Jump to content
Dogomania

TERESA BORCZ

Members
  • Posts

    4154
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by TERESA BORCZ

  1. poszedł wrześniowy przelew dla Bilonka/
  2. poleciał wrześniowy przelew na Mikunię, pewnie już jest na koncie!
  3. już jestem nareszcie, miałm straszny nawał i ledwie dyszę, ale wolę zaniedbać nieco pisanie niż zabiegi psiaków i mam nadzieję że mi to wybaczycie cioteńki kochane, na dodatek wszystko musiałam robić jedną ręka a więc wolniej, konto to samo, już nareszcie pomalutku uzupełniam zaległości na dogo wiadomści, finanse, fotki i zaczynam rozliczenia bo znalazłam cioteczkę z miau i dogo która mi to wszystko pomału powstawia, Perlątko jest coraz pewniejsze siebie i chce tam być gdzie sobie upatrzy miejsce, już nie jest cichutka i skromna, ponieważ zaczepiały ją moi panowie tyczasowi, Kuba i Foksik, Dałam ją do luksusowego jednopsikowego apartamentu , pokoju mojej siostry, drzwi z szybą,/ warto było popatrzeć co wyprawiała aby wrócić na wybrane przez siebie miejsce, podskakiwała wysoko, błyskając refleksami oczu, i szczekała po raz pierwszy bardzo donośnie, szantażystka, robiła to niezmordowanie aż ją zabrałam i trzymałam na kolanach, bo i do tego ją trzeba przyzwyczajać/ Chyba jej brakowało tv,towarzystwa i gwaru, a wogóle to kulturalna sunia, powyjmowała sobie nieco czasopism z gazetnika i darła zapamiętale, chyba te gdzie wieści nie były za ciekawe, to też pierwszy raz ,jeśli już tak bardzo wie co chce to jest dobra oznaka, bo najgorsza jest obojętność/ Rozmawiałam z wetkami, sprawdziły lubelskie wyniki, no i umawiałyśmy się na badania a w końcu doszłyśmy do wniosku że poprostu zrobi się jednak te sterylkę bo i tak jest konieczna, bez dodatkowych badań dot wpływu hormonów na jej problemy skórne, a z badaniami koniecznymi do przeprowadzenia zabiegu, narazie smarujemy i odżywiamy, dalej daje jej melatonię, wszelkie kapsułki jak dotąd, ale wprowadziłam jeszcze do płukania obok ziół ocet jabłkowy, zmienił diametralnie problem płatów łupieżu/ teraz będę już może cześciej bo ręka się pomału goi/ Fajnie że sunia ma apetyt i nie grymasi, zjada cudnie wszystkie kapsułki i tabletki, z omegami i sufrinem na czele, pod tym wzgledem jest super, jak DROPS , ten to z ręki pożera wszelkie leki, bez owijania w paszteciki i tłuszczyki /obojgu smakuje wszystko!
  4. on sobie nie da założyć kagańca na dłużej niż kilka przystanków autobusem przy nieustannym głaskaniu i przytulaniu, skórzany zjada natychmiast, a metalowym się pokaleczy,na noc boimy się mu dać kaganiec aby przy jego karkołomnych akrobacjach się nie poddusił kagańcem, kołnierze nie działają nawet zszyte dwa razem i oklejone taśmą do linoleum, tylko pieszczoty i perswazje a także przejedzenie coś pomogą, bo wtedy drzemie oraz środki antystresowe,on ma niezwykłą siłę i spryt, wszystkiemu da radę, musimy to jakoś wytrwać, już nie kupuję kołnierzy, nie damy rady finansowo 2 kupiłam z funduszy Tima, jeden sama , jeden dostanę jutro i obkleję mocnym materiałem i elastyczną taśmą, może to coś da, już padamy po tych dyżurach i biegach z nim po ścierniskach, aby wyschły leki na ogonku zanim się zorientuje i wyliże, ale co sie nie robi dla takiego cuda, zupełnie zgłupiałysmy na jego punkcie a czego sie nie robi z miłości???Własciwie to na okragło wymyślamy i my i wetki i cały personel co tu zrobić ale Timo stale górą, ot tak! Pani Jadzia ma przecudnie wyplewiony ogród, bo musi coś robić i być jednocześnie blisko Tima, jest spokojny jak ją widzi a szaleje jak mu zniknie z widoku za jakimś kwiatkiem, taki cwaniaczek pieszczoch! Trochę nam będzie lżej jak wróci jeszcze jeden wielbiciel Tima z Pomorza, mąż pani JADZI, kocha Tima i dba o niego ogromnie i to on będzie nas wyręczał w bieganiu po polach i rowach dla ochłody Timowego drogocennego ogonka, już niedługo skończy się moja sesja odchudzeniowa, z przeogromnej długości linką owiniętą wokół tali dla zabezpieczenia, ale będę mieć talię lascencji pierwsza klasa, szkoda ze naszych wyczynów z pieknotą nie ma kto sfilmować, cudny film by powstał!Polecam Tima kandydatkom na Top Model!!! dzis może będą fotki Tima, posłałam komórkowe do SARUNI, Zrobie nowe, co nie łatwo bo on się stale kręci i przytula, nawet do ludzi w autobusie, taki spragniony człowieka, wyobrażam sobie co musiał przejść! Uwaga timoński nie lubi kotów, kury domowe lekceważy!
