-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Pani Profesor
-
też nie wytrymowałam niby-sznaucera tylko ostrzygłam, bo tańsza usługa :evil_lol: a tak poważnie, to tylko dlatego, żeby na pierwszy raz psiura nie męczyć,bo i tak świrował przy maszynce i kąpieli, trymowania mu oszczędziłam, tym bardziej, że to byłoby z 5 godzin roboty...:shake: następna wizyta - trymowanko! swoją drogą, to żadna oszczędność, bo sypiące się kudły sznupa pochłaniają TYYYYLE prądu przez odkurzacz :cool3:
-
o matko :O jaki przepiękny sznaucerek!! jak to jest, że mnóstwo psów ze schroniska/przybłęd (nawet pokazywanych w tym wątku), jest mixem sznauceropodobnym, skoro samych stricte sznaucerów za dużo nie widać? tj. nie jest to tak obecnie popularny zwierz jak york czy lab, jakim cudem tyle sznupów wyłania się spod sterty kudłów tych biedot?
-
on się na początku cieszy,bo dostaje bonusowe mizianko, ale że jest psem z tych "usyfię się w 5 minut", to to wycieranie trwa nieco dłużej, wczoraj sunia niby-haszczak miała lekko ubłocone podwozie, a Patryk wyglądał tak, że jakby wysłać zdjęcie do schroniska, to by mi go zabrali za zaniedbywanie :evil_lol: warczenie pojawia się, jak mu 'już' się przestaje podobać. i wiem, wyczytałam właśnie, żeby nie ochrzaniać go za samo warczenie, ale on już tak ma - jak nakładam szelki, to też burczy, bo podnoszę mu łapę, a on to raz lubi, raz nie. nawet jak przechodzi z warczenia do 'ataku', to to jest raczej mazgajowate kłapnięcie w rękę graniczące z oślinieniem, robi to delikatnie i raczej prezentuje "odwal się, bo wezmę twoją rękę do buzi", niż "zaraz cię użrę". No, ale tak czy siak, burczy, a tak być nie może :D z tą ekscytacją,to nawet w szczytowych momentach nie osiąga 9-10, nawet sobie tego nie wyobrażam, bo labrador TŻ-ta, który mieszka w domu rodzinnym ma właśnie tę ekscytację 10-cio stopniową i to jest tragedia :shake:, u mojego czubka myślę, że 5-6 w skali to MAX, i to tylko kiedy przychodzi do niego jedna ciocia :)
- 68 replies
-
o kurczę, u mnie się pokazują wszystkie! zaraz pokombinuję.
-
Dzięki wielkie, [B]asiak_kasia[/B]! powalczymy z ekscytacją, bo z miską i wychodzeniem już się udało - za nic nie potrafię na razie tego przełożyć na spacery, ale będę kombinować. młody umie już usiąść na dupie, jak niosę jego miskę - czeka do słowa "proszę" i gestu w stronę miski, nawet komicznie się waha, jeżeli uzna, że pomylił komendy i patrzy, czy na pewno może:D to było miesiąc temu nie do pomyślenia, wybijał mi miskę z ręki skokami a żarcia bronił warcząc. teraz mogę wyjąć mu z pyska cokolwiek, ale 'ciekawsze' rzeczy tylko na zamianę. jak wyciągam z szafy smycz, to ostentacyjnie siada - jak nie zauważę, to znowu wstaje i siada :loveu:, tak więc może z psami też to przejdzie, chociaż na spacerach jest taki chaos, że nie może się skupić. dzięki za porady :) a pies jest dominantem faktycznie, chociaż to takie wszystko 'ostrzegawcze'. jak go wzięłam do domu i musiałam podnieść, a zaczął warczeć i kłapać zębami, to się poważnie przeraziłam - obecnie jest tak, że go podnoszę w akompaniamencie dzikich wrzasków i kłapania, ale on to robi tak słabiutko, jak w zabawie. mój TŻ podnosi go już BEZ burczenia, bo się gnojek przyzwyczaił, ja nie mam jeszcze takiej siły przekonywania :D no ale i nie podnoszę psa bez celu, bo po co. bardzo mocno lubi tez pokazywać, że mu się coś nie podoba, ale ostrzegawczym tonem wypowiada się wtedy jego imię i odpuszcza. nie lubi np. wycierania ręcznikiem :D
- 68 replies
-
