Jump to content
Dogomania

panbazyl

Members
  • Posts

    14744
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by panbazyl

  1. dzieci nie wiedzą, nie powiemy im na razie, nie jestem w stanie. Wiesz co - chyba sprowadzę sobie kota do adopcji z za granicy - mam dośc polskich realiów i szukania dziury w całym. Tylko nikt mi nie zastapi mojego kochanego Kota [*]
  2. Dzięki Wam za pomoc. teraz siedze i pisże maile.
  3. dzieki za rozmowę - jakos mi lepiej. :)
  4. szukam, szukam. Znalazlam juz brytyjkę, ale szukam maine. To musi byc decyzja polowy rodziny - znaczy sie decyzja jest, ale akceptacja, bo ta mała połowa ma żyć w dzieciecej nieświadomości. ale z tym 'uważaniem" przy adopcjach to lekka przesada - odechciewa się wszystkiego i nie dziwię się potem, ze po takich tekstach ludzie szli do pseudo - tam dostawali na tacy produkt jakiego potrzebowali a nawet więcej. Ja jestem odporna na takie teksty, ale wkurzac wkurzaja a niezaznajomionych z takim dyskursem najnormalniej zachecaja do kupna u dawnych pseudo. z psami tez nalezy uważać - nigdy niczego do konca pewnym być nie można. ale za duza przesada jest tak samo zła.
  5. panbazyl

