jostel5 Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 Już wróciliśmy! No a Joker? Został....!:) Szczegóły później,ale obiecuję,że relacja będzie obszeeeeeerna!:) Quote
hayena Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 [quote name='jostel5']Już wróciliśmy! No a Joker? Został....!:) Szczegóły później,ale obiecuję,że relacja będzie obszeeeeeerna!:) To ja czekając na relację wkleję dwie fotki Jokera z hoteliku.Smutas jeszcze ale jestem przekonana,że jego los się odmieni. Quote
cavani Posted December 30, 2011 Author Posted December 30, 2011 Tak się cieszę, że Joker jest już bezpieczny, w ciepłym hoteliku u dobrych ludzi. Bardzo dziękuję Fudacji Dr Lucy za podjęcie się opieki nad Jokerem i równie moco tym, którzy tak błyskawicznie zareagowali na moją prośbę o pomoc w pokryciu kosztów transportu. :Rose: 60 zł - Arabiansaneta 100 zł - Karolkamandry 30 zł - Alina 30 zł - CC 30 zł - Hayena W sumie na moje konto wpłynęło 250 zł + 140 zł które zostały po amstaffce Dorze = 390 zł. Ponieważ zostało 90 zł nadwyżki, chciałabym je wpłacić na konto Fundacji Dr Lucy na Jokera. Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko temu? A teraz relacja z podróży. Zdjęć niestety maleńko, bo praktycznie całą podróż odbyliśmy nocą. Do schroniska zajechaliśmy o 23.00. Joker przed podróżą był zabrany do cieplutkiej izolatki. Wyszedł więc do nas suchy, trochę zaspany i lekko zdezorientowany. Przecież wiedział, że to nie jest pora spacerów. Przeszłam się z nim kawałek po trawce, żeby zrobił co trzeba przed podróżą. Joker bez ociągania robił, czego od niego oczekiwałam, a ja z ogromnym niepokojem czekałam na moment wsadzania go do auta. Nie wiedziałam, czy kiedykolwiek jeździł samochodem, jak mu się auto kojarzy i czy nie będzie się bronił. Otworzyłam klapę bagażnika w moim kombi i postukałam ręką zachęcając go do wskoczenia. Od razu wiedział o co mi chodzi - wskoczył i wygodnie położył się na kołderce. Od razu widać było, że właśnie tak podróżował. Jechaliśmy tak 26 km do Międzyrzeca Podlaskiego gdzie miała być przesiadka. Patrzyłam co chwilę w lusterko, ale ani razu nie wstał - leżał sobie grzecznie. W drugim aucie miał jechać na tylnym siedzeniu. Kiedy otworzyłam drzwi, nie wiedział co ma robić. Musiałam wsiąść i pociągnąć go do środka za smycz. Wsiadł niepewnie i prawie przez całą drogę nie mógł sobie znaleźć wygodnej pozycji. Kładł się, wstawał, patrzył za okno, znowu się na chwilę kładł. Jednak po postojach z wsiadaniem nie było już problemów - jak tylko widział otwarte drzwi - od razu pierwszy wskakiwał. Mądry piesek. W czasie tej podróży Joker zapałał miłością wielką do Jostel5. Mnie zazdrość zżerała, a on tylko do niej się wdzięczył, całował, wsadzał jej chudy ryjek za kołnierz, a czasami wylizywał języczkiem uszy. To ostatnie niezbyt się Jostel podobało. :razz: Siedząc na tylnym siedzeniu próbowałam to uwiecznić kiedy już zaczynało się przejaśniać na dworze, ale nie była to odpowiednia miejscówka do takich zdjęć. Tutaj Joker obejmuje Jostel łapkami i wtula się w jej włosy. A tu próbuje dawać buziaki. Niestety w czasie tej podróży nie uniknęłiśmy kłopotów technicznych. Po pierwszym tankowaniu gazu coś się stało i autko nie chciało pobierać