  5. tego psika chcieli uśpic mimo ze ma ok 2 i pół roku, w kazdym razie poniżej 3 , podaję link z jego historią i fotkami, będą coraz lepsze bo jest w super stanie [URL]http://www.dogomania.pl/threads/210702-Wychudzony-i-zaniedbany-ON-ek-w-tragicznym-stanie-błagam-zerknijcie-błagam.../page30[/URL] a gdzie mieszkają ci państwo? ale mieli by piękny okaz!!
  6. wczoraj byłam sporo czasu u Timona, oczywiście poprzedniego dnia założony, pracowicie,piękny i kosztowny opatruneczek zdjął elegancko nie uszkadzając jak rureczkę, precyzja godna zegarmistrza,ale i tak dość długo wytrwał więc leki miały czas się wchłonąć, Pojechaliśmy miejskim autobusem do kliniki na czwartą sesje ozonową i mam nadzieję ostatni zastrzyk, chyba że pani wetka da następną serię, piękny jest i pięknie się zachowywał, budzil podziw jak zwykle na ulicy, wygłaskiwany przez ludzi, trochę popłakał przy opatrunku ale raczej z powodu kagańca którego nienawidzi, nakładamy tylko przy wejsciu do autobusu, by nie wlać kierowcy, i przy zabiegu, ozonowanie przechodzi bez kagańca bardzo pięknie, czasem nawet zasypia i musimy na niego poczekać, Dostał nowy jeszcze precyzyjniejszy opatrunek no i nareszcie my nieco balsamu na serce, bo dwie wetki zgodnie stwierdzily że jest poprawa , mamy jeszcze jedno ozonowanie i zobaczymy co dalej, Znowu przybył ok 1,2 kg mniej więcej, tak że w sumie ponad 6 kg, sierść coraz ładniejsza bez śladów choroby/ teraz już nadszedł czas następnego etapu, nakładania miodu manuka jak zaleciła wetka , pędzę po to do zielarni, a potem jadę do Tima, narazie obserwuje czy podwójna seria antybiotyków nie zniweczyła nieco naszej pracy nad jelitami, jaby co to zaserwuję nową dawkę pro/prebiotyku/ Posłałam link gwiazdy naszej Pani która wyadoptowała Brandona zakopiańskiego, zrobił wrażenie na jej znajomych, a szykują dom więc jest szansa że nasza gwiazda się im spodoba, może będzie odzew, mamy wprawdzie jeszcze nieco czasu ale ustawiamy pomału domki w kolejce, znalazłam przyjazną cioteczkę kocią z miau i dogo, dziś wpadnie po diagnozy, wyniki, rachunki z drugiej serii i wstawi, bo ja jestem gapa, a potem dam tę pierwszą zielarska serię/ mam kilka nowych fotek to posle jak sie mój Orange opamięta/
  7. cioteczki kochane, ale się porobiło, zupełnie nie miałam czasu sprawdzić czy doszły przepięknie zrobione zdjęcia panien na wydaniu, bo przypsiapsiółka jest zawsze niezawodna, ale okazało sie ze fotki utknęły w zepsutym wysokiej klasy aparacie, a ja zawikłana w ratowanie trzech psiaków naraz,(oprócz tymczasków już w mniej dramatycznym stanie 6) nie sprawdzałam, właściwie biegam 24 godziny na dobę bo jest szansa uratowania moich psiaków w tym przecudownego olbrzymka onka Timo, od wczoraj mam nieco czasu więc desperacko nadrabiam zaległości, fotograficzne, finansowe, korespondencyjne itd/ są nowe fotki dziś będę gonić by mi je ktoś wstawił , mam cioteczkę ekstra z miau, chyba dziś wstawi, mam nadzieję że nie martwicie się o los księżniczek, bo są nimi w pełnym słowa znaczeniu, jest im dobrze , bezpieczne, wypasione na domowym jedzonku i przysmakach, wesołe, komunikatywne BRAK WIEŚCI TO DOBRE WIESCI, u mnie to już tak jest jak mam podleczone psiaki pod opieką to piszę i fotografuję, jak mam tragiczne przypadki "pod ręką" musze siłą rzeczy zaniedbać cioteczki i ich ciekawość i mam nadzieję że mi to wybaczycie/ Narazie mam dla nich przygotowane piękne bandamki (czerwona i turkusową) i mam zamiar wybrać się z nimi na super imprezę prezentacyjną, adopcyjną może podbijemy jakieś serce , jeśli organizatorzy pozwolą mi się podłączyć / Zrobię im wystrojonym fotki w plenerze i mam nadzieję że nawet komórką wyjdą jakoś możliwie OBY BYŁY TEŻ FOTKI Z EWENTUALNĄ RODZINKĄ, gdyby się takowa znalazła sprawdzę warunki oczywiście i podpiszę umowę, w końcu dostaliby super lascencje wysterylizowane, wyszczepione i zaczipowane, a co za uroda!! Muszę ję jeszcze przed galą wykąpać i ufryzować, starsza puszyście a młodszą gładko i błyszcząco, Zła wiadomosć to może ta że pan zakochany w młodszej jednak się nie zjawił, ale tak widać miało być/ Nie ma w zasadzie z suniami żadnego problemu,
