Polka oswaja się coraz bardziej, ale tylko do mniei do Zosi (w tej chwili TZ wyjechany na dłużej) - wychodzi już ze swojego posłanka, przychodzi na chwilę do salonu i nawet chwilkę posiedzi na dywanie. Zabrana na kolanka z lubością nadstawia szyję i brzuszek do głaskania i zostaje już na całe 20 minut :) Za to do mojej przyjaciółki, która u nas była przez ostatnich 5 dni nie podeszła ani razu...w odróżnieniu od Hopci, która uznała, że nowa para rąk do głaskania też jest fajna, i tylko szkoda, że ta nowa ciocia, która zajmuje łóżko Jędrka nie daje jej spać ze sobą ;) Pola przestała też jeść kompulsywnie - jest już w stanie powąchać suchą karmę i ją zostawić na później. Tyle że wtedy Hopka wyjada jej porcję też, więc muszę pilnować i odstawiać Poli miskę wyżej. No i przestała z niej wyłazić garściami sierść. Teraz już przy czesaniu jest normalnie. Aaa, i kupki zrobiły się normalne - przedtem były ogromne, jakby wszystko to co zjadła przelatywało przez nią bez wchłaniania się.