TERESA BORCZ
Members-
Posts
4154 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by TERESA BORCZ
-
Narazie poślę te z telefonu na jaki nr, Ci posłać komórki? Nikus też pewnie wstawi te z kliniki . doktor też zrobi swoje. wybierzemy te najlepsze do ogłoszeń.
-
Za szybko mi się posłało, rana przy takich zabiegach na szczęście nie jest bardzo głęboka, tu nawetnie tak rozległa jak zazwyczja, bo już była częśc operacji wykonana raz, to jest jakby druga rata. Narazie możemy sie cieszyć tym co jest. O rokowaniach za wcześnie mówić, będziemy podawać co sie da aby ograniczyć ewentualny rozwój i popytamy doktora o dokładne badania. Narazie nie jest żle . Teraz musimy dobrze o nią dbać i szukać domku. Jest sporo ludzi którym opieka nad takim psem daje satysfakcję. A ta sunia jest cudna i poddaje sie wszelkim wysiłkom z ufnością i spokojem. Wujaszek Nikus zrezygnował z opłaty przypadającej na naszą część transportu z prośbą o symboliczną wpłatę na rzecz kundelkowej skarbonkiw wys. min. 30 zł. to cały koszt . dziekujemy wujaszkowi i my i napewno skarbonka!!!
-
Mam kilka zdjęc z podrózy to podeśle by ktos wstawił.Nikus też się zjawi ze swoimi fotkami.
-
ja się melduję pierwsza po podróży bo nasz cudowny wujaszek Nikus jeszcze jedzie. Staszek był u celu rzeczywiście ok 14.oo. Ja mam jednak zupełnie inne zdanie o kawalerze. Jest naprawde piękny w tych obfitych kudełkach nie widziałam aby był agresywny,chociaż po uprzedzeniach od wujaszka Nikusa byłam zaniepokojona jak przebiegnie podróż obu psiaków. Był zaciekawiony, zaglądał i pomrukiwał czy poszczekiwał, ale poczęstowany smakolykami zasnął i poszczekiwał przez sen. Nie było żadnych problemów po drodze. pozwalał się pogłaskać i poczochrać. Myślę że niepokoił go kaganiec. Na miejscu , przy klinice poszczekiwał na obcą pomorską sunię ale nie było w tym agresji, machał równoczesnie ogonkiem. Wydaje mi się że nie będzie wymagał wiele pracy. Łapka zostanie sprawdzona i podleczona a stosunek do świata zaobserwowany fachowo, ja nie widziałam w nim żadnej agresji, a ponieważ jest wyjątkowo urodziwy napewno znajdzie domek. I już samo dobre przed nim. Będą zdjęcia jak tylko wujaszek Nikuś dotrze do domku i odetchnie po trudzie podróży On chyba jeszcze jedzie!!!! ja mam dwa, trzy zdjęcia z auta w telefonie komórkowym, może poślę komuś do wrzucenia bo ja nie potrafię jeszcze.
-
po powrocie w ulewie zastałam komputer w skanowaniu i nie odrazu mogłam zdać sprawę. Więc DASZEŃKA jechała jak królowa. miała dużo miejsca i nawet białe prześcieradełko. Siedziałam obok niej aby się czuła pewnie. szewki pooperacyjne fajne i czyściutkie, zabezpieczone. Czuła się świetnie. nawet nie można by poznać że psina jest po operacji. zabawne było bo nie chciała wsiadać do auta, myślałam że trzeba będzie jej pomóc a tego bym nie chciała aby jej nie urazić. ale to nadzwyczaj kochana i mądra psina. poczekała, zostawiła wielkie 3 pamiątki po sobie, a potem lekko jak dama wskoczyła na swoje legowisko bez żadnej pomocy. Ona zawsze zadziwia. po drodze nie było najmniejszego kłopotu, jechała tak jakby nigdy nic innego nie robiła. Spokojna i ufna. Mogłam sobie pozwolić na umilanie jej podróży smakołykami, wiedziałam że dama nie spowoduje żadnych sensacji. podjechaliśmy odrazu do kliniki przedstawić ją doktorowi i obsłudze. zważylismy i opisaliśmy co trzeba. waży 25 kg. po naszym odjeżdzie będzie obejrzana i zaopatrzona w co trzeba, głównie wszystkie medykamenty, które już poporcjowałam na 2, 3 zużycia,po komplecie aby ułatwić. potem już bedzie lepiej. DASZEŃKA pojadła dobrej karmy, poczestowana przy wejściu, popiła i wzgardziła już podanym uszkiem, które sama z półki wybrała.Czekała, cierpliwie ale z zaniepokojeniem w oczach i podniesionymi uszkami, cały czas podawała mi łapeczkę, jakby mówiła nie zostawiaj mnie. Bardzo pożegnanie przeżyłam. to cudowny pies. Ciekawa jestem jak się jej nowe lokum i towarzystwo spodoba.Poproszę obornickie cioteczki o odwiedziny u naszych psiaków Daszeńki i Staszka. Jechał z nami tez Staszek. Byli jak anioły oboje. Staszek troszkę zaciekawiony zaglądał o Daszki alepotem podjadł i zasnął, a przez sen poszczekiwał. Daszka trwała niewzruszona jego ciekawością i poszczekiwaniem. patrzyła bardzo zaciekawiona przez okno. Mam kilka zdjęć komórkowych, pośle do Zofiji to może wstawi. Nikus tez zrobił do wrzucenia swoje przed kliniką. proszę bardzo o pozytywne myślenie, DASZKA, musi wyzdrowieć, jest za cudowna na choroby, napewno nikomu nie uciekła. ona nawet nie próbuje się oddalić. Ktoś ją wyrzucił, bo mu grosza na zabieg było szkoda.Jutro rano popytam jak sie zaaklimatyzowała.Bardzo mi jej brak po tych kilku dniach. ona rzuca urok na ludzi, moja znajoma mówi to samo.
