Jump to content
Dogomania

TERESA BORCZ

Members
  • Posts

    4154
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by TERESA BORCZ

  1. Byłam odwiedzić cudności nasze, ogromnie są przytulaśne, ale jakoś nie widzę kandydatów na adopcję bliżniaczą, pan który był nadzieją i miał super warunki z jakichś względów milczy, no cóż różne mają ludzie koleje losu, a naciskać nie można , musi wszystko iść swoim torem, będę mieć teraz nieco więcej czasu to sama osobiście tez będę szukać miejsca dla nich, mają świetną pamięć, nie zapominajĄ kto je kocha i odwiedza, piĘknie wyglądają, zadbane i spokojne, porobię zdjęcia portretowe zwykłym aparatem i porozwieszam w zaprzyjaznionych klinikach, tak by adopcja nie była daleka i można je czasem było odwiedzać/ Jeszcze bardzo potrzebują pomocy psiaki bardzo blisko WAS, ich życie zagrożone bardzo realnie, muszę wymyślić jak im pomóc a potem zajmę się księżniczkami, narazie wszystkim o nich opowiadam prezentując fotki z gali, mam je zawsze przy sobie/ Jak pouzupełniam wątkowe zaległości na dogo poświęce im wiecej czasu na super sesję, I JAKIEŚ PRASOWE OGŁOSZONKO grunt że sĄ zadbane i bezpieczne!!! FAJNIE ŻE JE URATOWAŁYŚCIE!
  2. Ogromnie jestem wdzięczna cioteczce jetek za pomoc w ukazaniu wam naszego pacjenta, będzie więcej fotek, tym bardziej że zmiany zachodzą bardzo szybko, to co widać na zdjęciach robionych kilka dni temu, już wygląda inaczej dzisiaj!! Oczywiśćie lepiej! Bardzo jestem szczęśliwa z takich postępów , bo im szybciej się pogoi tym szybciej można będzie zaczynać bezbolesne i nieryzykowne ćwiczenia i prawdziwą rehabilitację, narazie bardzo jeszcze się boję jakichś zakażeń , infekcji no i bólu/ To co zaobserwowałam u Gucia jest niemal identyczne z tym co przeszedł Drops, choć może przyczyna może być inna, ważne że jeszcze raz zauważyłam jak Gucio próbował uniesc swoje chudziuńkie "podwozie"do góry, i to dosc wysoko!!! to co się dzieje dobrego dla Guciolka to nie jest żaden cud, poprostu nieco pracy ,ale cudowne są leki które zastosowałam, a to wszystko dzięki dostępności informacji na temat coraz to lepszych specyfików, nawet z najodleglejszych zakątków świata, warto próbować!! Będzie u mnie dziś lub jutro jeszcze jedna cioteczka , ma aparat , to może znów coś zamieścimy, narazie zrobię komórką dzisiejszy stan i poproszę o wstawienie / Te białawe obwódki dookoła ranek odleżynowych to nowo wytwarzająca się zdrowa skórka która zacieśnia się równomiernie dookoła rany ku jej środkowi, tak wygląda to prawidłowe gojenie, ranki sa czyste, suche, nie mają żadnych wydzielin ani chorego zapachu, (pachną olejkiem z drzewa herbacianego i miodem manuka) a środek gdzie rana przypominała wulkanik, jest pieknie zasklepiony/ Metoda rozpychania żołądeczka zdaje egzamin, Gucio coraz wiecej je, wczoraj zapachniał mu rosołek, sporo sam, bez wmuszania zjadł, także spory kawał kurczaka, kilka kawałków krakowskiej chałki z masłem i miodem manuka, miseczkę karmy suchej hillsa dla szczeniaków, polanej olejkiem konopnym, parę grudek oleju kokosowego który miał ukryć kapsułki siarkowe i omega marin po 2 sztuki, 2 spore plasterki markowej szynki, kilka plasterków suchej cieniutko pokrojonej krakowskiej kiełbaski, wieczorem grysik na rosole z kaszą gryczaną,, sera już nie dał rady, ale za to opatrzony spał cudownie/ jest z godziny na godzine lepiej, już jest co wziąć w objecia, szkoda że na zdjęciach nie widać jak jest maleńki i jaki ma prześliczny , długaśny, szlachetny jamniczkowy pyszczulek/ Ponieważ zaznał wielkiej opieki i czułości napewno będzie tak jak moja tymczaska rekonwalescentka po tragediii we wnykach, Lisa , cudownym, kochającym, tulącym się stale psiakiem, wygląda na to że ktoś kto go zaadoptuje będzie miał cudowne stworzenie w domu, przyuczą go do obecnosci kocików, pieski akceptuje! Rany na tylnich stopkach, te na drogę oklejone plastrami, poszły w zapomnienie!! jeszcze walczę o tą rankę stawową/ Bardzo potrzebuje informacji czy i na co był szczepiony Guciolek, czy ma ksiażeczkę zdrowia z jakimiś wpisami, nie wiem czy ja zapomniałam czy nie dostałam tych rzeczy, a jestem ogromnie zakręcona bo nadrabiam wszelkie braki na wątkach, wydaje mi