  8. Tim to psi ideał, podam link do jego wątku, bardzo piękny wygląd, gabaryty ponadprzeciętne a charakter misia puchatka, tyle że z niezwykłą mądrością, pies jest pod moją i pani wielbicielki psiaków opieką w dt i szukamy mu najwspanialszego domku( serce, ogród, kojec) bo na taki zasługuje, jest idealnie zdrowy, młody, feler z którym walczymy to malutka ranka na ogonie/ Dziś wstawiamy nowe fotki na wątek i wyniki badań , ja nie umiem więc prosiłam koleżankę, zresztą stale na bieżąco będziemy tam zamieszczać fotki i wieści tego gwiazdora/ mamy nadzieję że wszystkim się spodoba tak jak nam, weom sąsiadom i przechodniom, a remont nie trwa wiecznie, narazie jest bezpieczny/
  9. No widziałam, jest mi słabo, wracam za jakiś czas, muszĘ poczekać na wiadomości kiedy pojedzie Leneczka do Konina i czy wyadoptuje się Kuba, jak by się udało zgrać transporty z figu to może bym go wzięła na jakiś czas,by wyleczyć te rany, nie zakładajcie mu pieluch, niech śpi na podkładzie to powiększa odleżyny, zaparz sie i nasącza bakteriami, narazie nie mogę myśleć, uspokoję się i wracam/ ile on waży?, czy ktoś może podać go figu do Warszawy lub po drodze z Warszawy na śląsk? Widziałm kiedyś w Krakowie jakieś autobusy do Konina, ale teraz nie mam czasu sprawdzać, sprawdzie czy są busy, autobusy z Konina do Katowic, Gliwic czy Krakowa, ile jadą i ile kosztują?to tylko takie wstępne pytanie, bo nic pewnego że będę mogła ale buduję jakieś pomysły, dajcie szybko na fb , szukajcie kasy na leczenie tak by wszystko było gotowe jak sie wykrystalizuje wyjscie! Koszmar!!
  10. wielkie dzięki SARUNIU, ja tak tylko z doskoku mogę się pojawiać, odrabiać zaległości,narazie dokąd trwa walka o Timona i Dropsa , ale w końcu wygram , prawda? i będą psiaki szczęśliwe i zdrowe / Wiem od dziewczyn niemal komandosek w ratowaniu psiaków że jest domek zainteresowany Kubalkiem, więc dla nich zrobiłam te zdjęcia aby wiedzieli jakie cudo planują ściągnąć do serca i domu, to pomoże w bezbłędnej decyzji, po za tym są zaproszeni do obejrzenia Kubusia u mnie ewentualnie, bo to blisko a ja czekam na wszelkie możliwe pytania pod tel 502526010, chociaż o tym psie można powiedzieć wszystko idealnie dobre! Ale cudownie dis spał w objeciach, tak się umie niepozornie wkręcić, pieszczoch jeden!
  11. ja przeżyłam już takie koszmarne powiększenia węzłów, wszystkich, i to bolesne , bardzo się bałam i myślałam o najgorszym , nawet testamencie to było w czasie wojny na Bliskim Wschodzie, a okazało się że było mocne wewnętrzne zapalenie i wyleczyłam się sama, więc marzę by szczeniorkowi niewinnemu też się udało, nie chce ingerować w metody dr Parczyka i FORMICI ale podałabym mu Lapacho z zielarskiej w kapsułkach, warto nie zaszkodzi absolutnie a może pomóc! Leneczka jest gotowa wpaść w objęcia nowej pani od już, ale może się uda transport z cioteczką Figu, w strone WARSZAWY nawet myslałam żeby pojechac z LENKĄ i odbic po drodze na Konin, jak nie bedzie wyjscia, z nią można jechać, wszystkim, to anioł nie pies! Timo to mo pierwszy przypadek z którym nie mogę sobie poradzić, miejsce okropne a schorzenie minimalne, prawie śmieszne,Timo nie daje nam szans, żadne zabezpieczenia nie pomagają tylko nieustanna obecność lub bieganie po GIERAŁTOWICKICH ścierniskach, co naprawimy w dzień on w nocy knoci, to jest nadzwyczajnie mądry i pomysłowy pies, dobrze że choć kocha też nadzwyczajnie więc choć w dzień poświęca nam i gnatkom wołowym całą uwagę poczytaj Kavo jego wątek, zobaczysz co z nim mamy, za to mam super program odchudzający, polecam takie onki co puszystszym cioteczkom, odchudzanie tanie i efektywne! Zrobimy z panią Jadzią wszystko by mu ten ogon uratować bo to pies nadzwyczjenej urody i charakteru no i przyjaciel LENECZKI z tego samego piekła/ Jak widzisz Kavo wszystko mu tymi jak to dziewczyny nazwały czarami marami, i wetki całkowicie się ze mną zgadzają dzis lub jutro będą wyniki i fotki ostatnie na jego wątku,pomoże je wstawic kociowa cioteczka z miau, wszystko super, tylko te cholerne 4 centymety ranki ogonowej nas wykończy, przytył juz ok 6 kg, skóra idealna!