oj, źle mnie zrozumiałaś :shake: nie nadaję zachowaniu psu sensu i naprawdę STRASZNIE mi głupio i mega się wstydzę, kiedy wszystko przebiega dobrze, a nagle jest darcie japy i tragedia narodowa. Patryk na tego niby-yorka wyskoczył, ale te zapoznanie wyglądało tak, że psy witały się tam dobrą chwilę, zanim zdążyłam dolecieć, a dopiero jak lazłam z jęzorem na brodzie to babeczka krzyknęła "proszę go zabrać", czyli w tym momencie zaczęło się burczenie i pies na ręce. nie mówię, że JA bym nie zabrała go do siebie w skrajnej sytuacji, ale tutaj to była ewidentna panika - ale nie o tym w sumie dyskusja, mogłam sobie darować tę dygresję z minusami brania na ręce ;) swego psiura broń boże nie bronię, zbiera opierdziel za każdym razem, a ja chodzę i przepraszam, choć do tej pory kończyło się na buractwie, a nie na pogryzieniu. dodam jeszcze, że munsterlanderka sąsiadów - "przywrócona do porządku" :roll:, dalej jest jego obiektem westchnień i znowu rozdają sobie buziaczki przez płot - ugadam się z sąsiadką na drugie podejście, bo pierwsze przebiegło tak, że Patryk nie mógł się doczekać, oba trzęsły się z radości, suczka wyskoczyła łagodnie, ale podniecona - mój psiur kłapnął ją zębami, właścicielka tamtej kazała nie reagować, ustawiły się same - dalej wyglądało to tak, że 'współistniały', ale bez miłości - rzucałam im piłkę, który dobiegł, ten przynosił. Suka się łasiła do mego psa, a on ją bezczelnie ignorował - i zero agresji. Trudno mi do niego dotrzeć w tej kwestii :roll:, w każdym innym temacie jest posłuszny i mądry (nauczyłam go już NIE włazić do kibla, bo umie otwierać sobie drzwi :angryy:), sztuczki śmiga jak cyrkowiec i łapie w locie, a tutaj go nie rozumiem, więc walę kupę błędów dzień po dniu... no nic, od jutra mobilizacja :)
- 68 replies
-
To teraz ja: Patryk w dniu wzięcia ze schroniska: [url]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a2aef88f112ca502.html[/url] i [url]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/e5dc787b664fe0be.html[/url] a tutaj po kąpaniu, strzyżeniu,a także po sporej dawce uwagi i piłeczki: [url]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/9628b3278da59426.html[/url] i w łóżeczku :loveu: [IMG]http://www.schronisko.krakow.pl/files/objects/44905/10/misteri_IMG_6733.JPG[/IMG]
-
dzięki wielkie [B]KAT2707[/B]! w zasadzie to w Twoim opisie widzę idealnie swojego psa - włącznie z tym dobrym podejściem do nieco uległych, ale nie płaszczących się psów - taka właśnie jest Neska, którą akceptuje (tzn. tak się zachowała przy zapoznawaniu, bo teraz już harcują na całego z kłami na wierzchu). od jutra zaczynam to mijanie, bo widzę, że błędem jest moje czekanie na rozwój sytuacji :roll:... tzn. że kiedy się obwąchują, to ja, durna, czekam na finisz, z nadzieją, że tym razem będzie pokojowo. [B]Beatrx[/B] - to był psiur w typie yorka, trochę większy, może nawet coś a'la west, tyle że ubarwiony jak york - mój pies nie był dużo większy, więc babka trochę spanikowała, bo on nie atakuje super-agresywnie, a raczej "zaczepia i doprowadza do porządku". tak czy owak, nie popieram brania na ręce, bo z opowieści wielu doświadczonych psiarzy wiem, że w ten sposób hoduje się lękliwego psiaka. a odnośnie uwagi z kagańcem, to nie chodziło mi o to, czy pies rozpoznaje zagrożenie w aście, tylko że JA mam obawy ;) tzn. że ast bez kagańca może być uległy, ale może okazać się dominantem, a pańcia będzie jechała z rozerwanym na pół niby-sznaucerem do kliniki...:shake: dzięki, dziewczyny, od jutra twarde zasady :D
- 68 replies
-
