Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Jeśli jest chęć badania Tofika (rezonans), będę się starała jak najszybciej nazbierać, posprzedaję kwiaty z ogrodu, jakiś bazarek zrobię, może jeszcze się ktoś zaangażuje??? Tylko muszę wiedzieć czy będzie miał kto i gdzie zrobić to badanie, żebym wiedziała na czym stoję i nie kłamała potencjalnych kupujących.
  2. ....ale nie inwestując w to badanie możemy sobie gdybać i gdybać bez końca...badanie to jednak konkret, czy w głowie jest czysto i że problem leży gdzie indziej...
  3. Wpłacę zaraz 100zł, czy konto jest to samo? Na rezonans można zbierać, czy jest ktoś kumaty na zrzutka, żeby tam założył zbiórkę tylko na badanie? Jakieś bazarki, przecież grosz do grosza i może się uda, bez tego badania nic nie wiemy, w którą stronę trzeba iść. Jakoś musimy się zmobilizować i dać mu szansę. U Tofika wystarczy rezonans głowy więc w 600 się zmieści. Wiem że to bardzo dużo, ale bez tego badania może się okazać że żaden hotel nawet z najlepszymi psimi trenerami na nic się zda.
  4. Jeśli byłaby możliwość zrobić tomograf czy rezonans głowy w nowym miejscu pobytu Tofika to można by było zacząć zbierać kasę na to badanie, chyba bez wykluczenia przyczyn neurologicznych nie ruszymy z miejsca, bo jeśli to choroba to żadne układanie/wychowywanie/trenowanie nie da rezultatu i jest bezcelowe.
  5. Przeczytałam jeszcze raz od początku historię Tofika i wydaje mi się że po pierwszych atakach agresji mogliśmy się zrzucić na badania neurologiczne, tomograf czy jakieś inne konkretne badanie (rezonans?), bez sprawdzenia co mu w głowie siedzi, skupienie się tylko na trenerstwie+behawior, chyba trochę mija się z celem. Coś tu ewidentnie nie gra. Czy konto do wpłat dla Tofika nie zmieniło się w ostatnim czasie? Biedny psiaczek, bardzo mi go szkoda i okropne jest to, że nie potrafimy mu pomóc.
  6. Dla mnie to tak wygląda jakby upatrywał sobie słabszą ofiarę i się wyżywał na niej, normalnie jak bym nie miała kagańca pod ręką to bym mu założyła porządny kołnierz weterynaryjny dopóki by się nie uspokoił, ewentualnie środek uspokajający, bo ja nie jestem przeciwnikiem leków. Niemniej jednak dziwne jest to że jego agresja jest skierowana na jedną osobę, przeważnie agresywny pies żre wszystko co ma koło paszczy.
  7. Pomijając bójki ze zwierzakami, to czy Tofik atakuje tylko opiekunkę czy inne osoby też, a u pani Kasi atakował tylko ją czy innych ludzi też, no i u Guccio, czy atakował tylko Guccio czy innych domowników również. Nie chodzi mi o psy tylko o ludzi? Może trzeba iść tym tropem, wybiera ofiarę i próbuje ją wyeliminować ze stada.
  8. Elu, jeśli osiądę to w Nysie, ale na razie to nawet granatem mnie z wioski nie wysadzi ;), tu się czuję wolna jak wiatr ;) A tam trzeba trochę doprowadzić mieszkanie do ładu, bo już ładnych parę lat nic nie było robione, a wynajmujący też mają swoje wymagania. Zresztą tam bym się udusiła bo to kawalerka, którą kupiliśmy jak córa szła na studia. A od października mamy nowego lokatora to w wakacje trzeba ogarnąć.
  9. Elu, to będzie nagły i szybki wyskok, nie żaden urlop. Remoncik mieszkanka przed wynajmem musimy zrobić, przyjedziemy na odbiór, a rudzielca trzeba zabrać ze sobą.
  10. Też mam Elu taką nadzieję. A w sierpniu Mimiśka pojedzie zwiedzać miasto Kraka ;), pewnie będzie je zwiedzać na moich rękach, no może na Plantach trochę nogi rozprostuje, ewentualnie pod blokiem. ;)
  11. Może nie tyle odwidziało co przemyślało, moim zdaniem słusznie. Państwo mają 11-letnią córeczkę, a Mimisia absolutnie nie jest psem dla dziecka lub domu w którym jest dziecko. To tylko moja, subiektywna ocena.
  12. Bardzo bym chciała pomóc, ale nie mam jak, w domu już nie mam ani grama miejsca , a do spiżarki na ponad tydzień Tofika nie zamknę, umarłby z żalu. Mogę wspomóc grosikiem.
  13. Moja stała poleciała dzisiaj. Drapanko za uszkiem dla pampersiarza.
  14. Gdybym była stabilna zdrowotnie, nie miała jedenastu kotów niewychodzących i czterech psów, pewnie bym przyjęła na tymczas.