  12. o raju jak nam trzeba takich wiadomości i zdjęć, przywracają wiarę w ludzi,cudowny pies i jak wpasowany w domek, oby naszemu Timowi, prawie ze klonowi Brandona się też tak udało!!! A fe Zakopane, i to ma być ten kłopotliwy pies, fe !
  13. dzięki wpisowi Kavy dziś rano znalazłam nareszcie wątek LENKI, i ślicznego szczeniorka, dołączam się do grona trzymających kciuki i przesyłających dobre fluidy aby sie psiakowi udało, pocieszajace w tym koszmarze jest to że jest w najlepszych możliwych rękach wetów i opiekunki/ oby się udało, powiększenie węzłów chłonnych nie zawsze musi oznaczać najgorsze, występuje też w rozmaitych mocnych stanach zapalnych, a to co przeżyl to nie mało/ Miałam jakieś kłopoty z ORANGE (3 telefony u tego operatora, wiec utrudniony kontakt z Klaudus, wysłane 10 zdjeć poszło w kosmos, oprócz jednego, wyślę jeszcze raz/ LENKA jest u mnie i chciałam napisac o niej kilka słów aby przyszły domek wiedział jak dobry zrobili wybór/ Leneczka była dłużej niz planowano u naszej kochanej pani Jadzi , miała być tylko dzień , dwa i potem do mnie, pani Jadzia zachwycona LENECZKA przetrzymała ja prawie dwa tygodnie bezplatnie, uznała że sunia jest tak słodka i bezproblemowa , zajeła się nią jak własną, wykąpała i ostrzygła co trzeba, wykarmiona i zadbana przyjechała do mnie na bdt na ostateczną kąpiel w ekstra dermatologicznym szamponku, jak na damę przystało francuskim, pozostałości po problemie skórnym w postaci dwóch wyłysiały placuszków na grzbieciku po kąpielach i aplikowaniu mydełka oliwkowo laurowego, propolisu i oleju kokosowego z olejkiem z drzewa herbacianego znikły, pięknie porastają kudełkami , jest wyczesana, odpchlona i świetnie kluseczka wygląda, loczki jej pomału po strzyżeniu odrastaja i bedzie znów piękna puszystą kulką/ to o wyglądzie, ale najważniejszy jest jej charakter: nie ma w niej cienia agresji, wspaniale reaguje na inne psy, potrafiła domagać się rozbrajajaco zabawy od wielgachnego owczarka Timo, pokazując mu rozmaite akrobatyczne figury dla zachęty, ocenione zresztą przez pięknisia pozytywnie, bo odnosił się do niej superowo, bez agresji, w ogrodzie pani Jadzi było wzorowe/ Nieco poszczekiwała tylko jak zbliżał się Timo do jej miseczki, ale i to mineło jak się przyzwyczaiła że dobrego jadełka jest pod dostatkiem/ U mnie w domu jest sporo tymczasków no i warunki inne, bez ogrodu, ale i tu sie sprawdziła, siedzi w jednym pomieszczeniu z DROPSIKIEM, nieco zazdrosnym łobuziakiem ale oboje się pięknie tolerują, nie ma problemu, jest bardzo spokojna i śliczna, taki pulpecik/ Najważniejsze że zachowuje czystość, nigdy się jej nie zdarzyło nie dotrzymać czystości, pierwsza wychodzi na spacerek i bardzo się spieszy, ciagnąc nawet nieco, ale zrobi co trzeba i z wielką chęcią wraca do domku, rozumie wszystkie polecenia i wykonuje je bez ociągania, jest bardzo miłym przytulakiem o koralikowych ufnych oczach, /Zostaje w domu bez piszczenia, wycia i szczekania, czuje się u siebie juz po kilku godzinach, nie niszczy przedmiotów, najważniejsze nie korcą jej buty ani pantofle, nie ma problemu z grymaszeniem przy jedzeniu, je zarówno gotowane rosołki czy barszczyki z jarzynami, jak i makaronowo mięsne dania czy