-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pani Profesor
-
gezowa, podziwiam za research odnośnie charciej hodowli :cool3: a z ciekawości - nadal ta hodowla istnieje? dowiadywałaś się, co się stało z tym petem z krzywym zgryzem?
- 96 replies
-
[quote name='klaki91']Szczeniaki od ludzi z mojej rodziny, mimo że zupełnie nie popieram takiego bezmyślnego rozmnażania, na brak opieki nigdy nie narzekały ;) są odkarmione, zaszczepione, sielsko spędzają czas, przynoszą mase radości swoim włascicielom a potem rozchodzą się do nowych domów. Ich mamy nie są trzymane w kojcach, piwnicach, nie są też karmione byle czym. Hodowców w ZK hodujących "źle" jest cała masa. Wystarczy rozejrzeć się wśród ras popularnych. Kwestia tego co rozumiesz przez sformułowanie "źle" ;)[/QUOTE] Źle = suka ma szczeniaki co cieczkę, reproduktor 'na oko' albo 'bo tani'/'bo blisko', suka ze szczeniakami w kartonie bez opieki, psy trzymane na zewnątrz w jakiejś szopie/stodole, brak badań/szczepień u zwierząt, karmione odpadami, szczeniaki niesocjalizowane, dzikie, zaniedbane, brudne, chore, mioty co pół roku, opychanie na allegro jako "szczeniąt z unikatowego krycia", masa różnych (popularnych) ras w jednej hodowli. To jest moja definicja złej hodowli, obojętnie, czy z ZK, czy nie.
- 96 replies
-
mniejsza bieda dla niego, że chociaż biega po ogrodzie, bo znam NASALONOWĄ cziłkę... babka trzyma ją w mieszkaniu, bo ona 'za bardzo nie przepada za spacerami', leje ofkors do kuwety, oprócz tego w chacie jest kot, to moja sąsiadka z rodzinnego miasta, że ta cziłka tam jest - zorientowałam się chyba po roku.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
a mój pies pilnuje zasobów, wcześniej warczał przy misce, teraz już dawno to odkręciliśmy, oddaje na komendę, choć jeszcze nie zawsze (szczególnie jeśli to coś jest zgniłe, martwe albo PYSZNE w inny sposób :shake:), a z kolei nie broni zabawek przed innym psem, najwyżej się bawi w szarpanie. co prawda tych psich kolegów ma półtora (czyli jeden zaprzyjaźniony, a drugiego po prostu nie morduje :razz:) ale, wbrew pozorom, dominujący i dość agresywny pies nie ma takich zachowań, jak Twoja suczka, więc to czysta loteria. Można mu rzucić przysłowiowy jeden kij, kiedy biega ze znajomym labem, i prędzej odpuści, jeśli lab dobiegnie pierwszy (albo czeka, aż wypadnie mu z ryja, żeby przejąć aport :cool3:), niż dopuści się walki. Dziwne to!
- 68 replies
-
śmieszna to sprawa, bo z hodowcą zrzeszonym w ZK a hodującym "źle" jeszcze osobiście się nie spotkałam (nie liczę mediów i sieci), za to pseudo - chociaż tutaj dobrze pasuje "domowa hodowla" - z której rodzina TŻ wzięła laba (zanim zdążyliśmy zaprotestować, że powinni wybrać sprawdzoną hodowlę i rodowód) to NAPRAWDĘ dobra "hodowla domowa" :crazyeye: facet ma fisia na punkcie psów, jedną sukę, szczeniaki od wielkiego dzwonu, a nie co cieczkę i są naprawdę w doskonałym stanie. oczywiście badania genetyczne to pewnie abstrakcja, ale z punktu widzenia higieny i ogólnego zadbania, to wychodzi na plus. dlatego też trudno ludziom wytłumaczyć, dlaczego lepiej wziąć szczeniaka z rodowodem (za 3x taką sumę) niż takiego pieska z "domowego chowu". dla laika to przepłacanie, wymysły i "rodowodowe burżujstwo".