się że jeszcze ze za dwa,trzy dni popędzą z nim do TYCHÓW, więc jeśli nie było to robione to muszę odrobaczyć, zaszczepić, zabezpieczyć wszechstronnie do podróży i kontaktu z zewnętrznym światem, tu u nas i zaczniemy etap następny/ Mam nadzieję że kolejno ukazywane etapy postępów w ratowaniu tej kruszyny utwierdzą obserwujących wątek sponsorów że poświęcone na Gucia pieniążki będą wykorzystane z największą troską i oszczędnością dla jego zdrowia/ Będzie mi już teraz nieco łatwiej zamieszczać na bieżąco wszelkie wpływy i wydatki/ bo odpada sporo poza "zwierzaczkowych" obowiązków/ Narazie planuję takie oszczędności jak u DROPSIKA: transport z biletem miesięcznym miejską komunikacją za 58,00 miesięcznie, nie tylko na rehabilitację ale do wszelkich wetów klinik, zamiast ok 32 w jedna stronę dogo tanim transportem dziennie w jedna stronę lub 54 w dwie (nieco czasu to pochłania ale czas łatwiej zdobyć niż kasę) no i ta sama linia jest na działke , gdzie obaj będą szaleć razem DROPS I GUCIO Zastrzyki w domu bez weta za 10 zł, nauczyłam sie juz bezbłędnie i bezboleśnie, warto bo trzeba bardzo dużo ( DROPS 60!) 15 procentowy rabat w nowej superowej klinice na usługi weterynaryjne z gwarancją jakości i profesjonalizmu leki i zastrzyki po wiele niższych cenach niż ogólnie z pomocą bardzo profesjonalnej cioteczki z Katowic/
  3. dziękuje bardzo za udostępnienie fotek DROPSIKA, nie jest ich za wiele bo i modeli bylo więcej ale będzie napewno nowa sesja Zdjęcia pochodzą z czysto wegeteriańskiej, dobrej restauracji w Krakowie w pobliżu Wawelu, to jedna z kilku dostępnych dla nas i naszych czworonożnych przyjaciół, jest plakacik o dostępnej gościnności dla psiaków i miseczki z wodą, można wejść nie obawiając sie nawet psiej niespodzianki bo gromów nie będzie, o czym uprzedzają uprzejmi pracownicy, nasz Drops i tak niespodzianek nie zrobił, bo odrazu jak tam wygłodzone wpadłyśmy tuż po otwarciu, DROPS po wyjściu z torby pognał najszybciej jak mógł na ulicę, ledwo za nim nadążałam, zrobił co trzeba i wrócił by zasiąść z nami do stołu/ NAPRAWDĘ!! i nikt się nie dziwił, Nowe potrawy, inaczej niż w domu przyprawiane mu nie podchodziły ale tartę zjadał z widocznym na fotce apetytem, arystokrata jeden, z talerzyka przy stole/ Tam na tablicach jest mnóstwo wegetariańskich porad, ulotek reklamujących zdrowe żywienie i ogłoszeń o eko wydarzeniach, ale nic nie poczytałysmy tym razem zajmując się gościem/ zdjęcia z domu, zwłaszcza to od góry, grzbietu pokazują że nareszcie kregosłupek psiaka ma się na czym wesprzeć, to wychudzenie od tyłu, a nawet wielkie przewężenie mamy za sobą, myślę że ma to wielki wpływ na zmiany w chodzeniu DROPSA, je bardzo dużo i dobrego jedzenia a uzupełnione hmb, odbudowały się więc i te biedne puściutkie tylne udka, przednie się zrobiły twarde i napakowane jak u kulturysty, a tylnie ciut lepsze niż powinny normalnie być/ Teraz trzeba z nim dużo biegać, dać mu szansę znów lekko schudnąć, najlepiej mu to idzie na działce i ogromnie to lubi, muszę jakoś sfotografować te szalonę radość jak go wypuszczam wolno na wielkie bieganie, podskakuje, biega w kóko z bajecznym uśmiechem, / Mogę go tak wolno puszczać tylko na działce, bo w parkach nie każdy sprząta po swoim psiaku i boję się by czymś się nie zaraził, jednak czasem jeszcze te nożyny się mu plątają i wtedy mógłby się otrzeć na łapkach, Narazie ma zdrowe nie otarte/ W domu też jakoś częściej sam staje na czterech łapkach mimo że podłoże jest ciut za śliskie, wczoraj zauważyłam że staje na podwiniętą stopę ale ją za chwilę układa poprawnie, !!!! może to w końcu wejdzie w nawyk stały, bo jednak coś się dzieje bardzo pozytywnego/ Tej zmiany położenia tej wywiniętej stopki nie da się zaobserwować w otwartym, szerokim terenie bo on tak szaleńczo szybko się przemieszcza, ale wczoraj było to bardzo wyrażne i śmieszne bo patrzyłam na niego jak zupełnie normalnie ustawił łapki i machał ogonkiem radośnie, patrząc na mnie jakby mówił , no widzisz, potrafię!! Wszystko to cieszy, tym bardziej że zachowanie w związku ze schorzeniem u Gucia jest podobne, więc zastosujemy wszystkie te same metody, Gucio ma uraz nowszy, więc i nadziei jest więcej!!