ryżowe, jak i suchą dobrą karme, nie daję jej nic w typie tych z tesko czy Biedronki, bo ma już pięknie uregulowane probiotykami jelita i szkoda to burzyć, będzie naprawdę piesią ideałem w każdym domu, chyba bardzo wiele przeszła bo docenia ogromnie to co ma teraz/ Koniecznie trzeba jednak zrobić te sterylkę, juz nie ze względu na zabezpieczenie przed nowym miotem, ale dla jej zdrowia, uniknie wielu chorób/ Mam parę zdjęć komórkowych, poproszę kogoś o wstawienie kilka ogrodowych i kilka domowych, Ona nie jest całkiem czarna, ale tak nieco przypruszona białymi kudełkami i ma przedziwny śliczny ogonek zakończony takim chwościkiem prostym w kolorze białym, piękny znak szczególny! Jest gotowa do wyjazdu do kochajacych ludzi, ale ja jak zwykle przeżyje następne rozstanie, już na to miejsce czeka następna bieda więc tylko to mnie pociesza! Jeśli są jeszcze jakies pytania odnośnie suni to chętnie odpowiem, jeszcz może zdążę zrobić mały test na koty/
  14. no, jestem dzięki przypominajce kaa odzyskałam zagubiony wątek Bima, chyba sobie niechcący wyrejestrowałam z subskrypcji, i stale traciłam czas na poszukiwanie jednego, brakującego podopiecznego, super, wpłacam zaległe deklarcje i przepraszam za opóżnienie, wg wyliczeń kaa jest to 100 zł, więc ma już Bim śliczny 168 zł, a ja brakujący wątek/ Nigdy bym nie zrezygnowała z podjętego zobowiązania, więc wracam na "pokład" Bimowej tratwy ratunkowej i trzymam kciuki za dobre wieści, czy domek sprawdzony? Są w Słupsku fajne cioteczki! poszła zaległa seteczka!
  15. Shelti, polubią się napewno a ja za to mam na dt klona tej biszkoptowej suni, identycznego DROPSIKA na rehabilitacji po paraliżu, to niesamowite podobieństwo!!
  16. wielkie dzięki Moniczko, sa niestety nie najlepsze, ale dobrze że wogóle są bardzo go trudno w pojedynkę ująć, a jeszcze do tego coś mi jeden orangowy telefon fiksuje i wysłane z niego zdjęcia nie doszły ani do Moni ani do KLAUDUS, próbuje dalej, może tamte będą lepsze/
  17. kroi sie do Was wyjazd odemnie z domu,ADOPCJA nie wiem czy wszystko pójdzie gładko ale może zrobimy jakaś zamianę, muszę to przemysleć, drastycznie jest zawsze, ale ratować trzeba, cudownie jest widzieć psiaki opatrzone , zaleczone, a może ludziska sie zlitują i pomogą go uratować/ czekamy na wątek, może serca dobrych ludzi zabiją dla niego?
  18. znam ten bół Roszpunko, ja się też do swych wyratowanych pacjentów ogromnie przywiazuję, ale popłaczę , nie śpię, a potem pocieszam się że przecież na miejsce oddanego przyjdzie znów jakiś straszny przypadek do wyleczenia, tak pokochałam te waszą kielecka Lizunię, a teraz parę innych, co gorsze idą mi w tym tygodniu dwa do ds, dobrze że wyjątkowo nadprogramowe, i szybciutko doprowadzone do porządku/ Rozstań sie Roszpunko z urokliwym podopiecznym z radością ale sprawdzcie dobrze domek i bierz nowego biedaka, pozdrawiam!
  19. super Roszpunko, przypadkiem wpadłam na wątek,po cytacie z ostatnich wpisów na stronie głównej z pomysłem by go zabrać do siebie ale nie przypuszczałam wchodząc na pierwszy post że już tak daleko sprawa posunięta, pies cudny opieka też, brawo nie doczytałam czy juz jest po kastracji, to wazne bo wyadoptuje sie błyskawicznie takie cudo!
  20. mam mało czasu teraz na pisanie bo obok moich bied ratujemy przecudownego oneczka, 2 razu dziennie jeżdzę do niego z zastrzykami i lekami, ale będzie ok, Dropsik jest ogromnym urwisem i obraża sie na mnie dlatego że nie może być z innymi moimi psikam bo szaleńczo się na nich rzuca, tak chce ich ukarać za to że są ze mna blisko że nauczył się przedzierać błyskawicznie do pokoju nawt szpara drzwi jak ktoś wchodzi i atakuje psiaki z krokodylową paszczą i wrzaskami indiańskimi, nie można go wtedy dogonić, staram się spędzać z nim jak najwięcej czasu w innych pokojach ale on chce właśnie w tym!! dzisiaj sie złapali za uszy z jamnikiem Kubą i obaj sobie nieco zaszkodzili, ale na szczęście złapałam ich na czas skończyło się na dziurce w małżowinie, za to ma teraz duże przytulanie i i tak jest zbereznik szczęśliwy na kolanach,/ Bardzo mu sie poprawiły misnie udek w tylnich łapkach, nawet się zastanawiam ćzy nie zrobić przerwy w tym podawaniu hmb, jest ciężki i grubiutki, lata za suczynkami, i dobrze bo wtedy sam wstaje na cztery łapki, jest kochany ale trzeba by miał domek z pania tylko dla siebie nie byłam jeszcze u pani miłośniczki Dropsa, bo nie chciałam by to była taka przelotowa wizyta, pojadę do niej specjalnie z pieknotą, bo mam te ręke jeszcze do wygojenia a Dropsiak zdecydowanie potrzebuje w podróży 2 rąk swej pani Mam kilka zdjęć to Monisia wstawi, Nawet w Krakowie nie byłam ostatnio, bo nic nie dam rade robić poważnego, ostatnio Drops był tam rewelacyjny, za to chodzimy na działkę się rehabilitować, on to uwielbia i jak widzi że się ubieram to stoi gotowy przy drzwiach, ale jak go nie zabieram, bo akurat idę gdzie indziej , jest ogromnie rozżalony, aż mu ciemnieją oczy / dzwoniłam do pani HALINKI, BĘDZIE MIEĆ NIECO CZASU PO URLOPIE NA WZNOWIENIE KILKU ZABIEGÓW, NO I MAM OBIECANA POMOĆ PANI TERAPEUTKI DLA LUDZI W KILKU ZABIEGACH BIO REZONANSU!! ogromnie się cieszę! po tych zastrzykach Nivalinu przewodnictwo nerwowe jest z godziny na godzinę lepsze, zostanie do podania jeszcze jedno opakowanie, poproszę o kupienie cioteczkę z Katowic, no i w końcu pojedziemy z DROPSIKIEM NIE NA ŻADNE PRZEPROWADZKI ALE NA WIZYTY DO CIOTEK, ZWŁASZCZA DO FELCI Z BAGIEN NIECH ZOBACZY NA ŻYWO CO ZA CUDO MAMY/ ZAŁÓŻCIE WĄTEK TEMU KUMPLOWI ZE SCHRONU, MOŻE JEMU TEZ SIE UDA?CZY JEGO URAZ JEST STARY CZY NOWY? MACIE RTG? JAKI DUŻY
  21. zapisuję, doczytam dokładnie po powrocie z kliniki, ale cudna malizna, można też zamiast kremami smarować odrobina oleju kokosowego, łagodzącego i antyseptycznego z antybiotykiem z olejku z drzewa herbacianego, genialnie pomaga, troszkę kokosowego oleju rozetrzeć z kropelkami 2,3 herbacianego, na jedno zużycie i wmasować delikatnie, wspaniale się wchłania, wypróbowane, na odparzenia, rany, otarcia , podawałabym jej sufrin z siarki bioprzyswajalnej, super na chrzastki stawowe i stawy, a i na skórę i sierść jednoczecnie super, ona widać tę sierść też nie ma z mocną koszt ok 35 zł na cała kurację, polecam!
  22. cioteczki kochane, winna wam jestem przeprosiny za ten brak opisów długaśnych stanu Timona,ale mam nadzieję że to opóżnienie mi zostanie wybaczone/ Ogonek Timona mimo najlepszej, najstaranniejszej opieki stale mnie przerażał, zastosowaliśmy wszelkie najlepsze, bez względu na cenę leki, ale problem tkwił jak wiecie w samym Timku, Nie dawał mu szans, gryzł lizał i drapał, dłużej nie można bylo czekać , skonsultowani weci wszyscy byli zdania że czas ciąć, że szanse są małe, nawet przy wielkiej determinacji/ Tej nam obu ani pani Jadzi ani mnie nie brakuje, jedna z wetek zaangażowała się nieco, a my dyżurujemy przy Timonie dzień i noc i łobuza zabawiamy i przekarmiamy byle by się od ogona odczepił/ Już trzy kołnierze ochronne potargał w dosłowny drobny mak , mimo że były wzmacniane czym się dało, nawt taśmą do linoleum, potargał wszelkie uszyte ochronne rękawy, nie mówiąc już o eleganckich i kosztownych opatrunkach, dostał teraz leki przeciwbólowe (choć jego to nie boli ale swędzi jak to przy gojeniu bywa!) leki antystresowe, po 4 tabletki codziennie, serię antybiotyków w tabletach (dosłownie!!) i w zastrzykach domięśniowych, żel gojąco uspakajający dla konia belgijski, to wszystko obok normalnej porcji leków i suplementów, na stawy, mięśnie (hmb) witamin , dziesiątków kilogramów wołowych gnatków na odwrócenie uwagi, ogromnej ilości dobrego jedzenia, łącznie ze zdobywana prze JADZIĘ cielęciną i pasztetami do tabletek by mu smakowały, aby się przejadł i spał, itd obie jesteśmy załamane perspektywą że taki cudowny pies będzie poddany