trudno mi właśnie z daleka ocenić, czy nadchodzący pies jest tym 'słabszym', szczególnie jeżeli lezie ast bez kagańca...:shake: ale uwaga, hit - sytuacja z dzisiaj... byłam z nim nad zalewem, była jego jedyna psia koleżanka - miłość, gonitwy, włażenie do wody, dzikie harce w błocie - wszystko super. pominę, że szła babeczka z yorkiem i oczywiście mój Patryk na niego wyskoczył - ciężko mi tak bez przerwy zbierać te ochrzany :roll:, aczkolwiek babka wzięła go na ręce, co było wg. mnie błędem, bo tak by się ustawiły między sobą (na tym te jego "walki" zazwyczaj się kończą, nie dochodzi do wielkiej bijatyki)... prawdziwym hitem wieczoru jest druga sytuacja - uszy do góry, oba psy na czujniku - myślę oho, idzie psiur, zapinamy na smycz...nie zdążyłam. mój 15-to kilowy zabójca wyskoczył na KONIA... jechała sobie babeczka NA KONIU, a pies biegł prosto na niego - jakbym nie dorwała w trakcie biegu, to nie wiem, czy bym miała co zawieźć z powrotem do domu :shake: na kontrolne, wyrywkowe "chodź" - nawet w trakcie zabawy z suką - przychodzi, ale w stresowej sytuacji mogę sobie póki co pomarzyć...
- 68 replies
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
wiesz, ale tu chodzi o małe pchełki, które przeciskają się pod dechami - dobić tam kawał innej deski albo jakąś siatkę i nie byłoby takiego problemu, albo chociaż nieszczęsny kojec BEZ łańcucha, i nie NON STOP... tak czy owak, nie mogę na to patrzeć, ale do nich nie dotrze nigdy w życiu :shake: -
buldożka podeszła uległa - dziabnął osiedlowy niby-spaniel nienawistnie wywala zęby - dziabnął munsterlanderka sąsiadów - sama słodycz - lekko zagaiła, ale bez podniecania - dziabnął szczeniak labradora zaprosił do zabawy - dziabnął olewka na CTRa, który podszedł spokojnie machając ogonem i na sunię niby-husky - też spokojną wychodzi na to, że mój pies toleruje tylko spokojne, ułożone psy, na dodatek nie-uległe :shake: idę takich poszukać właśnie :evil_lol: p.s. nagram Wam, jak wyglądają 'randki' mojego psiaka, może to pomoże w jakiejś ocenie i poradzie!
- 68 replies
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Patmol']Pewnie tak - nie znam astów, ale jeden z moich psów jest trochę podobny do asta (odrobinę) i bardzo, bardzo do hieny. Jak ktoś chętny do głaskania -to wystarczy powiedzieć , że to mieszanka amstafa -i ludzie już nie chcą głaskać. Nawet menele go omijają. Drugiego mojego psa kiedys jakiś facet zaczął namolnie zaczepiać w pociągu. Po kilku zaczepkach zapytałam faceta o co mu chodzi. (facet) -[I] bo jestem ciekawy czy ten pies da radę mnie ugryźć pomimo kagańca[/I][/QUOTE] rasowy idiota :crazyeye: skąd się tacy ludzie biorą... mnie zaczepiactwo mocno nie irytuje,bo sama jestem psychofanką przechodzących psów i muszę się mocno pilnować, żeby nie leźć do każdego z osobna :D ale jak widzę, że osiedlowy dzieciak chce pomacać mojego potwora a matka biegnie i wyrywając mu rękę ze stawu odciąga go na bok, to mi się nóż otwiera w kieszeni...:angryy: przecież taki maluch potem dostanie świra i się wypnie na zwierzaki, albo - co gorsze - "zerwie się ze smyczy" i nie oszacuje ryzyka, a wtedy podejdzie np. do bezdomniaka od tyłu (ważne, że mama nie widzi), a jak to się może skończyć, to wszyscy wiemy...:shake: dodam jeszcze, że nic mnie tak nie w@%@rwia, jak wiejskie psy w kojcach 24/dobę... rodzina TŻ-ta ma kilka psów i niby-ON-ek biega luzem, "bo pilnuje obejścia" (wpuściłby każdego złodzieja), a małe, czarne pchełki - 24/dobę w kojcu (na dodatek na łancuchu), bo one nie szczekają na przechodniów,a na dodatek UCIEKAJĄ... ... że im się chce stawiać kojce, zamiast po prostu wzmocnić ogrodzenie? -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Mój się na szczęście długo w schronisku nie nasiedział, ale przyznam, że w pierwszej chwili i mojej