    Barf

    u małych ras dorasatanie do docelowej wielkości nastepuje szybciej, ale obserwuj dokladnie i jeśli chudnie lub potzrebuje jeśc więcej - dawaj więcej, ale bez przesady.
  6. [quote name='zaginiona sara']Straszne, myślałam, że zaniemógł. Przykro mi, ja się strasznie przywiązuję do zwierząt. Ludzi zresztą też. Jorcecek też może zamęczyć mniejsze zwierzątka.[/QUOTE] dzieki, to pomaga. Jurecki nie zapominajmy do czego byly naturalnie wychodowane - a jak zapomnieliśmy może właściciele i milosnicy tej rasy nam przyponmą.
  7. trzymam się, choć ryczę - tu na strychu nikt nie widzi, moge sobie poryczec - rolka papieru toaletowego już pszła na gluty. Dzięki :) Wiecie - sama obecnośc jest ważna, nie slowa, a na pewno nie pierniczenie o ogrodzeniu. Kuźwa - gnojkiem nie jestem, a że dziś na mnie spadło to co i tak bylo nieuniknoone, ale myślalam, ze się zdążę do tego przygotować. Nic sobie w życu zapanować nie można. Tego jestem juz pewna na 100%. reszta to czysta poezja.
  8. ja dziś nawet poszlam pod wiejski krzyż i tam pogadałam sobie z Bogiem w tej sprawie.
  9. [quote name='Joan od Wolanda'] Jeśli nie kupię malamuta czy hasky w hodowli, ale pojadę na Biegun i przywiozę go prosto od Eskimosa, czy będzie on kundlem?[/QUOTE] Jeśli dostaniesz go za darmo to sobie przywoź. Nawet całą populację. A rozmnażaj tylko te z rodowodem.
  10. [quote name='zaginiona sara'] Smycz obowiązuje i jorcka i labusia jak jest niewychowany. Tym bardziej jak właściciel we co pies robi.[/QUOTE] to należy zapisac jako motto razem z narodzinami psa - wygrawerowac każdemu na skórze to. gdyby dzis byl jeden pies na smyczy to mój kot by żył.
  11. chicala bym zeby to byly nerki, serio! To pies znajomych, wyszedł na podwórko bez nadzoru rano....
  12. ech - odwiedzam tylko. Na miaukonkowie mnie na razie zjechali - czy to tak zawsze jest - można znienawidzić takich ludzi juz na starcie. A psy i koty do dobry pomysł, byle psy byly ludzkie. U mnie do tej pory wszystko sie sprawdzało ok, do momentu wizyty psa znajomych..... Nie pozwalajcie żadnym psom obcym być w waszych domach bez smyczy a tym bardziej na podwórkach....
  13. Napisałam dlugi post i doopa. Tak - dzien dzisiejszy wkładam do albumu ktrego nigdy nie chce otwierać. Rano psy zostaly wypuszczone (nie przeze mnie). Byli u nas ludzie ze swoim psem. To on najprawdopodobniej jest przyczyna tego wszystkiego. Ale nie chce rzucac oskarżeń, bo nie bylam przy tym, nie widzialam i nie złapałam za pysk. To bylo siódme życie mojego kota - po nim jest juz tylko TM. Przeżyl tyle psów u nas - Pierwszego Bazyla, Mambe wielorasową, i teraz te 3 labradory razem z nim sobie spokojnie żyły. Pies co u nas byl znany jest z dręczenia kotów. jego właściciele od razu powiedzieli, ze to on, ale ja podkreślam - nie bylam przy tym i winnego de facto nie ma. Kota tez nie. Obudzili mnie przed 7 rano mówiąć, ze z kotem cos nie tak, bo lezy na podwórku. Poszlam - tak na boso, prawie że prosto z łózka, spodnie tylko nalożyłam. Wzięłam go na ręce, byl jeszcze ciepły, tylko te oczy - takie jakby puste, inne. Oczywiście nadzieje, ze wszystko ok, tylko takie cos malego, ot jakies drąśnięcie. zawinełam w koc i do domu przyniosłam. Głupie nadzieje. MIał tylko troche krwi na języku, dopiero potem zobaczyłam, ze miedzy pzrednimi łapkami tez coś było. Moje psy w tym czasie sie schowały do klatki, do łazienki, jakby ich nie było na świecie. Obudziałam męża, rozryczałam sie i rycze z malymi przerwami do tej pory. dzieci nic nie wiedzą i na razie im nic nie powiemy. Napisałam kilku znajomym o tym, jakoś lepiej mi się zrobilo, ale to chwilowe. A że od zawsze chcielismy mainecoona w domu (rok temu dość mocno o tym byly rozmyslania i rozmowy, ale na potem przełożone), więc napisałam że chcę adoptowac takiego kota - na dogo chyba tez to napisałam, znalazłam jakieś forum milośników rasy - miukunowo - zalogowałam sie i tam, założylamwątek o chęci adopcji - jak na razie "jeżdżą" po mnie, że podwórko kiepsko ogrodzone i nikt kota do kiepsko ogrodzonego podwórka mi nie wyda. Wiecie co - ja to pierniczę, bo nie wiem jak nalezy ogrodzic podworka dla kota????? W domu niewychodzacy też może zginąc przygnieciony doniczka z parapetu. Mój kot [*] przeżyl u nas 10 lat wychodząc sobie swobodnie (tylko na podwórko wychodził, nie dalej) ale znalazł sie pies który go zabil - no inaczej tego nazwać nie mogę. Nieszczęśliwy zbieg okoliczności, głupota może, nie wiem. jestem teraz bardziej mądra o to jedno doświadczenie którego nikomu nie życzę. Kto do mnie z psem przyjedzie bedzie mógł z nim wyjśc z domu TYLKO NA SMYCZY!!!!!! Bo swoim psom ufam, acz w ograniczonym zakresie - wśród kur bym ich nie puściła. Jedyne co jest "pocieszające" to że go mogliśmy pochować, bo się balam, że koty jak umierają to gdzieś się potrafia zaszyc w jakiejś dziurze i tam umrzeć i że go nie znajdziemy a on miał 10 lat. Ta wielorasowa Mamba jak umierała to też zwiala z domu w najciemniejszy kąt ogrodu, ledwo ja znaleźliśmy.
  14. ech, dzis mam wredy dzień, moj pers niespodziewanie za TM odszedl.... bardzo to przeżywam. szukam jakiegoś mlodego samczyka mainecoona do adopcji, najelpiej rudego, rudo-platynowego jak mój pers [*].... kstracja, wizyty - wszystko jak najbardziej. Warunek - musi byc mlody aby zaprzyjaźnil się z psami, do mieszkania w domu i na kolanka (zero rozmnażania). Jak sie ogarnę to wrócę do rzeczywistości, na razie jest kiepsko.