- 96 replies
-
[quote name='klaki91']Mam w rodzinie osoby które rozmnażają swoje suki. Raz czy dwa razy każda z suczek urodzi szczeniaki, które potem są sprzedawane za te 200 zł i nie ma żadnego problemu z kupcami. Pobudki sprowadzają się mniej więcej do tego co podkreśliłam. Te osoby lubią szczeniaki, chcą mieć szczeniaki po konkretnej suce bo sprawia im przyjemność opiekowanie się nią w czasie ciąży i po porodzie. Rozbrykane szczylki cieszą oczy, jest przy nich trochę latania, ale jak ktoś to lubi to nie jest to przykrym obowiązkiem. Do tego wpadnia jakaś tam mała kaska, nie będzie to na pewno majątek ale koszt utrzymania małej ferajny się mniej więcej zwróci, nawet z lekkim hakiem.[/QUOTE] no i taka wizja jest optymistyczna, skoro szczeniaki rzeczywiście "schodzą", ale i tak fajnie by było, zamiast powoływać na świat nowe, wziąć te, które już się urodziły. [quote name='Faustus']Ależ...zakładając, że nie ma problemów zdrowotnych i poród przeszedł bez problemu to jakie wielkie koszty ponosi dalej taki rozmnażacz? W zasadzie tylko trochę karmy (zakładam smutno ale chyba realnie, że typu Pedigree Junior) + pierwsze szczepienia, których dużo nie ma, plus są relatywnie tanie. Ileż może to kosztować w całości? 1000 PLN? Zostaną 3000. Mało? Tu już nie oceniam. Każdy inaczej widzi co jest mało, a co dużo. Ponadto: jak ktoś ma podejście, że sobie raz dopuści to robi to dla siebie, bo chce jak to autorka wątku wspomniała mieć NATURĘ ;) Jak dla mnie to nie są źli ludzie, tylko w większości naiwini, albo mało świadomi. Tak mnie natchnęło ;) bo na drugim biegunie są biedni hodowcy, którzy rozmnażają psy dla dobra rasy, a nie dla zysku i robią to nieomalże charytatywnie. To tak apropos, że nie lubię hipokryzji ;)[/QUOTE] może faktycznie przesadziłam z tym "małym dochodem", teoretyczne 3k to kupa kasy, ale i tak uważam, że nie powinno się rozmnażać psów ot, tak sobie :shake: niezależnie, czy ludźmi kieruje chciwość, naiwność, czy dwie cechy naraz.
- 96 replies
-
tak to pewnie wygląda w masówkach (znowu wczoraj znalazłam taką w necie, kvrwica mnie bierze,to takie typowe - dziad ze złotym sikorem na ręku trzyma szczeniaki wszelkiej maści, maltańczyk, york, "si-cu" i inne 'modne', poustawiane na jakichś cholernych alabastrowych płachtach i posypane płatkami kwiatów :angryy:), ale przecież jeśli ktoś - tak jak autorka wątku - chce sukę "raz dopuścić", to wtedy to nie jest takiż znowu biznes, bo jeśli sukę zostawi samopas, a ona, albo młode padną, to to jednak jest mało opłacalne, prawda? przecież mnóstwo ludzi 'hoduje' w ten sposób, że "raz dopuszcza", więc trochę pewnie w te maluchy inwestuje i właśnie o taki biznes mi chodzi, że to się zwyczajnie nie opłaca (albo "opłaca, ale nie mocno"), więc co ci ludzie z tego mają? satysfakcję, że rozmnożyli psy i obserwują naturę jak Gucwińscy?
- 96 replies
-
A ja się zawsze zastanawiam, czy to jest gra warta świeczki dla pseudohodowli, które mają - powiedzmy - jedną sukę i co jakiś czas ją dopuszczą. Nawet 8 szczeniaków po - powiedzmy - 500zł to tylko 4tys.zł, to naprawdę jest taki biznes? Przecież opieka nad szczenną suką nie jest taka łatwa, dodatkowo same maluchy też trzeba odchować, przynajmniej tyle, żeby klient się nabrał, że mają 8 tygodni.