uwadze umknął - był po prostu nijaki, zarośnięty i nie rzucił się w oczy (miał mixa laba w swoim boksie, hiperaktywnego), no ale jak już wyskoczył z klatki to zawojował moje serce :loveu: a wszystkie TTB jakie znam są przecudne, nieżyjący już ast mojego TŻ-ta to najmądrzejsze stworzenie jakie miałam okazję poznać - naprawdę. nie dość, że zero agresji (no, prócz kotów i psów :razz:), to łeb miał na karku od szczeniaka - nigdy nie był specjalnie intensywnie szkolony, a umiał chodzić przy nodze, wracać na zawołanie, miał wór z żarciem dostępny 24/dobę a jadł tylko w porze karmienia, jaką mu ustalili (3x dziennie, ile chciał), no i oczywiście rozdawał buziaczki i znał wszystkie sztuczki świata :loveu: dodam, że był z pseudohodowli, kupiony w najgorszy możliwy sposób - na bazarze od przysłowiowego "dziada"... mimo to wyglądał jak wzorcowy ast, umięśniony i prześliczny. trochę wstyd się przyznać, ale zadziałała presja 'społeczeństwa' i bałam się wziąć TTB ze schroniska :oops:... może dlatego, że to byłby mój pierwszy pies "od podstaw" (poprzednie były 'rodzinne') i obawiałam się, że nie podołam - nie w kwestii, że pies mnie zagryzie w nocy "bo to morderca", a raczej w kwestii spacerów, puszczania go luzem i odpowiedzialności za jego ewentualne odpały - ważę niecałe 50kg, średnio bym opanowała dorosłego, rozjuszonego asta :D a wiadomo, że zanim go wychowam i zacznie mi ufać, to może już narobić problemów :oops: wiem jedno, jak odchowam swojego niby-sznupa i uda mi się namówić TŻ na drugiego psiura, to następny pójdzie ze mną TTB :) -
dziękuję! na razie nie znalazłam ŻADNEJ prawidłowości w "wyborach" mojego psa :shake: na łące, olbrzymi, luźno puszczony CTR został przywitany radośnie i szybko zignorowany,a nieporadną, uległą buldożkę chwycił za kark...po przywitaniu, które nie wskazywało na agresję. następnie agresja w stronę ON-ka, a miłe przywitanie przerażonego yorka. dodam, że to nie jest na pewno "zaproszenie do zabawy", bo mój pies nie bawi się tak agresywnie sam z siebie.
- 68 replies
-
to i ja się podepnę pod wątek, bo potrzebuję rady. NIE ROZUMIEM swojego psa! ciężko mi odczytać jego sygnały, choć ćwiczę ile mogę. Patryka mam miesiąc, więc może jeszcze 'nie czas', ale fajnie by było go zsocjalizować :roll: sytuacja wygląda tak: 1. idzie pies - niezależnie czy suczka, czy pies, jamnik czy rottek - mój pies na napiętej smyczy, zainteresowanie, machanie ogonem. 2. popiskuje - ewidentnie wygląda, jakby chciał 'do zabawy', tak samo ciągnie jak widzi z daleka mojego TŻ-ta. 3. psy się wąchają, najpierw mordki, później dupki, no i zaczyna się... a). mija 5 sekund, mój Patryk atakuje, jeśli tamten pies też się zjeży, to zaczyna się odciąganie na smyczy i darcie japy na całe podwórko b). Patryk warczy/kłapie zębami, jeśli tamten pies się podda, to go olewa i idzie dalej tak czy srak, nie ma sytuacji pokojowych - ewentualnie olewka z lekkim burknięciem. co ciekawe - ma jedną psią koleżankę, którą poznał w najgorszy możliwy sposób - została wpuszczona do nas do mieszkania znienacka...przypuszczałam, że będzie atak, a powstała ogromna psia przyjaźń. suczka jest podróbą haszczaka, spokojna i delikatna. bawią się i ogólnie jest wielka miłość. dodam, że mój Patryk przechodzi do ataku niezależnie czy pies dominuje, czy spierdziela - jest z dnia na dzień coraz gorzej, bo mniej olewek, a więcej ataków. czepia się do suk, psów i szczeniaków - dziś okłapał 4-miesięcznego laba. jako ciekawostkę dodam, ze niektóre psy odbiera przyjaźnie...ale sygnały wysyłane przez niego są identyczne w każdej sytuacji. gubię się :shake: proszę o radę!
