ala56 Posted June 15, 2012 Posted June 15, 2012 Owszem transport załatwiła Hayena, na transport zlozyły sie wolontariuszki Fundacji Dr Lucy i Joker dzis juz będzie spał w swoim nowym domku. Przywitał sie z Hayeną,p. Grzesiem i p. Sandrą- bardzo ucieszł się na ich widok. Obecnie Joker jest juz pod opieka nowych opiekunów. Quote
hayena Posted June 15, 2012 Posted June 15, 2012 ala56 napisał(a):Owszem transport załatwiła Hayena, na transport zlozyły sie wolontariuszki Fundacji Dr Lucy i Joker dzis juz będzie spał w swoim nowym domku. Przywitał sie z Hayeną,p. Grzesiem i p. Sandrą- bardzo ucieszł się na ich widok. Obecnie Joker jest juz pod opieka nowych opiekunów. Między innymi Ty,ja i Lucyja.Powodzenia Jokerku. Quote
inga.mm Posted June 15, 2012 Posted June 15, 2012 Gratuluję szybkiej akcji transportowej. Życzę Jokerowi cudowności w nowym życiu. Quote
cavani Posted June 25, 2012 Author Posted June 25, 2012 (edited) Niestety Joker wrócił z adopcji. Relacja Hayeny z wątku Jokera na stronie Fundacji Dr Lucy: "Pani Grażyna z rodziną wiedziała po jakich przejściach jest Joker.Zaryzykowali.Niestety Joker zaatakował syna Pani Grażyny.Zdarzył się też incydent,kłapnięcia zębami męża Pani Grażyny.Dzisiaj Joker wraca do hoteliku.Jacek Gałuszka i Grześ podjęli się pracy z Jokerem.Pozostaje wierzyć,że Joker nadal ma szanse na normalny dom,chociaż nie będzie to proste.Bardzo proszę,żeby odciążyć Fundację o wpłaty dla Jokera.Praca Jacka Gałuszki z Jokerem sporo będzie kosztować." Przyłączam się gorąco do tej prośby - proszę, pomóżmy temu psiakowi! Edited June 25, 2012 by cavani Quote
cavani Posted June 25, 2012 Author Posted June 25, 2012 A to relacja rodziny, która chciała dać Jokerowi dom: "Witam. Z tej strony rodzina, która 15. czerwca zaadoptowała Jokera. Chcielibyśmy przedstawić państwu pięciodniowy opis pobytu psa w naszym mieszkaniu oraz powodu, dla którego niestety, musieliśmy go oddać. Kiedy przyjechaliśmy w piątek do domu, było wszystko w porządku. Pies rozglądał się po mieszkaniu, wskakiwał na łóżko oraz był pozytywnie do nas nastawiony. W sobotę było wszystko okej, chociaż pojawiał się już pierwszy sygnał, że coś jest nie tak. Kiedy Joker przebywał obok pani domu, było wszystko ok. Kiedy syn przyszedł tylko do pokoju, Joker przeraźliwie patrzył i starał się uciekać. Kiedy był sam, syn nie miał problemu z pogłaskaniem go, lecz gdy byliśmy wszyscy we troje (lub syn z mamą/tatą) pies już się szczerzył. Być może wydawało mu się, że chcę go zaatakować, lub osobę, która jest obok niego. Jednakże syn wychodził z nim na dwór, prowadził go na smyczy i nie było żadnych problemów. W niedzielę pierwszy raz ugryzł w dłoń swojego pana. Było jednak na to usprawiedliwienie, ponieważ pan w formie zabawy chciał podroczyć się przychylając dłoń obok Jokera nosa w momencie, gdy spożywał. Wtedy pies impulsywnie ugryzł w dłoń. Ale to ugryzienie nie było formą odstraszenia, tylko ataku. Im dłużej pies przebywał od tego momentu w naszym mieszkaniu, było gorzej. Chciał opanować nasze mieszkanie i objąć przywództwo. W poniedziałek syn wyprowadził psa po południu i było wszystko ok. Trzeba również zaznaczyć, że od czasu ugryzienia pana, Joker zrobił się dla niego bardzo przyjazny, wyrażając skruchę i wydawać się może, że znalazł z panem wspólny, pozytywny 'język'. W momencie, kiedy syn szedł do garażu z Jokerem, pies widząc pana, nie chciał już dalej iść z synem, dopiero gdy pan zrobił kilka kroków, Joker postanowił pójść na spacer. Tego samego dnia, sytuacja z synem się powtarzała - gdy pies był sam, syn go głaskał, ale pies nie patrzył się na niego, tylko schylał głowę ku ziemi. A gdy był obok pana lub pani, zaczął warczeć i szczerzyć kły, zęby na syna. Wtorek był przełomowym dniem, w którym zrozumieliśmy, że coś jest nie tak. Brak wspólnego i pozytywnego języka Jokera z synem zaowocowały jego atakiem. Kiedy syn w godzinach wieczornych, chciał przejść obok fotela, został przez Jokera zaatakowany, chociaż nic złego nie zrobił, co mogłoby go przestraszyć lub zdenerwować. Pies wskoczył na syna, najpierw mocno ściskając kciuk lewej dłoni, następnie skoczył wyżej i ugryzł syna w prawe przedramię. Syn szybko wrócił do pokoju, zamknął drzwi, bo nie wiadomo, co mógł pies dalej zrobić. Następnego dnia, pan siedząc przy komputerze, prawie został przez psa zaatakowany. W pokoju były śliskie panele, potknął się, rozjechał się i impulsywnie chciał ugryźć pana w nogę, chociaż Pan nie zrobił nawet ruchu... ________________________________________________________ Zdziwiło nas to, że pies był już stosunkowo ułożony, a nie znał żadnych najprostszych dla