Jump to content
Dogomania

TERESA BORCZ

Members
  • Posts

    4154
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by TERESA BORCZ

  1. Zaradzi na takie niewiadome drapanko advocate bayera oryginalny, zgodnie z wagą naszego delikwenta, nie wypada by się drapał, ma być szcześliwy i już, ten środek jest naprawdę dobry na całe multum wewnętrznych i zewnetrznych lokatorów wszelkiego kalibru, zawsze to daje psiakom przynajmniej przez 2 miesiące nic już nie mówię o radości dalej czaruję, teraz wszystko w łapach bilona!!!
  2. koszmar, coraz to bardziej niepokojace wiadomosci, , nie wiem czemu weci tak szybko i łatwo szafuja diagnozowaniem nowotwora, trzeba te wyniki jak najszybciej podesłac do naszej kliniki i oni to skonsultuja juz napewno bezbłędnie, podałam maila ale tam ma by c jeszcze chyba kreseczka między klinika i knurów jak by juz była diagnoza to wiadomo co robić!!! Nie zostawimy biedaka chorego!!!
  3. Mam bardzo zaprzyjażnioną klinikę, dostaje u nich sporą zniżkę na usługi oficjalnie i na stałe, ale niepficjalnie pomagają jeszcze bardziej z racji tego co robimy dla psiaków, nie obawiam sie że to będą kokosy, rozmawiałam jeszcze raz z kliniką i potwierdziła kolejna wetka że najsensowniej zrobić te sterylkę z badaniami przygotowujacymi, bo same badanie hormonalne są drogie, a sterylka i tak byc musi, jeśli się coś zmieni to super, a jak nie to dalej pomogą nam szukać / narazie jest dobrze , kudełki się wzmacniają, dostaje sporo przydatnych rzeczy,ma apetyt i robi się z dnia na dzień coraz bardziej domowa/ na zabieg trzeba poczekać aż minie nieco czasu od początku cieczki, jestem w stałym kontakcie z kliniką,
  4. Troche mnie nie było bo moje dwa psiaki przejęły wirus od Guciolka, dobrze że już to przerabiałam więc poszło z zastosowana metodą szybko i sprawnie, cieszę sie że to tylko był wirusek taki nie za bardzo grożny a nie śz tych masywniejszych, ale natyrałam się co niemiara, aby wszystkie zabezpieczyć/ Zyczenia SECI zza oceanu się chyba zmaterializowały, Guciol daje sobie świetnie radę, dużo wyłazi ze swojego legowiska, nie chce juz byż sam,zwłaszacza jak mnie nie widzi, musze bardzo uważać by go nie nadepnać, tak niespodziewanie się pojawia pod każdymi drzwiami, ostatnio zawalczyl o swą panią z stałym domownikiem jamniolem Lilu, ale się rzucil z zębolami na rywala!! dobrze że zdążyłam!!Daje czadu, zazdrośnik! Najtrudniej mi bylo zrobić kilka fotek komórka bo mały się dobrze czuje i już nie tylko wymaga opatrunków i ekstra podtuczania ale domaga się wręcz nieustannej atencji i zabawy/ Jak się zbliżam do niego dokonuje niezwykłych akrobacji, przekręca się na wszystkie strony, macha 4 kończynami, dwie mi podaje, wciska niemal w dłonie i jest tak ruchliwy jak największy adehadowiec/ Próba sfotografowania ostatniego etapu gojenia się ranek zajęła mi pół dnia, zrobiłam chyba z 40 ujęć i ledwo do akceptacji będzie zaledwie kilka, poproszę znowu jedną cioteczkę o pomoc,we dwie będzie łatwiej z tym sreberkiem, ale narazie wstawimy to co mam, poleżał chwilkę spokojnie tylko przy fikcyjnym opatrunku, bo do tego jest przyzwyczajony, przyniosłam koszyczek z lekami, buteleczki watki i wtedy poleżał wyciągnięty jak zwykle do opatrunku, zapamiętał cwaniaczek że mu to przynosiło ulgę/ Najpiękniejszy etap zabawy w tej "sesji" to uporczywy zwis z fotela w pozycji nietoperzowej, no i taki jest nasz Gucio, mimo wszystko to cieszy bo oznacza poprawę!!!
