-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by jaguska
-
...a że byłyśmy dzisiaj z Mimi na inspekcji mieszkania po wyprowadzce lokatorów, to fotki mamy dzisiaj :) Poranek W drogę Sprawdzamy porządki po lokatorach, co pozostawiali w mieszkaniu, Mimi inspektorka Jako że remont mieszkania będę robiła dopiero w przyszłym roku, wielki zostawiony materac przyrzuciłam Pokerkową narzutą, z czego skwapliwie skorzystała hrabianka ;) W drugim pokoju łóżko zostawili i wiadoma sprawa że inspektorka musiała sprawdzić materac ;) Mimisia wcale nie chciała wyjść z mieszkania, w końcu byłą przez chwilę jedynaczką i miała mnie na wyłączność. Mi tam spodobało się to co w prezencie lokatorzy zostawili za przeciągnięcie terminu ;))), niezły zapasik ;), no i najważniejsze że kuchnia nie jest zniszczona, tego bałam się najbardziej. No to zdrówko ;)
-
A jakże, łóżka, a do tego na łóżku jej centrum układu słonecznego czytało książkę. Od początku podkreślam że Mimi jest psem jednego człowieka i nic tego nie zmieni. I najchętniej to by z sypialni wszystkich wygnała, może oprócz Yoshika, ale musi akceptować że sypialnia nie jest jej tylko moja i inne zwierzaki mają takie sama prawa jak ona. Oczywiście są jakieś metody żeby psa nauczyć dzielenia się z innymi wszystkim, ale nigdy nie dałabym 100% pewności że w DS w sprzyjających okolicznościach nie zacznie próbować robić porządki po swojemu, dlatego pisałam o tej 12-letniej dziewczynce. Dlatego granice nieprzekraczalne są potrzebne, ale chyba nie ma nikogo kto by zagwarantował że pies ich nigdy nie przekroczy. Zdrowy na umyśle człowiek nawet za siebie nie dał by gwarancji, bo nigdy nie wiadomo jakie emocje i reakcje wyzwolą w zwierzęciu czy w człowieku zaistniałe okoliczności. Oczywiście w przypadku Mimi takie reakcje nie pojawią się po miesiącu czy dwóch czy trzech, ale po okrzepnięciu w nowym domu, rozpoznaniu terenu i charakteru domowników. A poza tym Mimi jest kofffffana, pocieszna i bardzo jest nam bliska, nawet Połówkowi, booooo bardzo często w nocy zdradza mnie na rzecz Połówka, można powiedzieć że zaczyna go w jakimś procenciku akceptować, poooooooo ponad roku, prawie półtora. Jednak obszczekiwania jeszcze się nie oduczyła, ale może i dobrze, chłop musi znać swoje miejsce w domu ;)))) I Mimi nie jest kruszynką, waga waha się w okolicach 6,5-7, ale jest wysoka, najwyższa z całej czwórki, dla nas na dogo jest kruszynką, ale ludzie przeważnie kruszynki to sobie wyobrażają jako 3-4 kilowe skrzaty. Jeszcze 15-20 lat temu też tak miałam, ale się zmieniłam i bardzo mnie to cieszy :) Nie ma czegoś takiego jak wstyd, sami go sobie wmawiamy i w ten sposób ograniczamy się. To temat rzeka, często zaszłości z dzieciństwa, szkoły, domu. Kto nie słyszał w szkole, przy tablicy czy w domu, -Wstyd!-, -Wstydź się!, -...ale wstyd!-, itp itp itd, po jednych spływa to jak po kaczce, niestety wrażliwcom może to zostać do dorosłości, ale trzeba się z tym uporać, daje to wtedy wolność i możliwość sięgania tam, gdzie nie odważylibyśmy sięgnąć, mając z tyłu głowy ten sławetny wstyd. Umiałabyś, Mimi to nie Tofik, wystarczy wyczucie kiedy trzeba ją przystopować, a to widać, jak zaczyna pokazywać różki to trzeba ją przywołać do porządku, żeby z różek nie wyrosły diabelskie rożyska ;))) Ja ją uwielbiam. Tyle tylko że Mimi zajmuje to dużo więcej czasu, bo najpierw musi przełamać własne lęki zanim zacznie anektować nowe tereny i ludzi ;) Postaram się popstrykać fotki w weekend. Idziemy w nowy dzień dziewczyny, głowy i piersi do góry i naprzód!
-
3.07 wpłaciłam 100zł, ale jeszcze skarbnik nie potwierdziła wpłaty tu na wątku.