- 68 replies
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
mój głupek odkąd został ostrzyżony i okazało się, że ma śmiesznie kolorowe futro i hienowatą pręgę, na ulicach czaruje jako 'rasowy', szczególnie, że na każde ciumkanie reaguje ogonem i lezie do kogo popadnie. parę dni temu odpowiedziałam na pytanie zaczepiacza "jaka to rasa", że jest to amstaff:D gościu pokiwał głową z pełnym zrozumienia "uuuu..." i wycofał rękę. jaki to TTB - widać w avatarze :evil_lol: wszystko rozumiem, można nie znać ras, ale cofnięcie ręki i mina - bezcenne :D co to miejskie legendy robią ludziom z mózgu... -
schronisko - mój 'w typie sznaucera' był jednym z najmniej sznaucerowatych w krakowskim schronisku, więc na pewno znajdziesz takiego mocniej "w typie" - o ile nie zależy Ci na rodowodzie, a na charakterku ;)
-
ja kupiłam swojemu psu takie szelki: [url]http://allegro.pl/szelki-dla-psa-80-cm-activedogs-nowa-marka-i3267782590.html[/url] i od tego samego użytkownika 'przejściówkę' do pasów bezpieczeństwa, dzisiaj Patryk jechał pierwszy raz w szelkach i tych pasach i powiem Wam, że jestem pod wrażeniem. początkowo woziliśmy go z przodu, ja na siedzeniu pasażera trzymałam go na podłodze między nogami i zazwyczaj świrował - dziś rozłożyłam mu kocyk z tyłu, nałożyłam szelki i go przypięłam i ku naszemu zaskoczeniu, piesek grzecznie się położył i przejechał całą drogę w dwie strony na zupełnym luzie :) polecam zatem próbować przewozić psa w różnych miejscach auta, mój czuje się o wiele spokojniej, kiedy jest na 'naszym' poziomie siedzenia. na podłodze nie szło go uspokoić.
-
nie próbowałam, ale "plastikowa butelka - smakula" nie zdaje egzaminu - poturla przez chwilę, mimo tego, że wypadają smakołyki, to nie powiązuje tego z faktem, że turlał butelką - od dwóch dni go zanęcam na taką prowizorkę i ostatecznie kończy się tak, że albo się poddaje i olewa, albo z frustracji zaczyna memłać gwint i zagniata butelkę tak, że nic już nie wypada:D zaryzykuję i kupię mu kulę, zobaczymy :)
-
Dramat zwierząt w dzikim schronisku pod Niepołomicami
Pani Profesor replied to ligia's topic in Schroniska
niby nie o tym wątek, ale patrzcie, co ja mam: to jest właśnie nabytek od "pani ani", przejęty z krakowskiego schroniska. dopiero po fakcie dowiedziałam się, że była taka i taka interwencja - już jak psiur był u mnie. opadły mi ręce i podwójnie się cieszyłam z uratowania tego chodzącego szczęścia. (coś chyba nie ogarniam wklejania zdjęć, tu linki: https://www.dropbox.com/s/pegffgi9swo4qwl/IMAG0667.jpg https://www.dropbox.com/s/thbkfab48x7cjkw/IMAG0668.jpg a tak w ogóle - coś wiadomo w tej sprawie, co dalej będzie? ja tylko wyczytałam, że K. wylazła na wolność za własnym poręczeniem, nie wiem na ile potwierdzone. -
są postępy - półgodzinne zachęcanie młodego zaowocowało tym,że tacza po dywanie butelkę z chrupkami w środku. co prawda szybko się zniechęca, ale po jakimś czasie wraca i sprawdza - nie ogarnia w którą stronę trzeba przechylić. konga nie lubi, pisałam wyżej :( tzn. niby-konga, gumowej kości z otworami do napchania dobroci. mam wrażenie, że to dla niego za trudne, ale otwieranie drzwi już nie :shake: co tam mu siedzi w tej główce!
