Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Dziś wet wyciągnął tak z centymetr drenu, chlusnęło krwią, bo wcześniej nie miała ujścia, gdyż krew na wystającym końcu drenu zakrzepła. Bardzo dobrze, że właśnie nie zapada się ten oczodół, ale jest podpuchnięty i wypełniony. Nadmiar wyjdzie, a powoli będzie ziarninować. W poniedziałek rano przed pracą pędzę do weta na antybiotyk i kolejne oględziny. Nie będzie lekko, bo to termin oddania ważnego sprawozdania, którego 20% muszę jeszcze z kimś kończyć w pracy, wypadł też pogrzeb, a wieczorem zdjęcie szwów Otiego, więc dzień szaleńczy. Parę fotek biedniusiej Joguni: [IMG]http://img801.imageshack.us/img801/2097/jjj1.jpg[/IMG] [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/9972/jjj2.jpg[/IMG] [IMG]http://img23.imageshack.us/img23/192/jjj3y.jpg[/IMG] Ogonek dziś jeszcze podkulony, ale już sama wyszła dziś spod biurka w porze jedzenia, nie trzeba było wołać i zapraszać. Była też troszkę na ogródku, też wyszła sama, choć po dłuższym namyśle, nie tak jak kiedyś równo z psami. Nie liże mnie już, ani nie podchodzi do mnie. Trzeba będzie znów cierpliwie czekać na ocieplenie relacji.
  2. Będziemy razem miały szpital. Oti do poniedziałku w kołnierzu, a Joga chyba baardzo długo. Jutro będę trzymała kciuki za Twoje dziewczyny.
  3. [quote name='filodendron']Proste nie jest na pewno ;) Z podlikowanych przez Lis materiałów lekko zafrapował mnie np. ten kawałek z wywiadu z Okarmą: [...] [I]W końcu, a może przede wszystkim, sądzę – choć uda się to dopiero po pokazaniu myśliwym jakiejś perspektywy pozyskania wilka – że będą oni w stanie skutecznie ograniczyć w swoich szeregach nielegalne działania przeciwko tym drapieżnikom. Oczywiście, zawsze się one będą zdarzać, ale jeżeli będą to przypadki sporadyczne i surowo napiętnowane, a nie (jak obecnie) zjawisko właściwie nagminne i raczej niepotępiane – to będzie to bardzo konkretny wkład do ochrony gatunku.[/I] Czyli co? Pozwólmy kleptomanom, zamiast posłać ich na terapię, kraść cukierki i gumy do żucia - może powstrzymają się od ściągania z wieszaków kosztownych koszul i sukienek :D Wiecie co mi to trochę przypomina? Stanowisko średniowiecznego kościoła w sprawie burdeli :D - są potrzebne, nawet kapituły i zakony mogą je organizować w celu ochrony uczciwych kobiet i dziewcząt. Lepiej, żeby myśliwy, ups, mężczyzna, wyładował swoje nie do końca mieszczące się w regułach żądze z prostytutką, niż skalał swymi haniebnymi potrzebami świątobliwą ochronę porządku, znaczy - małżonkę :D :D[/QUOTE] Filodendron, dokładnie. Żenujące że to ci sami ludzie kłusują, którzy będą odstrzeliwać legalnie, co jasno wyraził Okarma mówiąc, że teraz kłusownictwo jest nagminne i raczej niepotępiane, a jak myśliwym da się możliwość odstrzału to nagle będą w stanie skutecznie je ograniczyć w swoich szeregach. To co, teraz nie wiedzą, kto kłusuje, a jak dostaną prawo do odstrzału, to już będą wiedzieli i to ukrócą? Przyznanie tego i użycie tego jako argumentu za odstrzałem jako "konkretnym wkładem do ochrony gatunku" jest moim zdaniem po prostu śmieszne, że nie powiem, żałosne, zwłaszcza w ustach naukowca.
  4. [quote name='malawaszka']Marako jak Jogusia dzisiaj?[/QUOTE] Dziś w końcu wyszła z nami na zewnątrz. Wczoraj nie chciała. Nawet dochodziła do progu drzwi, ale wracała. Może już zacznie się poprawiać. Je, a to najważniejsze. Niestety trochę się cofnęła w socjalizacji, tak o 2 tygodnie. Wygląda biednie, pyszczek po podgoleniu zrobił się mikroskopijny. Dziś porobię foty (wczoraj wróciłam z pracy do obsikanego domu, zanim ogarnęłam przyszła dziewczyna na korki, a później było już ciemno). Tak około południa pojedziemy do weta, zobaczymy czy wszystko przebiega zgodnie z planem, dostanie leki i ... do następnego razu.
  5. Cudo, była śliczna i jest śliczna... choć trochę w innym stylu.
  6. W nocy oko podpuchło, wet mówił, żeby przykładać chłodzący kompres, jak będzie obrzęk. Ale cóż, w nocy spanie, rano o 5:00 pobudka i szybkie ruchy, żeby ogarnąć towarzystwo i zdążyć do pracy. Zero czasu na kompresy. Jogusią zajmę się dopiero wieczorem. Ale na pocieszenie: ładnie dziś już jadła śniadanko, więc chyba czuje się w miarę dobrze, . Jutro zapewne też wyjazd do pracy, bo może w domu nie otworzy mi się baza danych przeniesiona na gwizdku i będę musiała wprowadzać dane do bazy na kompie, na którym powstawała, a nie na laptopie. Trudno połączyć dbanie o psiaka z pracą, niestety. Ten dren jest bardzo długi, wypełnia oczodół, a wyjmowane będzie po małym kawałeczku, więc zapewne potrwa parę tygodni. Nie wiem, ile. Duży obszar musi zostać pokryty tkanką łączną, więc jest to proces rozłożony w czasie. Jutro popytam dokładniej, jak on to widzi.
  7. Moje miały w ubiegłym roku zapędy do jedzenia kup i innych tego rodzaju specjałów, ale jakoś na szczęście im przeszło (podawałam rumen tabs przez jakiś czas). Niestety susza w domu się skończyła. Ale nie dziwię się, bo on jest tak nakręcony na Hondę, że przemianę materii ma na 300% obrotach. Chyba po prostu produkuje więcej i szybciej siki, niż ja mogę nadążyć wyprowadzać. W nocy przez 6 godzin są 2-3 duże kałuże, w dzień, jak jestem w pracy, też 2-3. Znowu chałupa śmierdzi. Męczy go też kołnierz, bo chyba swędzi go gojąca się ranka.
  8. Nie wiem, jak rozdzielić obie rzeczy. 300 zł, jeszcze dojdzie coś w sobotę (antybiotyk i środku p/bólowe). Podałam na AS 240, bo tak myślałam, ze kosztowałaby sama sterylka, ale może kosztowałaby mniej, pamiętam, że z Bajkę chyba wzięli 280, a Joga mniejsza, to oszacowałam na 240. Więc jak wymyślę/wymyślisz, jak to rozdzielić, to resztę pond sterylkę wet wpisze na drugą fakturę.
  9. Jest zaopatrzona do soboty, a w sobotę jedziemy do weta, na usuwanie kawałka drenu, opatrzenie tego, kolejny antybiotyk i następne środki p/bólowe. Niedziela - Oti będzie 10 dni po zabiegu, na zaleceniach data ta jest oznaczona jako końcowy dzień noszenia kołnierza. Ale nie wiem, co ze zdejmowaniem szwów, muszę jutro zadzwonić spytać, bo i od kastracji Otiego mają zamknięte w niedziele. Może są rozpuszczalne? A może zdejmą mu je w sobotę? Jak nie to do poniedziałku będzie jeszcze się męczył w tym plastiku.
  10. Jestemy, Jogusię ulokowałam pod biurkiem, bo to jej ulubione miejsce, ma tam spokój przed gawiedzią zaciekawioną szalenie każdą nowością. Sterylka to drobiazg, bo już przyzwyczaiłam się, że sunie wszystkie to przeżywają. Teraz głównie myślimy o oczku. Joga ma założony drenik, który będzie stopniowo wyciągany, w miarę, jak oczodół będzie wypełniać się. To po to, żeby nie został dół, ale żeby ziarninowanie wypełniło ten oczodół. Po drenie wychodzi krew, trzeba przecierać z niej pyszczek. Jutro w dzień cyknę fotkę, jak to wygląda, bo przecież z lampą dziś nie będę robiła. Miała też sprawdzoną tchawicę i nie ma żadnych zapadnięć, jest gruba, równa. Ma powiększony dość mocno migdałek, może to od tego te objawy "kichania wstecznego".
  11. Biedny Mikuś, jak patrzę teraz na sączącą się krew z rany po oczku Jogusi, to myślę zaraz o Mikim. Biedak ledwie wydobrzał po poprzedniej operacji, a już następna.
  12. To normalka, że kamieniami rzucają na głodnego psa, który się kręci w pobliżu ludzi. Fajna zabawa, jak pies trafiony zawyje z bólu, czy ucieknie, mogą się poszczycić, że mają władzę nad czyimś istnieniem. Nie znają innych sposobów, żeby się dowartościować.
  13. Odbieramy ją o 21:00. Zaraz jedziemy.
  14. Gdzieś mi przysyłali, z rok temu, ale mam w domu na stacjonarnym kompie, a teraz jestem w pracy.
  15. Wstawię dziś na jego wątek wszystkie jego wydruki i uznasz sama, co nadaje się do zwrotu, bo on w przeciwieństwie do Jogi okazał się baaardzo kosztownym psem mimo małych gabarytów.