psów komend, typu "siad", "połóż się". Jakby nie rozumiał po polsku. Być może pies nie jest z Polski. Najpierw obsikał drzwi syna, jakby chciał zaznaczyć terytorium, a później było jak wyżej opisaliśmy. Przy synu zachowywał się w taki sposób, jak dwa psy, które mają się zaatakować i czekają aż któryś spuści drugiego z oka. Syn po kilku dniach przechodząc obok psa, obawiał się jego reakcji. Stawał bokiem i reagował jak na innego psa. Też zdziwiło nas to, że pies miewał różne nastroje. Pan siedział na wersalce, pies podszedł, machając ogonem. Jego głowa była na wysokości głowy pana. Wąchał pana i za chwilę pokazał zęby. Z niewiadomych przyczyn, nie robiąc żadnego ruchu wobec niego. ________________________________________________________ Nie jest to nas pierwszy pies, w rodzinie jest kilka psów i wszystkie są takie, które nie atakują do krwi. Mieliśmy psa, który nigdy nas nie zaatakował przez 12 lat. Gdybyśmy go oddali do schroniska, nigdy by nikogo nie zaatakował. Pies po prostu nie nadał się do mieszkania. Jesteśmy pełni rad i podziwu dla ludzi, którzy walczyli o przyszłość psa. Nie mamy pretensji do zwierzęcia, ponieważ jego psychika była wcześniej naruszona. Jednakże nie czujemy się winni, po prostu zdaliśmy sobie sprawę, że w takiej sytuacji żyć nie możemy pod jednym dachem. Syn był zadziwiony, że pies takiej rasy mógł zaatakować skacząc aż do samej szyi. Nie chcielibyśmy, by niektórzy myśleli, że oddaliśmy psa bez powodu, ponieważ pies z dnia na dzień robił się bardziej agresywny." Quote
inga.mm Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 kurczę, nie wiem co powiedzieć. Joker jest straszliwie skrzywdzony, to widać, ale też jest psem, który wybiera swojego idola, a resztę traktuje jak wroga, który wchodzi na terytorium jego relacji z idolem. Być może dlatego w hoteliku było w porządku, ponieważ nie rywalizował z nikim? Ciężka praca z nim. Quote
cavani Posted July 1, 2012 Author Posted July 1, 2012 Też mam takie wrażenie. Teraz w schronisku jest 6-7-letni owczarek niemiecki Rex, który bardzo zdecydowanie wybiera sobie osoby do kochania. Kiedy jest przy nim jedna z jego ukochanych osób, lepiej żeby inni się nie zbliżali. Joker zachowuje się chyba bardzo podobnie. Quote
hayena Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 (edited) Nie do końca chyba.Moje relacje z Jokerem są dobre.Nie oznacza to,że nikt inny nie mógł wtedy podejść.Niestety trudno będzie o dom dla Jokiego.Jego agresja według Jacka Gałuszki wynika bardziej ze strachu niż z samej agresji.W hoteliku też nie zawsze było pięknie. Edited July 11, 2012 by hayena Quote
maja602 Posted July 21, 2012 Posted July 21, 2012 Zagladam do Jokera. Niestety mam kłopoty z dogomanią. Myślę, ze nie tylko ja? Z ogłoszenia pisało do mnie maile kilka osób. Chyba trzy. Dwóch lub trzech mężczyzn i kobieta. Jeden pan to chyba kilka razy. Poprosiłam o kontakt tel. z heyeną. Czy ktoś dzwonił? Quote
ala56 Posted July 21, 2012 Posted July 21, 2012 Hayena chwilowo przebywa poza zasięgiem internetu Quote
hayena Posted July 30, 2012 Posted July 30, 2012 Co jakiś czas ktoś dzwoni pytając o Jokera ale nie znalazłam nikogo kto mógłby zaadoptować Jokiego.Jokie potrzebuje osoby doświadczonej,domu z ogrodem i takiej,która nie będzie się go bała.Joker nie jest żadnym potworem.Zbyt wiele przeszedł.Na www.drlucy.pl wątek psiaka jest cały czas aktualizowany. Quote
inga.mm Posted July 31, 2012 Posted July 31, 2012 to może ktoś z nich chciałby zaadoptować Birmę? Też po przejściach, ale własnego ludzia będzie broniła do upadłego. Quote
ala56 Posted July 31, 2012 Posted July 31, 2012 NIe znam Birmy ale wszyscy zainteresowani pieskiem collie są zapraszani na stronę Fundacji Dr Lucy www.drlucy.pl Quote
inga.mm Posted July 31, 2012 Posted July 31, 2012 Birma jest w typie owczarka. Była kamieniowana, kopana, cięta, przypalana. Quote
inga.mm Posted September 16, 2012 Posted September 16, 2012 rewelacja!!!! oby tym razem dom sprostał zadaniu. Quote
maja602 Posted September 17, 2012 Posted September 17, 2012 Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że to właśnie ten dom, na który czekał Joker. Quote
jostel5 Posted September 17, 2012 Posted September 17, 2012 Bylam na forum Dr Lucy (często bywam...;)) ,poczytałam z zapartym tchem,bardzo się cieszę i wierzę,że wreszcie Joker jest "u siebie" ! Dziękuję,Hayeno,dziękuję Fundacjo! Quote
ala56 Posted September 17, 2012 Posted September 17, 2012 Trzeba przyznać, że to była szczególna adopcja - ja równiez mam nadzieje, że to koniec tułaczki Jokera, ze teraz będzie już dobrze. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.