-
Cioteczki, wczoraj po powrocie od weta poprostu padłam, zmokłam i zmarzłam więc nic nie napisałam, zasnęlam. Wet powiedział że nie widzi przeciwwskazań transportowych, więc jeśli się da to pojedziemy dzisiaj, jeśli nie to mamy transport indywidualny. w tygodniu. zaraz się szykujemy. Daszeńka jest w dobrej formie, ma apetyt nieziemski , je nawet obce dla niej przysmaki, bardzo mnie to cieszy. Ma zaopatrzone pięknie moim sposobem szewki, aby ranka nie robiła niespodzianek, jest radosna i macha gonkiem . Leukocytami nie nalezy sie martwić, bo w takich stanach zapalnych jakie miała to normalne. Badanie nie wykazało jakiejś porażajacej sytuacji. obecność większa od normalnej usprawiedliwiona jej stanem (guzy, uszy). Na szczęscie problem uszu oddzielny i nie ma związku z główna chorobą, wymagaprecyzyjnego, dłuższego leczenia jak to przy świerzbowcu. To leczymy. Ponieważ sunia jedzie do dobrego lekarza weterynarii, doświadczonego i uznanego nie ma obaw. wszystko co nalezy bedzie robione. Po zdjęciu szwów i wygasnięciu cżęsci zapalnej bedą nastepne badania.Bierzw wszelkie antybiotyki no i supplementy oraz scanomune. Na chwile obecna nie jest żle, raczej bardzo dobrze.Z obserwacji wynika ze nie ma jakichs przerzutów, wszystkie czynnosci fizjologiczne w normie, kupki porządne,nerki w porządku, rtg super. czekamy. Nie ma weta który może z góry dać prognozy. MIAŁAM JUŻ TAKIE PRZYPADKI, I WYNIKI LECZENIA BYŁY BARDZO RÓŻNE. od spokoju na długo , aż po przypadek kiedy po roku nastapił przerzut do mózgu. Pozostaje kilka badań za jakis czas i nadzieja że u DASZY będzie wszystko dobrze. Ja jak ewa36 jestem dt bez fotografii, bo mogę najwyżej prosić wolontariuszki, nie umiem porządnie wstawić. Ale się poprawię. Kupuje specjalny aparat, i kochane cioteczki juz mi udzieliły kursu , ale nie mam czasu na praktyczne wprowadzenie w życie umiejętności bo trudne priorytety czekają na opiekę. Dam napewno fotki z podróży i od weta hotelikowego.
-
Śliczny i smutny, zapisuję, trzeba go ratować. wracam.
-
Kochana Capri opuściła nas... ZA TM [*]
TERESA BORCZ replied to gazzy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dzięki wielkie wojtuś za namiar,niestety nie znam nikogo z Dzierżoniowa, . teraz jadę do OBORNIK z dwoma psikami, zaraz po powrocie pisze pw do dziewczyny może pomoże. Oby sie udało biednej CAPRI. Nalezy sie jej dobry domek. -
Zmiana programu podróżującej do brzyścia cioteczki, ale będę śledzić to przesunięcie w czasie niewielkie.