gazu. Włączało się przeraźliwe pipczenie i przełączał się na benzynę. Próbowaliśmy coś zdziałać przez wiele kilometrów, ale nie udało się. Większość podróży przejechaliśmy na benzynie, przerażeni ile nas wyniesie w tej sytuacji paliwo. Ale stał się jakiś cud. A właściwie to nie cud. To cudowne umiejętności kierowcy, który jechał tak, żeby auto zużywało jak najmniej paliwa sprawiły, że założona wcześniej kwota 300 zł nie została przekroczona. Marku - ogromne brawa :klacz: I tak dojechaliśmy do Zabrza. Pan Grzesio nie mógł się już nas doczekać. Przywitał się z Jokerem, a potem poszliśmy pooglądać miejsce, w którym piesek miał czekać na znalezienie własnego domu. Budynek w którym mieści się hotelik jest przygotowany tylko dla pięciu piesków. Dzięki temu pan Grzesio ma dużo czasu dla swoich podopiecznych i może im tego czasu poświęcić tyle, ile każdy z nich potrzebuje. A Joker potrzebuje go bardzo. W jego przypadku podstawą jest odbudowanie zaufania do człowieka. Myślę więc, że ten człowiek i to miejsce stworzą mu ku temu doskonałe warunki. Kojce mają część wewnętrzną, która jest ogrzewana i wygląda jak luksusowy pokoik. Łóżeczko, kołderka, panele, zabaweczki. :lol: I jest część zewnętrzna. Joker czuł się bardzo zdezorientowany. Patrzył na nas z ogromnym smutkiem, kiedy odchodziliśmy. Po naszym odjeździe zaczął zachowywać się tak jak na początku w schronisku - zaszył się w kącie swojego posłanka i nie chciał wchodzić w bliższe relacje z człowiekiem. Jednak na spacery wychodzi chętnie. Mam nadzieję, że szybko poczuje się dobrze w nowym miejscu. Pan Grzegorz ma ogromne doświadczenie w pracy z psami i jeszcze większe serce. Zobaczymy, jak będzie mu się układała współpraca z Jokerem. Będę z niecierpliwością czekała na relacje. Quote
karolkamadry Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 no i znowu się popłakałam...powodzenia Jocker Quote
jostel5 Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 O,obiecywałam ,że relacja będzie obszerna?;) Jest!:p Dodam tylko,że Joker przez całą podróż nie miał nawet przez chwilę zamiaru wymiotować i był-ogólnie rzecz ujmując-bardzo grzeczny!:) Trochę zadziwiła mnie jego wylewność w okazywaniu mi uczuć (oj,okazywał!!!),ale w sumie tak samo zachowywał się wobec mnie już wcześniej-w schronisku...Uszy miałam wylizane metodycznie ,skrupulatnie i do czysta,szyję-też!:evil_lol: Joker przez pół drogi -a jechalismy wiele godzin-siedział z nosem wsuniętym za kołnierz mojej kurtki,walił zamaszyście ogonem,kiedy się do niego odzywałam i momentami za wszelką cenę usiłował przedostać się na przednie siedzenie,by ulokować się na moich kolanach....! W hoteliku,kiedy został w kojcu sam (a kojec jest luksusowy!),tak jakoś oklapł,zmalał...Bardzo smutno to wyglądało... Joker nie jest łatwym psem,ma charakterek ,ale mam wrażenie,że -jeśli już komuś zaufa-będzie najwierniejszym i najbardziej kochającym towarzyszem swojego Człowieka...Niestety,trzeba na to jeszcze poczekać! Dzisiaj rano rozmawiałam z panem Grzegorzem,który podejrzewa,że Joker ma "coś" z jądrami i to "coś" bardzo go boli... Niebawem będzie prawdopodobnie wizyta u weta. Quote