-
[quote name='gerta']Piszczy po waszym wyjściu, bo nie lubi jak wychodzicie A co do kuchenki - skoro kilka razy znalazł tam coś do jedzenia, to sprawdza, czy nie ma kolejnej fajnej okazji. I będzie to robił tak długo, jak długo będą Wam się zdarzały "wpadki" w postaci zostawionego gara z żarciem. Ja na Waszym miejscu wprowadziłabym klatkę, ale też zostawianie psu fajnych gryzaków lub zabawek z jedzeniem, gdy wychodzicie (kość, uszy suszone różnych zwierząt, penisy, ogony itp. kong wypełniony pastą mięsną - oczywiście codziennie co innego i na raz jedną rzecz). Warto przyzwyczajać go, że gryzaki żuje się na posłaniu (potem w klatce, jak już ją nabędziecie), bo wtedy zatrzyma go to na posłaniu (po zżuciu smaka wiele psów zasypia, bo żucie działa kojąco). Sądzę też, że jego zachowanie to może nie być wcale kwestia lęku separacyjnego, tylko psu się nudzi i lubi sobie pojeść - jak wychodzicie, to szuka jedzenia. Nie wiem jak często go karmicie, ale dla niego na pewno lepiej, jeśli będzie jadł 2-3 razy/dobę, bo rzadziej będzie odczuwał głód. Apropos włażenia do łazienki - niektóre psy szukają tam schronienia przed burzą. A otwieranie drzwi w sytuacji stresowej to żadna sztuka - moja sucz umiała otworzyć szafę z drzwiami przesuwnymi podczas burzy, bo tam się chowała dla bezpieczeństwa... O wprowadzaniu klatki na dogo jest wiele napisane, ale gdyby coś było niejasne pisz na priva. Co do tego, jak długo pies może siedzieć w klatce - wielu behawiorystów twierdzi, że do 4-5 godzin/bez przerwy. Znam jednak wiele psów, które w klatce spędzają 8-9 godzin, bo mają lęk separacyjny i właściciele muszą je zabezpieczyć przed nimi samymi. Spory odsetek klatkowanych psów po okresie zamykania w klatce na czas nieobecności właścicieli klatkę zaczyna traktować jak bezpieczny azyl i... można je przestać zamykać, bo pies zostawiony w otwartej klatce po prostu w niej siedzi. W ażne jest jednak, by psu klatkowanemu zapewnić odpowiednią ilość ruchu i bodźców. Czyli aportowanie na spacerach, przeciągnie sznurami, zabawa z innymi psami oraz ćwiczenia z posłuszeństwa to dla Was ważny obowiązek.[/QUOTE] dzięki! ćwiczenia z posłuszeństwa lubi, ale nie kocha - jak zanęta jest pachnąca, to i chętniej się uczy - ogarnął czołganie się w ciągu dwóch dni, leżenie na boku, "zdechły pies" i inne triki też szybciutko, ale...robi to jakoś niechętnie. w tej kwestii jest raczej "koci", jak mu się nie chce,to wypina się , odwraca i rób sobie sama :shake: trudno go w tej kwestii wyczuć - niektóre psy machają ogonami podczas ćwiczeń, klikania, są podniecone samym faktem smakołyków - on czasem wygląda, jakby to robił za karę, albo na zasadzie "no masz tę łapę, daj smakołyk i spieprzaj". co do gryzaków - zostawiałam mu kości z jelit i inne paskudne części zwierząt ale w ogromnej większości przypadków nie ruszał tego do momentu naszego powrotu - wtedy CAP za kość, i memła aż zeżre całą. [quote name='Kirinna']a próbowaliscie go zniechęcić np smarując blat alkoholem lub zrobić puszkę szmerówke- dostał by po głowie od czegoś, nie od was? ja bym tak na początkuz robiła, nad klatką później sie zastanowiła[/QUOTE] alkoholu nie próbowałam:evil_lol:, ale poradę z "puszką" przetestowałam - wczoraj siedział sam do nocy, do łazienki jakimś cudem nie wszedł - chrupek kontrolny na środku podłogi pozostał nietknięty, chyba że go nie zauważył :cool3: "puszką" został zdalnie sterowany