Mari,bardzo Ci współczuję i przytulam.
Wiem co czujesz,jak jest ciężko,też tracilam bliskich i ludzi i pieski.
Pomyśl,że Tiarunia już biega zdrowa i szczęśliwa po zielonych łąkach
i będzie na Ciebie czekała,spotkacie się kiedyś.
Warto się chwytać wszelkich możliwości.
Ja zimą prosiłam księdza,żeby uczulił ludzi,aby zadbali o psy,zabierali do domów w mrozy itd.,no i poprosił wiernych o to.
Dopiero trafilam na wątek piesia i nadziwić się nie mogę,że takie cudo nie znalazło domu.
Teraz po 7 latach ma niestety małe szanse.
A może zbierać na DT lub hotel.Schronisko wydaje?
Bardzo mi przykro mari,Tiarunia zapadła mi mocno w serce.
Wiem co oznacza bezsilność i jak to boli.
Ale nie traćmy nadziei,sunia cały czas walczy,nie poddaje się.
Dobrze,że Lorcio obdarzył Cię zaufaniem,choć może nie do końca,ale jednak to i tak jak na niego bardzo dużo.
Chciałam zapytać,czy ten preparat na stawy jest dobry?