  4. jestem nareszcie, strasznie urobiona ale szczęśliwa że koniec jeżdzenia, pakowania i oklejania, przeprowadziłam się ale ustawiać będe jak dojdę do siebie, nareszcie mogę pouzupełniać zaległości na wątkach moich podopiecznych, najpierw wiadomości, potem zdjęcia no i finanse, i już chyba bedę zawsze na bieżąco nareszcie/ Perełka się coraz bardziej przyzwyczaja do bycia normalnym psikiem, już nie siedzi w swoim korytarzyku, najpierw wprowadziła się do dużego pokoju tam gdzie inne psiaki i tv, / bardzo sprytnie się przemykała między nogami, jak tylko drzwi się otwierały, i pakowała się pod stolik z lampą i prasą, super miejsce, nie chciała wychodzić za nic, nawet jeść jej tam musiałam dawać, potem zaczęła wzbudzać zbyteczne a nader uciążliwe zainteresowanie mojego jamniora, który w taich sytuacjach wydaje okropne piski w wysokich tonach, czym mnie straszliwie denerwuje, sekundował mu dzielnie dymiński Foksik, więc dałam damie dla bezpieczeństwa osobny pokój, tylko dla niej, ma tam wszystko czego potrzebuje i mam sporo miejsca na zabiegi i pieszczoty/ udaje mi się ja coraz dłużej utrzymać na kolanach, ale jest bardzo czujna i spięta, te kudełeczki na jakis czas jakby sie zatrzymały, ale są gestsze i mocniejsze, pociemniały nieco zwłaszcza te na udach/ zadziwiajaca ta jej choroba, leczenie się udaje takimi falami/ pięknie je, nawet nie wypluwa i nie wyrzuca z miseczki tych bardzo śmierdzących siarkowych kapsułek, zjada calutki przeznaczony dla niej zestaw, dzisiaj mam kolejna kąpiel i smarowanka , nawet nie protestuje no i przestała to zlizywać, smakuje jej jedynie mydełko oliwkowe, ale tym sobie krzywdy nie zrobi/ aklimatyzacja, aczkolwiek powoli następuje, gniewa się nieco jak za długo siedzi sama w pokoju za szybą , więc skacze bardzo wysoko, by o sobie przypomnieć , no i nareszcie skromnisia zaczęła się naprawde czuć u siebie, szczeka na cały głos na dzwiek telefonu czy domofonu/ Nie mogę się w żaden sposób pozbyć u niej tego strachu, stale się zastanawiam co się z nią działo, że ten strach jest tak zakorzeniony że najlepsze traktowanie, spokój, komfort, super jedzonko tak pomału ją przekonuje że jest nareszcie bezpieczna, dziś nie bedę jej fotografować bo kąpiel, smarowanka, natłuszczanka to wystarczajacy stress, ale może jutro się postaram zrobic kilka zdjęć, była u mnie jedna z cioteczek z aparatem ale ona musi miec więcej czasu i być fotografowana sama, a było ciut mało czasu, wiec to powtórzymy tylko dla PEREŁKI jeśli chodzi o finanse, to muszę się usprawiedliwić, nie miałam czasu ogarnąć wszystkiego naraz, (psiaki, zabiegi, wyjazdy katowickie z DROPSEM, moje krakowskie, itd)zakupy robię dorażnie i wrzucam w rachuneczki,rachuneczki w kopertę, ze swoich pieniędzy a kasa PERŁKI ,sobie czeka teraz będę mieć czas to wszystko rozliczyć, i rozejrzeć się za konkretnymi przed sterylkowymi badaniami i sama sterylką/ na szczęście mam tu fajne wetki w nowej bardzo nowoczesnej klinice, i widziały tak wyniki PEREŁKI, teraz zrobimy nowe, już pod kątem sterylki, a przy okazji badań obejrzą sobie postępy kudełkowe/ chciałam sprawdzić PEREŁKOWY stan posiadania, poproszę o korektę gdyby wyszła pomyłka, ja też jeszcze sprawdzę raz wieczorem: otrzymałyśmy 30/o6/2011 255,00 zł od cioteczki ingi 20/09/2011 200,00 zł od cioteczki IVV razem: 455,00 zł muszę poprosić naszą gliwicką cioteczkę, o wstawienie rachunków z zielarskiej apteki za PEREŁKOWE medykamenty,(ja gapa dalej nie umiem) no i ważne jest ze mamy nieco kasy na sterylkę mam nadzieję że mi opóznienia w rozliczeniu wybaczycie w obliczu takiego obciążenia/ jest jeszcze jedna dobra wiadomość, aparat dawno kupiony, został uruchomiony, także w końcu się nauczę co trzeba i będę bardziej samodzielna!
  5. Damy, damy radę, dogo i fb rzadko zawodzą, przywracają wiarę w człowieka!!
  6. delfy2000 co za pech że prawie na mój pełen powrót na dogo taka wiadomość, bardzo bym chciała aby jednak to zdiagnozowac porzadnie, trzeba koniecznie zaapelować do cioteczek szczecińskich o pomoc w odszukaniu odpowiedniego do badań miejsca, nie można sie tak poddać i go zostawić, sama miałam psiaki skazane na uśpienie przez jednego weta a uratowane przez drugiego, jak tylko oprzytomnieję też będę szukać, może niekoniecznie pies musi tak podróżować, tylko na konkretne badanie, a reszta elektronicznie, zadzwonię do WROCŁAWIA kogo polecaja na połnocy/ BOŻE co za tragiczne doswiadczenie, a miało być tak dobrze, taki super dom i ludzie, trzymaj się Falbaniasty!!!! dzwoniłam właśnie do kliniki, czy ta zaatakowana noga jest jedna czy wszystkie? konieczne jest konkretne badane, wystarczy dobry, bardzo dobry rtg , zmiany tego typu są dośc łatwe do stwierdzenia, a taki rtg może sprawdzić dwóch lekarzy także rtg klatki piersiowej by zobaczyć czy są przerzuty nowotworowe do płuc, szansa może być wzmocnienie wątroby i zachowawcze leczenie sterydowe, którego nie lubimy, ale jeśli to jedna łapka, to amputacja , to lepsze niż uśpienie a jest mnóstwo psiaków (jeden u mnie) które sobie świetnie i tak radzą!
  7. Pikolu, nie musisz marzyć u nas są niedawno kupiłam komplet i to z pięknie haftowaną kołdrą , rewelacja, od uroku i wygody nie można zasnąć!! A mając to w domu, nie zaśniesz w żadnym hotelu!! wspaniałe wiadomości o kasie od ludzi o wrażliwych sercach i na czasie , bo prawie kończy się gojenie ran, Gucio wzmocniony nieco i pomalutku bierzemy sie za resztę, czyli główne nasze zmartwienie, w tych dniach nacisk na mięśnie, no i może umawiamy się po wizycie u neurologa i ortopedy z panią Halinka na kilka sesji/ wielkie dzieki dla każdego sponsora dodam wszelkich starań by te grosze wykorzystane były z jak największym pożytkiem!!