  16. Niestety to dlatego, że były dość odległe linie w rodowodach i chyba wystąpił ten efekt z "bujnością mieszańców". Wolałabym, żeby były jednak ciut mniejsze i mieściły się we wzorcu, zwłaszcza za ten z Niemiec, bo jest wyjątkowo piękny, a jego wzrost go niestety zepsuł. Honda też mogłaby mieć ze 3-4 cm mniej, jako dziewczyna byłaby bardziej efektowna. Dobrze, że wzorzec nie wskazuje, że suka ma mieć tyle, a tyle, jak w niektórych rasach.
  17. Właśnie zgłosiłam. Ale zabieg na oczku będzie dodatkowo, oddzielnie wpisany. I chętnie na jego rzecz skorzystam ze środków Jogi (z pierwszego postu). Bo na AS mogę tylko rozliczyć sterylkę, do pewnej kwoty.
  18. Dziś ta kochana kudłata myszka będzie miała sterylkę oraz równocześnie zabieg na oczku. Proszę o pozytywne myśli (to kichanie wsteczne wet też przy okazji zbada, tzn. obejrzy tchawicę). Ale ostatnio rzadziej jakby ten objaw występował, na szczęście, bo już się niepokoiłam, że to się rozwinęło.
  19. [quote name='malawaszka']to dziś już sterylka?????[/QUOTE] Sterylka też, ale też i czyszczenie i zaszywanie tego oczka. A jeszcze nie zgłosiłam Jogi na AS, muszę zaraz to zrobić. Ta pani Z, o której pisałaś, to rzeczywiście skarbniczka tej klasy, która zbiera grosiki dla sznaucerów potrzebie. Na dniach rozszerzę akcję o kolejne 2 klasy. Tylko muszę im zaktualizować opis na skarbonce.
  20. [quote name='malawaszka']dzwonił do mnie facet o olbrzyma i mówił, że miał takiego wielkiego samca który ważył 60 kg :mdleje: możliwe to w ogóle? żeby sznaucer aż tyle?[/QUOTE] Dzieci Grace (mieszczącej się w górnych granicach wzorca) po ojcu też wysokim, ale ICH, więc chyba też we wzorcu, okazały się niektóre ogromne. Jeden ma 74,5 cm, wzrostu dwóch innych największych w miocie nie znam, ale HeMan u mojego kolegi (ten od Daisy) waży pod 60 kg. I nie jest jakiś zapasiony.
  21. Zasypało... pracą (niestety teraz gorący okres różnych raportów i planów). Wczoraj psy były 8 godzin same, mąż przyjechał i zastał kupę, siki i wymioty, to ostatnie Grace, bo jej się zdarza odkąd jest na nowej karmie. A pierwsze dwa, to raczej Oti. Ja w środy wracam późno, więc musiał posprzątać, a to boli. Czekam z utęsknieniem na zdjęcie kołnierza, bo biedak okropnie się męczy, no i ciekawe, czy kołnierz wytrzyma. Oti nadal z uporem maniaka napastuje Hondę, ale już chyba wszystkie plemniki wyginęły, bo dziś mija tydzień od kastracji. Hondzia go przegania, jak za bardzo ją mękoli. A tak w ogóle to dziś Jogusi dzień, bardzo to przeżywam. Muszę się zerwać z pracy, pojechać przespacerować psy i zabieram na 16:00 Jogę do weta.
  22. [quote name='Poker']Bardzo obronne.Miałam sznaucera z rodowodem , który tez był towarzysko - obronny, tzn. był bardzo towarzyski i trzeba było GO bronić .:evil_lol: Co do żywotności plemników, to u ludzi ok.72 godzin ,a jak piesów to nie mam pojęcia. Może zastosować środek w spreju, który podobno niweluje zapach u suni. Pryska się w wiadome miejsca. Gratulacje z okazji suszy w domu.[/QUOTE] Mam Vivisol, repelent dla suk w czasie cieczki, pryskam (dopiero dziś zaczęłam, jak tak Oti oszalał), ale na razie bez efektu. Jak 72 godziny, to jest niegroźny (o ile rzeczywiście skutecznie wykastrowany). Już minęło 126 godzin od kastracji
  23. Z majtek zrezygnowałam w poprzedniej cieczce, bo po 15 minutach podpaska była poszatkowana po całym domu, a majty biednie zakrwawione. Teraz co jakiś czas podcieram Hondę, a ślady na podłodze też wycieram i jest OK. Legowisk nie mają, a na sofie kładę wciąż jakieś narzutki i wymieniam. Tak jest łatwiej, niż walczyć z wszechobecnymi strzępami zakrwawionych podpasek. Wygrodziłam Otiemu kawałek przestrzeni elementami kojca, przymocowałam do mebli, żeby to było stabilne i nie dało się przesuwać. Jak będzie nadal tak zainteresowany, na noc pójdzie do kojca i na czas mojej nieobecności w pracy też. Szkoda mi chłppaka, ale 1-2 doby jeszcze przetrzymać muszę, bo doczytałam w necie, że plemniki nawet do 7 dni mogą żyć.
×
×
  • Create New...