Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. Nie mogłabym mieć u siebie psa śliniącego się jak diabli :p Wystarczy, że mój uwielbia w faflach trzymac wodę i potem ją roznosi wszędzie :D
  2. Aga, masz komary pomimo posiadania kotów?! oO Co to za koty masz, że nie dają sobie rady z owadami? :D
  3. BUhaha, dzieci są niesamowite. A Tobie, Aga rośnie polski CM :D
  4. Nieźle się Lumpek trzyma :) Kolorowych snów.
  5. Ciocie, potrzebuję pomocy i ja. Znowu. Szukam DT, choćby w postaci większego kojca na 2tyg. dla tej malutkiej suni. Mieszka w mojej okolicy od lat jako dzikuska (choć najmniej dzika z całego stada, dzisiaj bardzo blisko do mnie podeszła, nawet mnie przywitała z bezpiecznej odległości :) a jak się najadła to znów podeszła na stosowną odległość i oczekiwała na dokładkę ;)), mieszka wraz z kilkoma innymi psami. Rodzi co cieczkę. Jej szczeniaki giną po kołami (jest tam ruchliwa ulica) albo nie przeżywają po prostu... w "najlepszym" przypadku ludzie je zgarniają na gospodarstwa... Nie mówiąc, że sunia jest młoda i mocno ją porody osłabiają. Jest niewielka, na oko waży ok 8kg, może ciut mniej. Obawiam się, że albo jest już w ciąży albo lada dzień będzie znowu... A ja wyjeżdżam za 2msc i nie będę mogła już jej nadzorować, chciałabym by w końcu nie musiała się męczyć przy porodach. Przynajmniej będzie jej lżej... To cudna sunia, mocno ją kocham i widząc jej postepy, serce mi sie łamie, że żyje jak żyje... i jeszcze musi martwić się o szczeniaki. Dlatego szukam DT tylko na 2tyg. - do czasu zdjęcia szwów po sterylce. Bo nie łudzę się, że taki pies znajdzie od ręki doświadczony DT. Ja szukam od dawna i na razie nic :(. Tutaj naprawdę nawet głupi kojec byłby wybawieniem - bo nie wyobrażam sobie, by sunię zaraz po sterylce puścić z powrotem do stada... bez nadzoru...
  6. O matko, Lumpek! :O To tak jak ostatnio Zdrapka leżała z otwartymi oczami jak zdechła i za nic się nie ruszała... Oddychała też nieznacznie, że nie zwróciłam uwagi. Wołam na nią i cmokam, a ta nie reaguje.... dopiero po jakiś 10min się ocknęła i zaczęła drzeć, że ją budzę :D Cuudne fotki! Natanek rośnie jak na drożdżach, olbrzym :D
  7. Jakie może :p Wracaj i to już!
  8. Czarnuszek z kolei tym razem mocno trzymał dystans. Mam wrażenie, że brak rudzielca totalnie zmieniło sytuację w całym stadzie. U tego psa zmieniło się to na gorsze, bo bardziej stronił od człowieka. I teraz to on przejął rolę oszczekiwania, ale na szczęście - w bezpiecznej odległości, nie podchodził. Zdjęcie niestety z zooma... pies był po drugiej stronie ulicy. Zaskoczył mnie też pies, na którego wołam Cień. Ten, o dziwo - przy takim mniejszym stadzie wyszedł poza posesję i nie uciekał, gdzie pieprz rośnie, jak miał w zwyczaju. Dzisiaj trzymał sztamę z czarnym, siedział koło niego, a gdy czarny do mnie podchodził, Cień spoglądał uważnie na całe widowisko z bezpiecznej odległości. I po raz pierwszy dostrzegał w jego oczach nie tyle przerażenie, co pewnego rodzaju ciekawość. Był uważny, ale nie tak spięty jak dotąd. Nawet ogon trzymał ciut wyżej niż zwykle. :) Widzicie te stojące uszka? :) A ogonek? :) Całe stado... trzy "sztuki" Królowa stada opala się po wysiłku :) PS: Cioci elficzkowa, karma psiakom bardzo smakuje :) Mała po zjedzeniu posiłku sama do mnie podeszła (oczywiście na pewną odległośc ;) ) i przyglądała się czy czasem nie dam jej dokładki :).
