watku :loveu: a bo ja...:oops:
teresz to ja nie wiem nawet jak dziękowac:???: trzebaby kiedys ::drink1:
na fb ktoś zapytał "jakim cudem ona do nas trafiła?" , no ....cudem to ona trafiła właśnie na takich ludzi jak ta pani z bełzyc i teresz i murka.:multi: cudem tez znajdzie swój DS.
a Zula slicznie wygląda na tych ostatnich zdjęciach:p

ps. szkoda ze link do gazety nie działa:shake: chętnie poczytałabym co tam napisali z tego co naplotłam:oops:

Posted

Humor jej dopisuje to fakt, zwłaszcza jak zobaczy innego psa, im większy tym więcej hałasu robi Zula ;)
Cwaniara jest okropnie ostrożna i od razu reaguje kiedy coś próbuje majstrować rękami. Daje się już gładzić po głowie i szyi podczas wyjadania z miseczki konserwy, która jest pod moimi stopami. Podniosłam poprzeczkę wyżej i teraz przychodzę na "sesje" z obrożą i smyczą, żeby się przyzwyczaiła do tych przedmiotów i ich dźwięczenia. Nie będzie łatwo z założeniem jej obroży, ale jakoś musimy sobie poradzić.

Zaraz poprawię link:
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20111017/NEWS01/999523062

Posted

Miałam kiedyś podchalańczyka i nazywał się BEN. Był bardzo łagodny i niezmiernie opiekuńczy. Pierwszy raz w życiu widziałam jak pies płacze gdy wróciłam z obozu wędrownego - a on mnie witał.
Czy Zula ma przekrwione białka oczu? Bo cechą tych psów bywa słaby wzrok i "kurza ślepota".
Te defekty mój pies nadrabiał wspaniałym węchem i słuchem.
Nie uwierzycie jak opiekował się kurczętami (malutkimi), to było fenomenalne (były tak wylizane że aż mokre i mama musiała je suszyć w domu). Siedziały na nim, spały jak na grzędzie a on nie ruszył się.

Posted

dzięki za link - po nitce do kłębka ..i znalazłam ten o który mi chodziło:cool3:, ale mój pierwszy prasowy wywiad okroili:cool1:
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20111027/NEWS01/198332629

ps.rena60- moja "osobista" podhalanka (6lat) ma dobry wzrok za to słuch....:shake: wybiórczy powiedziałabym :evil_lol:, ale to cecha rasy :słysza to co chcą....

ps.2 - murko ale to zachowanie do psów to tylko do tych zza krat? z towarzyszem jest ok?

Posted

Zula tylko przez kraty jest taka harda, dostała kawałek swojego terenu i się cwani ;) Bezpośrednio jest bardzo uległa, mimo okropnej łakomności ustępuje nawet z jedzeniem. Bardzo polubiła się z Benem widocznym na zdjęciu. Jak Ben wraca do boksu z wybiegu to wita się z nim z ogromną radością, podlizuje się itd.

Dzisiaj będę próbowała zaaobrożować ją już tak na serio, tylko muszę przygotować sobie puchę konserwy. Fajne jest to, że już na dźwięczenie sprzączki reaguje radością (kojarzy się jej, że zaraz będą dobroci) i już się nie boi. Nie boi się też jeść z miski kiedy obroża leży na ziemi przed nią (szyja centralnie nad obrożą). Już nawet mogę tą obrożę trzymać obiema rękami. Tylko z samym zapięciem jest problem, ale musimy to jakoś przeskoczyć.
Jeszcze w wsuwaną, zaciskową spróbuję, ale pewnie będzie trudniej, bo ona chyba na hycla była łapana?

Posted

I jak poszło "obrożowanie"?
Bardzo jestem ciekawa:) mam nadzieję, że się udało...

Rena60- przekrwione białka są zwykle spowodowane długotrwałym stresem (wpływem kortyzolu)...
Chociaż fakt, ze wiele podhalanów ma problem z opadającymi powiekami i związanymi z tym stanami zapalnymi, co może także powodować zaczerwienienie, ale nie ma nic wspólnego ze słabym wzrokiem...

Posted

Zula była złapana postrzałem usypiajacym, być może skoro tak dobrze czuje sie w kojcu z innym psem tak zyła od szczeniaka - była w kojcu całe zycie , nie chodziła na spacerki...

