Boję się, że cieczkę dostanie lada dzień (lub ją ma). Nie bardzo sobie wyobrażam jej z cieczką u Jamora, czasu na zabieg nie ma bo święta i nowy rok. Wiem, że hormony to ingerencja, ale trzeba się jakoś zabezpieczyć. U Lilutosi same kastraty, a więc troszkę lepsza sytuacja. Sama nie wiem, a jakieś inne propozycje? Miałam cichą nadzieję, że do nowego roku da się przetrzymać.