-
Jagusko, doceniam Twoją opiekę nad Mimi, ale nie rób z niej agresorki proszę, bo aż mnie boli serce ;-) Tysiu, absolutnie nie robię z Mimi agresorki, ale ręki nie dałabym sobie uciąć że nie ugryzie, nie mnie, bo ja się jej nie boję, ale inne osoby czy zwierzęta. Dlatego miałam od razu wątpliwości co do tego potencjalnego DS w którym była 11-letnia dziewczynka. Jej "plusem" jest strach, ale jak już jest zadomowiona i trafia na słabszy charakter to próbuje rządzić. Ostatnio złapała za brzuch moją mamę, dobrze że mama miała sweter więc do skóry się nie dobrała. Mama weszła do sypialni i Mimi zaatakowała ją z wysokości łóżka. Musiałam szybko reagować. Gdybym miała zagwarantować potencjalnemu DS-owi że Mimi nigdy nikogo nie ugryzie to bym tego nie zrobiła. Jest charakterna choć tchórzem podszyta, ale każdy pies w końcu zadomowia się w nowym miejscu i wystarczy że ktoś z domowników będzie miał słaby charakter, będzie miał w sobie pierwiastek ofiary, to Mimi spróbuje go sobie podporządkować. Ze mną też czasem "próbuje się", a może się uda, ale ja ją wtedy unieruchamiam przez chwilę aż się uspokoi i wyciszy i jest grzeczna jak aniołek. Tofika pechem jest jego wielkość, bo on ma chyba z 15kg a więc i sporo siły, ciężko jest więc go przytrzymać w razie ataku, do wyciszenia, uspokojenia, bo każdy atak mija. A do tej pory u Tofika w czasie agresji zamiast pacyfikacji jest bitwa na mopy i miotły. Nie każdy psa można wychować tiutkając i smaczkując. Psy jak i ludzie mają różne charaktery i różne podejście jest potrzebne, jednego przekupisz lodami a drugiego półlitrówką, trzeci zaś musi mieć wyznaczone granice których nie wolno mu przekraczać ;) U mnie zwierzęta mają bardzo dużą swobodę, co nie znaczy że nie ma granic których nie wolno im przekraczać.
-
Mimisię energia nadal rozpiera, tylko moja gdzieś się ulotniła, a dzisiaj jeszcze głowa mnie hmmm... , może na zmianę pogody? W nocy jeszcze padał deszcz a dzisiaj słońce świeci. A z drugiej strony Mimi ma już chyba ze trzy lata?, więc czas spoważnieć Ja tam do upałów nie tęsknię, wolę założyć jakąś kamizelkę na plecy niż się smażyć i wypełzać z domu jak wampir po zachodzie słońca. Co do niszczenia w domu, to Mimi lubi bardzo kapcie, trzeba ich sobie pilnować, bo jak tylko się go zdejmie z nogi, to kapeć znika razem z Mimi. Podejrzewam że to samo byłoby z butami gdyby nie były przezornie zamknięte w szafce. Lubi maltretować koce, nakrycia, dywaniki i wszystko co się ciągnie. Siekać gazety, papiery, bez rozróżniania na ważne i nieważne ;), Mimisia potrafi wyć ;) i lubi sobie poszczekać. No taka jest i już. No i lubi spacery, ale na bezludnych terenach ;) No i znaczenie w domu, ale to po zostaniu jedynaczką z pewnością ustąpi, bo załatwia się ładnie na spacerach. Dobrego dnia.
-
Niooooo...oba rudzielce załatwiły nam nockę, ale nie z ich winy, tylko tak ogólnie. Zaczęło się o 24 pokazami fajerwerków (zakończenie Lata Kwiatów), o ile Yoshi miał to w nosie, Jeżynka ani nie mruknęła, bo się boi burzy i takich hałasów, o tyle rude lubią sobie poszczekać w takich sytuacjach, więc darły japy przy dopoki trwał pokaz. Kiedy pokaz się skończył i nastała błoga cisza, i spowijał nas już zasłużony sen, zaczęły się pielgrzymki drinkniętych, wesołych i rozochoconych uczestników koncertów i pokazu, podśpiewujących "pójdę boso, pójdę boso, pójdę boooooosooooo..." bo ostatni koncertował Zakopower, to rude oczywiście z ochotą i werwą dołączyły się do chórków zza okna, teraz już wspomagane przez Yohika i Jeżynkę. A pielgrzymka szła i szła i szła, rozbita na małe grupki i śpewała, śpiewał, pokrzykiwała, rechotała, a psy szczekały, szczekały i szczekały, do ostatniego zdezorientowanego procentami pielgrzyma szukającego drogi do domu, chyba po omacku, jak zagubieni w labiryncie Minotaura. Wstaliśmy niewyspani, bez drzemki w ciągu dnia się nie obejdzie, współczuję tylko Połówkowi bo on sobie w pracy nie pośpi ;) Dobrze że Lato Kwiatów jest tylko raz w roku ;) Dobrego dnia.