- 96 replies
-
Yoda "zaprojektował" sobie swój własny dom u Pana Jacka:)
Pani Profesor replied to asiuniab's topic in Już w nowym domu
Jak cudownie :loveu: Yoda ma domek!!!! a teraz uwaga, głupie pytanie :oops:, ale krótko jestem na forum i nie wiem jak to działa. Miałam wysłać Aldrumce fanty na zorganizowanie bazarku dla Yody, ale w tej sytuacji chyba nie jest już potrzebny...? Fanty leżą i czekają na wysłanie, bo byłam chora i dopiero dziś wytoczę dupę z domu, ale rozumiem, że pieniądze nie są już potrzebne...? Jest jakiś dług, czy lepiej wybrać inne bidy? Bo fanty leżą! -
[quote name='ALAN543']Ja mam Yorka i jestem zachwycony własnie tą rasą trafiliśmy na ślicznego pieska ktory ma świetny charakter (odbiega od wszystkich opini że yorki są wredne). Jest niesamowity polecam tą rasę oraz labradory:)[/QUOTE] na dobrą hodowlę yorków, labów i innych 'modnych' ras ciężko trafić bez obeznania w temacie :shake: z resztą labrador to nie jest taki łatwy, fajny pies jak mogłoby się wydawać, widzę, co ma rodzina TŻ-ta ze swoim czarnulcem :evil_lol:
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
Pani Profesor replied to Tree's topic in Wszystko o psach
To nie było frisbee z przeznaczeniem dla psa :D chłopcy grali i Patryk uznał, że nie może wytrzymać i też pogania. Tak czy siak, wiem już, żeby plastikowego mu nie rzucać. Fajnie wygląda, jak ktoś gra np. w badmintona, a on gania w jedną i w drugą, żeby dorwać lotkę. To takie wybieganie psa na zasadzie "nie chce mi się Ciebie aktywizować, ale pobiegaj sobie jak idiota" :evil_lol: raz nam napędził stracha bo zwiał i nie wracał na wołanie, a to się nie zdarza - pobiegłam za nim, a biedak schował się w gęstych krzakach, leżał i sapał, żeby dać już mu spokój i nie rzucać niczym, co go nakręca, bo nie ma już siły ganiać :D Jeszcze jedną rzeczą, którą nie można mu rzucać, są jabłka - raz, że w trakcie, kiedy aportuje, zdarza mu się PRZYPADKOWO :cool3: zeżreć aport, bo taki smaczny (a potem chodź mamusiu,bo muszę na setną kupę), a poza tym raz TŻ mu miotnął jabłkiem z ogrodu tak, że dostał w dziób, aż się zatoczył :razz:, tak więc metodą prób i błędów, zostaje na stałe tenisówka ;) -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='sleepingbyday'] tu się nie zgadzam do końca, bo ten przykłądowy telewizor raczej nie ma prawa być od razu popsuty i z wadami konstrukcyjnymi ;-)[/QUOTE] dobra, z telewizorem to kiepski przykład, ale weźmy np. nóż z telezakupów mango :D albo się skusisz, wiedziona tele-sieczką i przepłacisz za badziew, który nie przetrzyma pół roku, albo poczytasz, poszukasz i kupisz sobie drogi, ale porządny. ...no, nieważne, wiadomo o co chodzi :) zaraz mi ktoś dojedzie, że porównuję szczeniaki do noży z mango :evil_lol: tak czy siak, research to podstawa! -
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
Pani Profesor replied to Tree's topic in Wszystko o psach
:( trzymam kciuki za łapę! u nas ostatnio była kontuzja..cholera wie czego, bo psisko łapało plastikowe frisbee, po paru minutach zorientowaliśmy się, że jest całe upaćkane a psu kapie z pyska jakby zamoczył brodę w wiadrze z krwią :crazyeye:, ale...przemyłam mu bródkę, oglądałam ząb za zębem i każde dziąsło...i nie znaleźliśmy usterki :D do tej pory nie wiem, skąd mu to krwawiło, ale frisbee poszło w odstawkę. a odnośnie domofonu, to Patryk lata szczęśliwy, jak tylko usłyszy i zawsze mi go żal, kiedy skapnie się, że to tylko listonosz :evil_lol: -
