Jump to content
Dogomania

asiak_kasia

Members
  • Posts

    1906
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by asiak_kasia

  1. [quote name='motyleqq'] Kasiu, powtórzę raz jeszcze: nie powinno polecać się kolców dla psa, którego nie widziało się na oczy. żeby samo nie było dla psa korektą, to trzeba to sobie wypracować. a opis na forum to nie jest miejsce, gdzie można ocenić, czy danemu psu trzeba kolców, czy co innego. mi chodzi teraz tylko i wyłącznie o to. owszem, nikt nie napisał 'idź kup kolce', ale nie trzeba ludziom pisać wprost :)[/QUOTE] Idac dalej tym tokiem myślenia, to w zasadzie w ogole nie powinno się na forum radzić w temacie wychowania, wcale ;) A_nusiu och! Wybacz widocznie nie potrafię się tez wysłowić :-(
  2. Aga, ale tu nikt nie powiedział leć po kolce bo tylko to cię uratuje. Tu było info "pies mi wyrywa rece z barków, nie mam nad nim kontroli, kupiłam kolce i co dalej?" Do tego się odniosłam ja i pewnie jeszcze kilka osób, skoro taka sytuacja ma miejsce, to ja ze swojego doswiadczenia napisałam co JA bym zrobiła i jak. Nigdzie nikt nikomu nie narzuca, każdy ma swoj rozum i możesz pisać elaboraty o pozytywnym szkoleniu, ale jezeli ktoś nie bedzie chciał tego zrozumiec, to nie zrozumie, z kolcami jest tak samo. JA podałam przykład, że u nas z dużo trudniejszym przypadkiem, taka metoda przyniosła efekt. I tyle. Nigdzie nikogo do niczego nikt nie nakłaniał (potem to juz poszła dyskusja teoretyczna) I serio ja chce miec w koncu psa, z którym od samego poczatku bede mogła sobie cała robotę odwalać na smaczki i zabawkę, chce miec psa, z którym nie bede musiała odkrecac fiksacji, agresji i wałkować przez lata poprawnego zachowania. I uwielbiam na swoich psach sprawdzać wszelakie pozytywne metody, uczać ich *******etów, czy bawiać się w "głupie" doggie zen i inne pozytywne gierki. Uważam, że pozytywne szkolenie to powinna byc podstawa i fundament w pracy z psem, bezwzględnie. Natomiast w mojej ocenie trzeba umiec zastosować poprawnie korektę. U jednego psa bedzie to "nie" u innego lekkie pociagniecie smyczą, a inny bedzie potrzebował dobitniejszej metody. Dla mnie pies, który wyrywa właścicielce rece, nad którym nie ma kontroli, to potencjalne niebezpieczenstwo i dlatego doradziłam ten argument ostateczny. Wole psa w kolcach, niz własciciela, który potem swojego psa obwiązuje do drzewa/znaku bo nie daje rady go utrzymać. Co wcale nie wyklucza szkolenia pozytywnego, co z reszta w pierwszym poście na forum na pisałam. Po prostu nie lubię demonizowania metody tylko dlatego, że w założeniu nie jest pozytywna. A co do behawiorystów, miałam okazję z kilkunastoma się spotkac, z różnymi problemami, z marnym efektem ;) ----------------------------- och a_niusia ja wiem, że nie umywam sie do Twojej ogromnej wiedzy i umiejetności pracy z psami, bo przytyk o 0,5m był do mnie ;) Co nie zmienia faktu, że suka nie ma najmniejszego problemu z czymkolwiek co nie podchodzi blizej do mnie/nas. Specyfika rasy to jedno, plus naleciałości, plus charakterek suki, plus to, że moje jedno "nie" stopuje pieska w kazdym zamiarze zabójstwa, który w główce się kluje. Co nadal nie znaczy, że musi kochać wszystko i wszystkich. Tym bardziej, że ja od niej tego nie wymagam. Ma tylko i wyłacznie tolerować. Wiec z łaski swojej nie doszukuj się problemów w mojej relacji z psem, bo nie masz ku temu żadnych podstaw :)