  15. Witam Feler. Dziewczyny, szukam dla siebie kociaka w typie mainekoona do adopcji, cudnie by bylo jakby byl rudo-platynowy (kocurek najlepiej, jaja mu wytnę), wszelkie wizyty przed i po adopcyjne oczywiście jak najbardziej. warunek, ze musi być młody, bo mam 3 labradory (miały do dzis kota persa [*]). Zakładam właśnie konto na Miaunkowo, ale to troche trwa.
  16. Wiesz do tego potrzeba ciut rozumu w miejscu do tego przeznaczonym.
  17. bardzo fajna w tą kratę :)
  18. moim plecaki z powodów psychologiczno-użytkowych zafunduję :) One lubią chodzić na dlugie spacery to będa sobie w lecie wode nosić w plecakach.
  19. tak, ale jednak na dzień dobry panie/panowie na sekcji powini coś powiedzieć. W lubelskim Zk jest taka tradycja - nie wiem jak w innych, że po rodowód jedzie się z psem - wtedy an sekcji jest wydawany rodowód, opiekunowie sekcji opowiadają podstawy pielęgnacji, o tych 3 wystawach, o tym jakie oceny powinien pies zdobyć. Wiadomo - wszystkiego nie da rady przekazać, nawet nie ma to sensu, ale jakies podstawy tak, reszta w necie - dobrze też jest powiedzieć, gdzie szukać, bo dla niektórych to nadal czarna magia.
  20. [quote name='evel']A psy puszczane luzem przy ruchliwych ulicach, ba, przy trasach przelotowych przez miasto? Bezmózgowie totalne... Ludzie oczywiście się cieszą, że mają takie mądre pieseczki, że nie wybiegają na ulicę, a ja bym się bała ryzykować zdrowiem a nawet życiem mojego psa. [/QUOTE] ech.... jeśli spotkacie czarna labradorke troszke spasioną w Lbl - okolice targu Bronowice, miedzy sklepem Jubilat a Lidl (po prawej stronie tak jak kościól jest przy Dr. Męcz. Majdanka - dajcie mi znac, bo jedna taka malo poważna istota puszcza tam swoją sukę. Bedę z nią niedlugo poważnie rozmawiac o tym, ale pisze tu ku uwadze, ze jakby sie sucz ta znalazła w schronie i pochodzila z takich okolic - prosze o info (ona ma tatooo w uchu,a le może być nieczytelne)
  21. [quote name='zaginiona sara']Szczerze? Sama bym związek założyła gdybym miała się czas bawić. Byłoby porzadnie bo pod moim okiem :) oczywiście im większy związek tym kontrolować gorzej. Człowiek wierzy że jak rodowód to w ogóle miód a tu takie grzywacze później się okazują, jak żyły jak zagłodzone były. Chciałabym pominąć błędy dużych związków i ogólnie ideał stworzyć ;) Ale chwilowo się zastanawiam gdzie darmowa kastracja w naszej okolicy dla zwierząt wiejskich, bo znam kilku właścicieli co za darmo by na to poszli, zawsze to mnij zwierząt bezdomnych później. Misiak bez zmian. Nadal radośnie skacze jak tylko ktoś pojedzie go nakarmić. Zazdroszczę mu bo nie wie, że mógłby mieć fajny dom i swojego człowieka, ale nie jest ani rasowy ani maleńkim szczeniaczkiem nawet.[/QUOTE] a ja jednak wole naprawiać i pokazywać, że mam twarz - tez jestem przeciwna takim pseuduchom w ZK - to sa ludzie bez duszy. Oni wszędzie by robili to samo. Ja mialam mozliwośc zostać z hodowlą w Hiszpanii - o ile by mi łatwiej tam bylo mieć hodowle i przydomek zarejestrowany (moglam i pewnie moge to zrobić nadal, mam tam status rezydenta, więc mam też kilka praw obywatelskich, w tym prawo głosowania), tam bym nie musiala robic uprawnień hodowlanych swoim psom, bo nie ma tam takiego musu - rodowód jest wystarczający aby pies z rodowodowa suką dawali rodowodowe szczeniaki. Ale wolalam w Pl, choć tu o wiele trudniej, o wiele. A do tego to towarzystwo wzajemnej adoracji i gnębienia psów pod skrzydlami ZK. Ale wśród tego bagna sa tez porządni ludzie - dla takich warto tu być :) Misiu - ja wiezrę że znajdziesz ten jeden jedyny porządny dom :) Wierze!!!!
  22. [quote name='magdabroy']Tylko przypuszczenia, a inne kraje UE dopuszczają takie szczepienia u siebie (raz na 2-3 lata), więc jak dla mnie chodzi o kasę, a nie o przypuszczenie ;)[/QUOTE] Chyba nie ma wspólnej dyrektywy, takiej jednej dla wszystkich krajów członkowskich, pewnie każdy kraj ma swoje prawa i nimi sie rządzi.
  23. [quote name='sachma']proszę [url]http://www.dogomania.pl/threads/220170-Mam-pytanko-czy-suka-musiy-uko%C5%84czy%C4%87-jakie%C5%9B-wystawy-%C5%BCeby-mog%C5%82a-mie%C4%87-szczeniaki-z-rodo[/url][/QUOTE] Dzięki. Przynajmniej ktoś normalny, tyle, że ciut niedoinformowany (ale to jak dla mnie wina oddzialu ZK, powinni jednak informować o takich sprawach, bo nowi ludzie gubia sie w tym)
  24. [quote name='Anashar']Ja myślę, że tu bardziej sprawdził by się nakaz nie rejestrowania hodowli tylko każdego miotu i czipowania każdego szczeniaka. I przede wszystkim obowiązkowa rejestracja każdego psa, żeby później nie było niedomówień jak się jakieś znajdą w rowie przy ulicy, czy zaginą w czasoprzestrzeni. Jakby każdy pies musiał być rejestrowany, może ludzie by się bali pochopnie postępować.[/QUOTE] bardzo dobry pomysl, tylko niestety - logistyka od razu do bani..... Bo zachipujesz szczenię, zaplacisz za to, nawet wet wpisze albo i nie szczenie do jakiejś bazy danych i koniec. A wielka szkoda, bo to by bylo cos pieknego - a tak bazy danych o chipowanych zwierzakach to w większości jakas paranoja (jak ilośc nowych "zwiąssskóf hodofcóf" ), bazy te nie wspólpracuja ze soba, w wiekszości sa płatne (aby umieścić dane o psie płać).... ti na dogo jest nawet cały wątek o tym. Ciekawa lektura.
  25. [quote name='sachma']nie dubluj tematów.[/QUOTE] podaj link, sama jestem ciekawa ;) [quote name='pa-ttti'] miłego hodowania [/QUOTE] pieknie napisane :) serio. zapomnialas jeszcze o obowiązkowych badaniach u niektórych ras oraz obowiązkowych testach psychicznych też u wybranych ras (oczywiscie wszystko dodatkowo płatne)
×
×
  • Create New...