a czemu nie sznaucer średni? przy odpowiedniej pielęgnacji nie będą mu lecieć kudły. może być co prawda dominujący, ale zawsze możecie wziąć dziewczynkę, wiadomo, że będzie łagodniejsza. ja nie lubiłam sznaucerów do momentu, kiedy wzięłam swego niby-sznupa :loveu: i gdyby nie miał domieszki terrierowej krwi (widać po zachowaniu), to byłby idealny, bo cechy sznupa przejął najlepsze. sznaucery się szybko uczą, są megamądre, co prawda zdarza im się stróżować :cool3: ale teraz gdybym miała brać rasowego, to bym rozważyła brodacza. jeśli się nie podoba wizualnie,to brodę zawsze można opitolić :) pomyślałam jeszcze o beagle'u, ale ten pies, z tego co widzę po znajomych, to loteria - musiałabyś znaleźć dobrą hodowlę i porządnie przyjrzeć się rodzicom i maluchom. tyle że on potrzebuje dużo ruchu i nie wiem jak z zostawaniem w domu. szkoda, że nie podobają Wam się spłaszczone kufy, bo do mieszkania byłby super mops, ale musielibyście go tachać na 5 piętro na rękach :) ewentualnie cocker spaniel angielski, może być przecież strzyżony na krótko, mój potrafił zostawać sam w domu i nie robił problemów poza gryzieniem czego popadnie, ale wyrósł z tego. to była dziewczynka, czarno-podpalana, może akurat? nie liniała jakoś tragicznie, bo była czesana regularnie. jak nie możecie się całkiem zdecydować, to weźcie kundelka ze schroniska :cool3: podrośniętego, poprzebywajcie z nim kilkanaście razy na spacerach w schronisku, popytajcie o charakter...wtedy wybierzecie coś, co wizualnie jest jakie jest i prawdopodobnie się nie zmieni, a charakter będzie można względnie oszacować szacując mix ras takiego psiaka :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='palisiak']No litości... ;) nie chodziło tylko o ten komentarz ale o wszystko co za sobą pociągnął. Bezproduktywna paplanina która nic nowego nie wprowadzi do mojego postrzegania własnego psa. Jakbym chciała się dowiedzieć czegoś nowego o rasie czy charakterystyce swojego psa to uwierzcie - pod innym wątkiem bym się wypowiedziała. Ludzie są przewrażliwieni..[/QUOTE] Nieprawda, że bezproduktywna, bez sensu są tylko dyskusje o gustach - forum czytuje dużo ludzi, może ktoś się natknie na rozmowę i sam sprawdzi, o co poszło, tj. czy istnieją miniaturki chihuahua i może przekieruje się na wątek o psich karłach i rozważy decyzję, czy warto kupować "cziłkę xxxxxs". Ja tam wierzę w taką misję ;) nie spinaj się już, proszę Cię, bo nie ma o co - nie był to żaden osobisty przytyk i nadal uważam, że sformułowanie "mam miniaturkę chi" jest mylące, a większość osób na dogomanii chce wybijać stereotypy ludziom z głów możliwie najczęściej. Ty się wytłumaczyłaś, o co Ci chodziło, więc wszystko jasne - nie drąż, nie denerwuj się i nie pisz do mnie per "Pani", nie mam 40 lat ;) nie ma co szukać problemu, wszystko się przecież wyjaśniło. A niezrośnięte ciemiączko to - (jak dla mnie, bo podkreślam, że [U] się nie znam[/U] na cziłkowej fizjologii), raczej wada, bo trudno żyć z niezabezpieczonym mózgiem :shake:, zawsze wydawało mi się, że to niedobrze. -
Nie, autorko, po przeczytaniu postu o naturze naprawdę opadły mi ręce, brakuje jeszcze jakiegoś bzdeta w stylu "miot szczeniaków wnosi dobrą energię do mieszkania", albo jakiejś innej bzdury. Piszesz, że chętnie "przygarniesz" psa z pseudohodowli i będzie miał u Ciebie dobry dom - Ty dalej nie łapiesz, że nam nie chodzi o to, że źle się zaopiekujesz szczeniakiem, tylko że od pseuduchów psa się NIE kupuje? Wpisz sobie na YT 'pseudohodowla', a może Ci się odechce. Nie ze względu na to, że "nie umiesz wychować psa", a że dziad, od którego kupisz psa na bazarze, trzepie mamonę na naiwnych ludziach chcących troszkę zaoszczędzić i trzyma zwierzęta w bestialskich warunkach, produkuje na masę, kazirodzko, często zaniedbane, a dla takich jak Ty przygotowuje w domu szopkę pt. "mamusia i szczeniaki", przy czym suka jest często wybrana jako najbardziej reprezentatywna - a prawie nigdy nie jest to matka miotu. I wtedy wychodzi, że dobra, domowa hodowla. Nie mówię, że od pseuduchów nie da się kupić zdrowego i fajnego psa, bo sama takie znam, ale pomyśl o całej reszcie i o tym, czy chcesz wspierać taki proceder. To moja ostatnia rada w temacie, choć po tekście "to NATURA" wątpię w sens klepania powyższego.