samochodzik, którego pies się panicznie boi - zastałam TŻta bawiącego się autkiem i psem naraz, w ten sposób, że TŻ ganiał psa po całym domu, a pies w panice uciekał,po czym wyglądał zza winkla z miną "no,poganiaj jeszcze" :shake:. tak czy siak, po włączeniu autka - pies spierdziela. jest szansa, że rzeczywiście nie wlazł na płytkę - autko nie przesunięte ani o milimetr, zero psich śladów - mam nadzieję, że to nie przypadek i autko-strażnik płytki się sprawdzi [quote name='ulvhedinn']Po pierwsze kundliszon sie chyba nudzi, więc szuka sobie zajęcia, a do tego wyraźnie jest ciekawski i inteligentny- ja bym obstawiała w kwestii "wybiegania" nie szaleńswta z piłką, tylko zajęcia intelektualne, szkolenie węchowe, zadania "umysłowe", niech mu się zmęczy bardziej głowa niż cielsko Po drugie- niestety to co pies robi jest zachowaniem samonagradzającym, czy to w postaci zeżartego jedzenia, czy nowej ciekawej zdobyczy, czy po prostu ciekawego zajęcia (oj, jak ja dobrze to znam)- e efekcie każdy sukces utrwala zachowanie. Przy czym podejrzewam, ze podobnie jak u Kry, większą nagrodą jest pokonanie przeszkody, niż sama zdobycz. Gałki możesz sobie darować z góry, nauczy sie otwierać Trening klatkowy jak najbardziej, tylko klatkę bym dodatkowo wzmocniła (wszystkei naroża pospinaj szeklami, a drzwiczki karabińczykiem, tak, zeby pies nie miał wielkich szans na rozpracowanie jej). I zostawiać mu cos do rozpracowania, konga z zamrożonym pasztetem, smaczki w starannie zapakowanym pudełku, botelkę plastikową z nagródkami, im bardziej się będzie musiał nakombinowac tym będzie szczęśliwszy........[/QUOTE] początkowo też tak myślałam, żeby mu przegrzać zwoje w mózgownicy, mam zabawkę typu kong (kość), którą... ma całkowicie pod ogonem. napychanie pasztetem kończyło się tak, że wylizywał to, co było z zewnątrz, a nad resztą wzdychał smętnie i zostawiał zabawkę - zupełnie jakby się poddał, ale sobie leżał i przyglądał się zabawce ponuro. ogólnie go nie interesuje - niebardzo też gryzie czy żuje, jego ukochaną LALĄ :loveu:z którą śpi, bawi się, którą przynosi i szarpie się z nami, jest... gałgan z powiązanych skarpet. innych zabawek nie uznaje - butelka z chrupkami - ignor całkowity. próbowalam go zachęcać, a jakże - daruję sobie opowieść, jak to pańcia chodziła po dywanie na czworaka z kościa w zębach :oops: dziwny to zwierz, trudno go wyczuć - znam psy, które są dzikie, zabawowe i chętne do współpracy, znam też takie, które śpią 24 na dobę i nic im się nie chce - u niego to czysta losowość - kocha aportować, szarpać się gałganem ze skarpet, sztuczki robi, ale jak za karę :shake:, a instytucji konga po prostu nie ogarnia, pomimo tego, że nie wydaje się głupi. do otwierania drzwi i majstrowania jest pierwszy, a ogarnięcie, że w butelce są chrupki przerasta jego umiejętności i strasznie szybko się poddaje. nigdy też nie zaczepia sam do zabawy, ale jak zejdę do jego poziomu na podłogę,to targa w pysku skarpetę od razu. dziękuję wszystkim za rady, będziemy próbowali dotrzeć do pieska :)
-
