-
Posts
2645 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
8
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by jaguska
-
I jeszcze to, może zakończyło by to żywot mordowni. Ustawą nakazać prowadzenie i utrzymywanie schronisk gminom w żadnym wypadku prywatnym firmom, małe gminy mogłyby się łączyć (tak jak u nas 7 gmin) do tego kontrole społeczne i weterynaryjne, zewnętrzne oczywiście. Limit przyjmowanych psów do ilości którą można się skutecznie zaopiekować i zapewnić podstawową opiekę i kontakt z człowiekiem, pozwolenie na wolontariat. W dużych aglomeracjach więcej schronisk, żeby ilość psów nie była przekraczana, tak, tak z naszych podatków, jako ludzie jesteśmy odpowiedzialni za te stworzenia które udomowiliśmy. Temat rzeka.... .....a ja wpadłam tylko przywitać się ze złotkiem, Oro korzystaj z rześkiej pogody, bo podobno mają zaraz wrócić upały.
-
Witaj skowronku Jest poranek, więc częstuję Po ósmej będę się zbierać w drogę, a z powodów zaistniałych niespodziewanych okoliczności odbiorę rudego szaleńca osobiście z hoteliku. Pogoda na drogę świetna, burza ochłodziła i oczyściła powietrze, przyjemnie i rześko jest na zewnątrz. Miłego dnia wszystkim.
-
Tak Tysiu, z Anetką rozmawiałam, zostaje niedziela, godzinę Anecik mi poda jutro jak sama wszystko logistycznie ogarnie. Te 210zł przekażę panu Arkowi, poproszę Anetkę żeby tu potwierdziła. Pilnuj Tysiu swoich spraw uczelnianych, bo to Twoja przyszłość. Po wczorajszej burzy znowu 29 i duchota, nic nie jestem w stanie tknąć na ogrodzie. Dla odmiany kfiatecki :)
-
Zapraszam, jeśli jeszcze żyć będę :) Jeżynka to bardzo biedna psinka, z łańcucha, pogryziona przez inne psy, a właściwie z wyszarpanymi mięśniami na pupie, trauma której nie da się przerobić, ona nie jest rozpieszczona, ma swój świat w formie układu słonecznego, gdzie ja jestem centrum a ona moją planetą. Niestety welon przypupny trzeba od czasu do czasu obciąć. Jeszcze trzy lata temu była strzyżona pod narkozą, teraz ma 12 lat i na strzyżenie szkoda mi jej serducha. Nie wygląda więc idealnie, a właściwie jakby ciut zaniedbany pies, ale dla mnie nie musi być piękna, jednak welon obcinam "jakoś", bo to mus, i czasem kołtunki za uszami. Nie znalazłam groomera który podjął by się strzyżenia, bywała strzyżona u weta pod narkozą. Do fryzjera jeździ Yoshi, Psotka i kot Krzyś. Babcia Jeżynka vel Jeżyk:
-
Tysiu, jeśli Anecikom bardziej pasuje niedziela to nie ma sprawy ja się dostosuję. Tylko czy Mimi mnie pamięta? Czy będzie cofnięcie w stosunku do nas? Zobaczymy. I to jest bardzo dobra koncepcja zbierać kaskę na pracę ze szkoleniowcem w potencjalnym DSem Mimisi. Ja każdego zwierzaka przyjmuję takim jaki jest, a mogę sobie na to pozwolić bo to są kurduple. Uwierzcie mi że Jeżynka przy Mimi to jest jak tygrys przy kocie. Już widzę że będę musiała przyciąć Jeżynce welon przy tyłku i aż mnie słabi, o przycięciu brzucha to nawet nie marzę. Jest mała ale silna jak czołg a gdybym była małosprytna to by mi odgryzła ręce, pogłaskać ją można tylko po głowie, Połówek jest przez nią notorycznie gryziony po nogach, czasem całkiem boleśnie, jest z nami kilka lat i zostanie do końca, nigdy mi do głowy nie przyszło żeby...., po ostatnim strzyżeniu po prostu zasłabłam, i tylko w wannie da się to zrobić. Tak że Mimi przy Jeżynce to bułka z masłem ;)))
-
Czyli nie jestem taka głupia jak mi się wydaje ;)) Tysiu, wiesz że na indywidualną pracę z Mimisią nie mam czasu, choćbym chciała, byłabym jednak wdzięczna za wskazówki (ale w formie pisanej lub filmiki z youtube, linki), jak z Mimi postępować w mieście, bo w domu nie mogę robić wyróżnień, że jeden ma lepiej a drugi rygory i zasady. Może jak już skończą Ci się wszystkie ważne sprawy uczelniane, spisałabyś mi takie kompedium, kilka punktów, Ty z państwem rozmawiałaś i masz wiedzę w tym temacie, tak choćby w kilku punktach. Ja jestem wzrokowcem, muszę mieć na kartce, z rozmów nic nie pamiętam. Hihihi, Połówkowi brakuje Mimisiowego jazgotu, jakby tęskni ;))), ciekawe jak siknie (Mimisia oczywiście a nie Połówek) na nogę od stołu albo sławetny pierwszy schodek.
