PEWNIE WIEDZIALA; ZE PRZYJECHANO DO NIEJ I ZAAKCEPTPWALA. U mnie tez tak bylo. Przyjechalam odebrac psa nie widzac jej uprzednio. Pancia szla do szpitala(pani pulkownik niestety z rakiem). Weszlam do pokoju, usiadlam w fotelu a Tina natychmiast usiadla przy mnie i nie opuszczala podczas rozmowy. Pozniej bez smyczy zeszla do samochodu, weszla do wnetrza i pojechala. Piersza noc byla smutna, a potem to byl tylko moj pies. Duzo szczescia malenka Beniu!