- 96 replies
-
Chciałam już przekopać sieć i znaleźć autorce jakiegoś boksia, ale doczytałam o tym rozmnażaniu i odechciało mi się. To, że suczka jest "fajna", nie oznacza, że ma dobre geny. Poza tym kundli nie powinno się rozmnażać, bo są ich TYSIĄCE, schronisko krakowskie ma niemal 500 psów, a chętny na szczeniaka może przestać być chętnym bardzo szybko. I wtedy co, w worek i do wody, czy hodujesz sukę i np. 8 młodych? A jednak pies rodowodowy, to pies rodowodowy, konkretny "towar" za konkretną cenę. Ty, rozmnażając sukę bez rodowodu, stajesz się automatycznie pseudohodowlą :shake: są gorsze i lepsze, "domowe" i patologicznie zaniedbane, ale nadal to rozmnażanie psów, których jest i tak nadprodukcja w każdym miejscu i hodowanie bez jakiejkolwiek wiedzy na ten temat. Bo skoro pytasz o tematykę rodowodów i "po co to", to nie masz pojęcia również na temat hodowli. Ja nie mam. Dlatego nie hoduję psów. Przejdź się, proszę, do schroniska - rotacja maluchów jest szybka. Poproś, niech Cię poinformują, jeśli trafi się bokser. Poza tym jeśli kupisz boksa z pseudohodowli, to masz taką samą "gwarancję" fajnego charakteru, jak w przypadku psa ze schroniska. Czyli loteria. Koleżanka ma niby-husky. Bardzo podobna suka, przybłęda. Z charakteru jest tak bardzo nie-husky, jak tylko można sobie wyobrazić. Bokser bez rodowodu = kot w worku. Tyle że ze schroniska dajesz mu szansę, a z pseudohodowli...wiadomo. Na szczęście te schroniskowe mają warunek sterylizacji.
- 96 replies
-
Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant
Pani Profesor replied to Tree's topic in Wszystko o psach
[quote name='klaki91']Masz trochę błędne przekonanie jeśli chodzi o kwestie organizowania psu czasu :) pies w domu ma spać. Ma mieć swoje miejsce do spania (najlepiej klatka), ma umieć się wyciszać. Poczytaj o crate games. Nie rozumiem czemu tego skarpetowatego szarpaka nie możesz brać na spacer zamiast piłki. Skoro pies jest na niego mega zakręcony to czemu nie pobawić się w szarpanie na spacerze? A w domu szarpak do szafy i tylko raz na jakiś czas wyciągać, 3 minuty się podrażnić i schować z powrotem tak żeby nie widział. Rób wszystko żebyś wydawała mu się najfajniejszą "rzeczą" na spacerze. I spacery staraj się urozmaicać. Rozumiem brak czasu i wychodzenie przez kilka dni na dosłownie kilkanaście minut dziennie, ale postaraj się raczej chodzić na 2 spacery typowe dla wysikania psa (tak 15-20 minut) i jeden porządny, długi (godzina-dwie-trzy jesli masz czas) połączony z ćwiczeniem komend, ogólną musztrą, zabawą. Nie pozwalaj mu na zajmowanie się czym chce, postaraj się najpierw wyrobić sobie z nim jakąś więź- dopiero potem wprowadź zupełnie lajtowe spacery na których będzie mógł sobie polatac i pocudować a Ty go tylko będziesz obserwować spacerując ;) W domu się śpi, odpoczywa, je i żuje kości ;) możesz mu pokupować gryzaki i dawać do memłania, to psy zajmuje na dość długo i pozwala też się wyłączyć na jakiś czas. Jeśli pies lata po mieszkaniu i ciągle zachęca Cię do zabawy albo sam dostaje fizia to niedobrze.[/QUOTE] Ale on nie lata po mieskaniu i nie zachęca do zabawy jakoś namolnie i przede wszystkim nie non stop, tę skarpetę przynosi, kiedy się skrajnie nudzi. Czyli podczas "leniwego dnia", albo deszczowego. Póki co skarpeta jest schowana, a na spacerze nie ma takiej "wartości" jak w domu, na spacerze najważniejsza jest piłka :) W mieszkaniu nie dostaje fizia, to nie jest typowy pies-zaczepiacz, on się zazwyczaj smętnie snuje z kąta w kąt i zagląda ludziom w oczy, tę skarpetę też wciska komuś raczej błagalnie/delikatnie, niż namolnie. On musiał kiedyś być czyjś - to bez wątpienia - jednak wywnioskowałam z TŻ-tem, że musiał zbierać ochrzan za domaganie się uwagi, bo robi to subtelnie. Czasem nawet jak wyłazimy z sypialni rano, to on waha się, czy się przywitać, ale wystarczy się odezwać i jest atak radości. Nie lubi być odpychany, np. nogą, na zasadzie "won stąd", więc pewnie ktoś go kiedyś skrzywdził w tej materii :shake: o wiele łatwiej/bezpieczniej go odgonić komendą "do siebie", niż siłą. Spróbowałam mu znaleźć jakieś zastępcze zajęcie domowe, bez mojego udziału (bo gryzak/kość to formalność, zżera szybko, potem sobie nieraz rzygnie, traktuje jako jedzenie, a nie jako zabawkę/relaks) i jestem dziś przeszczęśliwa, bo młody nareszcie ogarnął kulę-smakulę :loveu: on zostaje dość często sam, albo ja coś piszę i nie mogę się nim zajmować i nieraz nie ma szans na tej dwugodzinny spacer z szaleństwami, a wiadomo, co pies wtedy robi :shake: - on akurat nie niszczy, ale drze ryja i szuka sobie sam rozrywki, najczęściej jest to szczekanie na każdy "psi odgłos" z podwórka, a u nas takich pod dostatkiem. Wydłubałam dziurę w tenisówce, napchałam smakołyków i pokierowałam go klikerem, kiedy trącał nosem/łapą tę piłkę (bo zazwyczaj wąchał smętnie i poddawał się, kiedy nie mógł wydłubać smaków językiem). No i mam przełom :D pies od godziny turla piłkę i zignorował już ze 2 czy 3 szczekania pod balkonem :) Dodatkowo ogarnął, że mimo tego, że to identyczna piłka jak ta, którą się bawi na dworze, to jednak to zupełnie inna zabawka - z tą obchodzi się inaczej, nie wciska mi w rękę, nie miota nią po ścianach,żeby się odbiła, tylko tacza, turla, pcha nosem i uderza nią o ziemię. Ale uroczo :loveu: Klatka mu niepotrzebna, ma swoje posłanie, tam ucieka, jak ma dość moich znajomych, którzy przychodzą go miziać, albo się zmęczy, albo mu nudno. Szarpak na spacerze jest ok, ale zdecydowanie bardziej zajmuje go piłka. Obecnie zdycham chora, ale wylazę kupić mu na dniach piłkę na sznurku, na spacery będzie jak znalazł, bo to wciąż piłka, a na dodatek można się szarpać :) Dzięki za rady, teraz ćwiczymy barowanie, ale ostatnio nie zauważył psa WCALE :D więc nie zamknęłam baru, a pies się nażarł za friko :cool3: a dziś TŻ pochwalił się, że przeszedł obok szczekającego yorka zza płotu tylko nadstawiając uszy. Wczoraj upewniłam się, że z piłką można minąć cokolwiek, bo przechodziła sobie rodzinka jeży (normalnie by pognał), a patrzył mi na rękę i trząsł się ze szczęścia. Później, spuszczony, złapał trop kota (którego widziałam, ale poczekałam,aż sobie pójdzie), zaczął tropić i wrócił w sekundę, na dźwięk piłki o chodnik. -
Mojemu psu podaje się następująco: wołasz psa, wyciągasz rękę, tabletka znika :evil_lol: ale wiem, że ciotka wpycha tabletkę do rozkrojonego kawałka kiełbasy "z przodu", tak, żeby pierwsze kłapnięcie w kiełbachę poszło razem z tabletką, bo taką "w połowie drogi" mógłby przyczaić i wypluć :)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='palisiak']Oki ale niepotrzebnie zaraz zrobiło się wielkie "halo". Człowiek nie chce źle, a i tak ktoś wytknie coś palcem. Jakby to nie był chi a mały kundel i bym napisała że "mam miniaturowego kundelka" to jestem pewna też by z tego była taka burza ;). Po prostu też przydaje się czasem trochę zdystansować. Ja się poczułam po prostu zaatakowana.