  5. nie byłam u Timona kilka dni, chyba od środy bo Guciolek mial problem z oskrzelami, i co gorsze zaraził się mój osobisty królewicz domowy i Foksik, to jakiś cholerny wirus i natyrałam się by ochronić resztę i zmiesć choróbsko natychmiast, udało się ale bałam się by nie zawlec Timowi i reszcie,za to przygotowałam finanse ( apteka i klinika) i szukam, kogoś do wstawienia jak najszybciej, zawiozłam Timolowi leki i tylko z żalem popatrzyłam z daleka by go nie zawieżć, bardzo już tęsknie i pojadę w niedzielę!! lecę na bazarek!
  6. Nie było mnie trochę na dogo z powodu zapalenia oskrzeli u Guciołka, bardzo mnie przeraził pokasływaniem ale już opanowane choróbsko! Nie wiem czy już mam się cieszyć i skakać z radości czy poczekać na wizytę poadopcyjną??? Będzie wkrótce bo blisko!! Farcik miał farta i piękniś znalazł domek dzięki Guciołkowi!!! :multi::multi::lol:Zaprezentowałam go pani technik weterynarii z naszej zaprzyjaznionej kliniki i wpadł jej w oko/ Psiak będzie w domku w dobrych warunkach u poważnych ludzi w Mikołowie, jak narazie oczarował wyglądem ale najbardziej zachowaniem, jeśli będzie tak grzeczny i spokojny jak u mnie i w czasie prezentacji to można być z niego dumnym!!! Robiliśmy zdjęcia w czasie prezentacji, może uda mi się je jakoś wstawić, poprosimy też o nowe z ds!
  7. nie mam sił, tyle tych złych wiadomosci, tak boli wiesc o Duszku, a tu znowu mamy Kubusia!!!
  8. No, sukces przestał pokasływać!!! Bardzo się bałam bo nie miał szczepień, a to tylko mały wirus, po antybiotyku , syropku, miodzie manuka oraz srebrze koloidalnym przeszło, zanim zużył dawkę antybiotyku, ale daję dalej, przerywanie dawki nie jest dobre/ fakt mały ma Gunio żołądeczek ale staram się go rozepchać, bo jest dramatycznie chudy, nawet po tych kilku dniach frykasowych, dziś już zjadł więcej niż zwykle, a i rosołek cieplutki, tłuściutki na te oskrzela wypił/ mam dobrą wiadomoćć, chyba znalazłam całkiem niedaleko w Orzeszu basen z bieżnią dla takich psiaków do ćwiczeń rehabilitacyjnych w wodzie, podobno horrendalne ceny ale popytam może specjalna taryfa będzie dla gucia, resztę u pani halinki zrobimy jak tylko się wzmocni/
  9. Stale czekam na decyzję domku, wygląda przyzwoicie , psiolubnie, ale musi być jednogłośna zgoda wszystkich domowników, ten psiak i tak już za dużo przeżył nie można narażać go na niepewność, bardzo mi na tym domku zależy ale nie naciskam/ farcik to bardzo spokojny fajny piesek , byłam z nim wczoraj w klinice i budził podziw swym grzecznym zachowaniem i taką powagą, jakby starego doświadczonego psiaka, w autobusie tez był super, oglądał w skupieniu okolicę/ czekam/ niepewność nie jest miła ale i to trzeba przeczekać/
  10. Bardzo to smutne nie zdążyłyśmy, co właściwie jest mikuni? Trzeba podawać te pro i prebiotyki razem, nalepiej się sprawdza nutriplant, leki można pakować nie tylko w pasztecik, lubia też masełko prawdziwe, takie ciut twardawe nie wypluje napewno, podawałabym zapakowany w jedzonko len mielony odtłuszczony i z kurką lub innym mięskiem najlepiej wołowym chudym kapsułki la pacho z zielarskiej apteki, w całosci lub wysypane na jedzenie, to dosc dobrze zwalcza paskudztwa w organiżmie, cioteczki na ból nie podawać nigdy ludzkich leków, zwłaszcza paracetamolu, podaje się z konieczności jak nic nie ma pyralginę, polecone przez fachowców i sprawdzone wielokrotnie/ jeżeli je miesko kury to Dobry znak, można dla wzmocnienia podawać zupki zagęszczone tak by sie nie lały mocno łyżeczka na przód jezyka, ona to poda dale, uważać by nie dać dalej i psinka sie nie zaksztusiła, zupkę zagęszczać jarzynami i mięskiem zmiksowanym,