-
Moim skromnym zdaniem to będzie wyrzucenie pieniędzy, bo nie mamy gwarancji że Mimi znajdzie w tym czasie DS. Z utrwalenia prawidłowych zachowań nic nie zostanie w kilka dni, bo u mnie rządzą zwierzaki, no może nie rządzą ale mają daleko bardziej przesunięte granice wolności, możliwości i zachowań. O tym trąbię od początku. Miałoby to sens gdyby faktycznie na horyzoncie był DS i Mimi z hoteliku, ułożona, tam właśnie by trafiła, a tak... Lepiej ciułać kasę i kiedy faktycznie znajdzie się poważny, konkretny i odpowiedzialny dom wysłać Mimi na miesiąc szkolenia przed DS. Ja tak uważam, ale decyzję podejmie Tysia. Miłego dnia, teraz jeszcze przyjemny chłodek, można pooddychać, my po pierwszym spacerze.
-
Tysiu, nie ma problemu, oczywiście że przekażę pieniądze. Absolutnie nic nikomu nie zarzucam ani nie niepokoję. A hotel już dawno wyguglowałam i posprawdzałam opinie :))) I to że nie każdy wpuszcza psiaki na łóżko również rozumiem, to całkiem normalna rzecz. U mnie wiesz jak jest, nie mogłabym Mimisi zamknąć w kennelu a Psota na łóżku, chyba by Mimisi serce pękło, a ona uwielbia fikać koziołki na łóżku, skacze jak zając i robi salta, w międzyczasie gryźnie Psotkę w nogę albo Yoshika za ucho, ewentualnie tygrysim susem skoczy mi na plecy. O odpoczynku to już zapomniałam, przez ten upał zrezygnowałam z tej dwudniowej wycieczki i dogorywam w domu, nawet psy nie chcą wychodzić na spacer.
-
I super że poznała inne psy. U mnie na drugiej części posesji, solidnie ogrodzonej też hasa z Yoshim, Jeżynką i Psotką, ale na tej części przy domu, musi chodzić na smyczy bo mieści się pomiędzy prętami ogrodzenia. Psota zresztą też po tej części posesji chodzi na smyczy, bo też spokojnie przejdzie na drugą stronę, a jak już przejdzie to włącza się jej szwendaczka i kilka razy musiałam za nią w pola spacerować. Poza tym uważam że zbyt częste takie luźne bieganie dla Mimi nie jest wskazane, ona nadal boi się ludzi a odcinając ją od bliskiego kontaktu z człowiekiem cofamy się do pierwszej adopcji, gdzie pani puszczała ją luzem na ogród a potem były łapanki. Oczywiście to tylko moje zdanie a ja nie jestem ani trenerem ani nikim znającym się na rzeczy, to tylko moja subiektywna intuicja. No i nie wyobrażam sobie Mimi jako psa podwórkowego, ale może... A czy pan próbował z Mimi wychodzić poza teren? Między ludzi, samochody, na ulicę, bo z tym jest największy problem. Wiem że to hotel i specjalnych warunków dla Mimi nie ma co oczekiwać, ale gdyby chociaż raz wyszedł, poobserwował i dał kilka wskazówek. Na podwórku to sobie radzimy dobrze :), gorzej w miejskim zgiełku. Jeszcze jest trzy dni, może by się dało? U nas dzisiaj 34st w cieniu, masakra, jak żyć.