paskudnie szpecącemu zabiegowi i wykończone zupełnie, ja jeżdzę dwa razy dziennie do Gierałtowic, podawac leki, robić zastrzyki, i biegać z nim po polach, aby go zmęczyć i zmóc ogonowe zapędy, Jadzia pichci i podaje pod olbrzymi kinolek, a w nocy siedzi z nim w ogrodzie i dyżuruje by nie szalał w kojcu wyścielonym jak dla księżniczki na grochu, a ona przecież jeszcze pracuje, więc prawdę powiedziawszy ma nocki na okragło! Nie wiem jak będziemy stać po tym wszystkim z finansami ale sporo oszczędzamy na transporcie, ( tylko 3 jazdy mini płatne z sąsiadką, reszta autobus!) na zastrzykach, sporo sie zaoszczędziło na wstępnym leczeniu wszelkich przypadłości tymi naszymi czarami marami, więc wzięłam mu jeszcze dla wspomożenia efektu terapię ozonową,( mocno wynegocjowaną!) wczoraj tyle to trwało że musiałam w nocy zasuwać na piechotę 4 przystanki, solidne, śląskie, bo zrobiła się ciemna noc i autobusu nie było, a miejsce od Teksasu różniło sie tylko nazwą miałam jeszcze na to nieco siły bo jest światełKo w tunelu, wetki doceniły determinacje bo jest poprawa!!! Kupiłam mu takie ochronne parafinowe plastry Grassolind, nie przykleja się opatrunek i świetnie trzyma aplikowany żel leczniczy dokładnie w miejscu koniecznym, to był pierwszy olbrzymi opatrunek którego nie poszarpał w pierwsze pół godziny!!! Przespał też spora częsć nocy, a pani JADZIA bardzo nie poranym telefonem wystraszyła, bo spodziewałam się nowego kataklizmu opatrunkowego/ Walczymy dalej a powiedziane, więc i b trzeba bo: TIMO to wspaniały pies, nie ma już nic wspólnego z wychudzonym zaniedbanym onkiem w tragicznym stanie, trzeba by chyba nieco zmienić tytuł na bardziej optymistyczny, jest piękny, radosny, podtyły nieco i błyszczący a najważniejsze kochający ogromnie, trzeba zobaczyć jego oczy w nas wpatrzone, jest grzeczny, szalenie mądry , piękny, by nam się z tym ogonkiem udało/ Jest wprawdzie zagrożenie że na tym małym kawałeczku nie wyrosną kudełki, ale wynagrodzą to może te powyżej, zawsze to lepiej niż pół ogona/ mam jeszcze dokupić miód manuka, na obecny etap terapii, no i nieco tabletek które sieę skończyły ale musze najpierw zapłacić czynsz i gaz bo mnie wyeksmitują, nie umiem wstawić rachunków i wyników badań, narazie napiszę co zapłaciłam i poproszę kogoś o pomoc albo poślę orginały do skarbniczki przynajmniej za tę ostatnią część terapii, aby już coś do mnie dotarło na konto, pozostanie ozonowanie i niewielkie wydatki zielarskie, jużż zapłacone, raz to co trzeba będzie kontynuować z tabletek i maści wg wskazań wetki/ Na miejscu modzeli, miękkim już pojawiły się wysepki brązowych kudełków, czekamy na resztę! Zrobiliśmy też badania i są bardzo dobre wyniki, poślę/ Trzeba będzie może jeszcze zrobić badanie moczu, już mam pojemniczki, ale to dopiero jak leki się skończą bo teraz nie jest odpowiednio "czystym" pacjentem, leków nie mogę nie podawać a badanie musi być na czczo/ No i jest jeszcze jedna wiadomość, mam telefon od pani spotkanej w Gierałtowicach która bierze pod uwagę adopcję Tima przez jej córkę do domu z ogrodem i kojcem, ale to jeszcze kwestia zauroczenia i planu, realizacja jeśli dojdzie do skutku to po wyleczeniu pięknisia/ narazie opis ostatnich wydatków: badanie krwi mofologia 25,00 zł badanie biochemiczne krwi 90,00 zł wizyta podstawowa 40,63 zł venflon założenie 5,00 usługi razem 160,63 zł leki razem : 133,37 zł Vulketan 75 g, ( 49,50 zł) Scanodyl 20 ml, (12,67 zl)Betamox 100 ml (4,00 zł) Morphasol 10mg/ml20ml (8,00 zł), Narcostop 10 ml (9,60), narcostart 10 ml(9,60), Carprodryl 100 mg , 5 tab (20,00), Der stress out, 20 tab x 1 zł , 20,00 zł) To badania, zabieg i po zabiegu w sumie rachunek na 294 zł leki po zabiegu: amoksiklav 1 op 32,00 zł igły, strzykawki 2,00 zł hmb 1 op 10,60 zł razem 44,60 zł solcoseryl zastrzyki 10 szt 41,04 zł 2 x kołnierz hiszpański oraz 60,00 zł Sebolityc, szampon dermat/ 37,00 zł 1 opatrunek jałowy Grassolind 23,00 zł (10 szt 5 cm x 5 cm) ja zakupiłam dodatkowy kołnierz , opatrunki i opaski codofix/ od siebie dla pięknoty, chyba bedę musiała jeszcze jeden mu zafundować! wychodzi jeśli się nie pomyliłam narazie równe 500 zł, zapłacone są też 2 mniejsze rachunki z zielarskiej apteki, ale opiszę i wyśle następnym postem, zaraz musze pędzić do Timona/ Zaraz tez uprosze kogos by wstawil kilka komórkowych fotek Tima, A propos fotek, wetki kolekcjonują fotografie poszczególnych etapów leczenia tego ogona ale ja nie chcę na to patrzeć, dopiero na ostatnie jesli bedą ostatecznym dowodem wyniku tej szaleńczej determinacji! Ti ma nie da się nie kochać!