  11. ja mu podaję w zwiazku z obawa o tę nadwrażliwość wszystko co to zlikwiduje, najbardziej liczę na siarkowy surfin i oleje oraz drożdze piwne, będzie dobrze, to co na banerku to już przeszłość, ranki są wielkości ciut mniejszej od paznokcia na małym palcu dłoni, nie daje mu żadnych antybiotyków odkąd u mnie jest a ta mini dawka od wczoraj będzie dziś wspierana pro/prebiotykiem, zresztą wiele je i to z dodatkiem lnu mielonego/nie damy się spadkowi odporności! własnie wróciłam z kliniki ze szczeniorem, Gucio na dzwięk klucza w zamku wyleciał z kuchenki na korytarz mnie powitać, no coś tam po drodze zrobił objawiając radość, usiłował podskakiwać a że to nie było zbyt efektywne, poprostu znowu usilował podniec tyłeczek, zaraz się biorę za wieczorne zabiegi i podkarmianko, on już zaczyna grymasić, Hills jest be, nie tknał tez jajecznicy na czystej, oryginalnej oliwie z oliwek! widać sie do dobrości juz przyzwyczaił i wie co chce!!!Z makaronowej, z wielu składników potrawy, wybrał tylko mięsko i kiełbaskę, inne psiaki wylizały wszystko do połysku!
  12. mam butelkę glukozy 20, kupionej dla was właśnie na apel Dogo07, rano jadę do KRAKOWA, może się przyda, poczytam watek, nasza wetka czeka na wiadomosci o małej może coś poradzi/
  13. boże co to za koszmar z tą hodowlą ? na śmietniku????
  14. dziś jest dobry dzień, już mam 3 szcześliwe wiadomości o psiakach, oby wiecej !!!LUNA cudownie trafiła, to dobrze chyba że nie zna kontaktów z paniami, bo z panami to jej się chyba żle kojarzy, będzie szczęśliwa, trzeba jej dać czas do spokojnej obserwacji, podając smakolyki nie z ręki ale na talerzyku ,na dystans, ona sama podejdzie do nowej przyjaciołki jak sie poczuje bezpieczna, miałam takich kilka na dt/ A co ze szczeniaczką?
  15. Nie napewno nie grzyb, pojawiło sie w kilka minut,mogę sie mylić, ale podejrzewam że sam się tak wyskubał w nocy, bo musiałam się pewno zdrzemnąć, on wychodzi się załatwić z posłanka ale musiał przysnąć tak jak i ja, zawsze jak sie nieco zapaprze moczem wylizuje pieczolowicie i drapie, dlatego staram się go natychmiast obmywać tym oliwkowym mydełkiem, pewnie go to piekło, narazie jest dobrze zaopatrzony ale obserwuję to miejsce i pooglądałam dokładnie co się wszedzie dzieje, jest na bieżąco smarowany i propolisem i kokosowym olejem i odkażany herbacianym olejkiem, nie dopuszcze by się coś działo, to nadzwyczajna niespodzianka, jak by co o wet życzliwy obok, może z niedozywienia ma taka wrażliwa skórke i też to moglo byc przyczynaże powstały te odleżyny, dobrze że ma to legowisko, bardzo dbam by bylo zawsze czyste i pachnace i legowisko i zmieniane codziennie przykrycie na ciałko/
  16. Już rozsyłam wici! A tu dopisuje też dobra wiadomosć, mam obiecane ostatnie dostępne zdjęcia psinki ale na to musimy poczekać/ Czy pamiętacie cioteczki śliczną psinkę w kolorze jesieni, maltankę z wielkim guzem na brzuszku? Była u mnie na dt, a potem pojechała ku naszemu żalowi do fundacji KOCI ŚWIAT/ kontaktowałam się z fundacją by zapytać o zdrowie suneczki , byla po operacji i w dobrym stanie! Dziś zadzwoniłam ponownie by spytać o jej losy i dowiedziałam się że żyje, ma się dobrze, wyadoptowana do sprawdzonego, dobrego domku/ Nowa pani aby sunia dobrze sie zaadaptowała w domku wzięła dwutygodniowy urlop i żyją sobie szczęśliwie! ODETCHNEŁAM Z ULGĄ!!!