  15. ...czyli że zamiast spróbować farmakologii to prościej uśpić, bo w takim stanie adopcyjny nie jest i nie będzie i żadne szkolenie mu nie pomoże, bo po szkoleniu wróci do.... no właśnie....gdzie, i problem agresji też wróci, może nie po tygodniu, ale po miesiącu czy dwóch...., jak zrobi rozpoznanie i wybierze sobie ofiary. Człowieka z zaburzeniami psychicznymi, emocjonalnymi itp się leczy, a jeśli się nie leczy to często kończy się tragedią i zwierzęta też powinno się leczyć. I nie mam już siły na jałowe dyskusje. Każdy ma prawo do własnych wniosków, ale nie mówcie że zostały wykorzystane wszystkie formy pomocy.
  16. Hellou, nie wkładaj mi w usta słów których nie powiedziałam/napisałam. Tak jesteśmy 100 lat za..., w psiej farmakologi, nie traktowaniu. Boicie się skutków ubocznych leków, ale skutków ubocznych w formie pogryzienia to już mniej. Przeczytał ktoś w ogóle ten artykuł??? Ze zrozumieniem?
  17. No tak, SKS daje mi się we znaki, zapomniałam napisać że zrobiłam zwrot na 130zł razem ze stałą 25 dla Mimi = 155zł, proszę skarbnika o potwierdzenie jak przelew dojdzie. Wizyta zapoznawcza spaliła na panewce, a Mimisia spokojnie na tych szelkach co ma funkcjonuje u mnie, więc nie ma potrzeby żeby te pieniążki z nadwyżki transportowej zalegały na moim koncie.
  18. I u nas upał zelżał, ale to dopiero poranek, więc co dale to wielka niewiadoma. Deszcz noooo...był, był, ale co to za deszcz, cieszę się jednak i z tego, bo rośliny dostały po kilka kropel dla orzeźwienia. Burze to widziałam tak jak Ty Nesiu, z daleka. A wokoło nas, ulewy, grad i burze. Za grad dziękuję, ale malutką ulewę przyjęłabym z radością. Radku, mam nadzieję że kilka dni oddechu przyroda nam podaruje, zanim znowu zacznie nas grillować Dla mnie te upały to horror. Mimisię też pogoda trochę spacyfikowała, jakaś spokojniejsza i cichsza, nawet na Połówka mniej szczeka, ale dzisiaj przywożę mamę na te kilka "podobno" chłodniejszych dni, więc poziom decybeli z pewnością się zwiększy ;). Dobrego dnia Wam życzę, przyjemnego chłodu, odpoczynku, a tym co muszą do pracy, żeby dniówka minęła jak oka mgnienie ;)
  19. u nas również duszno niesamowicie, gdzieś na horyzoncie trochę pogrzmiało, nawet kilka kropel spadło i cisza, nadal sauna. Nie wiem czy korzystacie ze strony aktualnych burz, ale jak na nią patrzę, to wokoło mnie są burze, a u nas pustynia, ale mam nadzieję że nas nie ominie bo chyba nie ma jak. Ja ;), to to małe jeziorko na samej granicy, prostopadle w dół od Wrocławia. http://pl.blitzortung.org/live_lightning_maps.php?map=15
  20. I to nie jest już mój świat, nie jestem w stanie go pojąć, czas na emeryturę i odpoczynek, od wszystkiego.
  21. Jak tam u Was, ochłodziło się? U nas apogeum duchoty, 34st i wilgotność chyba 100%. Auto profilaktycznie schowałam do garażu, ale na horyzoncie nic deszczopodobnego nie widać.
  22. A jak nie będzie rokował to lepiej uśpić czy oddać do schronu niż leczyć? Przeczytałaś artykuł z linku który podałam wyżej? To nie są moje wymysły, takie leczenie już jest stosowane, ale u nas w Polsce jak zawsze, wszystko 100 lat za ..... Zresztą to nie moja sprawa. Życzę Tofikowi jak najlepiej.
  23. Szczególnie polecam punkt szósty.
  24. Może na pw, bo na wątku tego nie zauważyłam. Właśnie po wydarzeniach u Ciebie, powinno być zdecydowane postępowanie i taki można było wyciągnąć wniosek czytając posty, była mowa o lekach, niestety wszystko się rozmyło i kolejna powtórka zachowań, a przecież było wiadomo że po pierwszej adaptacji Tofik znowu zacznie fikać. I skoro nawet trenerka nie dała sobie z nim rady, nie było na co czekać, trzeba było działać. No i siłą rzeczy w kolejnym domu tymczasowym powtórka. Może to pomoże opiekunkom podjąć jednak decyzję o zastosowaniu farmakologii. http://www.zoopsychologia.com.pl/wp-content/uploads/2013/09/Farmakoterapia-zaburzen-zachowania-u-psow-i-kotow.pdf
  25. :), to widzę że dzisiaj dzień mammografii, tak, na wyniki trzeba poczekać. Niestety ja już miałam w 2009 incydent guzkowy, a moja mama jest w trakcie leczenia onko, więc moja niepewność jest uzasadniona. Jak potwornie dzisiaj żarówa daje (34), wróciłam z badania ledwo żywa i mokra jak szczur. Stare poniemieckie chałupy mają jeden plus, metrowe mury, w których panuje przyjemna temperatura, natomiast pięterko to piekarnik z termoobiegiem ;), pocieszające jest to że przed nami kilka dni ulgi, oby. Wszyscy jesteśmy padnięci, tylko Mimisia ma na tyle energii żeby kręcić się po domu. Dzięki :)
×
×
  • Create New...