  8. Wczoraj gucio otrzymał od cioteczki ewy 30,00 zł, bardzo dziękujemy, dziś sprawdzę wymianę sumy od pikoli i umieścimy jak należy w poście rozliczeniowym wpadłam dziś na chwilke sprawdzić czy są już wstawione zdjęcia, pewno się wstawiają właśnie!! Gucio dał mi wczoraj i dzis popalić , nie daje się za nic na świecie położyc na swoim posłanku, widać samopoczucie u zenitu, biega za mną wszędzie co dostarcza mi zmartwienia ,bo nie chce by sobie poobcierał te zagojone już łapki, stale stoi pod drzwiami pokoju największego a ja z racji jego być może osłabionej odporności nie chciałbym go wpuszczać w większe towarzystwo, stoi pod drzwiami i popiskuje, a cieniutki ogonek , taki mysi wystaje spod drzwi i mój jamnior jest ogromnie zaniepokojony, więc poszczekuje, muszę go odnosić co chwile ale on jeszcze zanim wrócę do drzwi jest obok!! W nocy nie dał mi odetchnąć, aż w końcu musiałam go zabrać, wolał zdecydowanie to większe legowisko, moją wersalkę, dla bezpieczeństwa zapakowałam go we froty i miał spać obok mnie , w wielbłądziej pościeli, arystokrata jeden,ale nie spał , obejrzeliśmy sobie szkło kontaktowe o 2,00 a on dalej nie spał, tylko leżał z otwartymi oczami wpatrując się we mnie, chyba myślał o proteście gdybym chciała go na jego dry bed zanieść, hultaj mały!! Jest taaki kochany, filigranowy ale daje popalić/ widać wszystkie zabiegi docenił bo zamiast oprawcy unikać, przykleił się na amen!! Ale przynajmniej nosząc go stale czuję jak ucudownie się zmienia waga deliwenta!! Dziś dokładnie to samo od rana, zaraz go będę opatrywać i podkarmiać, a może spodoba mu się czyściutko wyprane , pachnące posłanko (usmarował nieco miodkiem manuka)
  9. właśnie, trzeba koniecznie potwierdzić diagnozę na podstawie badań najlepiej u wrocławskiej elity z uniwersytetu, wydz, weterynarii, ja już miałam kilka tymczasków skazanych łatwo na uśpienie, a leczone żyją w zdrowiu i radosści do dziś, trzeba koniecznie coś zrobić, nieco mu sie udało zaznać szcześcia, ale to za krótko!! NO I POPYTAC O LECZENIE, CZASY SIE ZMIENIŁY JEST CORAZ WIĘCEJ ŚRODKÓW, TAK ŻE NOWOTWORY CZĘSTO NIE SĄ JUŻ WYROKIEM! Dowiedziałam sie o FALBANKU w dt Timona, bardzo jestem zmartwiona, niemniej jednak zacznę coś szukać dla niego!
  10. no i co? mogę go zawieżć bezpłatnie, jeśli tylko domek okaże się dobry, psiunio śliczny, podobny do KUBY, tylko nieco mniejszy, subtelniejszy, bo Kuba to teraz kawał chłopaka, kulturysta i przytulak a i ten śliczny pierniczek się wyrobi jak tylko będzie się miał do kogo przytulić!!
  11. wielkie dzięki, będę odblokowana za dt na 1 miesiąc (pażdziernik) jest 250 zł, (mam nadzieję że ostatni, następny powinien być w domku stałym!!!)a 520 o ile dobrze podliczone rachunki za leczenie w klinice, leki i zastrzyki oraz wykonane badania , przedstawione na wątku,jeszcze rachunki za pierwszy etap leczenia ale tylko leki które okazały sie super skuteczne w krótkim czasie, no i rachunek kliniki za ostatni etap leczenia plus leczenie ozonem i leki , zaczęłam następna serie ozonem, zobaczymy jak tam finanse to zrobimy ulgowo oczywiście 2gą serie, świetnie działa Mam nadzieję że więcej choróbsk już nie będzie,Timo jest cudny i spokojniejszy, dalej walczymy o ogon, jest wycałowany, wyprzytulany od nas wszystkich, zadziwiające jak pozwala się podgryzać szczeniaczkom, łazić po sobie, a mały uratowany czarnulek odrzucony przez mamę śpi w jego budzie wtulony w piękną sierść, Dzisiaj w czasie mojej wizyty dwa szczeniorki przekomarzały sie dosłownie na jego grzbiecie ale on wykazał odpowiednie do sytuacji zrozumienie, jest wspaniały!!Sąsiedzi pani JADZI ZAKOCHANI I PYTAJĄ, CHYBA GO NIE ODDACIE???? Jeśli kasa dojdzie jutro, natychmiast jadę zgodnie z obietnicą zawieżć do dt i sprawdzę rachunek lecznicy, znowu wymiziam naszego gwiazdora, to prawdziwa przyjemność!!