  17. zawiozłam pani Jadzi kaske a Timowi zestaw leków, jade tam dziś sama zacząc sią tym ogonkiem zajmować może cos poczaruję, narazie się bardzo martwię bo lobuzowaniu psiak z ogonkiem nie ma końca, wymyśliłam nowy fortel może się uda? Dalej szukamy odpowiedniego domku, jak tylko kasa do mnie napłynie wpłacam, narazie wylozyłam na wet klinike i leki i pusto w kapsie, wstawie rachunki jak znajdę pomocnika sama nie umiem dalej!! Pisałam juz chyba że ze szczeniakami koegzystuje wspaniale, na wszystko im pozwala ale kotów raczej nie lubi!!! MUSI IŚĆ DO DOMU BEZ KOTÓW!
  18. To najcudowniejsza wiadomość dla mnie o BINGU, bardzo mi los tego psiaka leżał na sercu, to mój ulubieniec, podpieszczany, podkarmiany i wyprowadzany z wielką przyjemnością a bardzo długo nasza króweczka mimo swych wielu przymiotów nie mogła znależć domeczku, udało się na naszej imprezie choć niektóre z cioteczek nie były przekonane co do pana nowego / Ja zobaczywszy jak ogromnie się rozpromieniła twarz tego człowieka na widok dowiezionego na specjalne życzenie psiaka z boksu byłam pewna co do jego losu, Ten pan przez moment wyglądał jak by słońce zapłoneło mu w sercu!! Oczywiście wypytałam o wszystko pana i rodzinę już wcześniej i byłam spokojna, a najbardziej rozczulające było ile ten pan czekał na słońcu na swego przyjaciela/ Bardzo chciałam natychmiast po adopcji pojechać i sprawdzić czy mnie nie zwiodła intuicja, zwłaszcza wobec wątpliwości innych, ale zajęły się już tym nasze cioteczki i zrobiły mi wspaniałą niespodziankę, oby takich więcej/ Wielkie dzięki Ninko za wspaniałe wieści i fotki, balsam na serce!!!
  19. ja wczoraj już nie dałam rady wpisać co trzeba, padłam po całym aktywnym psikowym dniu, dzisiaj poproszę koleżankę by wstawiła jak znajdzie chwilę czasu to co już mam na wątek Guciolka Wczoraj Guciolek pokazał co potrafi, to już nie jest dzięki Bogu ten rachityczny słabiutki cień psiaka ledwo trzymający się na nogach tak dał czadu że oniemieliśmy z wrażenia, miał siłę nadzwyczajną, nie mogliśmy go w trzy osoby utrzymać do zrobienia rtg, tak się wyrywal i gryzł, ale się udało, wszyscy z Guciolem na czele byliśmy zgrzani jak przy drwalce/a mimo wszystko trzeba było bardzo ostrożnie by nie zrobić mu krzywdy no i pole manewru było maleńkie przy tym ciałku/ Przy ułożeniu bocznym kręgosłupa piersiowego i lędzwiowego rtg wykazał wyrażnie zwężenie szpary przestrzeni miedzykręgowej między Th 2 i Th3 oraz Th 11 i Th 12, a także zaostrzony rysunek oskrzelowy To te oskrzela mnie zaniepokoiły i przyśpieszyły temin badania, na szczęście to nic bardzo niebezpiecznego ani zaawansowanego, droga leczenia podjęta natychmiast okazała się słuszna, do moich domowych szybkich metod (rosołek skrzydelkowy, miód manuka, Fleegamina)doszedł jeszcze antybiotyk Synergal 250 mg x 50 3 tabl do podawania 2 razy dziennie po 1/4/ Syrop Flegamina utrzymany także we wskazaniu wetki 2 x dziennie łyżeczka, jest dobrze, nie kaszle ale dla pewności i eliminacji całkowitej kontynuujemy i sprawdzimy wkrótce/ Po przyjeżdzie psika nie było szans go zważyć ale miał wagę mniejszą od piórkowej, przytył sporo, jest już co potrzymać, ale i tak za mało na jego kondycją waży 5,4 kg, w badaniu klinicznym wetka stwierdziła że skóra jest dobrze nawilżona, napięta ale stan odżywienia nadal słaby, przed nami wyzwanie na 24 godziny na dobę ? Wiek określony na 3 lata 9 miesięcy, sugerowane oczyszczenie ząbków, są ładne zdrowe, nie starte ale kamień nazębny szkodliwy i powoduje przykry zapach, Odleżyny w ok