Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
Najprzystojniejszy pies na Dogo Baj znalazł dom!!!
Tyśka) replied to agusiazet's topic in Już w nowym domu
Domek króliczy boooski :) Jestem pelna podziwu dla Twojego zaangażowania w opiekę i talentu! Jeśli chodzi o mnie: swojemu staruszkowi nie fundowałabym szczeniaka (męczą go, nie umie powiedzieć nie), ale jakąs 3latkę zabawową, ale wychowaną i zrównoważoną być może... ;) Aczkolwiek mam znajomych, którzy uważają że pomiędzy psami różnica wieku nie powinna przekraczać 5-6lat, tzn. tak sami zaobserwowali u swoich psiakow, że tak jest najlepiej. Ja myślę, że wiele zależy od temperamentów obojga psiaków i naszych zdolności:) -
Centrum Psa Orońskiego- bezdomniaki w Punkcie Przetrzymań w Orońsku
Tyśka) replied to aagataa8's topic in Psy do adopcji
A może warto skonsultować to z innym wetem?- 733 replies
-
- orońsko
- bezdomniaki
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Ale majtasy w moro, podkreślają jego męskość:) Cudowny, wiecznie młody Lolcio.
-
Tymczasy u Nesiowatej . Ares po operacji guza odbytu zaprasza. Ptysie za TM:(
Tyśka) replied to ewu's topic in Psy do adopcji
Jakie z nich wędrownisie ;) Mojego nie wyciągniesz na dwor w nocy. Rano to dopiero po wylizaniu kociej miski i pięknym proszeniu, aby w końcu wyszedł na poranna toaletę. -
Ja niby mam wyciszony, ale wibracje mam i tak, gdyby coś się działo np. z Krecikiem albo Amikiem... albo w rodzinie... Zapomniałam już, że ludzie teraz dzwonią naprawdę o każdej porze. Za to dzisiaj odezwała się do mnie Pani, która już kiedyś ze mną rozmawiała. To ta pani zza Warszawy, która miała borderkę. Brzmiała naprawdę dobrze, ale chciała poznać Amika przed adopcją, a nie ma samochodu i wtedy zrezygnowała, miała poszukać innego pieska, a tu po takim czasie znowu zadzwoniła... Przed chwilą napisala tez do mnie Pani z Poznania, parę dni temu pożegnała suczkę po ponad 16 latach. Wysłała mi zdjęcia suni. Teraz jestem w drodze do domu rodzinnego męża, szumi jak to na autostradzie i poprosiłam obie panie o kontakt wieczorem. Proszę o kciuki.
-
O raaany, wiadomosc o Muffince mocno mnie przybiła :( Z wielkim żalem ogloszenie po Muffince podmieniłam na kotkę Zosię p. Krysi: https://www.olx.pl/oferta/przeslodka-rozmruczana-kula-energii-kto-pokocha-CID103-IDH3m06.html Ogloszenie jest wyróżnione do 17.01 Trzymam kciuki za zdrowie kotków murkowych. Czy juz je oglaszac, czy się wstrzymać aż zdrowie unormuje się?
-
Nie mam kontaktu, ale wtedy (3 lata temu) mówiła, ze jest przeciwna stałej obecności/ stałemu wydzielania się aromatów. Ona daje psu szansę samemu podjąć decyzję czy potrzebuje akurat wsparcia (również zapachowego), czyli właśnie dlatego stosuje aromat na bok szelek albo na wywieszonym materiale obok legowiska, aby psiak sam podszedł/skierował się w stronę zapachu, kiedy go potrzebuje. Pani Łapińska na tym szkoleniu dużo mówiła o psiej samodzielności w podejmowaniu decyzji i stawiania granic przez psiaka w trudnych, niekomfortowych sytuacjach. Z tego co zrozumiałam, to bierze się stąd, że aromatoterapia nie jest wiodącą metodą, to tylko dodatkowe wsparcie w stwarzaniu poczucia bezpieczeństwa i komfortu psiakowi i nie trzeba mu narzucać tej formy wsparcia poprzez obroze feromonowe, ktore przez cały czas wydzielają zapach. Mam nadzieję, że nie pokręciłam, ale nie mam jak teraz sięgnąć do notatek ze szkolenia, zostały u mnie w mieszkaniu. :)
-
Pani Łapińska opowiadała, że rozwiesza koce albo inny materiał nakroplony aromatami blisko poslania/budy psiaka. Do tego stosuje parę kropel na bok szelek (na spacerze, w czasie sesji) i pies, gdy potrzebuje to odwraca łebek i niucha ;) Regularnie "odświeża zapach" nakrapiajac. Aczkolwiek dużo opowiadała też o swojej praktyce w pracy z adopcyjniakami, już jak były w swoim domu. Mówiła dość rzeczowo, ze aż mialam ochotę jechać na seminarium poświęcone tylko aromatoterapii, ale termin mi nie pasowal niestety.
-
Maćku, Rabarbar na szczęście nie potrzebuje ogłoszeń: już jest u siebie, w DS :) Co do imion... Mój kot ma na imię Kurzyk, wszyscy się uśmiechają jak to słyszą, a ja jestem z tego imienia mocno dumna :D Wzięło się stąd, że pierwsze co mój adopcyjniak zrobił po przyjeździe do nas to poszedł za szafę i zebrał wszystkie kurze na swoim puchatym ogonie... i zaczął tak biegać, że aż się za nim kurzyło ;) A na spacerze swego czasu poznałam labradora o imieniu... Baczność :)