maja602 Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 Ja chciałabym poruszyć sprawy organizacyjne. Mam aktywne ogłoszenia, które zrobilam Jokerowi wcześniej. Czy zmienić jakieś dane? Pod czyją opieką w tej chwili jest piesek? kto będzie decydował o jego adopcji? Czy robić mu obiecane allegro, czy się wstrzymać? Quote
Lucyja Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 Joker jest teraz pod opieką Fundacji Dr Lucy, a osoba z fundacji, która jest na Śląsku to Hayena czyli Beata :) Myślę, że w związku z tym, że trzeba Jokera zdiagnozować, to trzeba się chwilę wstrzymac z ogłaszaniem go. Jak będzie gotowy do adopcji, to będziemy prosic o pomoc w ogłaszaniu i wtedy kontakt pewnie będzie do Hayeny. Quote
cavani Posted December 31, 2011 Author Posted December 31, 2011 W internecie są ogłoszenia z kontaktem do mnie. Jak osoba zainteresowana adopcją będzie budziła zaufanie, będę przekazywać kontakt do Beatki. Wczoraj miałam ciekawą rozmowę z panią z naszego regionu - z Łukowa. Pani miała collie który odszedł za TM kilka lat temu. Przez ten czas nie mieli psa. Teraz zapadła decyzja, że chcą znowu dzielić swoje życie z pieskiem. Pani chce tylko owczarka szkockiego collie, ponieważ dzięki poprzedniemu pieskowi pokochała tę rasę. Opowiedziałam jej o Jokerze. Pani jest gotowa zaczekać, aż będzie o nim więcej wiadomo. Mamy być w kontakcie. Zobaczymy co z tego wyniknie. Nie wykluczam takiej ewentualności, że jednak uzna, że nie będzie czekać i poszuka innego pieska. Quote
maja602 Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 To są moje ogłoszenia. Wobec tego nie będę ich usuwać. http://www.cafeanimal.pl/ogloszenia/oddam-zwierzaka-do-adopcji/psy/Joker,52190 Quote
cavani Posted December 31, 2011 Author Posted December 31, 2011 Dziękuję. Co jakiś czas ktoś dzwoni, więc myślę, że te ogłoszenia które już są szkoda usuwać. A z nowymi rzeczywiście trzeba się wstrzymać jak już będzie można o Jokerze więcej powiedzieć. Martwię się o te jego jądra. Mam nadzieję, że to nic poważnego. Zobaczymy co powie lekarz. Quote
ala56 Posted January 2, 2012 Posted January 2, 2012 Cavani - zależy mi na domku dla Jokera ale on teraz jest daleko od Was, może zaproś Panią na naszą stronkę - może Pani wybierze colinka bliżej swojego domu a Jokerowi jak będzie gotowy do adopcji poszukamy domku. Beata / hayena/ potzrebuje informacji - czym był leczny Joker w schronisku. 5 stycznia wybiera sie z nim do weta. Quote
jostel5 Posted January 3, 2012 Posted January 3, 2012 [quote name='ala56']- czym był leczny Joker w schronisku. Joker przyjmował antybiotyk:Enrofloxacynę + Aluspray i rivanol do przemywania ran Quote
cavani Posted January 3, 2012 Author Posted January 3, 2012 ala56 napisał(a):Cavani - zależy mi na domku dla Jokera ale on teraz jest daleko od Was, może zaproś Panią na naszą stronkę - może Pani wybierze colinka bliżej swojego domu a Jokerowi jak będzie gotowy do adopcji poszukamy domku. Beata / hayena/ potzrebuje informacji - czym był leczny Joker w schronisku. 5 stycznia wybiera sie z nim do weta. Też o tym myślałam. Porozmawiam z panią. A może zdecydowałaby się pomóc tej suni z Nowodworu? Ciekawa jestem, co powie wet na temat zdrowia Jokera. Będę czekać z niecierpliwością na wieści... Quote