guzów piętowych i kulszowych w stanie ziarninowania i naskórkowania, bez wysięku zapalnego, przewidywany wet, czas gojenia ok 1- 2 tygodni/ to ogólny raport nieoficjalnie stwierdziła wetka że rany są ślicznie zagojone / ja uważam że tydzień mi wystarczy by zakończyć całkowicie z ranami ! Jak widać w raporcie nie ma wzmianki o otarciach i odleżynach na łapeczkach, bo nie ma po nich śladu, ani na klejnotkach, tych też nie ma!! JEŚLI CHODZI O PARALIŻ: Nie wydawało mi się że on podnosi kuferek, nie zmuszałam go do tego jeszcze w obawie o ból przy ranach, ale sam to robił, nie było to przywidzenie związane z moimi marzeniami!! wetka stwierdziła u Guciołka obustronny spastyczny niedowład kończyn miednicznych, przy niewielkiej pomocy jest w stanie utrzymać się na łapkach w pozycji stojącej, merda ogonkiem (kontroluje!!!) prawa kończyna tylna - czucie głębokie i odruch zabierania zachowane lewa tylna kończyna czucie glebokie zachowane, brak odruchu zabierani , odruch kroczowy zachowany TAKIE SĄ WIADOMOŚCI, ja uważam ze świetne i dają wielką nadzieję, ja dołożę wszelkich starań niezaleznie od czasu jaki to będzie wymagało ani środków by ta nadzieja się zmaterializowała! zalecenia wetki są leczenie miejscowe - jak do tej pory, wszystkie zastosowane środki zaakceptowane jak najbardziej, jako skuteczne, ćwiczenia bierne i masaże, stawianie na piłce lub gąbce, zobaczymy czy damy radę zaaplikowac mu kilka wizyt w gabinecie rehabilitacyjnym pani HALINKI, zawioze tak jak DROPSIKA w torbie autobusem/ Autobuskiem pojechalizmy do kliniki, z poczatku się bał ale w drodze powrotnej z zaciekawieniem ogladał co mijał, wystawiajać nochalek z super cieplej torby,(pikowanej psikowej) byl bardzo opatulony w trosce o te oskrzela! leczenie inj: mligamma N 1/2 amp oraz Nivalin 2,5 mg 1///2amp, wit B complex 1 x dz 1 tabl zapisane ma Gucialski także w probiotyk 2 x dziennie 1 tabl rutinoscorbin 1 x dz 1 tabl , dużo wit C z rutyną pojawiły się plamki wyłysiałe na boku 2 obok siebie i jedna malutka na karku, nagle i niespodziewanie, ale to nie jest dla nas przerażające , damy sobie radę, juz zaaplikowałam czyszczonko tych miejsc, odkażenie i leczenie sprawdzonymi środkami/ Narazie dokąd są ranki nie ma mowy o szczepieniach ale postaram sie to umożliwić w najbliższym czasie! Gucio ma zaaplikowanę 1/2 tabl na odrobaczenie Zipyran a połowa na drugi etap! Chciałam koniecznie bayerowski ADVOCAT, ale w związku ze stanem skóry nie dało się, a szkoda bo to zabezpiecza totalnie przed wszystkim na i pod skórą! Wszystkie leki naturalne i supplementy jakie stosuję zostały zaaprobowane ( miód manuka, balsam szostakowskiego, propolis aerozolowy i normalny, maść propolisowo aloesowa, Sufrin, drożdze piwne , olej kokosowy i konopny, olejek z drzewa herbacianego) Gucio miał tez obciete pazurki, aby nie histeryzował, głaskałam go po łepinie i przemawiałam o jedzonku, cały czas zaoszczędził nam piszczenia , i wyrywania ale pięknie na te mowy machał ogonkiem, , czyli super czucie i przekazuje impulsy prawidłowo/ Rachunek mamy piękny, baaardzo ulgowy, bo mam nieco pomocy dla ratowanych bezdomniaków w ciężkim stanie za wszystko zapłacić mam tylko 49 zł łącznie z rtg!!!!za o wiele skromniejszą usługę dla Dropsika zapłaciłyśmy 150 zł, poprosze tez ciotecke katowicką , hebanową może nas zaopatrzy jak zwykle w Nivalin 2 x i milgamma N 1 x przed wizytą w klinice Guciolek miał też wypucowane uszka, na szczęście są czyste bez lokatorów! Tyle na dziś, chyba sa jakies powody do ulgi a nawet radości!!!