  12. jestem spowrotem odwiedziłam Timona i rodzinkę szczeniaczków z mamunią w Gierałtowicach, po drodze znalazłam w skrzynce na listy wspaniałą niespodziankę od cioteczki pikoli, delikatnie wg instrukcji rozpakowałam i znalazłam pierwszą kaskę na Guciola!!!!! zaraz wymienię po najlepszym kursie aby nie uronić ani grosza wielkie dzięki od Gucika i odemnie 30 euro to sporo jak na początek, zaraz dokupimy drugi miodek i co potrzeba, a starczy też na wizytę w klinice jak się tylko przestanę bać jakiegoś zakażenia po drodze! moniko55 GUCIK delikatek ma paralż tylnich kończynek, ale porusza się bardzo szybko i zwinnie podpierając nimi ciało, bardzo są watłe, z kompletnym zanikiem mięśni, ale jestem optymistką , bo w mniejszym stopniu miał to też Drops/Teraz ma mięśnie jak kulturysta,(dieta i wyważone hmb!) dokładnie napakowane i twarde/ ale i lepiej i dłużej utrzymuje się na czterech łapkach, a rokowania miał słabe, muszę go za jakis czas zawieżć naszego weta do Chorzowa! NIE WIEM CZY MI SIE ZDAWAŁO CZY RZECZYWIŚCIE RAZ ZAUWAŻYŁAM ŻE GUCIOLEK PRÓBOWAŁ SIĘ TYMI NOŻYNAMI WESPRZEĆ UNOSZĄC TYŁ CIAŁA OBY NIE BYŁY TO TYLKO MOJE POBOŻNE MARZENIA!ON TAK ROBIŁ BY SIĘ DOSTAĆ DO MOJEJ TWARZY W CZASIE OPATRUNKU! jak narazie nie wiem w jakim stopniu na to kalectwo ma wpływ sam uraz kręgosłupa czy rdzenia a w jakim chodzenie jest upośledzone brakiem mięśni otaczających kregosłup i brakiem mięśni na udach, u Dropsa znaczna poprawa nastąpiła po uzupełnieniu tego mięśniowego "garnituru' wzmacniającego kręgosłup no i po poprawieniu przewodnictwa nerwowego, nie jestem wetem ale nie wydaje sie że przewodnictwo przywrócone nawet w 90 procentach bez umięśnienia nie zrobi cudu/ musze o to wypytać dr OLENDER/ Bardzo sie dziwię że DROPS akceptuje GUCIA, nie napada go z szaleńczym szczekaniem tak jak inne tymczaski nawet przez zamknięte drzwi, czy przez okono autobusu, Zawsze muszę w drodze mu zasłaniać widok każdego mijanego psa, bo tak się rzuca w tej torbie że wyglądą na rasowego pożeracza nawet owczarków może poprostu czuje Gucia słabosć i chorobę i nie uznaje go za rywala, bawi się z nim, poklepując już z cudnie umięśnioną łapą, śmiesznie tak protekcjonalnie, z góry/ Oby doszedł przynajmniej do takiej sprawności jak DROPS, a potem to już z górki, DROPS narazie chodzi na czterech łapkach machając przy tym ogonkiem, jakby się cieszył że jednak może, robi to z taką werwą i radością że w końcu pada na te kolanka, ale podnosi się i znów idzie, najlepiej chodzi jak jestem dalej od niego, nie chce chyba by go złapać i brać na ręce, tak robiłam dawniej jak był mniej sprawny i bałam sie otarcia łapek np o płyty czy asfalt, głównie u pani HALINKI na podwórku, nie łapałam go na trawie działki, więc tam chodzi teraz dłużej i pewniej, nie łapałam go w krakowskim korytarzu, długim, czystym i bezpiecznym, może dlatego tam mu tak świetnie idzie/ Obyśmy doczekali i u Gucia takich zmian!
  13. to samo wydarzyło się z moim tymczaskiem pszczyńskim , był u mnie dość długo doleczany i dopieszczany, podobne objawy i szereg wizyt u rozmaitych wetów, leczony na wychudzenie zanik mięśni, wrzody rozmaite w rozmaitych miejscah, uszy, itd ale nikt nie wpadł na to że może to być wątroba, staruszek był w dobrej formie, żwawy i wesoławy, tulił sie i spacerował ale do czasu, pojawiły się objawy i odszedł, tyle że los oszczędzil mu cierpienia, stało się to nagle/szkoda że nie wiedziałam wcześniej bo jest sporo środków na wątrobę tyle że nie wiem co może pomóc na guza, o ile to rzeczywiście na wątrobie, mam sunię tymczaskę natomiast po usunięciu śledziony z guzem od wielu miesięcy ją hołubię i wynagradzam ciężkie czasy i ma się dobrze, przy okazji leczymy wiele innych zastarzałych chorób/ jest także dość wiekowa ale trzymam kciuki by w dobrej kondycji pożyła u mnie jak najdłużej/ Nie jestem cioteczko kochana wetem, staram sie szukać nowych mniej znanych i nieznanych zupełnie form pomocy zwierzakom przy pomocy specjalnych diet i środków naturalnych z różnych zakątków świata, wiele już wypróbowałam i można powiedzieć pomogło to czasem ocalić życie zagrożone sporej ilości psików a napewno przywrócić komfort życia wielu z nich/ środki które stosuję nie moga zaszkodzić, a mogą pomóc, te najbardziej wypróbowane na moich podopiecznych czasem polecam innym / staram się unikać gdybania wetów