  9. I tak myślałam... Boję się podawać tabsów na odrobaczenie, bo u nas za każdym razem, mimo ostrożności naszej i wetki kończyło się to zaczopowaniem malutkiej dzikuski. Robale się wyprowadziły dopiero po paru dobrych miesiącach... Mam też niestety również złą wiadomość . Od niedawna widzę tylko trzy psiaki :( Dzikuski drugiej raczej już nie ma, bo szczeniaki na pewno by już były, a nikt szczeniaków nie widział od dawna... No chyba że się nieźle skrywa, ale z każdym spotkaniem poddaję to w wątpliwość - kiedyś choćbym ją słyszała albo dostrzegła gdzieś świecące się ślepia. Teraz już nie ma nic. Acz może jednak jest... tylko się lepiej skrywa... muszę wytężyć wzrok... Martwi mnie to, że najmniejszego i najmłodszego psiaczka też nie ma. Jestem niestety też pewna, że malucha już nie ujrzę - albo ktoś go wziął, albo skonczył marnie... zawsze trzymał się blisko stada, nie wychodził poza zasięg ich wzroku. Jedyne co, to strasznie biegał po ulicach, nie zważając na samochody... Mam złe przeczucia, raczej nie wróci :( A dziś z kolei nie przywitał mnie swoim warczeniem i kozaczeniem rudzielec. Tak, ten największy, którego się obawiałam... Być może poszedł tylko na zwiad (co jednak nigdy nie zdarza mu się o tej porze), a jak nie - to będę musiała sama zrobić zwiad: dopytać delikatnie pracowników, przejrzeć teren, szukając jakiś wskazówek, śladów po rudzielcu... na niego jest jeszcze nadzieja, to pewny siebie samiec. Może akurat jutro go ujrzę i na nic moje dzisiejsze smutki. Ale co z pozostałymi, które ostatnio zniknęły? :( Co ciekawe, te najbardziej nadające się do oswojenia zostały. Ba! Mam nawet dobrą wiadomość, bo brak rudzielca zmieniło towarzystwo. Suczka dzisiaj na mój widok niby się bała, ale kręciła ogonem esy-floresy i podskakiwała w moją stronę. Po chwili wyszła mi naprzeciw, a na słowo zachęty podeszła na bezpieczną odległość i wyciągała taaaak szyję, widząc że daję jeść :). Gdy wyczuła smaczny posiłek podeszła do mnie bardzo blisko -i stała, przyglądając się z zaciekawieniem. Dzieliła nas tylko odległość wyciągniętej ręki i jeszcze troszkę (ok. dodatkowej dłoni) - na moje delikatne, ale pewne ruchy, nawet nie zareagowała :). Za to na czułe słówka, widziałam jak delikatnie, niepewnie macha końcówką ogona. :) U suni właściwie nie używam zoomu - tylko wyciągam rękę i pstrykam :) Coś tu do niej mówiłam, tiutiałam itd :D A tu podeszła do mnie, jak odchodziłam... oszczekała i się rozeszłyśmy...
  10. Ależ się dzieje! Trzymam kciuki za haszczankę, Kajetanka i Igi :) A ta koteczka również się doczeka...
  11. Ja też dopiero doczytałam, że wróciłaś ze szpitala :( Mam nadzieję, że już wszystko dobrze...
  12. Świetny z niego psiak, myślę że długo czekać na dom nie będzie. Mój miał ostatnio zapalenia skórne po pchłach... ale u nas zupełnie inaczej to wyglądało i zaczęło się od zadu. Jesteście pewne, że to od pcheł? Weci pobrali do badań, by wykluczyć jakieś inne paskudztwa, jak nużyca/grzyb?
  13. O proszę, do tej pory sama wyróżniałam, ale skoro mówicie, że lepiej opłaca się odświeżać... to chyba też tak zacznę :) Dziękuję.
  14. Bardzo, bardzo dziękuję elficzkowa za jedzonko dla piesków. Nie spodziewałam się aż taaaakiej paczki. Psiaki będą mieć wyżerkę :) Jeszcze raz - wielkie dzięki. Ciocie, czy w jakikolwiek sposób można psiaki odpchlić? Spodziewam się, że to nierealne, ale walcząc od paru tygodniu u siebie w domu z pchłami i widząc jak wszyscy się męczymy przy tym... chciałabym też jakoś ulżyć dzikuskom. Same rozumiecie, na punkcie pcheł jestem obecnie przewrażliwiona i w sumie nie dziwię się, że nikt nie chce brać nawet na DT psiaka, który ma pchełki. Z tego, co pamiętam to "moja" dzikuska miała nie tylko bogate życie wewnętrzne, ale również sporo pchełek. Biorąc ją, byłam tego świadoma, ale nie wiem czy ktoś w okolicy odnajdzie się taki odważny. Na razie cisza w sprawie mojego ogłoszenia - nikt nie chce użyczyć swojego kojca... :(
×
×
  • Create New...