Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
blekuś >>> Blekuś po prawie 3 latach ma swój dom! <<<
Tyśka) replied to Olena84's topic in Już w nowym domu
Zapisuję psiaczka... -
Cudem ocaleni - Parys i Hilton juz w swoich domach stalych, na zawsze.
Tyśka) replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Zaglądam do Hiltonka,czytam i trzymam kciuki! -
wiolhelm, to się zastanów czy na 100% chcesz sunię, mimo że może niszczyć i będzie trzeba pilnować by nie uciekała. Ogłoszenia wiszą w necie, więc jakby co, mogę usunąć. Osoby, które zadeklarowały stałą dla Braszki... czy możecie przenieść deklaracje na Misia?
-
Mati-mały kudłaty piesek od 24.03.18 w nowym DS.
Tyśka) replied to Anula's topic in Już w nowym domu
Spokojnej drogi! -
Donia, Joki,Leydy już w DS.Ich pragnienie się spełniło.
Tyśka) replied to Anula's topic in Już w nowym domu
W takim razie trzymam kciuki :) -
W takim razie trzymam kciuki bardzo mocno :)
-
Galeria mędziariny, mędziarza i zwierzaków
Tyśka) replied to marta1624's topic in Owczarek niemiecki
Marta! :D Uwielbia Nasturcję, jest świeeetna! -
Omg! Marta! Szmat czasu Cię nie było.
-
Cudem ocaleni - Parys i Hilton juz w swoich domach stalych, na zawsze.
Tyśka) replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Wspaniale, że hop! przyjmie Hiltonka -
No tak, to czasem nierealne ;) nic to, szukamy dalej coś psiakom.
-
Cudem ocaleni - Parys i Hilton juz w swoich domach stalych, na zawsze.
Tyśka) replied to doris66's topic in Już w nowym domu
Oj smutny ten wątek... Tak czytam, oglądam filmiki i ciągle przed oczami mam "moją" Gandzię. Też trafiła do mnie w stanie agonalnym, więc zastrzyki, kroplówki, zaglądanie do wenfloonu, mierzenie temperatury, ważenie i masa innych czynności, które robiliśmy przy niej skończyła się rzucaniem zębami na nas. Ze strachu. Bo skojarzyła sobie nas z bólem. Z jednej strony widać było, że chciałaby, ale nie jest stabilna emocjonalnie. To powodowało agresję lękową, paniczny lęk separacyjny, terroryzowanie zwierząt, niszczenie.... Ona na miejscu Dudusia, gdybym tak podeszła z aparatem i mówiła do niej, to by piszczała z przerażenia i probowałaby uciec, ot choźby rozpaczliwie drapiąc w kanapę - ew dziabiąc zębami, ale przy gryzieniu trzęsłaby się jak osika... to tak...trochę na pocieszenie... Tak, jak pisałam - to był najtrudniejszy mój tymczas. Mój i moich rodziców. Mieliśmy wiele chwil załamań. Też wiele rzeczy niszczyła, zjadła nam wszystkie dywany, większość mebli i atakowała psa, znęcała się nad kotami. Wszystko wynikało z braku stabilizacji, ale nieraz rodzice mieli dość, mama w pewnym momencie powiedziała, że boi się suni...Pracowaliśmy dużo, efekty były mizerne, ale były. Jednak, po pierwsze - wiem, jakie to frustrujące, że mimo pracy, pies ma ciągłe cofki, że nie pozwala się dotknąc ni nic... dwa - sunia się odblokowała dopiero jak zmieniła miejsce, które nie kojarzyła z zastrzykami: DS poinstruowałam jak mają robić i u nich to zadziałało, niemal od razu było widać jakieś tam niewielkie sukcesiki.Tam praca trwała chyba rok, jak nie z 1,5 roku - taka intensywna. Teraz nadal trwa, choć sunia trafiła do siebie w 2013r. Sunia nadal jest lękliwa, ale... uważam, że gdyby u nas została, to byśmy nie osiągnęli tyle, bo nas sobie zapamiętała jako tych, którzy ciągle coś przy niej majstrują. Czasem ją odwiedzam, u siebie zachowuje się swobodnie, a jak raz przyszła do nas to była po prostu przerażona... Na początku się cieszyła, ale w pewnym momencie, po obwąchaniu wszystkich kątów, jakby sobie wszystko przypomniała. Nie bała się tylko mojej babci, bo babcia zawsze kojarzyła się jej jedynie ze smaczkami. I naprawdę, widok byłęgo tymczasa, który się Ciebie boi jest bardzo bolesny, zwłaszcza że nikt jej nie krzywdził, zwłaszcza że przez pierwszy miesiąc nie spaliśmy, robiliśmy dyżury, bo jej życie było zagrożone i wymagała opieki 24h/dobę. Na dworze czy w DSie cieszy się na mój widok, liże po rękach... ale w naszym domu - totalna cofka. Niektóre psy, zazwyczaj te najbardziej skrzywdzone są bardzo pamiętliwe. Przepraszam, że tak znowu ja o sobie i o Gandzi... ale chciałam tylko powiedzieć, że rozumiem decyzję i rozumiem Panią Ewę. Uważam, że zmiana dla Dudusia może być dobra, a wiem też że ta zmiana przyda się i Panie Ewie, bo powiem Wam szczerze, że jak bardzo lubię tymczasować, tak Gandzię z ulgą oddałam (tzn martwiłam się o jej los mocno i bałam się czy dadzą sobie radę, ale po prostu to był jedyny tymczas, który kosztował całą naszą rodzinę tak dużo - jak wracam pamięcią do tymczasowania małej to pamiętam moją jedną wielką rozpacz, bo nigdy nie widziałam tak skrzywdzonego szczeniaka, bezsilność i niemoc.... i bezsenność). -
U nas wszystkie krzaczki są zagrodzone siateczką (wokół drzewek) + polecałabym kastrację (nasz nie jest ciachnięty, ale uważam, że to błąd). Mój to maniak podlewania, ale wszystkie kwiatki żyją. Nawet wtedy, gdy przyprowadzę jakąś sunię i pies namiętnie z uporem maniaka sika jak najwyżej się da i jak najwięcej - jeśli widzę, że leje na drzewka to karcę i natyhcmiast próbuję ratować kwiatki intensywnym podlaniem wodą. Chyba najgorsze to jedynie to, że nauczył się od malamuta sąsiadów zdzierać trawę i to robi najmocniej i najbardziej wśród wszystkich psów, jakie znam. I co gorsza, nieźle uczy tego psiaki i moje niektóre były tymczaski też ten odruch przejęły ;). Jednak u nas trawy jako tako nie ma, tam gdzie pies przebywa to głównie kostka (niewielkie skrawek zieleni jest właśnie dla niego), a bardziej zatrawiona część to ogród owocowy, do którego pies nie ma dostępu, więc nie doradzę. Aaa, no i nasz kocha siadać na krzakach, robi to w tak genialny sposób, że niejeden krzak został zdemolowany doszczętnie. Już żadnych krzaczków nie mamy, drzewka i kwiatki żyją, ale krzaczki uśmiercił.