dziękuję - poczytałam i kilka rzeczy mnie niepokoi. dziś się pojawił kolejny "problem" - wczoraj w nocy zamknęliśmy łazienkę - na 100%. rano łazienka otwarta na oścież, ale worek z żarciem nietknięty. ponadto pies miał wizytę w sypialni współlokatorów, wszedł, wyszedł. robi to po cichu i w zasadzie nikomu by to nie przeszkadzało, gdyby nie sam fakt, że pies UMIE wchodzić do pokoi i któregoś dnia może zastać tam coś, co przed nim chowamy, albo my zastaniemy wymemłaną pościel (pies jest z tych brudasowatych ;-) błoto i syf z podwórka bardzo go lubią). dodam, że na koncie zeżartych dziwactw ma gumkę do ścierania i całą paczkę mentosów - z opakowaniem (bóg wie co jeszcze), tak więc w sypialniach znalazłby na pewno inne ciekawostki. w związku z tym pytanie o klatkę - miałabym go przysposobić również na noce do zamykania w niej? nocą spaceruje po całym domu, bo czasem słyszymy, jak mu brzęczy identyfikator przy obroży ;-) mamy nieregularny tryb życia, pies nie zakodowałby, że zostaje codziennie na X godzin, a jedynie okazjonalnie - wygląda na to, że musiałby być również zamykany nocami, bo buszuje - to nie jest trochę niehumanitarne, jeśli zostałby wyjątkowo również na cały dzień sam? piesek jest raczej z tych leniwych - jak się go zachęci, to jest dzika zabawa, na podwórku rzucanie piłką, ale sam z siebie zaczepia tylko od wielkiego dzwonu - nie narzuca się, jak nie mamy dla niego czasu,to leży. wyglądałoby to tak, że czasem miałby 'nudny dzień', a dodatkowo klatkę na całą noc.. trudno mi to sobie wyobrazić. czy ktoś, kto zajmuje się behawioryzmem, może mi odpowiedzieć na kluczowe pytanie - dlaczego pies to robi? piszczy, wyraźnie cierpi po naszym wyjściu, a jednocześnie jakby na to czekał - w 5 sekund wbiega na płytkę/do kibla i szuka jedzenia, nawet jak nie jest głodny. karmimy go porządnie, trochę się nawet zaokrąglił i będziemy mu ciąć racje żywieniowe, bo to kastrat. jak mu "wytłumaczyć" (zanim wprowadzę klatkę), że to, czego zabraniamy mu przy nas, obowiązuje też po wyjściu?
-
[quote name='Sybel']Poczytaj o treningu klatkowym. Brzmi, jak brzmi, ale to fajna sprawa. [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/244605-Czy-męczę-swojego-psa"]Tu[/URL] np. masz wątek dyskusyjny.[/QUOTE] poczytałam i mam parę pytań - czy półtoraroczny pies z totalnie niewiadomą przeszłością ma szansę polubić tę klatkę bez zbędnego szarpania jego i moich nerwów? to piesek nieco niezależny - jest grzeczny, ale alarmującego szczekania na inne psy przez balkon nie jestem w stanie przerwać. warczy też,kiedy się go podnosi - początkowo kąsał ostrzegawczo, teraz odpuścił i tylko burczy - tak czy owak, nie lubi narzucania mu zdania i kiedy za karę zostaje odesłany "na miejsce" to korzysta z każdej chwili nieuwagi, żeby stamtąd wyleźć (pomimo tego, że normalnie bardzo lubi swoje legowisko). boję się, że pies potraktuje tę klatkę jako formę nowej kary, a chcę przecież, żeby wszystko było pozytywnie - przez miesiąc przywykł do legowiska w kącie, czy dorosłego psa tak łatwo jest przeprowadzić do klatki? coś jeszcze - macie jakieś rady doraźne, zanim kupię mu tę klatkę? jutro zostaje sam i nie widzi mi się ścieranie śladów jego pazurów z ceramicznej płytki :shake:
-
aha, zapomniałam dodać - kuchnia jest aneksem na otwarty salon, więc nie ma możliwości odseparowania psiaka od tego pomieszczenia. pies ma do dyspozycji dużo miejsca - cały salon, przedpokój, wspomnianą kuchnię, schody, górny mini-hol. oprócz wskakiwania na płytkę i włażenia do łazienki/sypialni spędza czas po prostu sobie leżąc - tak wynika z potajemnego nagrywania go :lol: dodam jeszcze, że po naszym wyjściu stoi pod drzwiami i dobrą chwilę jęczy i piszczy wniebogłosy - po chwili się uspokaja i fruuuu - eksplorowanie płytki czas zacząć!