-
I my się witamy. Pogoda taka jaką lubię. Wreszcie mogę trochę ogarniać chaszcze w ogrodzie, choć wczoraj ciut przesadziłam i wystraszyłam Połówka bo zasilanie mi padło. U nas dzisiaj zaczyna się Lato Kwiatów, chcę kupić dwie lilie wodne, do reaktywowanego oczka po ukradzionych kaczkach ;) i oczywiście "oblukać" wystawy, nowe "tryndy" i pomysły. Mimisia bardzo grzeczna na miarę jej charakteru, cóż starość nie radość ;)))) Tysiu, w wakacje zawsze tak było. A i ludzie coraz wygodniejsi i szukają psiaków bezproblemowych i zdrowych. Tysiu, raczej mało prawdopodobne, nawet terminu nie znam, bo to będzie zależało od wykonawcy, a wypad jest tam i z powrotem, bo zwierzyńca nie mam komu zostawić pod opieką. Ta nasza wyprawa to jedna wielka improwizacja, więc byłoby z mojej strony niepoważne zawracać Ci głowę a później odwoływać spotkanie bo coś tam... Może się okazać że będziemy musieli obskoczyć w jeden dzień tam i z powrotem. Nie lubię tworzyć wokół siebie zamieszania, gdybym jechała choć na trzy dni to z wielką chęcią umówiłabym się z Tobą, a tak, to na razie nawet terminu nie znam. Niemniej jednak Mimi postawi łapkę na krakowskiej ziemi, Połówka zostawię z fachowcami a my polecimy nad Wisłę, bo mamy rzut beretem i tam utopię Mimiśkę ;))) , jak Wandę co nie chciała... Dobrego dnia :)
-
Bo to jest normalne, często lek w pierwszej fazie pogłębia objawy choroby, zanim zacznie prawidłowo działać. To wie każdy kto choć otarł się o takie leki, wielka szkoda że tak zadecydowała behawiorystka. Stracona szansa. Teraz Tofik jest już tak skołowany, tak zaplątany i zagubiony, po tym korowodzie ludzi miejsc i zwierząt, że aż serce boli. Jaką podejmiecie decyzję tak będzie.
-
Decyzja i tak nie należy do nas, będzie tak jak zadecydują opiekunki. Każdą ich decyzję uszanuję, jeśli jednak zdecydują się na diagnozę będę pomagać jak potrafię.
-
A u mnie tak, na całe szczęście babcia ma coraz mnie zębów, więc jeszcz trochę i będzie mogła sobie tylko pomamlać, z czego mój Połówek będzie przeszczęśliwy, bo jest przez nią niemiłosiernie kąsany po nogach, również do krwi. Kąsana jest też moja mama, babcia nie ma litości ;), tylko ja jestem w stanie ją wziąć na ręce, po szamotaninie wielkiej. Strzyżona byłą na pełnej narkozie, teraz już jest zbyt zaawansowana wiekowo żeby marnować serce na narkozę, więc uprawiamy sumo w wannie żebym ją mogła opłukać i przyciąć welony pod ogonem. Jak pojechałam po nią do DT do Poznania, to opiekunka przezornie włożyła ją do auta, nikt mi nie mówił jak ma pokręcone w główce. Jest z nami ponad pięć lat i nigdy mi nawet przez myśl nie przeszło żeby ją gdzieś oddać czy uśpić. Tyle tylko że Jeżynka ma około 9-10kg a Tofik pewnie z 16, a to jest różnica, w paszczy;) Mimisia choć kurdupel gdybym tylko nie trzymała jej krótko, też by gryzła, wszystko i wszystkich.
-
Na dogo psy z guzami żyją jeszcze długo, nikt zaraz po diagnozie tu psa nie uśpił, ale żeby cokolwiek wiedzieć to diagnoza jest niezbędna, no chyba że zdiagnozować tak -na oko-. Tabletek uspokajających też nigdy nie próbowano podawać, bo też tak -na oko- stwierdzono że przecież nie zadziałają No więc można Tofika uśpić - tak na oko-.
-
Wiele chorych psów znalazło domy, wystarczy przejrzeć wątki wstecz, co zostawiam Tobie. Ja sama adoptowałam dwa ciężko chore psy. A czy Tofik jest agresywny czy tylko chory, bez diagnostyki nikt nie jest w stanie stwierdzić.
-
Jeżeli okaże się że jednak jest chory to dlaczego miałby być nieadopcyjny, wiele chorych psiaków z dogo znalazło domy.
-
A nie uważasz że nawet gdyby trzeba było podjąć decyzję ostateczną to najpierw trzeba wykorzystać wszystkie szanse? Przecież tak naprawdę to Tofik nie miał żadnych badań, może podstawowe jakieś.
-
...więc to też trzeba zrobić...żeby mieć pewność ...może być guz, może być wszystko, dopóki nie będzie miał zrobionych badań, nie będziemy mieć czarno na białym że jest na 100% zdrowy.
-
Ja jestem na telefonie więc tylko napiszę, że będę pomagała zbierać na badania aż do pełnej kwoty.
-
Ja też szybko obfociłabym rośliny (dzisiaj, jutro) i bazarek popełniła, ale na ogrodniczym forum. Może możliwa by była faktura na przelew? Może cegiełkowy ktoś by zrobił tu na dogo. Dziewczyny warto się sprężyć, jak głowa będzie czysta to zanaczy że w Dzikiej Kępie mogą wziąć go ostro w obroty, a jak coś tam jednak jest? To czekamy na Basię, czy to by się dało. Ja jestem gotowa do działania, stoję w blokach startowych.