akucha Posted December 28, 2006 Posted December 28, 2006 Brychu w górę!!!! Szukamy domu do pilnowania i schronienia!!! Quote
wiewiora1 Posted December 28, 2006 Posted December 28, 2006 Brys ze swieconka,,dopiero to prz\eczytalam,,,!!!!!! On by szybciej wyjadl cala zawartosc, i dopchala sie pierwszy do oltarza po pozostale.. Cwaniaczek jeden Quote
kaerjot Posted December 29, 2006 Posted December 29, 2006 Brysiek czeka na człowieka, który doceni jego wielkie serce Quote
wiewiora1 Posted December 29, 2006 Posted December 29, 2006 :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :mad: Quote
akucha Posted December 29, 2006 Posted December 29, 2006 Wyjątkowy Bryś nadmorski, szuka i szuka kogoś do towarzystwa... Quote
wiewiora1 Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 Oj moze cos sie ruszy po sylwku!!!! :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: Quote
akucha Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 Brysiu, nie ociagaj się, na pierwszej domu szukamy!!! Quote
brazowa1 Posted January 1, 2007 Author Posted January 1, 2007 Kochane,prawdopodobnie bedzie tak:chcemy dac Brysiowi szanse na normalne zycie... rozmawialam dlugo z Wiewiora1 w wigilijna noc,potem z pania prezes TOZu sopockiego i prawdopodobnie,jezeli tylko znajdziemy weta,ktory sie podejmie,zaryzykujemy operacje. Jezeli okaze sie,ze krwawienie jest zbyt duze,a operacja niewykonalna,dospi sie Brysia na stole operacyjnym :-( Jezeli uda sie ,bedziemy wiwatowac,a Brys normalnie zyc.I znajdziemy mu super dom. Bo tak, to nie zycie dla niego,moszna robi sie coraz wieksza.A jak dlugo mozna podawac mu leki,ktore pomagaja na dwa tygodnie? jest wspaniałym madrym psem,trzeba sprobowac,dla niego. Quote
akucha Posted January 1, 2007 Posted January 1, 2007 Brawo kobiety :klacz: :klacz: :klacz: Jesteście super!!!! Brysiu, już niedługo, damy radę, będziesz miał fajny dom!!!! Quote
wiewiora1 Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Ja jestem pesymistka z natury dlatego przygotowuje sie na najgorsze,,Po wielu konsultacjach z wetami wiem ze niestety moze operacja zakaczyc sie nie wesolo,, Jednak caly czas uwazam ze zycie cale zycie w ciasnej klatce nie ma sensu,,Tak ja nie nawidzetakich skrepowani sama nie chcialabym tak zyc ,sadze ze i on nie chce tak skaczyc,, Pozatym jego moszna jest na prawde duza i to nie jest najwygodniejsze,,, Musimy przygotowac sie na wszystko,,,kochamy go wiec musimy to zrobic i zaryzykowac,,,Mysle ze on bedzie nam wdzieczny za ta probe , a jesli sie uda to potem za wspanialy dom,,,Bo taki mu na pewno znajdziemy,, Poruszymy wszystko zeby mogl biegac swobodnie na swoim duzym nowym tereni i domagal sie pieszczot wlasciciela,,, Tyle co moge dzis powiedzeic ,,reszta zalezy od weterynarzy,,,Oni zrobia my bedziemy trzymac kciuki!!!! Nie chcialabym mieszkac w klatce,,,Moje ptaki w niej nie mieszkaly , szczury tez , krolik rowniez ,,,,wiec dlaczego taki olbrzym ma w niej byc??? Quote
brazowa1 Posted January 2, 2007 Author Posted January 2, 2007 Nawet nie o klatke, tu juz chodzi,tylko o to,ze do ktorego momentu go trzymac przy zyciu? az peknie? Bo do tego to sie sprowadza. Pani Krysia (wolontariuszka od kotow,wspaniala osoba) s[potkala nas wczoraj na spacerze,Brychu skoczyl dac jej buziaka (zawsze z nim rozmawia) i tez byla przerazona,ze to sie powieksza... zaczelam kochac tego wielkoluda. Quote
wiewiora1 Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Widzisz Brazowa jakie wspaniale psiaki Ci zostawilam,,,wiem ze nie chodzi tu o klatke ale o calosc,,, A brysiu to duzy szczeniak ktory na prawde jest pocieszny,, I od poczatku chcialam zeby ta operacja sie odbyla niezaleznie jak sie potoczy,,Oczywiscie trzymam kciuki za szczesliwy koniec,,, Quote