  3. Aga, awersja, awersja, a korekta na zwyklej obrozy to nie awersja? A korekta na szelkach to nie awersja? Kolce to awersja, ale to samo, a czesto silniejsze szarpniecie na obrozy to juz jest pozytywne korygowanie blędów? Nikt się nie burzy, jak zaleca się szarpnięcie smyczą, ale jak mowi się "dopasuj kolce, zrób to porzadnie, dowiedz się o co w tym chodzi" to jest źle bo awersja. A rada odnośnie behawiorysty, znam dosłownie kilka osób, które tym tytułem się mogą podpisywać, wiec choolernie trudno na kogoś takiego trafić, i ogromna wiekszosc z nas uczyła się z forum, z filmików w internecie, ewentualnie zajęcia w psim przedszkolu. Także jeżeli totalny laik, jakim ja byłam jest w stanie nauczyć się na czym polega poprawne stosowanie kolczatki, własnie z forum i i neta, co później zostało potwierdzone przez (dla mnie) autorytet w dziedzinie prostowania trudnych psów, to nie sądze zeby to przekraczało możliwość ŚWIADOMEGO własciciela psa. I my tu nie rozmawiamy o potencjalnym kowalskim, który ma psa i nie wie gdzie łapy gdzie głowa, tylko z osobą, która na forum jest od dłuższego czasu, pyta, czyta i myśli. Wiec może nie ma co prowadzić batalii, która racja jest mojsza, a która najmojsza. Podane były alternatywne rozwiązania, właścicielka Bestyjki zrobi to co uwaza za stosowne. A zamykanie się na tylko jedną słuszną metodę, kończy się brakiem pokory. Aga, wiesz, że Cię lubię i ogólnie jestem pod wrażeniem Twojej pracy z Etną, ale serio otwarty umysł trzeba mieć, nawet jeżeli samemu się z czegoś korzystać nie chce :)
  4. [quote name='gerta']Masz rację - ucisk z kolczatki jest rozłożony bardziej równomiernie na szyi psa. Polecam mały eksperyment z obydwoma narzędziami na własnym nadgarsku. Zacisnąć i zobaczycie, że kolce są "milsze".[/QUOTE] [quote name='Beatrx']dla mnie kolce są gorsze od dławika.[/QUOTE] Ja poszłam o krok dalej i sobie założyłam jedno i drugie na szyję, i powiem szczerze, ani jedno ani drugie przyjemne nie jest, ale dużo mniej mi "przeszkadzała" kolczatka niż łańcuszek. Tyle, że nie ma co porównywać skróty i karku człowieka z psim. Natomiast zeby sdobie sprawdzić jak to działa, można poeksperymentować. Mi to dało o tyle dużo, ze umiałam precyzyjnie dobrać ilość "siły" potrzebnej do korekty, w zasadzie, szkoleniowiec u którego byłam robił to dwoma palcami. I po 2-3 spacerach widziałam ogromną poprawę, u psa, który wg wszelakich "pozytywnych" był do uśpienia. I ja tez uwazam, że w pierwszej kolejności trzeba sięgać po metody pozytywne, ale są sytuacje, które jednak uczą człowieka pokory i tego, że jednak nie wie wszystkiego ;)
  5. Aga, to dla mnie jest oczywista oczywistość, że ZANIM się sięgnie po jakiekolwiek narzedzie trzeba zgłębić temat. Nie wyobrazam sobie, żeby ktoś szukający pomocy na forum, nie poszukał informacji z czym to się je. Tak samo jak z dławikiem, łańcuszkiem, czy jakimkolwiek innym narzędziem. Tak samo jak z metodami pozytywnymi trzeba wiedziec na czym to polega, to nie jest pchanie psu do pyska smakołyków, trzeba zrozumieć idee KAŻDEJ metody. I tutaj bez względu na to czy to będą szelki, obroża, kolce, kantar trzeba znać mechanizm działania. Poczytać dowiedzieć się, i wtedy dopiero podjać decyzję czy to dla mnie i mojego psa czy też nie. Jak widać WiedźmOla doszła do wniosku, że to nie dla iej, pomimo mojego polecenia kolców. Więc