i nie pozwalam leczyć moich podopiecznych wetom stosującym metody gdybania, próbującym na zwierzakach to co maja pod ręką ani tym którzy na byle głupstwo stosują sterydy/ Nie wiem w jakim stadium jest ten guz i czy napewno na wątrobie, spróbujcie postarać się o konkretna diagnozę, może choć się da pomóc ograniczyć rozrost guza na jakiś czas i pomóc by stał się mniej dokuczliwy/ są bardzo aturalne srodki które efektywnie regenerują watrobe nawet w bardzo złym stanie i u człowieka i i zwierzaka, ale czy pomoga w przypadku guza to juz kwestia próby, przede wszystkim trzeba wątrobę natychmiast odtoksycznić i wzmocnić może jeszcze nieco podziała, dawałabym sporo prawdziwych daktyli, zawsze to polecam bo uratowały moją wątrobę, natychmiast podawać dla regeneracji odtoksycznienie i usprawnienie Sufrin (OLEJ Z HAARLEM) kapsułki z nieutlenioną , siarką bio przyswajalną , olejek z ostropestu plamistego, na wzmocnienie psika olejek rokitnikowy po kilka kropli, preparaty naturalne ograniczające rozrost i przerzuty nowotworowe , np olejek z pestek moreli, czy wiśni, koniecznie ekstrakt z liścia oliwki europejskiej, sprawdzę jeszcze dwa preparaty naturalne czy pomogą w przypadku wątroby, ale proszę mi przypomnieć 502526010
  14. wzrusza mnie ten Hobinek, całkiem przypomina mojego od ponad 4 lat najukochańszego jamniolka miksa z krakowskiego schronu, ten typ to przeważnie milosć totalna na 4 łapinach, wracam, pomyślę jak go tu rozreklamować
  15. jestem już po tej straszliwej przeprowadzce, psiczek ma się wspaniale choć był o krok od śmierci, odwodniony i chory bardzo, na szczęście udało sie go odratować i już biega z reszta swej rodzinki pobyt w lecznicy i całokształt leczenia to koszt ok 350 zł z odrobaczniem całej rodzinki,dziś dostanę rachunki i opisy przypadku, leczenia , leków itd całe stadko otrzymało sporą wyprawkę od kliniki , każdy worek suchej karmy i puszeczka plus kubeczek miarkę, bardzo się przyda bo wiecie ze psiaki są wyjatkowo trzymane bezpłatnie, wcześniej też im kupiłam 2 kg karmy dla mamy i szczeniaków odmienne/ Najprawdopodobniej dziś się dowiem kiedy ostatecznie mogą być zaszczepione, były już odrobaczone bo to konieczne do szczepienia, koszt szczepienia szczeniorów i mamy będzie ok 135 zł, wg wstępnej oceny kliniki, mamy stały 15 %rabat na usługi weterynaryjne, super! dzięki wielkiemu sercu cioteczki Barbel uratowane zostało 7 istnień, ( śliczna sunia, 5 szczeniorków i owczarek Boluś)zabrane przec cioteczke yolanovi maluchy z mamą wyleczone, zaszczepione, inne wielkie serce Jadzi zapewniło psikowej rodzince schronienie bezpłatnie, co nie jest małą pomocą, wsparcie kliniki w łańcuchu pomocy też się znalazło z karmą, gliwicka cioteczka wsparła sesją zdjęciową na miejscu w Gierałtowicach, i napewno zrobimy następną, chyba dobra robota cioteczki?? wstawimy te zdjęcia jak sie da najszybciej, KLINIKA wspomniała że sa zainteresowani adopcją, posprawdzamy domki, są chętne do tego wolontariuszki, a formularze adpocyjne od Klaudus dotarły!!! Zaraz jak otrzymam wszystkie faktury wstawię z wielkim podziekowaniem dla sponsorki!!!
  16. Farcik jest cudnym psiakiem, jest bezpieczny i rozrywkowy, świetnie się bawi z DROPSEM, najprawdopodobniej jutro będzie mógł być zaszczepiony, dostał fajny zestaw karmy worek karmy na kilka dni i z kubeczkiem do mierzenia i puszeczkę, bardzo się ucieszyliśmy!! świetnie koegzystuje z kocikiem, a teraz gdy o nim pisze leży sobie w koszyczku i mnie obserwuje z uwagą, nie piszczy sam w pokoiki ani nie szczeka, , jak narazie nic nie pogryzł, wygląda na przyzwoitego psiczka, zastanawiam się czy go po tej klinice nie wykąpać dla bezpieczeńtwa i urody, (tej mu nie brakuje!!) mam super szampon , spytam dzis wetki czy mu to nie zaszkodzi/
