No wiecie, zasada często brzmi "Nie chodzi o to, by zajączka złapać, ale by go gonić". Mój choć generalnie nauczony samokontroli to bywałokrutny wobec swoich kotów: prowokuje je do ucieczki. I wtedy je pasie, podgryza nawet im tyły ( :lol: ) lub wspomaga się szczekaniem. Jak one się zatrzymują - on też. Na szczęście odwołuje się od kotów bez grymaszenia, a i kierowanie nim to rarytas. Dlatego nieraz perfidnie go wykorzystywałam (teraz już w sumie nie muszę) do zaganiania kotów... do domu :lol: Jakoś intucyjnie to wszystko nam wyszło, bo ja na pasieniu się nie znam, choć nawet nie wiecie jak chciałabym...