zakładam, że myśleć samodzielnie potrafi, i ma na tyle oleju w głowie, że na własną rekę poszuka informacji nt. tego co sie jej doradza. I tak samo można psu zrobić sieczkę w głowie przy pomocy smaków, tak samo ignorowaniem złego zachowania można je utrwalić. Natomiast, trochę rozpaczliwie brzmiało, moj pies mi wyrywa rece ze stawów, nie mam nad nim kontroli i ratunku pomocy. Wtedy ja wole tego psa w kolcach, niż szarpiącego właścicielem na prawo i lewo, bo to stanowi zagrożenie i dla samego psa i dla otoczenia. Gdzie nikt nie powiedział kolce i problem rozwiązany, gdzie od samego poczatku mowilam, ze psu trzeba pokazac tą dobra drogę, jak się z pieskami, witac, dac mu okazję się z nimi poznawać, ale nie na jego warunkach, tylko na warunkach przewodnika. I tu myśle, wszystkie się zgadzamy, tylko drogi dojscia do tego są różne ;)
  6. Ja osobiscie uwazam, że mniej szkody robią dobrze dopasowane kolce, niż łańcuszek czy dławik. Wydaje się to bardziej humanitarne, ale tak naprawde podduszanie psa, dla mnie wcale takie nie jest. Kolce są po to, żeby w odpowiedniej sytuacji zrobić jeden "strzał" i jest "piesku tak nie robimy" i wtedy komenda z poprawnym zachowaniem. Dławik dla mnie takiego efektu nie daje, jest mniej wyraźny w moim odczuciu. Oczywiście są psy, przy których uzycie jakiejkolwiek awersji to bład. To wszystko zalezy od psa. Ja przy moim agresorze musiałam miec efekt, na już, inaczej skonczyłby poczęstowany wit. M, i taki efekt przyniosło właczenie kolczatki w trening, a wierzcie mi próbowałam ze smakołykami, zabawką, odwracaniem uwagi-moja bestyjska koniecznie chciała całemu swiatu zrobić "killim" I tu nie było miejsca i czasu na odizolowanie od świata. Dlatego nie jestem zwolennikiem uciekania się tylko do pozytywów. Szczególnie jeżeli korekta może byc bardzo precyzyjna, a uzycie kolców u psa zafiksowanego na coś, dla mnie takie jest. I to wcale nie umniejsza, ani nie ogranicza uzycia smaków, czy warunkowania pozytywnego. Wrecz jest to niezbędne. I dlatego "oburzam" się jak ktos mowi kolce to tylko zło. Owszem, źle dobrane, źle stosowane, mogą zrobić wiecej krzywdy niż pozytku. Tym bardziej, że to nie jest remedium na złe zachowanie, a tylko i wyłacznie narzędzie, takie samo jak obroża, smycz, kaganiec. Samo założenie nie eliminuje problemu. I super jeżeli ktoś ma możliwość, czas i wiedze jak do tego dojsc tylko przy pomocy pozytywów, ja niestety nie miałam takiej możliwości, do mnie zawsze tafiały psy problematyczne, starsze, z mocno zakorzenionymi zachowaniami. I tu niestety nie dało się tylko pozytywnie. Szczególnie z moją najstarszą suką. Która kilka miesiecy była psem dziko zyjącym, a poprzednie swoje lata spedziła w kojcu 2x2. W dodatku kaukaz...serio z tym psem nie można sobie było pozwolic a ignorowanie złego zachowania, bo brak korekty konczył się uzyciem zebów. Na mnie, na przechodniu, na psie, na kocie, krzaczku itd. Teraz jest to pies, który olewa wszystko i wszystkich, dopóki nikt jej nie wlezie w odległość mniejszą 0,5m. I uwazam to za moj wielki sukces, mam sukę, która jest posluszna, ktorej się nie wstydzę. I to jest najlepszy przykład uzycia kolców, które teraz nam są calkowicie zbędne. I piesek pomyka w obroży szmacianej, albo i całkiem na goło ;) Jestem pewna, ze przy tylko pozytywach tego efektu bym nie osiągnęła. Natomiast z moimi końmi, uczac ich głupich sztuczek uzywam klikera i smakołyków. I łąpią w mig. Efekty są bardzo trwałe, a zabawa dla mnie i dla nich rewelacja, szczególnie jak zaczynają kombinowac, co tu zrobić, zeby dostać marchewę, w efekcie mam milion prób, myślenia i wygłupów z ich stony. Także jestem całym sercem zwolennikiem pozytywnych metod, tak samo jak jestem zwolennikiem mądrego korygowania :) wybaczcie epopeję, ale nie da się już bardziej skrótowo opisac tego co chce przekazać ;)
  7. [quote name='Maron86']Nie rozumiem całej dyskusji pod tytułem 'weź mojego psa i wyprowadź bez kolczatki' :crazyeye:. Każdy pies powinien słuchać wyłącznie swojej rodziny, a nie obcych ludzi. Zmniejsza to ryzyko chociażby kradzieży psa. Mój pies słucha przedewszystkim mnie, mamy trochę jak coś go nie wkurzy wtedy pies drze japę na intruza. Pomimo że jest to mojej mamy 8pies który jest w domu, to tylko z tym były takie problemu i to właśnie przy nim musiała nauczyć się prowadzenia nadpobudliwca i korygowania go.[/QUOTE] Oj, to nie chodzi o wzięcie za przysłowiową smycz, tylko przetestowanie tych "cudownych" metod. Metaforycznie, trochę może ironicznie napisane ;) Natomiast, serio, bez złośliwości, Gerta doradza mądrze, i ja się z nią zgadzam w tym co mowi, w zasadzie w 90%. Natomiast, nie zgodzę się z tym, że każdego psa trzeba szkolić tylko i wyłacznie pozytywnie, a kolce to tylko zło. Super, że metody pozytywne działają w Twoim i kogoś tam przypadku, super, że działają w wiekszości psów, u moich tez, ale są sytuacje, psy, momenty, kiedy użycie mniej pozytywnych metod tez jest wskazane. Trochę psów mi się przez rece przewinęło, u siebie, znajomych, i nie każdemu doradzam uzywanie kolczatki, wrecz odradzam, ale jak ktoś pisze, ze pies mu powyrywał rece ze stawów i nie mam nad nim nawet fizycznej kontroli, to u mnie w głowie zapala się czerwona lampka. Taki pies, nawet pozytywnie nastawiony do swiata, może byc zagrożeniem, dla siebie, właścicielki, i innych psów. Do tego mądrze zastosowana korekta, nie zrobi psu kuku, a wrecz przeciwnie. No ale to moja opinia, I tu nikt nie próbuje z kolczatki zobić podstawowej obroży, a z metod pozytywnych herezji, tylko nigdy nie jest tak, że coś jest tylko białe, albo tylko czarne. Ot i siędyskusja rozwinęła. Chyba dobrze c'nie?
  8. [quote name='gerta']Też bym chciała, żeby Twoja suczka nauczyła się grzecznie chodzić na zwykłej obroży. W końcu o to chyba chodzi, żeby pies bez przymusu z nami współpracował :lol: Jeśli chciałabyś z nią popracować, zapraszam na szkolenie z chodzenia na luźnej smyczy ew. indywidualne konsultacje.[/QUOTE] Ależ ona chodzi na zwykłej obrozy, na luźnej smyczy, a nawet bez smyczy równa przy nodze :diabloti: Ze mną. Ewentualnie z TZ, chociaz już dużo gorzej on sobie z nią radzi. ;)
  9. [QUOTE]Beatrx [INDENT] jeśli ktoś wali psa kolcami na widok każdego psa albo po prostu ściąga smycz wbijając psu kolce to owszem, może spowodować agresję. prawidłowo użyta korekta, kiedy pies wie za co dostaje agresji nie spowoduje. a rada z psią szkołą super, tylko że za dużo psów na placu zachowuje się jak aniołki, a poza placem mają właściciela w czterech literach. już nie mówiąc o tym,[B] że dziewczyna miała zwichnięty bark, więc co jak co ale efekt praktycznie natychmiastowe dla jej zdrowia są potrzebne[/B]. [/INDENT] [/QUOTE] No to już pominęłam, bo wydaje mi się, że każdy jest świadomy, tego, że pies nie ma prawa szarpać właścicielem. Gerta-ja doskonale rozumiem idee metod pozytywnych, sama z niej korzystam, mało tego nie tylko z psami :razz: Natomiast nie przeszkadza mi to w używaniu awersji, jeżeli zajdzie ku temu potrzeba. Wiesz jak to mówią, dobierać metodę pod psa, a nie psa pod metodę? I niestety miałam okazję pracować z psami, które dla swojego/mojego/otoczenia bezpieczenstwa musiałam wpakować w kolce. Próbowałam inaczej, ale skoro pies rzucający się do wszystkiego co się rusza, w etykietką do uśpienia-gryzie, po kilku miesiącach spacerów w "koralach" zaczął olewać? Oczywiście tak jak Beatrx pisze, pracowałam z nim dwutorowo. Była korekta za złe zachowanie, wskazanie pożądanego i za to nagroda. Z ziejącej agresją bestii, zrobił się pies, z którym mozna było wyjsc poza włąsną posesje (w dodatku rotek to był, wiec rasa mimo wszystko trudna). Mojej młodszej suce, zaczeły pieski sprawiać problem, dojrzewa, nagle głuchnie i chce zyc na własną łapę, 2 spacery w kolcach przypomniały, ze pieski są cacy. Zachowywała się mniej więcej jak pies WiedźmOli. Wczesniej próbowałam to osiągnać pozytywnie. Niestety dla mojego i jej bezpieczenstwa, nie mogła mi statować do piesków (mieszkamy na wsi i tu duże psy biegające luzem, są akurat noma...:roll:) I zeby było śmieszniej konsultowałam tego psa z kilkoma osobami "behawiorystami" trenerami, czy jak tam ich nazwac, po miesiącach pracy nie było efektów zadnych. Dopiero po tym jak trafilismy na faceta mającego łeb na karku, pracującego z różnymi psami, różnymi metodami, powiedział, gdzie leży problem z moją suką i jak do niej dotrzeć. Dlatego metode pod psa, a nie psa pod metodę "idealną dla wszystkich" Ja zapraszam i bardzo bym chciała, zebyś wzięła na spacer moją starszą sukę, na zwykłej obroży, idąc przez środek wsi. Dodatkowo dodam, ze suka jest bardzo grzeczną i posłuszna, tylko no, nie lubi jak jej się ktoś pakuję w przestrzeń osobistą :diabloti:
  10. [quote name='Luzia']to się nazywa żołądek ze stali :lol:[/QUOTE] i totalne bezmózgowie do tego :evil_lol:
  11. [quote name='xxxx52']nie kapuje o czym piszesz Poza tym nie mamy we wsi podworek ,nie mamy bud i kojcow,wszystkie psy czy jeden czy kilka czy 70cm do grzbietu ,czy niskopodlogowe spia w domach,a poza tym , na nasza wioskowa mlodziez nie narzekam dobrze ja wychowalismy .[/QUOTE] ach cóż za cudowny świat, jak z bajki :loveu: xxxx chętnie Ci podeślę moją sukę do mieszkania w domku, ciekawe ile czasu zajmie Ci telefon z informacją, że suka sobie wyszła razem z drzwiami i tą wspaniałą kanapą :diabloti:
  12. No mnie Pola przetestowała pod względem cierpliwości i umiejętności. W zyciu bym nie wpadła na to, że pies bedzie potrafił sobie lodówkę otworzyć, albo skoczyć z okna na 1 pietrze :evil_lol: U nas "suszymy" chleb dla koników, bo to przysmak niesamowity, i mamy jeden pokoj, w którym ten chlebek sobie schnie, kiedy się pola włamała tam i zeżarła z 5 kg suchego chleba :loveu: Zeby było smieszniej nic jej po tym nie było :roll:
  13. a spacer równoległy z jakimś ogarniętym psem? Próbowaliście tego? U nas w roli takiej psiej przewodniczki świetnie sięspawdziła starsza suka, która ma olewa na pieski, młodsza "odgapiała" i jeżeli starsza nie reagowała, to i młodsza olewała. Tyle, że to musi być serio, ogarnięty pies. No i może na dzien dobry spaceru, olidnie dziada wymęczyć? Potem powałkować posłuszeństwo i wtedy do piesków? Jak "spali" nadmiar energii to łatwiej mu bedzie się skupić, no plus do tego ja bym go lekko przegłodziła i zabrała niezawodne u nas ciasteczka wątrówkowe. Śmierdziele straszne, ale żaden z moich psów (nawet niejadków, czy agresorów) nie pogardził takim frykasem :roll:
  14. Gerta, kolczatka [U]nie służyła nigdy[/U] do oduczenia ciągnięcia psa :roll: To jest narzędzie służące do korygowania niepożądanego zachowania, poprzez krótki impuls, w tym przypadku mało przyjemny ból. Typowa awersja. Także polecam jednak poczytać na ten temat a potem szerzyć wiedzę "podwórkowa" I tak jak już wczesniej napisałam, kolce to nie jest remedium, to jest tylko i wyłącznie alternatywna opcja, która ma pomóc w uzyskaniu poprawnego zachowania, a zeby piesek się nauczył ładnie z innymi witac, musi te pieski poznawać, ale nie na swoich warunkach, tylko na warunkach swojego człowieka. I tu się zgadzamy, prawda? Oczywiście, można z pieskiem wychodzić w srodku nocy i jeździć do lasu w nadziei, że nie spotkamy zadnego pieska, a nasz nauczy się idealnego chodzenia przy nodze, ale serio? Mało kogo stac na takie poświęcenie, bo jest jeszcze, praca, dom i jakies zycie poza psem. Dlatego kolce/dławik. kantar obojętnie jakiego narzedzie uzyjemy ma tylko i wyłacznie pomoc, a nie zastapić prace nad psem. Ogólnie zgadzam się z tym co piszesz, bo nie mozna tylko korygować, trzeba psu pokazać zachowanie jakie chcemy i jakie zostanie nagrodzone. Tylko jak dotrzec do psa wijącego się, skomlącego i ogólnie w fiksacji? Chętnie się dowiem :) A co do dopasowania kolczatki, jest mnostwo instrukcji i informacji jak poprawnie dobra i dopasować to ustrojstwo, wiec trzeba być bardzo opornym na wiedze, zeby tego nie znaleźć i nie założyć poprawnie. ;) I uwielbiam skrajnych pozytywistów, którzy są święcie przekonani o słuszności swojej teorii i tym, że będzie ona pasować do każdego pieska. :diabloti: -------------------------- edit. ad. kastracji ciągnięcie na smyczy i kastracja ma niewiele wspolnego, dorastanie i olewanie polecen przewodnika, plus wzmożone zainteresowanie pieskami, MOŻE być efektem burzy hormonalnej wziązanej z dorastaniem, czy testosteronem, także z łaski swojej nie rób z ludzi do okoła gupich, bo pytanie zadane nie bez powodu ;) WiedźmOla, na efekty kastracji trzeba poczekać miesiące, wiec całkiem możliwe, ze jemu się tam gotuje pod kopułką ;)
  15. Moja suka jednego razu zeżarła słoik litrowy majonezu i zagryzła sobie mrożonym schabem :loveu: było cudnie :evil_lol:
  16. Gerta specjalnie dla Ciebie... [quote name='asiak_kasia'] [B]a teraz już pozytywniej :loveu: I od drugiej strony, postaraj mu się organizować spotkania z nowymi pieskami, na luzie, i najlepiej na jakimś ogrodzonym terenie (szkółka psia?) i wtedy daj mu możliwość zapoznania się z psem, bez Twojej ingerencji. Do tego pobawiłabym się w ćwiczenie posłuszeństwa w okolicy jakiegoś wybiegu dla psów, gdzie się dużo dzieje, a jednak on od tych piesków odgrodzony jest siatką. Im więcej takich spotkań i im większa konsekwencja w wymaganiu spokojnego przywitania, tym lepiej będzie. Póki co to on jest taki najarany na pieski bo nie ma zbytnio z nimi kontaktu, jak mu pokarzesz, że to nic takiego, plus, że odbywa się to na Twoich warunkach, to załapie o co kaman. [/B] A do tego powiedz mi, ile on ma lat/ miesiecy? Ma jajka? Bo takie zachowanie to może byc nic innego jak efekt dorastania, wtedy hormony walą w dekiel i się pieskom przestawia w łepetynie.[/QUOTE] odnośnie kolczatki, nawet laik jest w stanie dopasować kolce, o ile podejdzie do tego z głową i poczyta, nie sądzę, żeby trzeba było WiedźmOli o tym mowić dodatkowo. Mało tego, musi nad psem zapanować, i to bezwzględnie, co w sytuacji kiedy piesek bedzie chciał się przywitac z agresorem? Co w wielu miliardach sytuacji, kiedy nie ma czasu na reakcję i "cwiczenie" komendy na grzecznych i kochanych pieskach? Co w końcu z utrwalaniem się zachowania " jak mocno ciągne dostanę co co chce" ? Pięknie i cudownie było by zyć w świecie samych pozytywów, niestety tak nie jest. W tej konkretnej sytuacji dobrze dobrana kolczatka pomoże psa "obudzić" z tego szału jaki odstawia na widok pieska. A to, że trzeba dodatkowo w kontrolowanych warunkach go uczyć poprawnego zachowania jest chyba oczywiste. I wybacz, ale nie jestem zwolennikiem pchana psu do pyska smaków, którymi pluje, bo mozg mu się "zablokował" na misji piesek :)
  17. chętnie wpadniemy i sprawdzimy wytrzymałość płotu przy pomocy świniaka :evilbat:
  18. [quote name='Okamia']Gdyby taka strona była 8 lat temu to Kelly była by tam bardzo częstym gościem :loveu::evil_lol: Aż mi przypomniałaś czasu kiedy to każdy powrót do domu był ekscytujący :diabloti:[/QUOTE] U mnie nadal jest :evil_lol: chociaż to co jest teraz w porównaniu z tym co było jakiś czas temu-niebo a ziemia, piesek sobie czasami gazetke, albo książeczkę poczyta, albo jakieś małe przemeblowanko zrobi :loveu: ale stronka fajna, szczeglnie jak się ma za dużo czasu w robocie :evil_lol:
  19. [quote name='motyleqq']nie tylko Twoje :cool3: moje najlepszą zabawę mają tuż nad wodą i zawsze się dygam, że mnie tam wepchną :evil_lol:[/QUOTE] mi moje kochane pieski załatwiły kolano :evil_lol: także wierz mi dopóki nie poczujesz 60kg wbijających Ci się w nogi nie wiesz co to ból :diabloti: [quote name='Obama']A ja dziś natknęłam się na miłą niespodziankę.Odwoziłam ostatnio znajomych z imprezy i chcieli zapłacić.Powiedziałam "nie róbcie jaj" i oczywiście kasy nie wzięłam. Dziś jak sprzątałam samochód to znalazłam w samochodzie kasę:cool3:[/QUOTE] Mi kolezanka kiedys kase wsadziła do kieszeni w płaszczu, wywaliłam, razem z papierami i innymi pierdołami z kieszeni :diabloti: a tymczasem tak cięęęężko pracuje, że znalazłam cuś takiego :evil_lol: miłego ogladania ;) [url]http://www.dogshaming.com/[/url]
  20. o widze, że xxxmilionpińcet znowu walczy z łańcuchami? :diabloti: Moja suka mieszka na podwórku, mało tego śnieg, mróz, deszcz i nie wchodzi do domu, bo nie chce :shake: Taki to głupi pies, że nie rozumie, że jej byłoby lepiej na kanapie :-( Pomijam fakt, że rotki to były takie typowe psy podwórkowe, tak samo jak CC we Włoszech i robienie z nich na siłe piesków domowych jest mijaniem się ze specyfiką rasy. Jeżeli pies ma zapewniony spacer, uwagę opiekuna, buda jest ciepła i zarcie dobre, to ma niebo w porównaniu ze schronem. Ale tutaj niestety panuje jakieś absurdalne przekonanie, ze pies żyjący na podwórku jest psem zabiedzonym, głodzonym i zaniedbanym :roll: Ja chętnie oddam komuś mojego Jokulca na kilka tyg do mieszkania, gwarantuje, że się sama wyprowadzi z drzwiami jak trzeba będzie :diabloti:
  21. WiedźmOla teraz bedzie mało pozytywnie :diabloti: dobrze dopasuj kolce, poszukaj sobie w necie albo u Amber w fotoblożku jak powinny być założone. I tak jak pisała Beatrx korekta przede wszystkim musi byc bardzo precyzyjna w czasie. I za nic nie pozwalaj mu się witać z psem jak do niego ciągnie. Jak zaczyna świrować korekta, komenda na równaj i w druga stronę, takim szybkim marszowym krokiem. Jak trzeba to pieska zmuś. Tutaj niestety smakami nie zdziałasz za wiele, mam na mysli takie niekontrolowane spotkania. No i najważniejsze chyba, nie pozwalaj mu się jarać na pieska, nie dawaj mu na to czasu. Musisz byc szybsz od swojego psa po prostu ;) I jeszcze jedna brutalna metoda, zmiejsz mu dawkę żarcia, niech będzie lekko głodny idac z Tobą na spacer-wtedy smaki nagle staja się ciekawsze niz do tej pory :evil_lol: a teraz już pozytywniej :loveu: I od drugiej strony, postaraj mu się organizować spotkania z nowymi pieskami, na luzie, i najlepiej na jakimś ogrodzonym terenie (szkółka psia?) i wtedy daj mu możliwość zapoznania się z psem, bez Twojej ingerencji. Do tego pobawiłabym się w ćwiczenie posłuszeństwa w okolicy jakiegoś wybiegu dla psów, gdzie się dużo dzieje, a jednak on od tych piesków odgrodzony jest siatką. Im więcej takich spotkań i im większa konsekwencja w wymaganiu spokojnego przywitania, tym lepiej będzie. Póki co to on jest taki najarany na pieski bo nie ma zbytnio z nimi kontaktu, jak mu pokarzesz, że to nic takiego, plus, że odbywa się to na Twoich warunkach, to załapie o co kaman. A do tego powiedz mi, ile on ma lat/ miesiecy? Ma jajka? Bo takie zachowanie to może byc nic innego jak efekt dorastania, wtedy hormony walą w dekiel i się pieskom przestawia w łepetynie.
  22. no ja maniaczką zakupów tez nie jestem, ale tam mam po drodze z roboty i zawsze zajrzę :diabloti: No ja standardowo o 5 pobudka, także od 6 jestem w robocie już :shake: Amberuniuniu zobacz jakie śliczne pieseczki :loveu::diabloti: [url]http://www.dogshaming.com/2013/05/lumpy-bed/[/url]
  23. Kosa spalinowa, raz, że daje radę lepiej, dwa szybciej niż kosiarą. Chociaż ustrojstwo, które my mamy cieżkie w diabły i ja nie daję rady z tym latać, smiga TZ, to naprawde jak ma tą ilość terenu, którą my mamy "koło" domu 2-3h i skoszone wsio. U nas daję radę ta na żyłkę, w planach do kupienia tarczowa, ale jakoś zawsze kasy szkoda:diabloti: Także polecam ;) Jestem ciekawa efektu waszych prac :razz:
  24. Ja tam mam taki jeden fajny lumpik, maleńki, ale zawsze fajowe ciuchy są, najczesniej z anglii i stanów, jakościowo super, wszystko ładnie porozwieszane jak w sklepie, na wieszaczkach, podzielone rozmiarem, krojem, kolorem, No i fajna babeczka tam pracuje, ubiera się zajebiscie, własnie z lumpowych ciuchów. Zawsze doradzi i podpowie co i jak. No cenowo może drożej niz w typowym lumpie, ale i tak taniej niz w H&M. Także można znaleźć niezłe cudeńka. Ostatnio kupiłam zajebistą ramoneskę z prawdziwej skóry, nówką sztuka nieśmigana, dałam 35zł :razz: a tak poza tym dzień doberek :loveu: jutro wolny dzień :loveu: wiec oby do 15tej :diabloti:
  25. No ja pomimo, że mam pracę i TZ też ma to myślimy, czy by nie uciec, bo to jest takie wiszenie na włosku, co chwilę jakies zwolnienia, bo koszty, bo to bo siamto, i w efekcie człowiek zyje z dnia na dzien. U mnie w firmie tez się czają na kilka stanowisk w tym moje :roll: A wiadomo jak potem ze znalezieniem pracy, nawet w takim Poznaniu.
×
×
  • Create New...