[/QUOTE] ale określenie miniaturowy kundel nie jest podłapywane jako urban legend, gdzie później rzesza pseuduchów wystawia na portalach takowe kundelki i określi jako 'miniaturowe', a rzesza wielbicieli 'rozmiaru xxxs' skupuje na masę chore psiaki. [quote name='palisiak']Można to robić pod innym wątkiem.[/QUOTE] Ale po co, skoro to tutaj zostało napisane? wtrąciłam się i skorygowałam pewną informację, a Ty mi piszesz stronę dalej, że jestem w błędzie i jednak jest takie coś jak cziłka xxs - jako rasa. I porównujesz do jamnika króliczego. Nikt Cię nie zaatakował, nadal tak twierdzę i wciąż nie atakuję:) -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='dog193']No jeśli uważasz to: za atak, to... nie wróżę ci świetlanej przyszłości na tym forum ;) "Ciut zdrowego dystansu" istotnie by się przydało.[/QUOTE] Przecież, palisiak, specjalnie wrzuciłam tę emotkę na końcu, żeby się można było domyślić, że to czepialstwo odnośnie nazwy, a nie prucie dupy i toczenie batalii o 'pomylenie rasy'. Nie miałam zamiaru Cię zaatakować, bez przesady :) a po cóż miałam wytknąć Ci w innym wątku tę pomyłkę, skoro napisałaś to tu i teraz? Wtedy dopiero byłoby bezsensowne bicie piany :) a dlaczego wytknęłam, to już pisałam wyżej. Nie widzę powodu do bycia urażonym, tym bardziej, że sama czujesz o co chodzi w nazywaniu małych psów 'miniaturką'. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Majkowska'] A nawet jeśli ktoś bierze psa z pierwszej lepszej hodowli, gdzie psy jednak mają jakieś badania i są po względnie zdrowych i przyzwoitych psach to uważam że i tak jest to lepsze niż kupić na bazarze zakatarzonego szczeniaka po własnym bracie i siostrze.[/QUOTE] I właśnie w tym wypadku swoisty "snobizm" ludzi nieznających się na psach jest mile widziany, bo laba, ONka czy chi kupi się na bazarze bez problemu, a jak w oko wpadnie wilczy szpic, to tak czy siak trzeba się udać do hodowli, bo pseuduchy rzadko płodzą niepopularne rasy. Teraz detektywistycznym swędem czuję wylęg akit...przez cholerny film "Hachiko", już słyszałam po znajomych, że takie fajne, co to za rasa. Fani akit będą mogli za jakiś czas przebierać w schroniskach... -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Beatrx']i o to właśnie Pani Profesor chodziło pisząc, ze nie ma czegoś takiego jak miniaturka Chihuahua;)[/QUOTE] właśnie tak :) [quote name='palisiak']Pani Profesor też nie powinna łapać za słowa które nie mają znaczenia w poście. Niepotrzebna była jej uwaga bo i tak jest mi obojętne "czy to miniatura czy nie", bo kupiłam sobie psa do towarzystwa, a wypowiedziałam się w wątku dotyczącym "chamstwa psiarzy". Podziękowałam za uświadomienie, ale co niektórzy mogliby się wykazać trochę milszym podejściem.