  17. Powinnam być codziennie przy tak dramatycznym przypadku, zwłaszcza jak są takie dobre wiadomości !!mam ich kilka: Po pierwsze już dokonała się nareszczie i ostatecznie moje przeprowadzka, koszmar mam za sobą, więc będę mieć wiecej czasu dla moich śliczności, ze względu na psiaki robiłam wszystko na raty i stąd tak to długo trwało, ostatecznie wszystko przewiezione , i będę na bieżąco bez ciagłych podróży do Krakowa/ Gucio miał skromną sesję zdjęciową poprosiłam o to jedną z gliwickich cioteczek z dobryym aparatem, komórkowe nie były by może zbyt wyrażne, już nawet nie chodziło o same wyrażne zdjęcia, ale i o obiektywną ocenĘ jego stanu, bo ja go opatruję na okragło i stale widzę, więc lepiej by to ocenił ktoś inny / wizyta była super, sporo zdjĘć, i zostana lada moment wstawione, ja dalej nie umiem ale już jest postęp, pomogła mi też w uruchomieniu mojego nowego aparatu, dosć to skomplikowane ustawienia jak na nowicjusza! Cioteczka była pod wrażeniem stanu Gucia zanim dotarł, no i nie ukrywam że i po krótkim leczeniu, sami zobaczycie/ ranki pod wpływem wybranych leków(wybrałam najlepsze by nie przedobrzyć nakładając jedne na drugie) pięknie się zacieśniają, na obrzeżach pojawiła się nowa skórka w niektórych miejscach ok 4 mm, i zacieśnia się dookoła w kierunku środka rany i o to właśnie chodzi!!! Klejnociki zagojone zupełnie, stale pucowane i zabezpieczane nie ma tam juz rany!! Co za radosć nic go tam już nie boli ani nie piecze, a to tak delikatne miejsce!!! Ranki na stopach są już zaleczone jednej niemal nie widać a druga ma odpowiedni po leczeniu kolorek, i jest mało dostrzegalna, już go nic tam nie boli, miał też bardzo dziwne poduszeczki stópek, czyszczone i smarowane zmniejszyły obrzęk i zmiękły po pucowaniu i smarowaniu maścią tranową i olejem kokosowym, jest dobrze! Rany odleżynowe przy tyłeczku zmniejszają się , są czyściutkie, bez wydzielin, nie wymagają ich zbierania już od dawna,ale najbardziej cieszy ich zdrowszy kolor, no i ta ogarniająca obszar zraniony skórka daje powody do optymizmu , nawet ja sie lepiej czuje, pozbyłam się wszelkich obaw/ psiak zaczyna normalniej jeść, co chyba związane jest z tym że nie cierpi, od dawna nic go nie boli, pomogły ćwiarteczki pyralginy i stress out, a najbardziej genialny manukowy miód, kiedy nakładam na dokładnie oczyszczone ranki psiak natychmiast zasypia tak słodko i wzruszająco że lubię na niego patrzeć/ ranka na stawie łapki też się goi , wygląda zdrowo, przestała pękać skóra, kolor jest zadowalający, nie ma wydzielin, ale to jest pechowe miejsce i postęp możliwy tylko jak gucio śpi, i się nie rusza, to jest pechowe miejsce w ciągłym ruchu a on się lepiej czuje i biega jak szalony, trudno go na posłanku utrzymać woli za mną biegać/a to problem bo muszę wszędzie bardzo pucować i odkażać podłogę, nawet wirkonem s/ ma sporo sił bo nauczył się już nieco jeść, podaje mu co chwilkę cokolwiek aby wyrobić jakieś smaki i zainteresować jedzeniem, nie cierpi już więc jest mi łatwiej, widać to też po jego ciałeczku, przyjemniej jest go brać na ręce jak się wyczuwa że nieco nabrał ciałka, zjadł już nawet rosołki, na jarzynkach, a nie chciał początkowo nic w płynie!!, polubił (sam sie dopomina, piszczy tak długo jak jestem w kuchni aż po wielu próbach odgadnięcia o co mu chodzi, dostanie)chałki plecione krakowskie z masełkiem, dodaję mu na to miód manuka, wzmocni go napewno i pogoni nieco choróbsk/ bardzo lubi kurczaka chudego i wszelkie kiełbaski, daje bardzo dobre, gatunkowe, suszone, by mniej nieprzyjaznego tłuszczu, ten uzupełniam, olejem z oliwek, olejem kokosowym , konopnymi prawdziwym masłem które uwielbia, czasem zje biały twaróg co cieszy, i jajka, nie lubi suchej karmy, a mam nieco rojala to zapakowywuje po ziarnku w masełko/ je też makaron, zjadł grysik na rosole z miksowanym mięsem i jarzynami/ przybywa nam guciolka!! Daje dalej sporo suplementów głównie omega marine (omega 3,6,9) , drożdze piwne, i co sie tylko da, lada dzien będę mogła go zabrać na wizytę do kliniki, to i zważę to piórko, narazie się boję z tymi rankami ryzykować, przeraża mnie tylko jego aktywność szalona, świetnie się dogadują z Dropsem, i nie mogę go utrzymać w tej kuchence, sam sobie zbiega z posłanka i ma na tyle siły by otworzyć harmonijkowe drzwi, poszczekuje przy drzwiach pokoju aby go tam zabrać ale on narazie musi być trzymany osobno, sterylnie, biorę go na ręce a on mnie tak dramatycznie prędko liże po szyi i twarzy, śpieszy się bardzo bo wie że zaraz idzie spać, jak się naje i jest wysmarowany to śpi i wtedy jestem najspokojniejsza/ nie wiem kiedy wstawi mi cioteczka te zdjęcia i czy oddadzą zaszłe zmiany, nie jest go łatwo fotografować , wymaga to dużo czasu,bo to prawdziwe żywe sreberko!! Narazie jeszcze nic nie przyszło z kasiorki ale kupię co najbardziej potrzebne a potem porobię rozliczenia/ ZACZEŁAM PISAĆ WCZORAJ W NOCY ALE MI DOGO ZNIKŁO!