-
Cioteczki , po śniadanku dla tymczasków jadę do weta, o wszystko wypytac i kupić nową maść do uszu. Tak to juz niestety jest że te guzy atakują kolejno obie listwy ale zoperowane, dają jeszcze jakiś komfort życia, czasem zdarzają się przerzuty, ale nie każdy guz jest złośliwy, i taki co ja nazywam żywy i pędzący.Oby Daszeńki przypadek był ten lepszy.
-
Rysio sam sobie znalazł dom:)Ty niegrzeczny psie włóczykiju!:)
TERESA BORCZ replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
cioteczki może poprosicie cudna cioteczkę Ellig o karmową pomoc dla Rysia.? w jakiej cenie ma być ten tymczasowy domek? Rysio jest śliczny, oby wszystko poszło dobrze. -
Jeśli to będzie mielecki raj to powinno być 1o zl za dzien plus karma., pani joasia coś mówiła o niewielkiej podwyżce dla dużych psiaków, ale nie wiem czy fiona jest bardzo duża., a podwyżka w gruncie rzeczy niewielka . Tak że trzeba brać się do kwestowania i zapewnienia psini czesnego. Może poprosimy w tej podbramkowej sytuacji cioteczkę ellig o pomoc w formie karmy dla biedaczki wędrowniczki. ? Przewidywany na sobotę potencjalny transport przesunął się nieco w czasie, to bedę mieć okazję popytać o zgodę na dodatkowego pasażera do hoteliku. Okazja bezpłatna.
-
Przystojniak Laps szczęśliwy w nowym domu
TERESA BORCZ replied to Dzika_Figa's topic in Już w nowym domu
ja też prosze ustawicznie o numer konta, prawdopodobnie będę miziać LAPSIA i kompanów choć na krótko, może jakieś fotki damy radę uchwycić na szybciutko. Wszystko wskazuje na to że w sobote pojadę zawieżć sunię Daszkę i Staszka do Obornik. -
Kochana Capri opuściła nas... ZA TM [*]
TERESA BORCZ replied to gazzy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Cioteczki i wujaszkowie, CAPRI też musi mieć swoje 5 minut, i chyba ma. Dziś podała mi telefon pewnej pani gazzy. zadzwoniłam natychmiast i jest zdecydowana zaadoptować CAPRI, wiedząc o niej wszystko a głównie to że ratuje jej życie, akceptuje też podpisanie umowy adopcyjnej. Pani ma koty ale z doświadczenia wynika że takie wiekowe sunie za kotami raczej nie biegają, a takiego zachowania nie stwierdziła też opieka CAPRI W SCHRONIE. Mam wymagane dokumenty adopcyjne i rano wysyłam na otrzymany adres tej pani, do wypełnienia i dalszego wysłania do kierowniczki schronu. Aby formalnościom stało się za dość poszukamy kogoś do tzw wizyty przedadopcyjnej jak najszybciej i " zaklepiemy" suneczkę to najbliższego transportu. pozostanie do "akcji" wcale nie zapomniana PEREŁKA i Tinka. Super leonardo że oferujesz pomoc. tak nam w przypadku tej całej grupy jest potrzebna. Takie starsze psiaki są mało adoptowalne z portali internetowych. Mają natomiast wzięcie z gazet, bo te czytają starsze osoby najbardziej zaintersowane takim wiekiem i potrzebą opieki a nawet nadopiekuńczości, o która łatwo u starszych wrażliwych ludzi. Ci na internet nie wchodzą za często.Trzeba pisać ogłoszenia do np. Dziennika Zachodniego. to działa. Na ogłoszenie jednego psika wyadoptowujemy teraz nasze 3 lub 4 psiaki!!!(podobne zaproponowane za już odebranego) poslałam kase na ogłoszenia dla Rudzikaa, LAPSA, W SUMIE 4 PSIAKI. ick, dzika figo, wybierzcie natychmiast na kogo chcecie (4) i poślijcie fotki i opisy ogłoszeniowe do amesalizm. czas na ogłaszanie. kasa już doszła. na PEREŁKE można zamiast Capri bo jak się adopcja uda to szkoda szansy, a jak nie to zrobimy dodatkowo. dajcie mi konto na pw na wpłaty na Rudzika, Doga i LAPSA bo nie mam a chce te niepełne deklaracje trochę podeprzeć, trzeba wznowić agitację bo przecież w czasie akcji nie bardzo było można wszystkiego na watkach pisać by psiakw nie narażać, dlatego tak nam finanse kuleją, może leonarda wspomoże też pomoca w rozsyłaniu i jakimś grosikiem. J a po uzupełnieniu wszelkich zaległości, będę agitować i wspierać wątki.Możejuz od jutra. -
Pana Marka z przyjemnością zabierzemy z Chopinem. Nasza TEMIDA mu taką reklamę zrobiła, że byłby mile widziany na wetowskim urlopie. A jest tam się gdzie zahotelować wśród róż i sadów w pięknych domeczkach.W Mielcu bywa sporo naszych cioteczek, czasem na dłużej więc jest komu się opiekować pupilami.