[/QUOTE] ja wiem, że to tylko nomenklatura, ale po co podsycać ogień mitu, który kończy się źle dla psów? "miniaturka chi" sugeruje jakąś inną rasę, zminiaturyzowaną właśnie, a takiego czegoś fizycznie nie ma. "miniaturka chi" to po prostu "mały, niewyrośnięty chi", dlatego się doczepiłam, bo nie lubię takiego tworzenia nowych ras (co bardzo chętnie wykorzystują pseuduchy, wymyśli to to później, że opchnie "miniaturki yorka", "miniaturki chi" i inne "nietypowe, acz ekskluzywne" egzemplarze, z czego 90% to karły z niezarośniętym ciemiączkiem, niedożywające pół roku). nie czepiam się do Ciebie w żadnym wypadku, czepiam się do nazewnictwa, bo babeczka na osiedlu spytana o wiek cziłki powiedziała, że ma 8 m-cy, a taka malutka, "bo to miniaturka". Pewnie za pół roku już jej nie spotkam. [quote name='PaulinaBemol']a na fali mody miniaturyzacji użytkownicy reagują alergicznie na wszelkie "miniaturki" ras bo wiedzą z czym się wiąże takie miniaturyzowanie i tak zminiaturyzowanych ras. I nie raz spotkali się z upartym twierdzeniem jakoby ktoś miał rasę która nie istnieje jak wiele niby odmian yorków.[/QUOTE] Tak, Paulina, właśnie o tym mówię. Ja mam alergię na podkreślanie faktu zminiaturyzowania wśród psów, to się NIGDY nie kończy dobrze, a nic mnie tak nie irytuje, jak ignorancja i wmawianie, że ma się w jakikolwiek sposób lepszego psa, bo mniejszy, bo inna sierść (białe yorki, super-rasa, unikat, perełka, 800zł i Twój). Nie piję, palisiak, w tym momencie do Ciebie, bo widzę doskonale, że się nigdzie nie chwalisz swoim maluchem jako "tym lepszym, bo mniejszym", ale poprawiłam dla zasady. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
A ja się jeszcze wtrącę w temacie rodowodów i ZK - wiadomo, że nadużycia są w każdej dziedzinie i każdej instytucji, ale - na litość boską - to tak jak z kupowaniem telewizora. Albo "nabierzesz się" i kupisz taki, jaki widujesz w reklamie, mimo tego, że może nie być najlepszą opcją, albo - jak każdy rozsądny człowiek - dowiesz się więcej na temat telewizorów, doczytasz, porównasz - i wtedy wybierzesz. Wiem, że to nie do końca trafione porównanie, ale jeżeli ktoś już wykłada powiedzmy 2tys. na rodowodowego szczeniaka, to taką kasę powierzy "pierwszemu lepszemu"? Z resztą wg. mnie, negatywną informację na temat jakiejś - powiedzmy - firmy jest znaleźć łatwiej, niż pozytywną na temat innej. Jeżeli dogomaniacy wymieniają się na forach informacjami o hodowlach, to po wklepaniu nazwy hodowli w google bardzo często wyskakują 'aferowe' wątki jako pierwsze/jedne z pierwszych, ze względu na duże zainteresowanie takimi tematami. Ja jestem fanatyczką wszelkiego rodzaju research'u, więc gdybym szukała rasowego psa - na pewno przekopałabym sieć pod każdym kątem. A w sieci jest najwięcej informacji dostępnych właśnie dla Kowalskiego, bo osobiście nie mam znajomych w ZK, żeby zapytać ich o jakąś hodowlę. Podejrzewam, że prędzej niż za pomocą poczty pantoflowej, taki przeciętny Kowalski dowie się o hodowli z sieci. A to, czy przejrzy stronę i zaufa hodowcy "na gębę",czy pogrzebie głębiej - to kwestia rozumu. I przypuszczam, że coraz więcej osób z tej formy szukania informacji korzysta. -
Yoda "zaprojektował" sobie swój własny dom u Pana Jacka:)
Pani Profesor replied to asiuniab's topic in Już w nowym domu
[quote name='Figunia']Bo nie ma brzydkich piesków, tylko fryzjera czasem brak...;)[/QUOTE] mojego młodego wystarczyło wykąpać, opitolić na krótko i rzucić piłkę, a spod sterty śmierdzącego futra wyłonił się prześliczny i radosny pies :loveu: i nagle na ulicy zaczęli pytać jaka to rasa, skąd taki piesek, itd. w boksie schroniskowym nie miał szans - ja sama go nie zauważyłam, chciałam poznać jego współlokatora, a on zwiał przy otwieraniu krat i wymusił wzięcie do domu :D dużą część psów wystarczyłoby ostrzyc, nałożyć na szyję bandamkę i już się rzuci w oczy, a szansa na adopcję rośnie.