  18. Ja się daję zaprosić, nerwy ukojone po podleczeniu ran z powyższego banerka, ale muszę najpierw uzupełnić zaległości na dogo i wziąć oddech! Juz banerek nie powinien straszyć może tylko jako dowód ludzkiej bezmyślności , na wątku gucia opiszę i dam nowe zdjęcia!! Teraz dobre wiadomości!! Nareszcie skończyłam koszmar przeprowadzki, drops oczywiscie mi towarzyszył i był idealny/ teraz będę mogła wreszcie zająć się rozliczaniem i większą obecnością na dogo/ drops zachował się idalnie mimo ogromnego harmideru i kilku panów latających tam i spowrotem z pakami i gratami, ja też nie miałam za wiele czasu na dropsa, a on z całym zrozumieniem i pokojowym nastawieniem do wszystkiego co się działo zajął strategiczne miejsce w koszyku gościnnym i obserwował wszystko ze stoickim spokojem, nikogo nie tylko nie usiłował pożreć ale nawet nie zaszczekał/ nie miał wogóle apetytu, widac uznał że nie czas i nic nie chciał zjeść/ sam się obsłużył, wyszedł na nasz czakramowy korytarz po to by swoje potrzeby załatwić, przeszedł się i wrócił do koszyka, wgramolenie się tam to już dla niego od dawna nie problem! Pojechał z nami w szoferce ogromnego tira na nowe mieszkanie i zachowywał się idealnie, spokojnie z jego szerokim uśmiechem wpatrywał się w twarz jednego z panów, wprawiając go w zdumienie spokojem, całą drogę spędził w ten sposób!! W nowym mieszkaniu, obleciał wszystko szybciutko, nie chciał zostać na balkonie i powygrzewac się w słoneczku, znów zajął miejsce strategiczne i poprzestał na obserwacji, ale chociaż dał się napoić, o balkonie przypomniał sobie jak wyszedł i potraktował to miejsce jako toi toi !! Super bardzo się cieszę bo to wszystko znaczy że jednak kontroluje swe potrzeby i nie będzie to obstrukcja przy adopcji!! Wracaliśmy autem prywatnym jednej super cioteczki, jej mama podgłaskiwała dropsiaka całą drogę i podkarmiała, zachwycona jego spokojem, urokiem i tuszą/ drops oczywiscie te wszystkie karesy przyjmował jako rzecz naturalną bo tak się zawsze dzieje! W niedzielę pojechał ze mną i cioteczką do krakowa raz jeszcze zabrać wszystko co może się w zimne dni przydać psikom w schronie, bardzo cierpliwie przyglądał sie pakowaniu ogromniastych worów, pobiegał po korytarzu ile sie dało, zrobił co trzeba sam, w ustronnym miejscu i wrócił na posłanie oczywiscie w poblizu swej podróżnej torby/ potem został zaproszony do wegetariańskiej modnej restauracji, oczywicie do stołu z nami, bo to jedno z kilku przyjaznych zwierzakom miejsc w krakowie/ jak wysiadł z torby, biegiem poleciał do drzwi i na ulicę, tam się pięknie wysiusiał i wrócilśmy, to znowu była jego samodzielna dramatyczna decyzja, stąd taki pośpiech , nie za wiele podjadł, nie lubi przypraw ale tartę gruszkową polubił, siedział z nami przy stole i są fotki zabawne , poprosze o wstawienie/ przed wyjazdem przeprowadzkowym poprosiłam cioteczkę zaprzyjażnioną o wizyte u nas z aparatem na sesję niewielką moich tymczasków, jakieś fotki są mam nadzieję że udane, zrobiłyśmy zdjęcie z góry aby widoczna była poprawa na grzbiecie, są już mięśnie , jest grubiutki klusek, fajnie wygląda ma wielką siłę i niespożyty temperament, ale jak trzeba to cudownie spokojny!
  19. Spokojnie cioteczki, oczka jest przecudownym psem jeśli domek będzie w warszawie transport zawsze się znajdzie bezpłatny, jeśli gdzieś na południu sama ją zawiozę bez kosztów to cudo kochane i to z wielka radością!!! Ząbki to nie jest zabieg kosmetyczny i fanaberyjny kochani, to czysto zdrowotna sprawa i warto by to zrobić, postarajcie się o jakis rabat z wetami trzeba pogadac i przedstawić sytuację, ja wynegocjowałam nie tylko 15 procent rabatu ale i stałe dostawy karmy dla najbardziej potrzebujących pacjentów kliniki, a mam ich hurtowo sporo, bezdomniaczków, także ceny są różne u różnych wetów/ co do drapania, nie miała tu u mnie takiej dolegliwosći, może to być związane ze zmiana karmy, a może gdzieś po drodze złapała jakieś pchlisko, uczuleń nie miała ani niepokojów typu skórnego, może zaaplikować jej na wszelki wypadek na wszystko co dokucza bayerowskiego advokata odpowiednio do wagi, inne eksperymenty mogą jej zaszkodzić, a aby sytuacje pokarmowa np uczulenie na określony składnik uspokoić u zródła trzeba kupić kapsułki z olejkiem z wiesiołka, przydatne pod każdym względem i na ewentualne uczulenie i generalnie na wspomożenie wielu innych spraw
  20. O rany nescco, skąd ja to znam , mam te same przeżycia dramatyczne i robię rzeczy o jakie nigdy bym się nie podejrzewała, takie momenty wyzwalają w człowieku niezwykłą siłę !też Cię podziwiam bo wiem co to znaczy
  21. Cioteczko KOCUREK, byłam specjalnie w banku się upewnić swift code w porządku, Bolusiowa kaska wysłana dzis już powinna być na koncie skarbnika
  22. Siemianowicki cudowny dom odpadł z powodu poważnych klopotów w sąsiedztwie i pani która reflektowała na Timona, musiała zabrać psiaka sporego który nagle stracił dom, ale też rozpytuje, sprawdzamy dalej, może Ochojec dziś odpowie, szukamy kogos do sprawdzenis domku w NASIELSU, znacie kogoś?
  23. jestem zaraz sprawdzę jeszcze raz, musi być iban i swift taki dostałam z banku i przelew został już dokonany ale sprawdzę zaraz odpycham skrzyneczkę , nie bylo mnie cały dzień wczoraj/ Pieniążki na Bolusia przelane/
  24. tak doskakuje co chwile przy okazji wpłat internetowych, na to siusianko i wszelkie komplikacje układu moczowego iealnie działa naturalny sok zurawinowy, wypróbowałam osobiscie na moich tymczaskach z idealnym efektem, wszelkie teudnosci typu moczowego powoduja namna zanie bakterii, kwasne środowisko zapobiega namna zaniu ię i " przyklejaniu w układzie moczowym całym a szczegółnie pęcherzu/ Jak moje tymczaski z tych zagłodzonych nie miały apetytu, tak długo próbowałam rozmaitych rzeczy aż coś im przypadło do gustu, nie podawałam w miseczkach ale z ręki starając się nawet z lekkim przymusem wcisnąć nieco na próbę do pycholka, one nie znają wielu smaków z powodu wiadomego menu, zmuszone, zasmakują w czymś zawsze i potem same jedzą, teraz to stosuję z powodzeniem u Gucia, poza tym jak nie je w danej chwili, po upływie krótkiego czasu je, w ten sposób można je jakos podkarmić, powodzenia z biedaczkiem!
×
×
  • Create New...