Jestem na zaproszenie zrozpaczonej cioci [B]kizimizi[/B]. Moja dziewczynka po wyjsciu ze schroniska tez uciekala, trzeba bylo czekac, az doszlo do niej, ze nalezy do rodziny. Trwalo to ponad rok. Teraz sprzatam przed ogrodkiem i oba psy siedza i obserwuja moja prace i zaden nie ucieka. Spacerujemy po lakach, polach i lasach bez smyczek. Na wszystko trzeba czasu i cierpliwosci. Wszyscy chca miec gotowego psa, bez obaw, ze znowu zostanie oddany w obce rece.Psy tez czuja i kochaja. A ja kocham moje psy. Ale troche milosci w postaci "kasy" przeleje na potrzebujacego Keksika. Ciocie, dajcie namiary.:loveu: