-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by jaguska
-
Całe szczęście że jestem tylko domem tymczasowym i nie jestem odpowiedzialna za szukanie i wybieranie domku, nie podołałabym temu psychicznie. A już jak czytam wątki o zwrotach z adopcji to odpadam całkiem i nie mam tu na myśli zdarzeń losowych typu choroba nieuleczalna itp., bo na to nie mamy wpływu, ale bzdurne, wydumane powody. Nie jestem w stanie pojąć jak wartości, te najważniejsze w życiu, rozmieniły się na drobne, czym stał się człowiek, bo przecież nie "kim", "kim" to już byliśmy, teraz stajemy się złośliwą tkanką nowotworową trawiącą cały nasz glob. Najgorszym tworem na ziemi. A przecież wszystkie istnienia są sobie równe, i wszystkie zdążają w tym samym kierunku. ...se ponarzekałam... I tak sobie myślę, że takie "czekanie" na psa, to bardzo dobra sprawa. Bo po pierwsze primo, potencjalny chętny ma czas na przemyślenie wszystkiego, a po drugie primo - odpadają roszczeniowcy, twór czasów współczesnych -ja kcem, teraz, od razu, bo jak nie od razu, to nie kcem- ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ A tak poza tym, to słoneczne dzień dobry i miłej niedzieli życzymy, trzymamy też kciuki za panią, może tym razem coś dobrego, najlepszego, wyniknie dla Mimi.
-
JUstynko, przepraszam ale dopiero teraz zobaczyłam smsa od Ciebie. Cóż, ja mam skojarzenie z... Dr Jekyll and Mr Hyde ;) Mimla czeka dalej na ten jeden jedyny wyjątkowy dom z sercem wielkim jak Himalaje i cierpliwością wielkości Pacyfiku. Niestety kochane, od jakiegoś czasu obserwuję nagonkę na wizyty PA, tym bardziej że jak się idzie do schroniska to psa się dostaje "od ręki". Ludzie nie są w stanie zrozumieć, że jeśli się psiaka wyciąga ze schroniska, ratuje, inwestuje, poznaje, uczy, leczy, to się chce dla niego odpowiedniego i odpowiedzalnego domu. No i co tu dużo mówić, nastawienie do kontaktów i odwiedzin, psują co chwile wybuchające afery i interwencje.
-
Gdzie diabeł mówi dobranoc... kociaki z niechianej paki...
jaguska replied to Tyśka)'s topic in Koty w potrzebie
Udostępnione na fb, bidulki. -
Czy mogłabym się dowiedzieć, oczywiście na pw, o co kaman z tym domkiem? Tysiu, czuję przez skórę że jakaś przybita jesteś. O Mimiśkę się nie martw, przecież nie rzucają się z Psotą na siebie z zębiskami i nie gryzą do krwi, a po sterylce może być całkiem ok. Domek wybieraj bardzo starannie, w najgorszym wypadku oddam ją Tobie jak już gdzieś osiądziesz na stałe ;). No chyba że los mi zgotuje inny scenariusz.
-
Jak będzie zbiórka na siepomaga, spróbuję jakieś grosiki uściubolić na forum ogrodowym.
-
Słoneczne od nas dzień dobry :) Aaa to ja nie wiedziałam że w tamtych rejonach bywasz w miarę często, to OK :))) Może akurat tam jest gdzieś ten jeden jedyny dom i człowiek. No, internetowym bełkotem nie można się przejmować kochana, ludzie zawsze swoje frustracje wywalają na innych, nie można tego przyjmować na siebie, i do siebie. Oni pozbywają się nadmiaru żółci, nigdy jej nie przyjmuj i nigdy się nie tłumacz. Takim ludziom możesz tylko coś KOMUNIKOWAĆ i nie wdawać się w dyskusje. To jest ich jad i żółć, więc niech trawi ich samych. Cierpliwości nauczyły mnie koty, inaczej musiałabym je podusić. Od pewnego tragicznego wypadku są niewychodzące, a gdzieś się musi ten futrzasty batalion wyszaleć, pomysły mają zadziwiające i destrukcyjne dla domu, do maksimum. Mimisia ma swoje odbicia, ale generalnie to kochana, delikatna i bardzo bojąca psineczka. Sterylka będzie wielkim wyzwaniem, nie sam zabieg, tylko wszystkie około zabiegowe czynności. No i mam nadzieję że sterylka wyeliminuje znaczenie terenu przez dziewczyny. Wielkich rozrób nie ma, ale jakby mogły to by jedna drugą wystrzeliła z katapulty jak najdalej od domu, no tak się dziewczynki kochają.:) Miłego dnia. I zamiast Mimisi zostawiam Wam na dobry dzień, moją dwumetrową hortensję :)
-
Ja nigdzie nie widziałam wpisów z pretensjami, chyba że Tysia dostaje na pw. Przecież nie o to chodzi żeby psiaka upchnąć gdzie bądź, nie po to się je wyciąga i ratuje żeby potem pchać gdzie się da. Trzeba czekać cierpliwie. Mam nadzieję że po sterylce Mimisi, siuromania dziewczyn się skończy i nie trzeba będzie zmieniać Mimisi domu tymczasowego. Pożyjemy zobaczymy. Ciotunie, helloł, co to za ploty na mój temat? eee tam, mam lepsze zajęcie siem już zmęczyłam i se zasłam
-
Jestem skłonna się zgodzić z Tobą :) I jeszcze myślę że gdyby w domu był łagodny piesek nie sunia, to nie powinno być wielkiego problemu. Yoshi z Mimi mają bardzo dobre relacje. Yoshi jest spokojny i cierpliwy, jak Mimi jest namolna to na nią warknie i Mimi się uspokaja. Czasem potrafią tarmosić wspólnie jednego pluszaka!!! Co jest niemożliwym w przypadku Jeżynki a Psotki to absolutnie. Zobaczymy co będzie po sterylce.
-
Oczywiście Tysiu założę za Mimi, przelejecie mi jak uzbieracie. Jeśli chodzi o antymęskość to myślę, że gdyby mężczyzna był spokojny, taki flegmatyk, a miał dla Mimi serce, to z czasem nie powinno być problemów. Mój Połówek jest bardzo energiczny a Mimisia tego nie lubi, boi się, lub obszczekuje. Kiedy eM siedzi na fotelu to potrafi wskoczyć do niego, tak samo i w łóżku, przytuli się, daje miziać, podskubuje za rękę, śpi między nami, albo u...eMa w nogach. Jak eM urzęduje w kuchni albo coś je, to go wtedy kocha wielką miłością. Upatruję powodów tego obszczekiwania właśnie w energicznym charakterze eMa, on nic nie potrafi zrobić pomału, nawet mówi szybko ;)
-
Sterylka wyznaczona na 24 lipca. Sterylizacja+czip+ubranko ewentualnie lub dodatkowo kołnierz zamknie się w 300zł, fakturę prześlę do Tysi. Mimi nadal boi się hałasów, nagłych ruchów, nie daj boże przestawić coś na podwórku. Męża nadal obszczekuje w ciągu dnia, również ww sypialni, dopóki się nie położy, później kładzie się obok niego, może ją głaskać i miziać. Rano jak tylko wstanie obszczekiwanie jest wznowione. Przedwczoraj o mało na zawał nie padła na wieczornym spacerze, mąż zostawił leżak na trawniku, zerwała się do ucieczki jakby ją stado diabłów goniło. Absolutnie w tamtą stronę nie dała się namówić na spacer, rano leżak stał nadal w tym samym miejscu, po dłuższych oględzinach zdecydowała się obejść go wielkim łukiem żeby dostać się do swoich ukochanych chaszczy. Na rododendronowo-klonikowej rabatce mam wkopanie niewielki miski dla poprawy mikroklimatu dla rodków, Mimisi zachciało się pić, gamonica wpadła tylnymi łapami do miski, wyskoczyła jak oparzona i poszła na czołówkę z klonikiem Drummondi, przez chwilę nie wiedziała co się dzieje, a ja się prawie po trawie kulałam ze śmiechu. Mam nadzieję że sterylka pomoże w pewnej nieciekawej sprawie. Szorstka przyjaźń z Psotką osiągnęła kolejną płaszczyznę, znaczenie w domu jedna po drugiej. Jeśli będzie to trwało po sterylce, z przykrością będę musiała Tysiu prosić o znalezienie Mimi innego domku tymczasowego. Psotka odkąd przywiozłam ją ze schroniska z Krotoszyna nigdy, ani razu nie siknęła w domu. Mimisia jest kochana, przemiła, pomysłowa i szalona, niestety inne psy nadal są zbędne i niepożądane, tylko człowiek dla niej się liczy. Natomiast kotom podpadła. Bianka leje Mimisię. Myszkin i Krzyś na razie ją ostrzegają. Ostatnio żyję w niedoczasie okropnym, więc wybaczcie że jest mnie mniej.
-
Żyjemy. Odezwę się po południu. Młodzież szkolna i w ogóle dzieci odpadają na 1000%, Mimi to nadal strach paniczny, spokoju potrzebuje ponad wszystko i człowieka na wyłączność, tylko do niego, jedynego, jest śmiała a i tak nie na full. Jak ją dacie do domku z dziećmi to szybciej wróci jak tam pójdzie. Jestem tego pewna.
-
Ja myślę że Mimi byłaby idealna dla osoby samotnej, która ma problemu z kontaktami z ludźmi, nieśmiałej, skrytej, ale oczywiście psiolubnej, byłaby dla takiej osoby lekiem na całe zło. Miałam nie wstawiać ze względu na jakość ale niech tam... -nie zwracasz na mnie uwagi? To ci kapcia zeżrę...a może i dwa-
-
Hej hej, Tysiu, Mimisia czeka na swój prawdziwy, kochający dom i człowieka na wyłączność, w końcu się taki trafi, wierzę w to. To żywiołowa, kochana sunia, szalona. Z nią się nudzić nie można. Wczoraj śmiertelnie przestraszyła się szczotki która pływała w wiadrze z wodą, się spłakałam ze śmiechu. Jak skoczek pustynny skacze mi na łydki od tylca, skubie kapcie, podgryza. Zawsze obok mnie lub w sypialni na łóżku, nigdzie indziej. Stałą Mimisi podzieliłam na pół, bo dziaduś bardzo tego potrzebuje. Co do sterylki, mogę ją umówić u mojej wetki, jednak to prowincja i klinicznych warunków u nas nie ma, moje wszystkie zwierzaki ciachałam u niej, wszystkie przeżyły. Decydujcie. Tysiu, szukaj domku bez psów, mogą być koty. Mimi z psami nie wchodzi w żadne poufałości, ani towarzyskie kontakty, są jej obojętne, a nawet niepożądane bo musi się dzielić z nimi człowiekiem, którego chce mieć na wyłączność. A to nasz szaleniec, jakość katastrofalna, ale charakterek widać wyraźnie ;)))
-
Zaglądam z zaproszenia. Jako że wszyscy moi deklarowicze są niestety nieadopcyjni, a na więcej nie mogę sobie pozwolić, więc zdecydowałam się podzielić stałą Mimisi na pół, będzie więc 25 stałej dla dziadunia a drugie 25 zostanie dla Mimi. Mimiśce się u mnie krzywda nie dzieje, więc może się podzielić z taką biedą.
-
Żyjemy kochane żyjemy, ale okropne dni miałam ostatnio. Najpierw sprawa najważniejsza, jako że Mimi i tak zasiedziała się u mnie na BDT, swoją deklarację chcę podzielić na pół, czyli 25-Mimi i 25-Pradziadek od Oona. Już od lipca, bardzo proszę skarbnika o odnotowanie tego. Mimi krzywda się nie dzieje, a ten mały staruszek rozwalił mi serce. I od rana mam wku.. na moich rodaków zwyroli, być może sami kiedyś wylądują w schronisku dla bezdomnych, karma czasem lubi wrócić jak bumerang. Oby. A teraz dobrej niedzieli życzy cioteczkom Mi...eee...nornica;) Ostatnimi czasy Mimi dostaje małpiego rozumu, energia ją rozpiera, sama nie wie co ma robić. Niestety spanie pod kołdrą bardzo jej się spodobało, mi nie aż tak bardzo, bo co chwilę leci się napić a później znowu wkopuje się pod spód, czym mnie budzi. Do Jeżynki i Yoshika trzyma respekt, a z Psotką szorstka przyjaźń nadal trwa. No i niestety, przyłapałam Mimi na paskudnym procederze, musiałam postawić zasieki na schodach na piętro, Mimi zbiegła ze schodów ze żwirkiem na nochalu, podejrzewam że zeżarła kocie G. A przecież dostaje żwacze, Rumen i inne śmierdziele. Aaa, oczywiście Połówka nadal obszczekuje, poza momentami kiedy coś je, wtedy żebra/żebrze ;) i nie szczeka. I dziękujemy pięknie za puszeczki Miłej niedzieli