hayena Posted January 5, 2012 Posted January 5, 2012 Dzisiaj byłam z Jokerem u weta.Troszkę to trwało ale zależało mi,żeby obejrzał go dr.Młynarski.Joker ucieszył się na mój i mojego męża widok a widział nas drugi raz dopiero więc chyba potworem nie jest.Bez oporów wskoczył do bagażnika samochodu.U weta na widok ludzi też merdał ogonem.Dał sobie założyć kaganiec ale zakładaliśmy go dopiero u weta.Do momentu podania zastrzyku usypiającego (niestety nie było mowy o zbadaniu psa bez podania narkozy)Joker zachowywał się bardzo fajnie.Biorąc pod uwagę przejścia po jakich jest ma skłonności do szczerzenia zębów i ataku ze strachu.Po podaniu narkozy zaczął warczeć ale nie nazwałabym tego od razu agresją.Nasz Theron po podaniu narkozy w wieku 4 miesięcy łapał zębami za rękę próbując w ten sposób się bronić.Joker waży tylko 19 kg,rana bardzo ładnie zagojona ale zrobiono jeszcze dwie drenujące dziurki w których było troszkę ropy.Pobrano zesrobiny w kierunku świerzbu oraz z uszu w miejscach gdzie nie ma sierści w kierunku grzybicy.Świerzbu nie stwierdzono.Zeskrobiny z uszu zostaną wysłane.Wynik za około 10 dni.Co do oczu Jokera.Jest stan zapalny ale psiak widzi na oczy.Część z nas się obawiała czy Joker widzi.Wykonano usg jamy brzusznej,okolicy jąder.Jedno jąderko jest powiększone.Na szczęście tu też wszystko jest dobrze.Jedynie w jąderku obecny jest płyn ale nie ma żadnego procesu nowotworzenia.Przy okazji zrobiono rtg płuc (poza kosztami).Morfologia,biochemia,elektrolity w normie.Jedynie albuminy są zaniżone co może być wynikiem nieprzyswajania jakiegoś produktu.Przy okazji narkozy doprowadzono uszy do porządku,które były w brzydkim stanie.Jokera wyczesano.Jego sierść też wystawowo się nie prezentowała ale biorąc pod uwagę,że Joker nie chciał by cokolwiek przy nim z czynności pielęgnacyjnych robiono nie można nikogo za stan jego sierści obwiniać.Najzwyczajniej szczerzył zęby i wysyłał sygnały by dać mu spokój.Na koniec oględzin miła niespodzianka.Według dr.Młynarskiego Joker ma półtora a maksymalnie dwa lata.Można go zaszczepić dopiero za dwa tygodnie i za kolejne dwa wykastrować.Z mniej przyjemnych wiadomości to kwota,która jest do zapłacenia.Wizyta kosztowała ok.360 zł ale byliśmy w klinice 4 godziny.Bardzo proszę o wpłatę nawet drobnych kwot.Oprócz weterynarza do opłacenia jest również hotelik w którym Joker przebywa. W załączeniu wyniki badań.U Jokera wykonano morfologię+biochemię (zaniżone albuminy)+elektrolity,rtg płuc,usg jamy brzusznej i jąder,bacteriologia i mycologia,zeskrobiny. Chętnym pomóc temu biednemu colaczkowi przypominam numer konta do Fundacji.Wpłaty proszę kierowac na ten numer z dopiskiem "Dla Jokera" Numer konta bankowego 74 1240 6902 1111 0000 5659 4412 Joker niestety jeszcze nie nadaje się do adopcji ale wierzę,że niebawem to nastąpi. Zdjęcie tak mi się zeskanowało ale można je zapisać na dysk i powiększyć.Nie wiem też jak zamieścić tutaj plik pdf,w którym mam wpis z książeczki zdrowia jakie badania wykonano u Jokera.Zainteresowanym mogę wysłać na maila. A stęsknionym trochę fotek z naszego zapoznania.Kiełbasę zjadł. Quote
