-
Posts
10073 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Hope2
-
I jeszcze raz ja :) Dość długo zastanawiałam się gdzie podziękować...uznałam,że tu, bo to tutaj u Zośki dzieją się cudeńka... Z całego serca dziękuję z jednej z Cioć E.M. w realnym świecie, za przesyłki Jej ogromnym sercem i dobrocią słane za słodycze, za kawusię, za coś, co jak już mówiłam, przekażę dalej. I za inne rzeczy również :) Coś na szczęście jest łudząco podobne, to tego, co kiedyś komuś stojącemu pod ścianą dałam na...szczęście :) przekażę dalej. Na razie mam na ręce. I Sebek też dziękuje...wydoroślał mi zbyt szybko :( ale z Raczków ucieszył się jak dzieciak :D Dziękuję za rozjaśnienie szarego i pochmurnego dnia. Za uśmiech dziecka, za...światełko nadziei
-
Wolna wola to ogromny dar od Szefa. Pewnie miliony razy go pożałował. Czasem mi jest zwyczajnie przed Nim wstyd. Staram się żyć tak,żeby, kiedy przyjdzie czas, móc spojrzeć Szefowi w oczy i powiedzieć "zadanie wykonane". Ale jestem "tylko" człowiekiem...i czasami zwyczajnie upada we mnie wiara. Czasami mam ochotę trzepnać drzwiami i nigdy nie wrócić. Czasami mam wrażenie,że wszystko co robię nie ma sensu. I wiem,że ciągle za mało robię.... "Obiecaj mi,że będziesz wolny"...tylko, co to znaczy "wolny"? chyba dla każdego co innego. I czy zbyt dużo wolności-to nie błąd? wolność wyboru, słowa, wyznania....ha! z wolności słowa korzysta tak wielu...a z wolności wyboru? kiedy nadchodzi czas wyboru-dajmy na to samorządu, mojemu tacie łzy stoja w oczach. Bo moi bracia nie idą głosować. Dobrowolnie rezygnują z tego o co on walczył. Za co (m.inn) go pałowali. Nie idą "bo co mój głos zmieni?" bo "nie ma na kogo głosować". Ja pierdziu! kandydatów całe książeczki, więc jak nie ma? Teraz już wszędzie na ulicach słychać,że żle wybrali. Ci "oni" co poszli na wybory. Ja poszłam, moja opcja nie wygrała. Trudno. Próbowałam. Następnym razem też pójdę. Bo wierzę, że warto. I czasem zastanawiam, się, czy Tam jest się zupełnie wolnym? kiedyś się dowiemy wszyscy :) "Reset działa tu i teraz"...ech...jak bardzo chciałabym wcisnąć reset i zapomnieć....o tym co złe, czego wybaczyć nie potrafię...uwierzyć znów w ludzi...tym, którzy zadali ból taki,że żyć się nie chciało,że wyłam jak zranione zwierzę....staram się wybaczyć, zapomnieć...nie umiem.
-
Zgadzam się z tym,że Dexterki nie można zostawić z psem na głowie i na lodzie. Tylko,że Doda_ już zgłosiła jej chęć adopcji Filona, o ile zgadza się z kotami (nie zgadza się. Pies z kotami, ale przeca są bechawiorzy itp). W takim razie...spłacając jej dług (Doda_ jako właściciel psa ma dług w hotelu, nie ja, nie Wy), tylko pomożemy jej zniknąć psa w jej domu. I co wtedy? walcie się, kto wam płacić kazał. Jak dla mnie sytuacja patowa. Bo zrobimy bazarki, ogłoszenia i co? właśnie-klops. Nie wierzę, że Doda_ tu nie zagląda. Zagląda, ale nie pisze, bo nie ma ochoty. Ale może tytuł zechciałabyś zmienić? może na "Filon olany przez właścicielkę pogrąża się w długach"? Kurczę, Doda_ zachowaj się jak osoba dorosła, nie chowaj głowy w piasek. Łatwo jest innym wytykać błędy, nawet te, których nie popełnili. Nie masz kasy-to nie grzech, każdemu się zdarzają gorsze momenty. Nie tup nóżką, weź się w garść. Napisz co zamierzasz zrobić ze swoim psem. Bo wiesz, on musi jeść, wypadałoby choć krew zbadać. Filon ma wydarzenie na fb? jeśli nie, mogę założyć. Tylko,że jeśli chcesz Filona zabrać do siebie, to nie marnuj ani mojego czasu, ani dobrych chęci innych EDIT Co sądzicie o wpisaniu Doda_ na czarną listę? nie deklarowiczów, ale właścicieli. Powód wpisu-porzucenie psa w hotelu?
-
Ayame, ja jestem zła i goopia i ogólnie pasożytem jestem. Dexterki też mi żal-raz, bo została z psem na lodzie (ok, może nie całkiem, ale jednak), dwa-za chwilę właścicielce nie spodoba się układ piegów na nosie dexterki i oberwie po tyłku. Powód się zawsze znajdzie-a to,że pies nie wiadomo kiedy był badany (i co z tego,że nie ma kasy na jedzenie np?), a to,że nie jest jedynym psem pod opieką, a to,że na wsi/w mieście, że powinien jeść co innego niż je, kolor miski może być nie pasujący do niego. A koleżanka w oczętach wyczyta,że nieszczęśliwy. Dlatego Doda_ musi się określić-albo pies jest jej (w świetle prawa jest i choćby za porzucenie można ją pociągnąć do odpowiedzialności. ), albo nie jest i nie na dogo, ale na papierze przekazuje prawo własności. Dopiero wtedy można będzie myśleć realnie o pomocy jej (w tej chwili) psu. Bo nie ma czegoś takiego,jak "ja już nie chcę" to znaczy-jest, w realu być może do lasu by go wywiozła. A być może nie. Jedno jest pewne-jeśli adoptowała, znaczy się wzięła odpowiedzialność nie za pluszaka, tylko za żywe stworzenie. I musi, jako właściciel zapewnić psu choćby podstawy-karmę, szczepienia i odrobaczenia. Fochać to się może i tupać nóżką. Pies jest jej-jak Kajko i koniec. Spłacisz dług w hotelu-pojedzie i zabierze-bo TAK, bo może. I jeśli wątek zniknie (oby nie), to dowiesz się,że nie udzieli info, bo nie ma gdzie. Bo nagle zapomniała jak się wątki zakłada. Sorki, ale wściekam się, bo takiego chamstwa i bezmyślności już dawno nie widziałam. Niby tylko nie zwierzoluby zwierzęta porzucają, nie dbają olewają. Deklarowiczką Filona nie jestem i nie byłam, więc nie do mnie nalezy decyzja co dalej. Dziewczyny zrobią jak uważają. Dexterka też się powinna wypowiedzieć, w końcu jakby nie było-to ona musi główkować za co zaszczepić,odrobaczyć i ewentualnie leczyć. Ps. wracajcie moderatorzy, bo już wystarczy tej samowolki
-
Do chóru jak do chóru, ale może jamnikowi głosiku pozazdrościł? jak sie wędrowniczek rozedrze, to umarły by z trumny wyskoczył.... Skorupki to podobno na kwiatki dobrze działają,że wapno czy coś, karton....a bo ja wiem? może chciał dowód zbrodni unicestwić? Po jajkach Dziad paskudny już wieczorem z głodu umierał...sądzę,że zwyczajnie zapomniał,że coś tam na ruszt wrzucał... 2 dni koopkał skorupkami, na 3 już było normalnie... Nadal w komplecie, o dziwo-wszyscy cali. Paskudy się chyba ulitowały i się nie tłuką (ufffff). No, kochać to się jakoś przesadnie nie kochają, ale nastała względna tolerancja z wstawkami warkolącymi...
-
Kaj w typie husky - szkielecik bez oczka i z naderwanym uszkiem.
Hope2 replied to Gabi79's topic in Już w nowym domu
Fajnie,że jesteś. Na wątek Ergo wchodzić nie chcę, bo nie chcę powtórki z rozrywki. Widziałam,że zastanawiacie się, czy podać info na fb. Ktoś tam napsał,że lepiej nie, bo o zadymę łatwo. Nie zgodzę się-zarówno tutaj jak i tam ludzie powinni wiedziec o wszystkim. Za chwilę będzie wynik histopatologii. Jeśli okaże się,że naroś to było nic poważnego, wszyscy odetchną z ulgą. Ale co jeśli nie? sama wiesz najlepiej,że koszty leczenia mogą przekroczyć Wasze możliwości uzbierania bazarkami na dogo. Brzydko będzie wyskoczyć jak przysłowiowy Filip. A o zadymy i lincze nie muszą się martwić osoby sprawiedliwe. Ja piszę uczciwie o wszystkim. Nikt mi głowy nie urywa. Jeśli pojawi się ktoś kto będzie pisał tylko po to,żeby budzić niezdrowe sensacje-można go zablokować. Osobiście-nie musiałam tego robic nigdy. I już na marginesie serio pytam. Przyjmiesz pomoc dla psa, czy napiszesz,że ma się wypchać? -
Post Doda_ pominę milczeniem inaczej dozywotniego bana bym musiała dostać. Wątku przepisać się nie da, radzę założyć nowy-jest Topi, będzie zadyma, wątek wyleci do archiwum. Druga istotna sprawa-w świetle prawa Doda_ chce cz nie chce jest właścicielką Filona. Teraz nie chce, ale nikt gwarancji nie ma,że za chwilę nie zapała miłością do psa. Pojedzie, zabierze, bo "jak to tak można, tyyyyyyyyyle psów w hoteliku" itd itp. Nie doprosicie się ani o fotki ani o info-mój i koniec. Płaciłyście? a kto Wam kazał? Do czego dążę-jeśli właścicielka psa go nie chce, ba, wręcz go porzuciła na łaskę i nie łaskę-i nie chce ponosić kosztów utrzymywania-niech podpisze zrzeczenie się praw do niego. Tak na wszelki wypadek. Nie zechce-niech płaci za hotel, bo nikt nie jest instytucją charytatywną. A Doda_ hoteli nie lubi, zwłaszcza jak trzeba płacić. I nie ma znaczenia,że oszukała schron,żeby psa adoptować fikcyjnie (a takie działania potępia okrutnie i linczuje za nie ludzi razem z koleżankami). Litera prawa stanowi jasno-jest umowa adopcyjna, jest właściciel koniec kropka. (na szczęście w drugą stronę też działa, więc dexterka zanim odda psa, może żądać wyrównania rachunku z właścicielką. O ile właścicielka oczywiście miłością zapała) Dopóki nie będzie zrzeczenia-wstrzymałabym działania pomocowe. Dlaczego? dlatego,że wyrównanie rachunku z hotelem może spowodować zapałanie miłością do psa (już jest mowa o adopcji własnego, już adoptowanego przez się psa-o ile koty toleruje). Tyle ode mnie. Mam nadzieję,że moje czarnowidztwo nie będzie miało nic wspólnego z prawdą
-
Aniu pamiętasz? na płacz zawsze przyjdzie pora. Teraz trzeba się cieszyć każdym dniem, każdą dobrą godziną :) W grudniu wizyta kontrolna, po niedzieli będę dzwonić, bo we wtorek ciśnienie wynosiło 31/35 i puls 75/minutę. Bolą mnie żyły i mam skurcze w stopach. Nie każdego dnia oczywiście. Dla zdrowotności czytam durnoty na różnych wątkach, albo oglądam polityków. Jak już sobie ciśnienie podniosę od razu czuję,że żyję :D Mam ogromne szczęście,że jesteście :) wiem,że dam radę. mam jeszcze sporo do zrobienia i nie mam czasu się martwić, ani z sobą certolić. Staram się nie biegać. Dbać o odpowiednie ciśnienie. Grzecznie mierzę rano i wieczorem. Grzecznie łykam tabletki. Wierzę,że Zoś jest cały czas gdzies koło mnie. Ciągle wraca w rozmowach. W domu i z mieszkańcami naszej wsi. I ostatnio doszłam do wniosku,że księża farmazony opowiadają. Przecież Ten Z Góry stworzył je tak samo jak i nas. I jeśli ktokolwiek na świecie na Raj zasługuje-to zwierzęta. Bo ludzie...ech, sporo naszemu gatunkowi musi wybaczyć. Na jego miejscu chyba właśnie człowieka posłałabym w cholerę. Albo w Raju odebrała wolną wolę. Bo wolna nie zawsze znaczy dobra. Zwierzęta nie są ani chciwe, ani mściwe. Nie znają fałszu ani kłamstwa. I pomyślcie jakie to musi być piękne-owce śpiące przy wilkach....Kot przy myszkach. I tylko zastanawiam się, czy człowiek mógłby żyć Tam w zgodzie ze swoim doczesnym wrogiem? Czy Tam zostanie wymazana pamięć? Dobranoc wszystkim :) Ps. Wam też nie działa multicytowanie? i znów muszę pisać albo przez więcej opcji odpisywania albo przez cytat. Czasami nie mam wcale górnego paska czegoś tam (pogrubienie, kolorki itp). Proszę, niech nie ulepszaja już forum. Niech wrócą moderatory i działają, ale ulepszeń już wystarczy...
-
Wzajemnie Ewciu :* Dzisiaj już padam,oczki mi sie zamykają. Oby jutro nie padało, bo mamy zaplanowany caluski dzień :) aaaaaa-Bulbo chodzi non stop przez 3 godziny :D nie mam pojęcia jaki to jest dystans-mieszkamy na środku wsi, dochodzimy do skrzyżowania i idziemy w lewo do końca, w prawo prawie, w tył zwrot i tak kilka razy. Książę nie protestuje. Jak ma już dość łażenia z nami, to jak mijamy skrzyżowanie z naszą drogą-skręca do domu i koniec. I ani się obejrzy. Pod domem się wydziera na nas,żebyśmy się pospieszyli.... A-sprawdzaliśmy. Bulbo sam się bez nas nie ruszy spod domu ani na krok. Na spacerze woli trzymać się z tyłu, na rozdrożu nawet jak jest pierwszy-czeka na nas i patrzy w która stronę pójdziemy. Mam wrażenie,że albo się zgubił na spacerze, albo jego zgubili. Mega posłuszny-chodzi bez smyczy, jak się zatrzyma,żeby coś obwąchać wystarczy zawołać i leci. Podobnie z wrzaskami na obce psy-wołam i idzie. Czasem popiskuje, bo wie gdzie jaki pies jest-przy dużych krzyczy i piszczy na zmianę-mamy poczekać,aż nasz bohater zasłoni nas własnym ciałem. Nie mam najmniejszej wątpliwości-w razie potrzeby będzie bronił. Na pewno nie ucieknie (wstyd mi za Hadesa...mnie raczej nie obroniłby, raczej wskoczy mamusi na rączki, Sebka i stado-będzie bronił). Żeby nie drażnić współmieszkańców staramy się na długie łażenie wybierać pomiędzy 22 a 23, wtedy może i nie śpią jeszcze, ale juz są w domach.W niedzielę pójdziemy na wybory. Trasa o tyle trudniejsza,że polna,że pasem dość wysokiej trawy, piaszczysta i średnio stromą górką. Spróbujemy. Jeśli Bulbo uzna,że nie da rady-wróci z Sebkiem do domu, a Hades pójdzie ze mną (Dziadek i Tolek pewnie by zaszli i wrócili, a później umarli)
-
Będzie dobrze, bez względu na wszystko. Nie chcę myśleć, więc zajmuję ręce i głowę wszystkim innym. Najważniejsze-już drugi tydzień mija (tfu tfu) jak Książę nikogo rozumu nie uczył. Ale Dziadka do niego nie dopuszczam-bo albo chce natłuc Księcia, albo się na niego przewraca...ręce opadają... I jakoś nie mogę pojąć tych ich relacji-niby Dziadek chce go natłuc, Bulbo mu się odwija...ale w nocy śpią razem. W dzień czasem też. Może chodzi właśnie o upierdliwość Dziadka? Ja się już dawno nauczyłam chodzic po domu z rękami wysoko (Blacky skacze i łapie za palce) Z racji tego,że słabo widzi-albo żeby zorientować się co przed nim stoi musi prawie nos to tego czegoś przyłozyć. Bulbo jest żółty i Tolo jest żółty-na Tolku Dziadek sobie śpi jak na podusi-może ich nie odróżnia? Druga sprawa-jak znienacka cokolwiek pojawi się przy mordeńce Dziadka-goopek atakuje. Bulbo na dworze Dziadka osłania przed ziapiącymi zza płotów obcymi. W nagrodę Blacky...skacze mu do gardła i po chwili "ooo, to ty? nie poznałem, musimy zlikwidować wroga!" Naprawdę nie wiem co o nich myśleć...
-
Proszę bardzo :) pamiętaj o dopisku,żeby Ciocie Bulbusiowej skarpetki wśród wpłat szukać nie musiały ;) Fundacja Dwa plus Cztery 35 1940 1076 3137 8042 0000 0000 numer w formacie IBAN z przodu PL Kod SWIFT/BIC AGRIPLPR Agricole Bank Polska Z dopiskiem „Datek na cele statutowe fundacji - dla BULBO” plus ewentualnie nick z Dogomanii
-
Domek maleńki i las za domkiem...marzenie... 5 hektarów nie potrzebujemy, wystarczy spokojna droga, najchętniej polna :) Paskud jest 5-Książę i Blacky to tymczasy, Bilbo...status nie określony (wraca jak bumerang, od prawie roku już go nie odbierają) no i moje moje-Hades i Toluś. Czego potrzeba? jak wszędzie-karmy (w tydzień schodzi nam 10 kg) :) Szkodniki pomiziane i po buziaku rozdałam od Ciebie :) Na marginesie-też musicie odpowiadać przez zacytowanie postu, lub "więcej opcji odpisywania"? Multicytowanie już chyba 3 dzień mi nie działa....rewolucja nowa się szykuje, czy jak?
-
Po odwyku od forum nadrabiam zaległosci i pozdrowienia zostawiam. Ps. zaginione watki czasem sa w lubianej zawartości. I w "moja zawartość" i tylko te do kilku lat wstecz. I później w "zobacz nową zawartość". Powiadomienia przestają przychodzić, jak rok nic nie napisze user na wątku. Łaaaaaaa zginęlibyśmy bez rewolucji i ulepszeń forum...
-
Poskarżyć przyszłam. Na Dziada wstrętnego, który oczywiście chrapie już na mojej podusze (norma :) ) Nie wiem, czy już pisałam, że Blacky zje wszytko i w każdej ilości (nawet nie musi dać się przeżuć-np kamyki na dworze....). Dzisiaj Paskud okradł mnie z jajek. Zakupiłam sztuk 20. Połozyłam w kuchni na stole i poszłam z resztą na dwór (Dziad był wcześniej). Wracam-jaj niet. Opakowanie tekturowe też wszamał (kurna, nie było mnie max 1,5 godziny!). Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko napisać,że krzesła przy stole nie było. Dziadek nigdy wcześniej z kuchennego stołu nie kradł (z ławy w pokoju owszem, ale tam to nawet Bulbo mnie okradnie). Jaja oczywiście surowe. Efekt? 2 razy zwymiotował skorupkami (ilość maleńka.Całości, nie skorupek). Kolacji nie dostał cham jeden. Okradł jamnika-ręce opadają, bo...Hadesa też chciał. Na jego nieszczęście pokrzyżowałam mu plany, jamnik dostał dokładkę. Kurczę-przeciez dałabym mu jajo. Ugotowane. Obrane. Ale,że tekturę zjadł? i jaja wszystkie? gdzie on to zmieścił??? aaa-koo najnormalniejsza na świecie. Ilość jak co dzień.... Tasiemca nie ma-odrobaczam regularnie. I ciasta nie będzie. I jaja w sosiku koperkowym tez nie buuuuu...samolub paskudny! i jeszcze tulić się przychodzi z minka niewinego zagłodzonego i nieszczęśliwego psa, no!
-
Witaj :) Proszę, nie "paniuj" mi, bo...jakos staro się czuję ;) Jestem Anka, lub jak kto woli- Hope2 (z różnymi wariacjami ) :) Po cichutku zdradzę Ci,że nie wiedzieć dlaczego jestem mistrzem wzruszeń...czasem coś napiszę, opiszę coś co się wydarzyło, co mnie rozbawiło (hm...do łez jakby nie było) i czytam,że innym tez się oczka pocą. Oby jak najwięcej ze śmiechu, a jak najmniej smutkowo. I chyba to nie ja ratuję, a te paskudy futrzaste ratują mnie :)
-
Spokojnie, dbam (staram się przynajmniej). Nawet chodzę sobie ciśnienie popodnosić tu i tam :D I jeszcze bezczelnie pochwalę się swoim dzieckiem-wyobraźcie sobie, że dzisiaj wstał o 4 żeby mamusi kawkę i herbatkę zrobić (nie wiedział, co będę wolała...). I jeszcze śniadanko. I "mamuś, weź tabletki, bo zapomnisz" Futra wyprowadził jeszcze przed szkołą...serce rośnie i chyba pęknie z dumy :) Nio i jeszcze dzisiaj jedna pani pyta "jaka dietę stosujesz,że tak cię ubyło?" tłumaczę,że żadną (w ręce pączek pyszniusi :P ), a pani na to "niemożliwe,że jesteś chora! gdybyś była nie chodziłabyś z uśmiechem od ucha do ucha" ...A ja wolę nie myśleć o tym co złe. Wolę się skupić na tym co dobre i piękne (jaaaa! jaki piękny złoty klon dzisiaj widziałam!) Tabletki paskudy dzielnie łykam (dziecię jak żandarm pilnuje...), nie biegam, drzewa mi syn narąbie, śmieciki wyniesie, zakupy wniesie (cholercia, krzywi się jak mam w ręce karton z mlekiem wrrr) Walczę, bo życie jest piękne i nie wiem, co czeka na mnie za kolejnym zakrętem. A chcę wiedzieć :) Bardzo Wam dziękuję za piękne słowa, za coś, co jest bezcenne-dobre myśli, wsparcie. Wiem,że nie jestem sama. Cóż mi więcej potrzeba?
-
Kaj w typie husky - szkielecik bez oczka i z naderwanym uszkiem.
Hope2 replied to Gabi79's topic in Już w nowym domu
Kocie, juz w lutym byłam, jak piszesz "patyczkiem". Uwierz-też nie chciałam. I mylisz się, nie ćwiczę, bo nie mam czasu na takie pierdoły. Poza tym zapamiętaj,że w zyciu nie wygląd jest najważniejszy. Możesz wyglądac jak bogini, a jeśli w główce próżnia-wygląd w niczym Ci nie pomoże. Masz w domu tv? jak tak, to spójrz w ekran i zobacz ile jest na świecie pięknych, mądrych i dobrych ludzi (nie tylko kobiet). Później spójrz na siebie i zastanów się, czy warto się katować ćwiczeniami i odmawiać sobie np. słodkości. -
Kaj w typie husky - szkielecik bez oczka i z naderwanym uszkiem.
Hope2 replied to Gabi79's topic in Już w nowym domu
Doda_ wklej jeden post, w którym tak Cię nazywam. Nie wkleisz, bo nie używam tego słowa. Mając przyjaciół na wózku, bratanka, który nie mówi,kuzynkę z porażeniem mózgowym mówię i piszę "sprawni inaczej". Dodatkowo pracowałam z dziećmi w zasadzie z każdą niepełnosprawnością, więc zastanów się co piszesz i mnie nie obrażaj. A na to jakimi słowami sama się określasz wpływu nie mam. Poza tym-owszem, napisałam,że mam w doopie jedno dziecko. Doskonale wiesz dlaczego. Nie wyjaśniłaś,że chodziło o sytuację, w której pani nie dotrzymała warunków umowy adopcyjnej (wysterylizowanie suczki), a ma (może już powinnam użyć czasu przeszłego?) w domu psa nie wykastrowanego. I kiedy pani bezczelnie jechała po emocjach wypisując o tym,że dziecię płacze i tęskni, bo sunia była terapeutką dziecka. Ale zakładam,że nie powiedziała dziecku "przykro mi synku, mamusia nawaliła, zobowiązała się do czegoś bardzo ważnego i nie dotrzymała umowy". Nie-pani oddała sunię jak rzecz na przechowanie i później w płacz "ukradli!". Dodatkowo-tu, na forum byłaś jedna z osób atakujących osobę zbanowaną. Super odwaga, nie sądzisz? -
Dlaczego tutaj najtrudniej mi przychodzić? to znaczy wchodzę często...i nie piszę... Rok już minął, jak Królewna zapomniała się obudzić...365 dni...a dla mnie jakby czas się zatrzymał...To znaczy dzieje się i to nawet sporo...ale to już nie to samo...Sebek tez tęskni. Widzę, jak czasami lampi się w monitor i ogląda Zoś. Czasem wspomina "a pamiętasz? pamiętam. Wiem,że Królewna się na mnie wscieknie, plan miała doskonały. Obiecałam jej,że się spotkamy. Gdyby pewna osoba nie wymogła na mnie obietnicy pójścia na badania, spotkałybyśmy się pewnie jeszcze przed świętami. Lekarz powiedziała,że nigdy nie widziała tak złych wyników. Wypisała leki. Z lekami jedziemy po bandzie-obniżają ciśnienie. Moje jest skrajnie niskie. A innego leku nie ma. Wybacz Księżniczko...przecież wiesz, że gdyby nie Sebek i chłopaki, z radością bym do Ciebie pobiegła. Teraz jeszcze nie mogę, muszę jeszcze powalczyć. A przynajmniej spróbować. Siadła mi tarczyca, serce goni resztkami sił...nie poddam się, akurat tego mnie życie nie nauczyło. Wiesz przecież,że nie ma-nie da się. Właśnie,że się da! Domyślam się,że to Ty maczasz swoje cudowne, ukochane łapencje w tym,że zaczyna się dziać coś dobrego. Ze nagle okazuje się,że jest tyle dobrych serc wokół mnie. Ze udało się utrzymać przyjaźń z TZem, chociaż już pół roku jesteśmy sami. Tak miało być, prawda? I jeszcze Sebka pochwalić muszę...bo fajnego mam mężczyznę w domu. Bo przeszedł bardzo szybko czas z wściekłego nastolatka, w dorosłego, odpowiedzialnego mężczyznę. Każdemu takiego dziecka życzę. Takiego, które każdego dnia przypomina "mamusiu, tabletki. Kocham cię mamuniu" Takiego, który bez słowa zabiera odkurzacz, gąbkę do naczyń mamusiu, odpocznij, ja to zrobię". Takiego, które..ech... i tylko "nie zostawiaj mnie mamusiu" i "Zocha! zostaw mamę! teraz mi jest potrzebna! jeszcze będziesz miała jej po dziurki w nosie!!!!" Za chwilę pewnie zmienimy mieszkanie. Na mniejsze-za to bliżej wszędzie. Bo moje zadupie kocham ogromnie, ale...wrócę tu na starość. O mogiłkę Zosi dbaja i obiecały,że dbac będa dzieciaki. Wierzę im. W sumie...wierzę ludziom i w ludzi. Może i są wśród nich kanalie-ale to wyjątki potwierdzające regułę. Życie jest piękne :D I jeszcze Wam napiszę,że zmiana mieszkania będzie możliwa dzięki...moim futerkom! Ktoś powiedział "nie można cię zostawić samej, za serce dla tych najmniejszych trzeba ci pomóc" Dziękuję i jak Ten Na Górze pozwoli-całym sercem będę się odwdzięczać i...pomagać. Bo w życiu tak naprawdę nie są najważniejsze pieniądze, wypasione fury, ekstra ciuchy. Najważniejsze i najcenniejsze są te rzeczy, których nie można kupić. To przyjaźń. Dobro. To uśmiech dziecka. Radość twojego (nawet, jeśli jest twój tylko na chwilę) psa na twój widok. To pomocna dłoń, która wyciągnie się w twoją stronę, kiedy myślisz,że nie ma już nic przed tobą. Nie ma pojęcia, czy zdążę napisać książkę, która mi po głowie chodzi. Nie wiem, czy uda mi się spełnić marzenia. Może inaczej-wiem,że jesli mi czasu starczy, to zrobię wszystko. Przede mną jeszcze wizyta u przynajmniej jednego specjalisty. Wybaczcie,że nie napiszę, jakie są podejrzenia. Lepiej nie wywoływać wilka z lasu. Lepiej o tym nie myśleć. Jeśli zniknę-to możliwości są dwie-albo chwilowo nie mam internetu, bo czekam aż mi podłączą w innym mieszkaniu, albo muszę...odpocząć. Jest kilka osób, które mają mój numer telefonu. W obu przypadkach odezwę się do którejś z Was. I co by nie było-fajnie było Was poznać. Uśmiechajcie się, bo świat jest wtedy piękny. I naprawdę-zachwycajcie się każdym promykiem słońca, każdą kropelką deszczu,płatkiem śniegu, wiatrem, poskaczcie po kałużach (nie ważne ile macie lat!), bo warto. Moje dziecko czasem mruczy "Boszzz, dlaczego ja nie moge mieć normalnej matki?" albo "maamooo...czy ty nigdy nie dorośniesz?" odpowiadam "nie :) Młody, bądź dzieckiem, patrz na świat oczami dziecka" Teraz już mykam do łóżeczka. Obiecałam Młodemu, że będę o siebie dbać. A obietnic się nie łamie. Dobrej nocki Kochani
-
W zasadzie...nic nie robię? to znaczy nic poza normą-karmienie, tulenie, spacerki :) sądzę,że powietrze lub tutejsza woda im służy :) ja im tylko każdego dnia szepczę na uszko,że sa wspaniali, jedyni w swoim rodzaju, cudowni,że ich kocham najbardziej na świecie...a jak któryś gorzej się czuje proszę "walcz malutki, proszę walcz, żyj, bo życie jest fajne." Zosię okłamałam raz-powiedziałam jej,że jak już nie ma siły walczyć, gdyby miała cierpieć...żeby odeszła....że nie będę płakać...tęsknie za nią... A co do wątków-z natury mam masakrycznie niskie ciśnienie, lek, który ma mi pomóc jeszcze je obniży, więc....dla zdrowotności idę sobie tu i tam :D :D :D A jak Sybi? Książę dzisiaj przeszczęśliwy-raz-jeden rywal do tulenia mniej, bo Beno wrócił do siebie, dwa-dzieci go wytuliły, wygłaskały, wybiegały (ech,powinnam filmik nakręcić, ale dzieci nie moje i nie jestem pewna,czy rodzice byliby szczęśliwi, gdyby pojawiły się ich wizerunki w necie...). Co jeszcze? jutro jadę obejrzeć mieszkanie (kolejne, pierwsze było w sumie ok, tylko...no...schody...nie dość,że dużo, to jeszcze stromo jak diabli, stopnie wąskie i wysokie. I jeszcze jakoś tak..pod skosem? mnie osobiście przeraziły, nie wiem, czy Tolek i Blacky daliby radę się nie zabić. Bulba na tych schodach sobie nie wyobrażam, więc...szukamy dalej :) ). Jeśli jutrzejsze będzie ok-to Książę na powrót będzie psem miejskim (już się boję...) Trochę dziwnie się czuję-tutaj ludzie już się z nim opatrzyli, stał się najnormalniejszym zjawiskiem na świecie. Psy w ubraniach-norma. A tam...ja pierdziu...znów będa nas palcami pokazywać, znów miliony pytań.... Z drugiej strony...zarówno Książę jak i Zoś uratowali (dosłownie) życie jednemu psu u nas. Pies stary jak świat, zaczął utykać na lewą tylną łapkę.w dzień mieszka w kojcu (ma fajną budę, właściciele o niego dbają), całą noc ma spore podwórko dla siebie. Dzieci właścicieli się z nim nie bawią, bo najprawdopodobniej by im głowy poobrywał, właściciel dawniej tak, teraz psu się zwyczajnie nie chce. Wezwali weta, konował przyjechał, spojrzał i..."uśpić!. Sąsiad jakie uśpić? dlaczego?" pies jest stary, będzie się męczył" (cholera-wróżka? na oko? bo nawet do psa nie podszedł, tylko zza płota patrzył. Sąsiad mówi,że przecież widzi psa na wózku, nie chodzącego zupełnie i pies się nie męczy bardziej niż zdrowe psy. "Na wózku???? gdzie???" no sasiadka ma już drugiego "a co się stało z pierwszym?" "pierwszą, umarła (łaaaa! w końcu pies umiera, nie zdycha !), no...przecież mówię,że się męczy..." ale ona nie umarła na wózek! odeszła na raka (dalej nie zacytuję ;) ) Koniec końców-pies żyje. Wet...no...nie lubię go, Zoś chciał uśpić, bo uznał,że pies na wózku, odsikiwany żyć i tak nie będzie (?). Diagnoza-przez telefon, Zoś widział raz przy szczepieniu, pełny zachwyt.... Piesiowi dałam listek wit B od Księcia i arthro na 2 tygodnie (odkupię!)-i wysłałam do moich wetów. Piesio już nie utyka. Suplementy będzie dostawał do odwołania. Do budy dostał duuuużo siana i słomy. I coś, co sprawiło,że szczękę z ziemi zbierałam-właściciel rozważał wózek! pytał, gdzie można kupić i czy ewentualnie można samemu zrobić! że wózek to nie wyrok,że można mieć psa sprawnego inaczej-yupppiiiii! i sunia już po sterylce :) kurczę...chyba jednak warto...mimo wszystko, pomimo wszystko....bo, co by mi dało chodzić i się kłócić i krzyczeć i straszyć "sterylizuj, bo tak! masz zrobić to i tamto, bo jak nie, to ci policję wezwę", itd itp...jakoś wolę...po dobroci... Ps. dzieci dbają o mogiłkę Zoś. I mam obiecane,że nawet jak mnie nie będzie, to dbały będą. Bo Zoś była super. I jak będa mogły to nas odwiedzą-gdziekolwiek będziemy. Ech...jakoś tak...fajnie na serduchu, wiecie?
-
ja pierdziu-wchodzę na wątek i reklama "umów się na jazdę próbną"...w sumie...może by taki tytuł dać w ogłoszeniach Księciunia? toż kółka sa. Co z tego,że daw zamiast 4? :D Zosiu..jakiś czas temu widziałam,że miałaś na bazarku książeczkę "Złoty kompas", bazarku nie zaznaczyłam, nawet nie wiem, czy się sprzedała. Ale gdyby nie (oby....), wystaw ją gdzieś jeszcze raz, prooooszęęęę....
-
Kaj w typie husky - szkielecik bez oczka i z naderwanym uszkiem.
Hope2 replied to Gabi79's topic in Już w nowym domu
uczy się uczy :) metodą jaką mnie w czasie ciemnej komuny uczyli :D -
Kaj w typie husky - szkielecik bez oczka i z naderwanym uszkiem.
Hope2 replied to Gabi79's topic in Już w nowym domu
Zalajkowałam jej sygnaturę :) I tak, post mi się podobał, nie pisałam, po po diabła, skoro mnie ignorujesz? Z ciekawości-co sądzisz o wożeniu psa 2 godziny po operacji przez pół Polski? jak sądzisz czy takie wycieczki przez nie całe 2 miesiące moga byc przyczyną zgonu psa? Dodam-wożenie się z pieskiem w upały. Bo już wożenie się za datki forumowiczów jest pewnie zupełnie w porządku. Przecież-kto im kazał płacić, prawda? -
Kaj w typie husky - szkielecik bez oczka i z naderwanym uszkiem.
Hope2 replied to Gabi79's topic in Już w nowym domu
z tego co pamiętam, to Kajko był u Ciebie na plusie, dlatego chciałabym, czy pieniądze wydałaś na jego potrzeby, czy na swoje. Poza tym, jesli Cię to tak interesuje- "żrę" okropnie dużo, ale przy wadze 47 kg chyba mogę?