-
Cioteczki, narazie uzgadniam ten wczesny, wygodny transport dla Daszeńki. Wygląda na to że będzie ok nie tylko dla Daszki ale i może dla mnie jako opieki. Byłabym spokojniejsza gdybym mogła sama się nią opiekować po drodze, i przekazać w dobre ręce dr. Stefana. Tak musżę sobie wszystko poukładać abym mogła to zrobić. Oczywiście wszystko zależy od decyzji weta który sunie operował. Jeśli nie będzie przeciw wskazań, pojedziemy w sobotę rano z uznanym dogo mistrzem szos. O wszystkim napiszę jutro. A jak sunia dojdzie do siebie na 100% albo choć na 90%poszukamy jej domku na dopieszczanie do tych 100. niemożliwe aby takie cudo, psi ideał nie znalazło przyjaciela na całe życie.Musi zapomnieć o schronisku.
-
trzeba zrobić allegro. no i załatać tę dziurke budżetową. wracamy na te wątki cioteczki bo nie można tak psin zostawić. Zapytam nasza cioteczkę J_ulie i wujaszka dark czy Koni i sunia kielecka PAKOSZKA (wMielcu??)mają fotki nowe, bo wiele było zrobionych. jeśli nie to nadrobimy natychmiast brak początkiem tygodnia kiedy cioteczka NINKA1 pojedzie do Brzyścia po psika. Piękne fotki napewno dostaniemy i będą do ogłoszeń. Trzeba koniecznie dać ogłoszenia do prasy, bo wiele adopcji ma szanse wśród ludzi nie korzystających z portali internetowych.Pomyślę nocy nad tanim transportem.
-
*FPR-ZwP* - Roxi - za TM [*]
TERESA BORCZ replied to Niewiasta_21's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ale wpadka, obiecane i nie wysłane wsparcie ROXI, ale to nie przez niedbałość, ale zamęt ratowania życia 2 psiaków. obiecane wysyłam natychmiast, teraz, z wielką radością że pomoc już otrzymala maleńka, niemniej jednak parę groszy jeszcze się przyda na doleczenie po zdjęciu gipsu i w czasie tego umartwienia księżniczki. Trzymam kciuki by śmigała jak najprędziej na 4 zdrowych łapeczkach. -
Cioteńki zgodnie z obietnicą miejsce na Chopina czeka w mieleckim raju obok Koni. Nie da sie zapomniec o takiej sprawie. Można go zawieżć już, zgodnie z planem na po świetach. oszczędność jest dość spora a i opieka absolutnie nieporownywalna. opiekunka psika już wie teraz tylko szukamy taniego lub bezpłatnego transportu. namiary na pania Joasię opiekunka psa ma. im szybciej tym lepiej. Rozglądamy się za oszczędnym transportem!!!! RADOMSKO BRZYŚCIE.
-
BRATEK - szukamy domku któy go pokocha ..... takiego jakim jest
TERESA BORCZ replied to amikat's topic in Już w nowym domu
oj maluchu Bratku, zdrowiej nam po tym BRNIE. Nikusie, dzięki. jestem. idzie narazie skromny przelew już. -
cioteczki kochane, poślijcie mi numer konta na który mogę wysłać jakąś kaskę na 3 budrysów. nikt mi nie wysyła i mam wyrzuty sumienia że nic odemnie nie dostali jak dotąd. szybciutko kochane muszę wypróbować pierwsze przelewy na nowym internetowym rachunku. Pierwszy przelew był do ammensalizm na ogłoszenia z bazarku . Mam nadzieję że doszła kaska i ogłoszenia się wkrótce ukażą. czekam na to konto !!! co do Rudusia to mnie sie wydaje że jednak na jedno oczko słabo ale widzi, bo całą drogę ze Szczytna do Obornik ustawiał się tym oczkiem w moją stronę i wyrażnie się przyglądał.
-
Teraz jak już obie sunie są bezpieczne to wielka ulga, zmęczenie samo odejdzie zwłaszcza jak je widzę naprzeciw spokojne i zapatrzone we mnie. Opieka nie męczy ale straszliwie męczy niepewność czy się wybudzą po zabiegu czy nie, czy zabieg udany czy nie. Jak to minie, opieka jest już tylko przyjemnością.