  20. cos dobrego kroi się dla Farciczka, trzymam kciuki, a teraz lecę na bazarek! Klaudusku doszły te FARCIKOWE mmsy? choc zedwa trzeba by wstawić, zrobie jeszcze nowe!
  21. Byliśmy w klinice, Gucio przebadany dokładnie, kaszelek na szczęście nic strasznego, dostalismy leki,wiadomości superowe, jak nie zasnę po wyprowadzeniu psiaków opiszę co wetka powiedziała i napisała, a potem poproszę o wstawienie karty informacyjnej wizyty i wyniku rentgena z zaleceniami, BARDZO SIE CIESZĘ!!!! RANKI CUDNE I PROGNOZY GUCIA TEŻ / Mam też fakturki/ Pędze na te spacery!
  22. no jakoś się pomału odnajduję we wszystkich zaległościach na dogo, zawsze najważniejsze są psiaki a potem informacje i reszta, cioteczka hebanowa ma rację, wszystko co było do zrobienia aby sunie zapewnić w miarę normalne życie w zasadzie zostało zrobione, czas zająć się hormonami/ zabrałam wszystkie wyniki suni , oraz opisałam z detalami sprawę PEREŁKI W naszej nowej, zaprzyjaznionej klinice, gdzie nasze psiaki mogą zawsze liczyć na specjalne traktowanie/ nie było tam nic co budziło by podejrzenia co do choroby powodującej to jej łysienie/myślałam o tych badaniach hormonalnych, ale jak zwykle nasze lekarki poradziły mi narazie poprostu przeprowadzić badanie przygotowujące małą do sterylki, bo to i tak trzeba zrobić, i wtedy okazałoby się czy po sterylce stan ulegnie zmianie/ Jestem w zasadzie umówiona i nie bardzo mam odwagę , bardzo się boję by nie wyszły jakieś niespodzianki/ co do stanu suni to jest bardzo wiele pozytywnych zmian/ nie dostaje żadnych leków, zwłaszcza antybiotyków,jest napewno jasny obraz sytuacji/ daję tylko melatoninę, dostaje wszystko co usprawnia organizm i uodparnia na wszystko co się da ale ze środków naturalnych, oraz specjalna dietę/ wg moich dość skrupulatnych obserwacji narazie z pęcherzem mamy spokój, pęcherz działa w miarę normalnie, PEREŁKA robi spore kałuże ale też je sporo rozmaitych zup, no i w miarę normalnie pije/ wg mnie mogłaby lepiej załatwiać się częściej i mniej ale taka już teraz jej "uroda" robi to 2 razy dziennie i potężnie, mocz nie wykazuje narazie żadnych anomalii, ale może dobrze by było zrobć badanie/ brzuszek ma normalny, nic nie wskazuje na zaleganie moczu/ Wypróżnia się regularnie, bez opóżnień i rezultat nie budzi podejrzeń co do stanu jelit i wogóle przewodu pokarmowego/ Te dwa aspekty mamy raczej uporządkowane/ Problem jest na spacerach, musze z nią wychodzić w porach gdy nie ma zbyt wiele ludzi, psiaków i pojazdów, bardzo sie boję aby ze strachu się nie wymsknęła z obróżki, ale i nad tym pomału popracujemy, może na działce/ Mam teraz dwie takie bojące się agregatki, Lisunia to wogóle jak zobaczy drzewo to kładzie się płasko i ani rusz, przypomina to jej las, a las kojarzy się tylko z wnykami w których umierała kilka dni/ BARDZO BYM CHCIAŁA WIEDZIEĆ CO SPRAWIŁO TEN KOSZMARNY STRACH PEREŁKI, to niewiarygodne, najdłużej trwało u mnie przyzwyczajanie psa do normalnego życia 2 tygodnie, a tu??? Biedna malizna! Bardzo mnie cieszy apetyt suni, bo to tez oznaka lepszego stanu zdrowia, każdą wielkaą michę gotowanego jedzonka zje natychmiast, lubi dosłownie wszystko, ale woli bym się jej nie przyglądała, potem pochrupie nieco suchej karmy z wyższej półki na podwieczorek, a rano zawsze ma żółtko z suplementami (drożdze piwne, sufrin, omega marine, olej kokosowy i