Jump to content
Dogomania

Sara2011

Members
  • Posts

    9850
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by Sara2011

  1. Wpłynęła 50 zł od rutta. Bardzo serdecznie dziękuję :)
  2. Anecik, zapytałam. Prześlę Ci moją umowę tylko podaj mi proszę swój adres mailowy? Bo ja nie wiem czy poprzez Dogo można wysłać plik w formacie Word? Być może można ale ja nie bardzo kumata. Jeśli chodzi o dom, to został przecież sprawdzony więc wszystko zgodnie z procedurą :). Więc dlaczego ja miałabym mieć uwagi?
  3. Umowę mam na pewno, muszę odszukać ale jeśli masz swój wzór to może być także i Twój. Teraz pytanie czy umowa ma być na mnie czy Fundację ZEA? Jeśli chodzi o Axela to umowa była pomiędzy fundacją a DS. Zapytam Toli .
  4. Na to wygląda, że tak. Gdyby to był dobry dom to może i lepiej, przynajmniej nie musiałabym decydować który dom wybrać a potem zadręczałabym się czy dobrze wybrałam.
  5. No cóż, domek z Poznania na mojego maila odnośnie wizyty PA odpowiedział tak: " Dobry wieczór ciesze się że spodobała sie moja odpowiedz i widzi pani ze zależy mi na strusiu :).bez problemu zgadzam sie na wizytę wolontariusza żeby zobaczył byc moze przyszły domek dla strusia który na niego czeka:) ". W następstwie otrzymanej odpowiedzi poprosiłam o adres i nr telefonu i nastąpiła cisza, żadnej odpowiedzi do dzisiaj. A domek ze Świętochłowic wypytywał i wypytywał o Strusia i w końcu napisał : dziękuję , będziemy w kontakcie. Wczoraj też ktoś napisał na olx czy dowieźli byśmy Strusia do Wrocławia a potem też cisza :(.
  6. A jak tam strusiątko przyjmuje odwiedzających gości? Nie chce się sam wyadoptować ? Gorzej jak Luśkę straci lada dzień, z kim będzie szalał?
  7. Wpłynęła deklaracja stała od bakusiowa -40zł (za I i II). Bardzo serdecznie dziękuję:).
  8. Współczuję podejmowania decyzji. Zapomniałam dodać, że obok (za domkami po przeciwnej stronie ulicy) jest bardzo duży park i jest to super miejsce do spacerów w psiakami.
  9. Witajcie, już jestem. Spędziłam u Państwa prawie dwie godziny, zabrałam jeszcze ze sobą znajomą aby potem jeszcze wspólnie omówić odczucia, co dwie głowy to nie jedna. Jak najbardziej powierzyłabym Państwu pieska. Państwo bardzo ciepli, wiele opowiadali o swoich poprzednich psiaczkach a że już trochę na świecie żyją więc kilka ich się przez ich życie przewinęło. Zarówno i w Pani jak i Pana domu zawsze były pieski. Ostatni piesek żył 14 lat , długo chorował, był leczony , w końcu wet stwierdził że już się nic nie da zrobić a piesek cierpiał i został uśpiony, aczkolwiek z wielkim bólem serca. Leczony był w dobrej lecznicy w Gorzowie. Pan opowiadał też i inne historie, jak kiedyś był na targu w Skaryszewie, jak płakał jak bóbr widząc te wszystkie konie jadące na rzeź. Mam odczucie że to dobry i wrażliwy człowiek, Pani również. Opowiadał też historie, jak dokarmiał rodzinę jeży oraz wiewiórkę, która przez długi czas gościła u Państwa na posesji i przychodziła jeść z ręki. Podczas wizyty był też obecny kilkunastoletni wnuczek (nie wiem tylko czy to wnuczek Pani czy Pana ale chyba raczej Pani) i wypytywał co co trzeba zrobić aby móc być wolontariuszem w schronisku. Państwo chcą niewielkiego pieska do domu, chcą go zabierać ze sobą gdy będą gdzieś wyjeżdżać. W razie czego niedaleko mieszka córka, która zawsze może zaopiekować się pieskiem. Państwo są już tak "napaleni" na Orisia, że chcieli by po niego już w poniedziałek/wtorek pojechać. Ja jednak ostudziłam trochę Państwa zapał, bo powiedziałam że jest więcej domków zainteresowanych (nie wiem czy powinnam to mówić ale pomyślałam że to będzie uczciwe) i zostanie wybrany domek najbardziej pasujący do charakteru/potrzeb Orisia i gdyby nawet piesek nie przypadł Państwu, żeby nie brali tego sobie do serca, że są złym domem, że liczy się tylko to co najlepsze dla psiaka. Powiedzieli, że będą czekać w takim razie na decyzję. Domek nie za wielki (pół bliźniaka) ale spokojnie jest miejsce dla pieska. Ja byłam tylko na parterze ale jest też pięterko. Przy domku kawałek posesji, może nie za wielkiej ale spokojnie piesek może sobie pobiegać. Posesja ogrodzona. Myślałam, ze przy bramie wjazdowej , właściwie między bramą a podłożem jest taka przestrzeń że mały piesek mógłby się przecisnąć ale jest ona zabezpieczona siatką, więc pies nie da rady wyjść. Pan latem prowadzi jakiś punkt gastronomiczny (ale tylko latem) i powiedział, że zawozi do schroniska różne wędliny/mięso, które mu zostanie. Generalnie w domu zawsze ktoś jest, Państwo są już na emeryturze. Nie szukają już najmłodszego psiaka bo zdają sobie sprawę, ze sami nie są najmłodsi. Pytałam, czy mają na oku również jakąś inną opcję (innego psiaka) ale powiedzieli, ze nie. Ze Oriś im się spodobał i nie szukali już innego. Decyzja należy do Was. Uważam, ze to dobry domek (moja znajoma również) tylko nurtuje mnie to, czy Oriś nie jest za energiczny do statecznych już Państwa?
  10. Trochę Ci anecik współczuję. Dla mnie to zawsze był horror oddawać tymczasy do DS, ten moment kiedy ktoś obcy zabierał psiaczka a ten patrzył na mnie jak ja zostaję i nie idę razem z nim.
  11. Przed chwilą dostałam SMS o treści : "Masz psa jeszcze? " Ręce opadają i nie tylko ręce.
×
×
  • Create New...