Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. elficzkowa, oni mają karmę ode mnie... i zabawki po moim... powiedzieli, że gdyby sobie spał i grzecznie leżał, i się patrzył, i był spokojniejszy to tak. A to dzieciak, rozpiera go energia i wszędzie go pełno. Oni nigdy nie planowali kota, zawsze jak znajdywali to do mnie przynosili... a tym razem to ja poprosiłam ich o pomoc... no i chyba się zgodzili, bo było im głupio odmówić. Wszyscy znajomi i znajomi znajomych już dawno przedzwonieni... jeszcze tego samego dnia... Nikt nie chce kota.
  2. Kociak je mokrą, suchą tylko tę, którą może połykać. Ale pewnie masz rację, nie znam się na kotach aż tak. Mój jest z tych większych, był podobny wielkościowo w wieku 6tygodni (na tym zdjęciu kot naprawdę wyszedł na dużego) i na podstawie tego + zachowania kociaka obstawiam 6-8tygodni, no ale ja akurat kociarą jestem z przypadku. Pisałam, że kot nie odwiedził weta, więc wiek jest podany około. ;)
  3. Dziękuję za informację :). To super, że już psiaczki zaklepane. kiyoshi, ja o decyzji napisałam Pani dopiero dzisiaj, bo wczoraj było sporo zamieszania z transportem, dopiero też wczoraj wyklarowała się inna opcja... nie chciałam rezygnować, dopóki się na 100% coś nie wyklaruje. Słuchajcie, wiem, że to forum psie, ale mam nie lada problem z kociakiem, o którym pisałam parę dni temu: traci awaryjny tymczas, dali mi znać, że oni go wypuszczą, bo mają dość, a koty sobie poradzą na ulicy... to typowe dziecko, które za wcześnie zostało oderwane od matki, więc nie ma umiaru w zabawie i jest absorbujące, na Boga... nie mam dokąd go zabrać... kociarze z okolic milczą, na grupach pomocowych też posucha, nikogo nie wzrusza historia zwykłego dachowca... nie wiem, co robić, bo dzisiaj DT mi dało znać, że oni dłużej kociaka nie zniosą... powinno też odwiedzić weta... bo nie wiadomo, ile było w tym lesie, czy czasem się nie przeziębiło... no i jest mocno zarobaczone... :/ Ale po prostu oni z nim nie pójda, ja nie mam za co (karma, którą przekazałam na kociaka to karma podkradziona mojemu kota, dobrze że zawsze robię mu zapasy), a kociak musi już dzisiaj, max jutro zmienić lokum... tylko dokąd ma trafić? Naprawdę, nie wiem co robić. W takiej sytuacji z kociakiem nigdy nie byłam, zawsze była ewentualność, że awaryjnie futrzak trafi do mnie, teraz tej ewentualności nie ma... Kociak cudny, lubi siedzieć na szyi, biegnie do każdego człowieka, a na każdego psa się rzuca, więc długo nie pożyje na ulicy... dziczek pewnie by przeżył, ale nie on... Ogłoszenia ma na W-wę, Lublin, Tomaszów, ale co z tego, jak było tylko jedno zapytanie o niego... ludzie wolą koty wychuchane już: zaszczepione, odrobaczone... Na dalsze miasta go nie ogłaszałam, bo dalej nie mam, jak zawieźć... ja zawsze tylko busami...
  4. Czy już coś wiadomo? W końcu zarejestrowałam chip Tinusi, bo zaraz po zachipowaniu uleciało mi, że trzeba to zrobić. W tym celu, elficzkowa przelała mi na konto 49,00zł (przelew zarejestrował się dzisiaj 07.09.2017r), więc dzisiaj mogłam zarejestrować chipa. Na razie zrobiłam to na siebie, po podpisaniu umowy zmienię dane na panią Krystynę. Poniżej potwierdzenie całej operacji :).
  5. Wierzę, że nie możesz pomóc :( I tak pomagasz bezdomniakom bardzo. Może jednak jakiś dom się znajdzie... :/ na razie brak mi pomysłu....