inga.mm Posted January 5, 2012 Posted January 5, 2012 Piękny pies. Właściwie prawie nie widać poprzedniego stanu. Gratuluję! Ale hayena ma przerąbane, bo w jednym poście może byc max 5 zdjęć, a Wy macie chyba z 15 czy 20. Rozgęśćcie, bo mozecie stracić cały post ze zdjęciami. Mod ma prawo go usunąć bez ostrzeżenia, bo jest to naruszenie regulaminu. Quote
hayena Posted January 5, 2012 Posted January 5, 2012 inga.mm napisał(a):Piękny pies. Właściwie prawie nie widać poprzedniego stanu. Gratuluję! Ale hayena ma przerąbane, bo w jednym poście może byc max 5 zdjęć, a Wy macie chyba z 15 czy 20. Rozgęśćcie, bo mozecie stracić cały post ze zdjęciami. Mod ma prawo go usunąć bez ostrzeżenia, bo jest to naruszenie regulaminu. Dzięki Inga.Nie wiedziałam ale już usunęłam.Następnym razem zrobię fotki aparatem.Nie chciałam chłopaka stresowac więc zrobiłam telefonem.Muszę przyznać,że było mi go u weta strasznie żal. Quote
inga.mm Posted January 6, 2012 Posted January 6, 2012 hayena napisał(a):Dzięki Inga.Nie wiedziałam ale już usunęłam.Następnym razem zrobię fotki aparatem.Nie chciałam chłopaka stresowac więc zrobiłam telefonem.Muszę przyznać,że było mi go u weta strasznie żal. nadal jest 6 zdjęć, nie 5. Nie czepiam się, ale przez takie wpadki można stracić więcej. Pozostałe zdjęcia (te usunięte) powklejaj w następnych postach po 5 sztuk. Jak na zdjęcia telefonem - są rewelacyjne! Quote
maja602 Posted January 6, 2012 Posted January 6, 2012 Joker pięknie wygląda i ciszę się, że chrakter tez w porządku. Quote
hayena Posted January 6, 2012 Posted January 6, 2012 Inga zrobione.Maja z tym charakterkiem to jest różnie.Aż tak optymistycznie tego nie widzę jednak wierzę,że Joker potrafi z czasem zaufać człowiekowi. Quote
inga.mm Posted January 6, 2012 Posted January 6, 2012 Widać w nim szlachetne korzenie. Collie nie są moimi faworytami w rasach, ale Joker jest przepiękny. Trudno go nie docenić. Quote
hayena Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 inga.mm napisał(a):Widać w nim szlachetne korzenie. Collie nie są moimi faworytami w rasach, ale Joker jest przepiękny. Trudno go nie docenić. inga a która rasa jest Twoim faworytem?Joker po narkozie ok.To najważniejsze biorąc pod uwagę mutację genu MDR1 u rasy. Quote
ala56 Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 (edited) Większość collie ma mutacje genu MDR1 co oznacza po naszemu uczulenie na pewne leki. Każdego weta trzeba uczulac bo nie wszyscy maja doświadczenie z leczeniem collie. Srodki uzyte do narkozy są równiez na tej liście, są tez antybiotyki, chyba śr na odrobaczanie. Może sie zdarzyć że nawet kilka dni po narkozie nastapią powiklania np zator. To nie dotyczy tylko collie inne rasy też tylko nie wiem które. Nie należy ludzi straszyc tylko uczulac. Ogolnie kazda narkoza nie jest bezpieczna dla serca. W sytuacji collie bez metryki szansa na takie uczulenie wzrasta Bardziej medycznie może Wam wytłumaczyć Hayena - ona medyczka. Edited January 7, 2012 by ala56 Quote
jostel5 Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 Dziękuję za wyjaśnienia.:) Ciągle się czegoś nowego na DGM uczę...i o to chodzi!:) Quote
wiosenka Posted January 7, 2012 Posted January 7, 2012 Tutaj więcej o lekach i mutacji http://www.shelties.pl/2011/01/problem-mutacji-genu-mdr1-i-stosowanie-niektorych-lekow/ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.