konopny plus nieco soku żurawinowego) Ze skórą problemy większe raczej nie dokuczją, uporczywy łojotok, tłusty nalot na skórze i chrosty, zniknęły, a nawet gdyby sie pojawiły wiemy już co robić, Ogromne, dziwnie zabarwione płaty skóry , przypominające łupież(co to za łupież którego płatek ma ponad 5, 6 mm w kwadracie???) nie pojawiają się więcej, co mnie ogromnie cieszy gdyż nie muszę stale tego wyczesywać, dla higieny i zdrowia, co tam w tym się gnieżdziło , mamy to za sobą/ Brzydki zapach skóry, zniknął, nie ma go nawet wtedy gdy nie jest nasmarowana kokosowym lub innym z jej olejków, jest ją przyjemniej wziac na ręce/ Sporo też przybrała na wadze/ Mnie bardzo cieszy fakt że nieco zmienia sie jej psychika/ Teraz ma już jakaś wolę własną, sama decyduję gdzie chce być, nie leży juz na jednym miejscu, starając się zniknąć z widoku całego świata/ Odeszła bezpowrotnie z korytarzowej szafeczki, lubiła bardzo duży pokój, ale tam miała za mało swobody, i bała się nieco poruszać po pokoju swobodnie, przemykała się jak myszka ogromnie szybko wzdłuż ścian do swego kącika/Teraz jest sama w innym pokoju, tam ma wygodne legowisko, ale posiaduje na nim tylko w czasie posiłków, sama sobie pościeliła piękną wełniana pelerynkę, cieplutką i puszysta w kąciku przy kaloryferze, wychodzi stamtąd natychmiast na moje powitanie, da się nareszcie brać na ręce i pogłaskać, sama nie ucieka ale czmychają jej oczy, stale jeszcze przerażone, choć przecież jest jej tu dobrze/ Jak się jej zdaje że za długo jest sama, podaskakuje do szyby z wielką energią i szczeka dość donosnie, wogole szczekanie PEREŁKI to u nas nowość, może już nareszcie się zaaklimatyzowała i zacznie to okazywać , narazie to sie objawia głośną reakcja na dzwonek domofonu czy telefon/ Z daleka też wyczuwa jak każdy normalny psiak kiedy wchodzę do domu, muszę biegać się z nią przywitać, by ją nieco uciszyć, ale podbiega do mnie i ucieka, kilkakrotnie a z w końcu tak śmiesznie się do mnie podczołguje, to juz sukces u naszej dzikuski/ W tym tygodniu muszę się wreszcie zdecydować iść z nią na te badania, zrobię wszystkie jakie zasugerują nasze miłe wetki i jeśli stan będzie pozwalał bierzemy się za zabieg/ Dziś full service w klinice miał koniński Gucio! Jest wielka poprawa i wielka nadzieja na wyzdrowienie!
  23. mam umowy, aż tyle nie wyaadoptowuję tych cudności, ale może i to się zmieni!!:shake: no to piszę pewne informacje,:lol::lol::lol: szczeniorek piaskowy został szczęśliwie wyadoptowany go gliwickiej rodziny!!!!:multi::multi::multi: Dobry początek!! Może będą jakieś fotki od rodziny a jak nie to dopiero w czasie poadopcyjnej wizyty! A tam, cieszę się jednak ogromnie, :multi::multi::lol:piaskowa suneczka jedynaczka ma bardzo dobry domek także w Gliwicach, w ścisłym centrum miasta Dwa pięknisie, czarnulki błyszczące do wzięcia, zdrowe i z książeczkami zdrowia, zaszczepione na wirusówki czekają dalej!!
  24. Trzymam kciuki, chyba dziewuszeczka piaskowa jako pierwsza znajdzie dom!
  25. A ja dostałam przekaz od cioteczki Kocurek na bolusia 5 euro, bank wymienił i potrącił 8 zł jest więc 13,18 zł /zaokrĄglam do 15 zł i jeśli cioteczka kocurek wyrazi zgodę to te pieniążki wykorzystamy na innego pszczyńskiego psika pod naszą opieką, oczywiście napiszemy dokładnie cel na jaki zostały przeznaczone i dla jakiego psika?
×
×
  • Create New...