wiewiora1 Posted January 2, 2007 Posted January 2, 2007 Ja chyba jutro nie zawitam na dogo bo jestem bardzo chora .Raz na 3tyg lapie mnie paskudne chorobsko,,rozklada mnie na czynniki pierwsze,Teraz musze jakos funkcjonowac do 1 w nocy w pracy a potem nieprzytomna dojade do domku i leki leki ,,,, Quote
brazowa1 Posted January 2, 2007 Author Posted January 2, 2007 Zdrowiej nam Wiewiorko! nie daj sie chorobie,bedziemy tu trzymac za Ciebie kciuki. Tak,Wiewiora ma prawo byc pesymistka,bo pracowala jako asystent weta i widziala,ze operacje ryzykowne moga sie konczyc smiercia psa.Ale nigdy nie bylo wyjscia,trzeba bylo probowac,prawda,wiewiorko? Quote
wiewiora1 Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 Oj nie moglam lezec w tym paskudnym lozku z mysla ze tu czekaja na mnie psiaki,, wiec jestemm Tak Brazowa , mysle ze czesto trzeba ryzykowac , i to nie dla naszego widzimisie ,ale dla dobra psa,, Tak bardzo bym chciala byc przy jego operacji ale niestety,!!!! Mam wogole nadzieje ze wet podejmie sie tej operacji!!! Kiedy mysle o tym zabiegu przypomina mi sie historia mojej BBulimki Gdynskiej ,,Tak bardzo ja kochalam i uparlam sie na usuniecie jej przeolbrzymiego guza,,potem przez poltorej tygodnia walczylam zeby chociaz wstala , robilam z wetami co moglam ,ale niestey umarla mi na rekach kiedy przemywalam jej rane,, Moj wet powiedzial, ze tak bardzo chcial ja uspic juz na stole bo guz byl tak bardzo zaawansowany,,nigdy czegos takiego nie widzial,,ale dla mnie postaral sie zrobic wszystko zeby ja ratowac,,Nie udalo sie !!! P0tem chlopacy mowili , Olka po co ruszalas jej tego guza , byla taka radosna i biegala przed zabiegiem ,,mialam wyrzuty ,,Jednak znawcy i wielu weterynarzy ktorych potem zameczalam nieustannie co zle zrobilam odp,,,Nic,,ona bez zabiegu przezyla by moze kilka miesiecy i umarlaby i tak,,gdyz rak wykonczylby ja cala,,, Sa wyrzuty sa po dzien dzisiejszy,,ale chyba nie zaluje ze probowalismy... Ale to ciezkie gdy pies, do ktorego przyjezdzasz codziennie , gotujesz mu kurczaka , siemie lniane, przewijasz, przemywasz umiera na rekach,,,, Ok koniec!!!!! Mam nadzeje ze Historia Brysie skaczy sie wesolo i szczesliwie,,a jesli nie to bedziemy mysli ze zrobilismy wszystko zeby sie nie meczyl cale zycie!!!! Quote
wiewiora1 Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 Z jaka przeszloscia przyszedl do nas Brys tego niejestem wstanie stwierdzic .. ale opowiem wam dlugo zapowiadana .smutna historie innego psa,,,, Bedzie to mala prawda o nas samych , ludziach i naszych niezbyt ludzkich poczynaniach Byl to zapewne niedzielny dzionek , bo mialam wowczas dyzur i pamietamto wszystko dokladnie.. Kiedy po schronisku rozlegl sie dzwiek dzwonka , zostalam poinformowana przez prezesowa ze musze niezwlocznie isc ... Ruszylam wiec szybko jak mi bowiem przykazano,,Pod brama stala kobieta z mezczyzna ,,widac bylo na ich twarzach przejecie..Tak byli przerazeni ,,bowiem mieli w samochodzie ciezko przestraszonego ,momosilnych srodkow uspokajajacych psa,,, Owczar mimosporej dawki leku probowal uwolnic sie z pod objec ludzkich rak , ktore okalajac jego zdretwiale cialo , zaczely przenosic do pawilonu,w ktorym czekal juz na niego boks,,, Byl duzy i ciezki ,jednak wspolnymi silami donieslismy go we wskazane miejsce,,Polozylismy go i odeszlismy ... Na imie ma SULEKi jest owczarkowatym klebkiem nerwow i przerazenia. A dlaczego?? Bo zycie go do tego zmusolo i tchnelo w niego te odczucia,, Porzucony zapewne przez jakiegos czlowieka , biegal wiele miesiecy na wolnosci i bytowal wsrod lesnej dziczy,Nieliczni ludzie dokarmiali go i probowali poskromic w najlagodniejszy jak przystaqlo sposob,,jednak znalezli sie tez i tacy , ktorzy woleli znizyc sie nie nizej i siegnac po bron............................................................... Quote