  23. Jestem z doskoku, walczę z determinacją niepodzielną o ogon kumpla Kuby , Timo, dopóki tylko jest iskierka nadziei, choć zwątpili w to nawet weci/ słyszałam o zainteresowaniu Kubą, pięknym pieszczochem, mam kilka zdjęć ostatnio pstrykniętych, jest teraz chłodniej to nieco łatwiej go uchwycić nie śpiącego/ chociaż też nie jest łatwo bo teraz z kolei tylko się przytula więc trudno o konieczną do fotki choć minimalną odległość/ Ktoś komu się spodobał jamniorek zrobił dobry wybór, to przeuroczy psiak, kochający bezgranicznie, przy tym grzeczny, niewyjący w czasie nieobecności, w zasadzie zupełnie niekłopotliwy, bardzo ceni sobie ludzia wyłącznie dla siebie, stale jest albo przytulony albo z niedalekiej odległości wpatrzony w człowieka, u mnie nie ma najcudowniej bo ma rywali ale jakoś idziemy razem przez ten problem, widać wyrażnie na cudnej poważnej mordeczce pełnię szczęścia jak wtulony może sobie oglądać tv albo poprostu delektować się tym odzyskanym wreszcie szczęściem/ Kilka fotek musi mi ktos pomóc wstawić, wyślę na komórkę, zobaczcie jak to piękny pieszczoszek, i jaki wygodnicki, wyciąga się na swojej ekstra puchowej pierzynce! Bardzo marze o dobrym domku dla niego, choć nie łatwo sie z takim cudem rozstać!!!
  24. Wątek wart zapisania!
  25. Jestem na krótki wpis, bo pisżę jedną ręką (wypadek i uszkodzenie dotkliwe)a muszę zaraz pędzic do Tmonka, a z nim do weta/ są dobre i złe wieści, złe to takie że timon nie daje sobie absolutnie mimo zastosowania najlepszych i najdroższych leków wyleczyć tego ogonka, prosta sprawa cwaniak na wszystko ma sposób i każdy lek zliże i rankę rozgryza bo przy gojeniu swędzi, ziarnina narasta więcej niż trzeba al skórki za mało aby się zabliznić, od trzech dni trwa walka i próbowanie wszelkich środków jakich jeszcze nie stosowaliśmy, i wszelkich pomysłów znanych nam w okolicy dobrych wetów, ostatnia próba podjęta wymaga maksimum czasu i uwagi , na wszystko się obie zgodziłyśmy by ten ogon ratować, miał zabieg przy premedykacjią, oczyszczenia z nadmiaru ziarniny i próbę zbliżenia brzegów ranki, dostaje najlepsze leki jakie tylko mogą mu pomóc, ostatecznie zawsze można się poddac jak już nic nie da rady ale wykorzystujemy każdą szansę, jest to na końcowym fragmencie ogonka i właściwie nie zaszkodzi stanowi zdrowia amputacja ale jest to nasz ukochany Timo i jeśli jest szansa to ją łapiemy, nie licząc się z trudami dobra wiadomość jest taka : Timo nie ma śladu chorób skórnych, wszystko jest ok, pięknie wygląda i zdziwiła się wetka Sylwia która go przyjmowała i zaleciła badania po ustabilizowaniu się nieco jego sytuacji/ zostały wykonane badania i są wg opini wetki bardzo dobre, nie ma nic podejrzanego, i czegoś co wymagałoby jakiejś interwencji by podnieść lub zmniejszyć parametry, jak ochloniemy z tym ogonem to zrobimy jeszcze dodatkowe, nie konieczne, badanie moczu, modzele miekkie jak aksamit, wnet zarosną/ uszy wyleczone, oczy też , ale dalej dbamy o nie aby nic nie wróciło/ Timo pięknie wygląda, przytył 5 kg, był też ważony, je pięknie i zawsze to co mu najbarziej potrzebne, teraz zajmujemy się tylko tym ogonem i potrzebujemy kciuków i dużo dobrych fluidów aby się zmiłował i dał spokój ogonowi, muszę się nauczyć znowu domięśniowych zastrzyków, albo 10 dni go codziennie wozić do weta, siedzimy przy nim stale i pilnujemy na zmianę ale najgorsza jest noc/ pędze jak wrócę to pomyśle jak wstawić wyniki badan i rachunki, teraz pędzę do Timona, prawdopodobnie do wieczora, ale powiem wam że nie wiele widziałam tak pieknych i mądrych psów!!!!
×
×
  • Create New...