Posted

Udało się :D Tylko obroża okazała się nie taka i szybko Zulka się jej wyzbyła. Już nie chcieliśmy jej męczyć dzisiaj i jutro będziemy jej zakładać inną, lepiej dopasowaną. Strasznie agresywny pies przeznaczony do uśpienia okazał się nie taki strasznie agresywny. TZ na wszelki wypadek założył rekawice, ale nie były potrzebne. Zula weszła do budy, podnieśliśmy dach i nie miała ucieczki. Był z nią Ben, nie wywoływaliśmy go, żeby Zulka czuła się bezpieczniej. Jedyna jej obrona polegała na unikach. Być może dlatego, że już nas trochę znała, bo jednak na początku reagowała kłapiąc w powietrzu.
Udało się założyć obrożę i dopiąć smycz, ale o wyjściu na smyczy na razie nie było mowy, Zulka się zaparła i obroża fiuuu. Zulka cały czas dostawała smakołyki, mimo to obawialiśmy się, że trochę ją wystraszy ta cała akcja. Ale niepotrzebnie, bo zaraz jak wyszliśmy z boksu wylazła z budy i podeszła do krat szukając kolejnych dobroci :)

Jutro jej przypnę linkę i wyjdę z boksu, może wylezie po chwili jak zobaczy otwartą bramkę.
Może też w końcu uda mi się ją zakropić na pchły. Niby się nie drapie, ale podobno nic nie dostawała w klinice.

Posted

Od początku ona nie była demonem zła tylko przestraszoną suką która broni młodych, bardzo się cieszę ze z nią pracujecie , myślę ze ona zmieniła szybko swe zachowanie u was. Do kliniki przyjechała z "łatką" psa odłowionego w polu, dzikiego i agresywnego. Nawet osoby które ją obsługiwały w klinice raczej miały co do niej obawy, nikt się z nią raczej nie konfrontował. Po prostu dawano jej jeść i wychodziła z boksu na czas sprzątania i gdy sobie pospacerowała to wchodziła do boksu sama. Była w pomieszczeniu zamkniętym. Teraz na zewnątrz w kojcu wyraźnie widac ze jej się podoba ze ma dobry nastrój, no i kolegę z którym mają wspólne hobby: pilnowanie.
Przekazałam pani z Bełżyc wieści o suni - bardzo się ucieszyła, pozdrawia i czekamy na nowe zdjęcia...

Posted

Udało się Zulkę zakropić na pchełki :) Chyba pod tym kołtunem coś ją boli lub ciągnie, bo nerwowo zareagowała jak kropiliśmy przy ogonie (w okolicy kołtuna). Trzeba się będzie rozprawić z tym filcem na dniach.
Założyliśmy jej też obrożę, na razie niech się przyzwyczai, że coś tam wisi na szyi. Ona chyba nigdy nie chodziła na smyczy, więc trochę trzeba będzie z nią popracować. Najważniejsze, żeby załapała, że obroża+linka= wyjście z boksu. Od jutra zaczynamy pracę z linką.
Fajnie, że mniej się bała tym razem, prawie w ogóle nie robiła uników, czyli załapała, że nikt jej krzywdy nie chce zrobić, zaczyna nam ufać.

Posted

Zula była dziś na pierwszym spacerku. Wczoraj próbowaliśmy, ale nie chciałam tak wszystko od razu, bo jak się okazało wcale nie miała ochoty wyłazić z boksu (może dlatego że na lince była i dyskomfort był), stała przy otwartej bramce i tylko nos wystawiała z zaciekawieniem ;)
Dzisiaj trochę smaczkami, trochę podciągnęłam ją i się udało, wylazła :multi: Była bardzo niepewna, ale też bardzo zaciekawiona. Jak już wyszła to szła na lince w miarę dobrze. Ale byle odgłos i już kierunek boks. Jak się jej kierunek nie podoba to się potwornie szarpie i zapiera, a nawet mamla linkę! :mad:
Pocieszam się, że nawet jak się wyrwie to ucieknie... do boksu ;)

Jak na pierwszy raz było nieźle, mam nadzieję, że teraz będzie z górki.
Przy okazji wygłaskałam ją za wszystkie czasy i już coraz dzielniej znosi takie pieszczoty. Ale póki co jest to "znoszenie", a nie przyjemność. Ale postęp jest bo się już nie wzdryga. Jutro zabiorę aparat na wypad z Zulą.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...