wiewiora1 Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 .................................Sulek zna zapewne odglos strzalow . Na jego szczescie wszystkie jednak zbladzily i nie trafily w niego samego,, I coz my mozemy sie teraz jemu dziwic , ze tak bardzo nie ufa ludziom, Przerazony i pelny odrazy do tych ktorzy zwa sie najw2yrzszymi w hierarchi,, chowa sie w najciemniejsze katy swego kojca . Zapewne gdyby mogl ucieklby daleko , tam gdzienie ma nas ludzi,,ale dla jego dobra odebrano mu ta sposobnosc( gorna siatka) Teraz kiedy czlowiek robi ten pierwszy ruch , krok, wyciaga don reke,,nie warczy nie szczeka nie gryzie ale kuli sie tak bardzo i spina w sobie ze juz chyba bardziej siec nie da.. Kiedy jednak ktos jest jeszcze bardziej o krok uparty , bierze go na smycz, jednak on wijac sie jak krokodyl , przegryza krepujaca go uwiez ,,i tak kolejne podejscie konczy sie klapa..Jednak branac dalej , biierze go na rece i zanosi na podworko , W tedy wielkolud w obieciach sztywnieje , kamienieje w oszalamiajacym tepie Podworko to dla niego kolejna szansa na ucieczke,lecz podstepnie zaprzyjaznia sie go z suczka ktora ukazuje mu dobre strony czlowieka.. Do Solka jednak dotrzec jest trudno . nie chce wpuszczac do swojego swiata czlowieka ,,,tego krzywdziciela sprzed kilku lat/ Ostatnimi czasy okazalo sie ze na dodatek ma padaczkei szybko traci na wadze,Jednak bardzo wnikliwe badania wykazaly dobry stan zdrowia,,A przyczyna utraty masy ,moze byc nerwowe bieganie po wybiegu. Sulek jest lasy na wszelkie pokarmowe lakocie i dzikei nim choc w malym stopniu mozna nawiazac kontakt.. To piekny i dobry pies , jednak bardzo mocno skrzywdzony a i prawie nie zabity , przez nas ludzi,,, Quote
wiewiora1 Posted January 3, 2007 Posted January 3, 2007 Dlaczego napisalm te historie?? Nie wiem ,,, Tak cos mnie meczylo,,,juz dlugi czas,,, Quote
wiewiora1 Posted January 4, 2007 Posted January 4, 2007 Brysiu dawaj na gore,,choc i tak teraz najwazniejsza jest operacja Quote
wiewiora1 Posted January 6, 2007 Posted January 6, 2007 Ej przepraszam ,,,a dlaczego nikt nie zaglada do Brysi??? Kasia kochana zrobila mi taki piekny awatarek i banerek ,ale niedlugo zamienimy jego na hopa ,, A tu nikt nie podziwai ani tego ani naszego Brysia,,,No chyba ze tu do londynu nie dochodza wszystkie wiadomosci:diabloti: Quote
akucha Posted January 6, 2007 Posted January 6, 2007 Ja zaglądam!!! Ale nawaliłam przez ostatnie dni, fakt... Nowe psy na dogo, to połapać się trudno. Bryś na pierwszą, szukamy domu!!! Quote
przyjaciel_koni Posted January 6, 2007 Posted January 6, 2007 A mnie siada net. Nie miałam od sylwestra łączności ze światem. Podobno moze się to powtarzać. Bryś - piękny, ogromny ulubieniec kobiet - wciąż szuka tej jedynej !!!! Pamiętajmy o nim !!!! Quote
brazowa1 Posted January 6, 2007 Author Posted January 6, 2007 Juz zagladam,wiewiora! przez dwa dni mialam przygotowywanie Ciapka do adopcji i transport,wiec glownie zajmowalam sie tym Twoim ulubiencem :) Powiem Ci nowine-mamy 134 psy w schronie.To malo.Bedzie jeszcze mniej,szukamy domow! Osowa czuje sie niezle,nawet w srode chciala stlamsic Zibiego na spacerze,cos go nie lubi.Przez 3 sekundy mialam walke staruszkow :evil_lol: Za to od lat niezmiennie lubi Wigora,ciekawe dlaczego?Przeciez nie moze pamietac,ze przed 7mioma laty siedzieli przez miesiac razem w klatce? Lisio odszedl...nawet stroz go wspominal i zalowal...Canis...wszyscy mowili,ze go bardzo lubili...Mars przeniesiony do pawilonu,staruszek straszny sie zrobił.Wiesz,ze zwrocili Hiene?Bo juz stary,gluchy i malo szczekal...po 6ciu latach pracy.Lidka sie uparla,ze nie da go na wybieg,ma byc blisko niej.... ech,smutek z radoscia sie przeplataja... Teraz niech Brys znajdzie kochajacy dom,ale wpierw operacja. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.