  6. A ja mam od paru dni na głowie około 6tygodniowego tygryska... dzisiaj zadzwonił awaryjny DT do mnie, że jak kot nie znajdzie dzisiaj, jutro, max za 3dnid omu to go oni wyrzucą na ulicę, bo sobie poradzi... mają go dość... kociak mocno żywiołowy, atakuje wszystko i wszystkich, oczywiście zabawowo... jest mega zarobaczone :/ ale mnie nie stać na opłacenie nawet tabletek na robale (nie mam ani grosza przy duszy), a i oni wpadną w pasję, jak kot zacznie im załatwiać się robalami... na razie podkradam żarcie swojemu kotu i im daję.... no ale za 3 dni kot naprawdę wyleci stamtąd... nie wiem co robić.... ma ogłoszenia, prosiłąm różne organizacje i cisza w eterze.... Znalazłam tylko dziewczynę, która zaoferowała transport z Zamościa do Lublina, jakby coś się znalazło...
  7. Trochę krajobraz kojarzy mi się z RPN ;) :D Pięknie!
  8. Fuuuj! okropne jesteście....
  9. Hej. Tyle tu tematów poruszanych, że aż nie wiem co odpowiedzieć. Napiszę więc tylko tyle: zaciskam kciuki za operację i za ogarnięcie czasowe wszystkiego.
  10. Murko, dziękuję i ja ślicznie... Mam nadzieję, że jutro jakoś już będzie jasne co i jak z transportem.
  11. ewu, trzymaj się... ściskam.... Figunia, co u Twojego tymczasowicza?
  12. Moja tymczasowiczka wszystko zjadała. W DSie też zjadła wszystkie dywany. Smycze, szelki i obróżki zjada regularnie... ;) Rzeczy domowego użytku też są ulepszane... A może bawełniany sznur da upust potrzebie memłania?
  13. Rewelacja :) Najwyższy czas na Ronisia! :) Trzymam kciuki za całokształt.
  14. To czekam na foty pana Myszaka :D
  15. Nie marudź, wykrzesz odrobinkę czasu na zgranie foto, pliiis :D
  16. A ja z tych, którzy podają psu Bravecto i uważam, że to dobra rzecz: oczywiście pies musi być zdrowy (tzn mieć w porządku badania, zwłaszcza wątrobowe). I nie zwalnia to z myślenia właściciela. Wetom całkowicie bym nie ufała. Większość z nich truje psy i koty podając na ślepo tabletki na odrobaczenie "dla profilaktyki"... a to też nie jest obojętne dla organizmu (nie oszukujmy się, żaden specyfik mający na celu truć pasożyty nie jest obojętny dla organizmu zwierzęcego...). Na dobrą sprawę powinno się badać kał i dopiero, gdy coś w badaniach wyjdzie, podawać tabletki na robale. Tak samo wiele wetów szczepi na wirusówki co rok... a koty ślepo szczepią na białaczkę, nie mówiąc o ogromnych skutkach ubocznych (np. mięsak) czy - o zgrozo - nie robiąc wcześniej testów na białaczkę (lub tych testów nie powtórzą dla pewności). I tak dalej, i tak dalej... Trzeba używać własnego rozumu i szukać złotego środka. ;) Choć tak, Michasiowi nie podałabym w obecnym stanie Bravecto.
  17. Piękna Tyczunia... Trochę nas tu jest, więc ośmielę się zaprosić na wątek Apsika - psiaka, którego również uratowała Dora.. i który potrzebuje tak samo pomocy, jak kiedyś Tyczunia... Mało nas na wątku Apsika, deklaracji zero, a psiak potrzebuje pomocy... Może wspólnymi siłami coś się uda wymyślić:
  18. Odpisałam... Kurcze, Apsikowi oprócz miłości potrzeba odpowiedniego podejścia i odrobinę doświadczenia... martwię się o niego... Nie ma ani jednej deklaracji... czy ktoś może pozapraszać ludzi na wątek?
  19. Też idealni :D hihi.
  20. Przepraszam, nie zrobiłam ogłoszeń... :( Jak robię, zawsze wstawiam na wątek, by nie było wątpliwości czy ogłoszenia są, czy ich nie ma.
×
×
  • Create New...